i posiedzieć w obszernym ogródku, ale już więcej się tam nie wybierzemy. Byliśmy w ostatni weekend i zaskoczyły nas jeżdżące kilka metrów od nas co kilka minut autobusy miejskiej komunikacji. Hałas, zaduch, jak na dworcu. W ogóle nie można było normalnie porozmawiać, nie mówiąc o relaksowaniu się przy obiadku i piwku. Nie wiem kto na taką ulicę wpuścił takie autobusy, ale my w takich warunkach nie przywykliśmy się stołować za wcale nie małe pieniądze. Szkoda, bo lubiliśmy to miejsce, ale teraz za klimat - 1.