Widok
Zderzenie L-ki z autobusem estakada
Na estakadzie w kierunku centrum/obwodnicy, przed zjazdem na Wiśniewskiego doszło do zderzenia autobusu z samochodem nauki jazdy, pasażerowie ewakuowani do przejeżdżających autobusów z pomocą policji, możliwy korek.
więcej
więcej
A to "Czytelnik" jest takim specjalistą ruchu drogowego, że od razu wie, czyja wina? Hmm ja bym tak szybko nie oceniała.. gdyby była zachowana prawidłowa odległość od pojazdu jadącego z przodu, to awaryjne hamowanie L-ki nie powinno spowodować kolizji (a gdyby przyczyną hamowania było dziecko, które wybiegło na ulicę, to co, też wina hamującego?). Nawet jeśli hamowanie było niezasadne, to wina leży po obu stronach - zbieg niesprzyjających okoliczności i tyle.
To juz nie pierwszy raz w tamtym rejonie i nie pierwszy raz na Morskiej. To co wyprawiają na drogach te L-ki,
to jakiś koszmar, zważywszy ze w środku siedzą "instruktorzy"!! Rozumiem że trzeba się nauczyć jeździć ale nie kosztem innych uczestników ruch!! Co z wami instruktorzy?? Przecież to wy widzicie czy ktoś jest już gotowy na wyjazd na drogę czy nie!! Spowalniacie ruch, korkujecie miasto, co jest z wami? Jak wy uczycie jeździć? Później ci ludzie legalnie wyjeżdżają na drogi i albo sami giną w wypadkach albo zabijają innych! Poziom kierowców jest gorszy z roku na rok! Ja mam prawo jazdy od 18-tego roku życia i będzie to już 10 lat plus ponad 200 tys. przejechanych kilometrów i do tej pory nie zapłaciłem żadnego mandatu i nie stworzyłem zagrożenia na drodze!! Miałem super instruktora, z prawdziwego zdarzenia! Dziś to jakaś porażka a to tylko 10 lat!
Listek
Niezwykłe wręcz :) 10 lat to jakieś 120 miesięcy 200 000 km to jakieś 1600 km miesięcznie czyli jakieś 60 km dziennie :) brawo :) jak będziesz dziennie robił 150 - 200 km to wtedy możemy coś powiedzieć, w tym momencie jesteś dla wszystkich tzw. "niedzielny kierowca" - któremu przysługuje - zielony listek. Wiesz jak to mówili kiedyś, za moich czasów? "z przodu liść, z tyłu liść a w środku głąb" - także ten :)
Super, tyle ze jak wcześniej napisałem, nie zapłaciłem nigdy mandatu, nie stworzyłem zagrożenia na drodze
ani nie brałem udziału w żadnej kolizji. Jeżeli to dla ciebie powód do kpin, świadczy tylko o tobie i tobie podobnych. Pojęcia nie mam, skąd u ciebie wyliczenia dziennie przejechanych kilometrów? Średnio rozgarnięty człowiek wie, że jednego dnia przejeżdża się troszkę więcej, innego mniej a jeszcze innego wcale, no chyba że codzienna trasa, to dom-stocznia, stocznia-dom przez cały rok. Ja akurat wykonuję wolny zawód a w weekendy wypoczywam. Skoro 20 tys rocznie to dla ciebie szoferze mało, to co ciebie zadowoli? A przy okazji, głąbów szukaj w rodzinie.
Kolega chyba nie wie co to znaczy doświadczenie za kierownicą. Ale mój przedmówca to jasno wyklarował.
Nie kpię z Ciebie, ale z ludzi którzy uważają się za nie wiadomo kogo, bo przejechali w ciągu X lat tyle a tyle kilometrów. Czym Ty jesteś lepszy od takiego "Kowalskiego"? bo nie miałeś kolizji? Chłopie jak nie wiesz jak samochód się zachowuje podczas poślizgu to nie będziesz wiedział jak się zachować, a to pierwszy stopień do strachu. A to strach tak naprawdę powoduje wypadki. Zaczynasz nie kontrolowanie się zachowywać i zagrażać otoczeniu i samemu sobie.
Polecam tory poślizgowe, czy inne formy nauki jazdy samochodem. Wtedy będziesz mógł się pochwalić tym, że jesteś kierowcą rozważnym i umiejącym jeździć. Teraz jesteś niedoświadczony. Sorry, ale taka jest prawda, i możesz mówić / pisać ile to km nie zrobiłeś za kółkiem to nie ma znaczenia. A tacy kierowcy nawet z 50 letnim doświadczeniem powinny mieć listek. W dobie dzisiejszego ruchu - jaki jest (czytaj duża ilość pojazdów na drogach) każdy takowy powinien przejść - taką szkołę jazdy.
p.s. to że nie zapłaciłeś mandatu to znaczy, że po prostu nie złapali Ciebie jeszcze.
Nie kpię z Ciebie, ale z ludzi którzy uważają się za nie wiadomo kogo, bo przejechali w ciągu X lat tyle a tyle kilometrów. Czym Ty jesteś lepszy od takiego "Kowalskiego"? bo nie miałeś kolizji? Chłopie jak nie wiesz jak samochód się zachowuje podczas poślizgu to nie będziesz wiedział jak się zachować, a to pierwszy stopień do strachu. A to strach tak naprawdę powoduje wypadki. Zaczynasz nie kontrolowanie się zachowywać i zagrażać otoczeniu i samemu sobie.
Polecam tory poślizgowe, czy inne formy nauki jazdy samochodem. Wtedy będziesz mógł się pochwalić tym, że jesteś kierowcą rozważnym i umiejącym jeździć. Teraz jesteś niedoświadczony. Sorry, ale taka jest prawda, i możesz mówić / pisać ile to km nie zrobiłeś za kółkiem to nie ma znaczenia. A tacy kierowcy nawet z 50 letnim doświadczeniem powinny mieć listek. W dobie dzisiejszego ruchu - jaki jest (czytaj duża ilość pojazdów na drogach) każdy takowy powinien przejść - taką szkołę jazdy.
p.s. to że nie zapłaciłeś mandatu to znaczy, że po prostu nie złapali Ciebie jeszcze.
ta pewność, że nigdy Pan nie stworzył zagrożenia ... No cóż, ponieważ doświadczenie nie bierze się z powietrza, to - albo go Pan jednak nie ma, albo, co gorsza, stwarzał Pan zagrożenie, ale nie był tego świadomy (patrząc po pewności siebie, to niestety taką opcję podejrzewam). Brak mandatu nie świadczy o jakości kierowcy.
Proszę nie porównywać kierowców zawodowych do tych nie zawodowych. To odrębna grupa. Mówimy, a raczej piszemy tu o osobach, które uważają się za królów szos, bo jeżdżą z pracy do pracy i czasem po bułki do sklepu. W takich warunkach z uwagi na fakt, jeżdżenia dzień w dzień tą samą trasą co niesie za sobą braki w postaci popełniania błędów. Ergo, pamięta się trasę na pamięć (tak wiem, że to może trącić pleonazmem) - w takich warunkach ciężko popełnić błąd. Pisząc błąd mam na myśli nawet przekroczenie ciągłej linii. I każdy (powtarzam - każdy) kierowca popełnia błędy. Osoba, która tego nie robi - to albo nie jeździ albo nie przyznaje się (vide nie widzi tego, że popełnia błędy).
To tak jakbyś zadzwonił do hydraulika i powiedział mu, że spartolił robotę bo rury w pionie pękły...
Taki jest system szkolenia nowych kierowców, a korki w mieście powoduje ilość pojazdów, których jest po prostu zbyt wiele na możliwości naszej aglomeracji. Berlin korkuje się mimo tego, że na 1000 mieszkańców przypada samochodów przypadających na mieszkańca trójmiasta, a przecież na codziennie do pracy dojeżdżają osoby mieszkające kilkanaście/kilkadziesiąt kilometrów od trójmiasta dlatego przesiądź się na SKM to korków nie uświadczysz, a na uczących nie pomstuj bo nie odpowiadają za decyzje administracyjne.
Taki jest system szkolenia nowych kierowców, a korki w mieście powoduje ilość pojazdów, których jest po prostu zbyt wiele na możliwości naszej aglomeracji. Berlin korkuje się mimo tego, że na 1000 mieszkańców przypada samochodów przypadających na mieszkańca trójmiasta, a przecież na codziennie do pracy dojeżdżają osoby mieszkające kilkanaście/kilkadziesiąt kilometrów od trójmiasta dlatego przesiądź się na SKM to korków nie uświadczysz, a na uczących nie pomstuj bo nie odpowiadają za decyzje administracyjne.
No koszmar, że też ktoś po szanownym "doświadczonym kierowcy" ośmiela się jeszcze uczyć jazdy samochodem.... Z pewnością w Pana czasach (och, całe 10 lat temu!) kursanci wsiadając za kółko od razu byli mistrzami kierownicy ;). No cóż, niestety, początkujący kierowcy się uczą. I tak było zawsze, także w zamierzchłych czasach 10 lat temu (pamiętam, a taka strasznie stara nie jestem).
Pasażer autobusu
Kursant nie wiadomo czemu wcisnął w trakcie jazdy nagle hamulec.gdyby nie szybka reakcja kierowcy autobusu ,to bez ofiar by się nie obyło.w szpitalu instruktor i ja wbijając się w szklana ściankę i barierkę.jakby coś się stało mojej dwójce synów (rok i 3) to pewnie kursant by był pierwszą ofiarą ,która pojechała do szpitala ...
a to coś nowego...
kursantowi nie wolno przyhamować??? a od kiedy to? co mu na d*p..e robił autobus? wina leży po stronie kierowcy autobusu i to wyłaczna! nie zachował odległości i przywalił! jaka czujność instruktora? jeśli się coś dzieje na drodze to hamuję i to normalna reakcja. ten z tyłu ma pilnować bezpiecznej odległości i już. jak się jedzie na zderzaku to tak to wygląda a tu tak było. nie szukajcie winnych tam gdzie ich nie ma . winę ponosi kierowca autobusu i nikt więcej. a jak się widzi naukę jazdy to się wzmaga czujność a nie siedzi na plecach. teraz będzie beczał i karalność wzrośnie ....
jesteś nieukiem!
szukaj winy u kierowcy autobusu ! masz na bakier z przepisami. to on złamał przepisy. co to znaczy nagle zahamował? hamuje kiedy musi a ten z tyłu ma być gotowy ! nie był i wjechał w kuper. uszkodził człowieka i jeszcze jakieś tłumaczenia? odległość trzeba trzymać a nie radia słuchać!!!
Rozumiem wzburzenie spowodowane zagrożeniem zdrowia dzieci, ale... a gdyby któreś z tych dzieci wbiegło pod koła L-ce, która ostro by zahamowała, a w nią wjechałby autobus (popychając do przodu) - to co, tez wina L-ki? No cóż, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, dosłownie i w przenosni. No i to, że Pan nie wie czemu, nie znaczy jeszcze, że nie było powodu.
najwięcej mają do powiedzenia ci co nie widzieli.
to kierowca autobusu wjechał w tył l-ki !!! a co , kursant nie może hamować na drodze? gdzie bezpieczna odległość od poprzedzającego pojazdu? to tylko i wyłączna wina kierowcy autobusu zwłaszcza że widział l-kę
przed sobą to powinien bardziej uważać! o co te wonty do kursanta? jak ty zahamujesz i ci ktoś w kuper wjedzie to powiesz że czyja wina? tu nie ma o czym gadać - kierowca autobusu ma zachować taki odstęp że nawet gdyby auto stanęło dęba to ma się zatrzymać a nie wjechać w niego. kursant nie popełnił tu żadnego wykroczenia! a kierowca bombowca beknie za to z całą pewnością i nie rozumiem usprawiedliwiania jego jazdy.
przed sobą to powinien bardziej uważać! o co te wonty do kursanta? jak ty zahamujesz i ci ktoś w kuper wjedzie to powiesz że czyja wina? tu nie ma o czym gadać - kierowca autobusu ma zachować taki odstęp że nawet gdyby auto stanęło dęba to ma się zatrzymać a nie wjechać w niego. kursant nie popełnił tu żadnego wykroczenia! a kierowca bombowca beknie za to z całą pewnością i nie rozumiem usprawiedliwiania jego jazdy.