Widok
Mężczyźni nie mają monopolu na zdradę. Jeżeli interesuje Cię dlaczego ludzie tak postępują albo zachowują się w określony sposób w pewnych sytuacjach w zasadzie każda z bywających tu osób może Ci kilka powodów wskazać.
Natomiast jeśli chcesz dowiedzieć się dlaczego Ciebie to spotkało pozostaje Ci rozmowa z Twoim mężczyzną. Musisz jednak mieć pewność, że rzeczywiście jesteś na nią gotowa, że emocje już nieco opadły. Takie konfrontacje do przyjemnych nie należą...
Natomiast jeśli chcesz dowiedzieć się dlaczego Ciebie to spotkało pozostaje Ci rozmowa z Twoim mężczyzną. Musisz jednak mieć pewność, że rzeczywiście jesteś na nią gotowa, że emocje już nieco opadły. Takie konfrontacje do przyjemnych nie należą...
Też to czułem ,przechodziłem, wybaczyłem,dla dziecka .Żona Kocha mnie juz prawie 10lat ,ale dla mnie już jest inaczej.Życie które zawsze sie toczyło przestało sie toczyć.Jesteśmy razem juz prawie znowu rok, po tym zajściu.A ja nie potrafie uwierzyć w to ,że tak życie mi się zmieniło.Nie wierze w idealne związki,tego już nie ma,mimo żę się starałem,chyba aż za bardzo ,żyję z tym dlaczego??? i czy znowu przez to przejdę???Kiedyś planowalem teraz żyje z dnia na dzien pozdr.
Życzę samego dobrego w Życiu :)
Życzę samego dobrego w Życiu :)
Ja przez to przechodzę teraz - a w sumie sprawa ciągnie się od roku. Znałem się z żoną 19 lat a po ślubie byliśmy 11 lat. Chciałem ratować ten związek wielokrotnie - dla dziecka - estem osobą która jest uparta na swój sposób i osiąga wyznaczone cele - a tu klops. Okazało się że mam nawet dziwną teściową, która poparła moją żonę (weź rozwód i wyjedź z kraju tu nie masz przyszłości i emerytury). Jedyny teściu poparł mnie i powiedział, gdyby nie serce to by dwie spakował i wypieprzył.
Najgorszy ból serca i te wewnętrzne rozdarcie minęło. Jak to mówią czas czas i jeszcze raz czas. Odszedłem od żony przy której zostawiłem 11 letnie dziecko (one tam się urodziło i wychowało) - założyłem ja sprawę o rozwód. Wszystkie decyzje jakie w życiu to podejmujemy z głową. W moim przypadku psycholog i psychiatra żonie - nam nie pomógł.
Pewnie Panie napiszą, że jakaś podstawa rozstania mojej zony była - tak pierwsza miłość z jej lat gdy miała 17-18 lat. Odnalazła go na Facebooku a on jej obiecał super życie w Niemczech. Dodam, że nie należę do osób które maja 2 lewe tylko do tych którzy pracują - zapieprzają po budowach rafineriach platformach i innych miastach krajach żeby rodzina bardzo godnie żyła. Wciąż nie mogę się z tym pogodzić, gdy spotykam się z synem i patrzę mu w oczy - zawiodłem w jakimś tego słowa znaczeniu jego.
Moje życie strasznie się zmieniło - dodam że użalanie nad sobą nie ma sensu. Człowiek mięknie mięknie i jeszcze wkręci sobie najgorszy scenariusz i zejdzie z tego świata -ale to inna para kaloszy.
Teraz, żyję podobnie jak Ty prawie z dnia na dzień - życzę Wam dużo empatii w życiu i
Pozdrawiam,
Martin75
P.S.
Trafiłem tutaj przez przypadek - szukałem info odnośnie Harpaganu :-)
Ciekawie nawet są te fora
Najgorszy ból serca i te wewnętrzne rozdarcie minęło. Jak to mówią czas czas i jeszcze raz czas. Odszedłem od żony przy której zostawiłem 11 letnie dziecko (one tam się urodziło i wychowało) - założyłem ja sprawę o rozwód. Wszystkie decyzje jakie w życiu to podejmujemy z głową. W moim przypadku psycholog i psychiatra żonie - nam nie pomógł.
Pewnie Panie napiszą, że jakaś podstawa rozstania mojej zony była - tak pierwsza miłość z jej lat gdy miała 17-18 lat. Odnalazła go na Facebooku a on jej obiecał super życie w Niemczech. Dodam, że nie należę do osób które maja 2 lewe tylko do tych którzy pracują - zapieprzają po budowach rafineriach platformach i innych miastach krajach żeby rodzina bardzo godnie żyła. Wciąż nie mogę się z tym pogodzić, gdy spotykam się z synem i patrzę mu w oczy - zawiodłem w jakimś tego słowa znaczeniu jego.
Moje życie strasznie się zmieniło - dodam że użalanie nad sobą nie ma sensu. Człowiek mięknie mięknie i jeszcze wkręci sobie najgorszy scenariusz i zejdzie z tego świata -ale to inna para kaloszy.
Teraz, żyję podobnie jak Ty prawie z dnia na dzień - życzę Wam dużo empatii w życiu i
Pozdrawiam,
Martin75
P.S.
Trafiłem tutaj przez przypadek - szukałem info odnośnie Harpaganu :-)
Ciekawie nawet są te fora
@kosmitka
Dziękuję za takowe wsparcie. Nie życzę nawet najgorszemu wrogowi (takowych nie mam) rozpadu związku, w którym są dzieci.
Ja się pozbierałem z pewną pomocą, ale znałem takich, że nie dali rady - zostały tylko wspomnienia, zdjęcia. Wszystko to chyba przez "ślepą miłość" - hmmm.
Na chwilę obecną, żyję z uśmiechem na ustach - dla ludzi, a zwłaszcza dla mojego ukochanego syna którego darze dużą empatią. On na swój sposób rozumie co się stało ale jest dumny że a takiego tatę - to co robię na co dzień i w jakich miejscach bywam.
Temat, który został poruszony to jeden z tysięcy jak nie miliona ludzkich problemów, a ludzie mają ich bez liku: kredyty, alkoholizm a z tym idzie przeważnie w parze patologia, brak pracy i środków do życia. Znam taką jedną rodzinę - z Wrzeszcza, rok temu dzieciaki powiedziały do mnie Wujek ty powinieneś być naszym tata, nasz tylko pije leży pije leży i mecze ogląda nawet te co były a u was jest w domu tak ekstra, spokój i pełna lodówka!!! - Nogi mi się ugięły pierwszy raz życiu jak spojrzałem im w oczy i jak to usłyszałem.
Czasami z synem wpadam po jednego i idziemy pograć w piłkę lub na basen.
Ale to inna para kaloszy - odbiegłem od sedna tematu.
Życie jest pełne niespodzianek - może spotkam bratnią dusze pozytywnie zakręconą, odpowiedzialną, ułożoną i wierną. Hmmmm???? Śmiejcie się ale są takie kobiety i facety tylko głupio im na forum się przyznać :-)
Pozdrawiam
Martin75
Dziękuję za takowe wsparcie. Nie życzę nawet najgorszemu wrogowi (takowych nie mam) rozpadu związku, w którym są dzieci.
Ja się pozbierałem z pewną pomocą, ale znałem takich, że nie dali rady - zostały tylko wspomnienia, zdjęcia. Wszystko to chyba przez "ślepą miłość" - hmmm.
Na chwilę obecną, żyję z uśmiechem na ustach - dla ludzi, a zwłaszcza dla mojego ukochanego syna którego darze dużą empatią. On na swój sposób rozumie co się stało ale jest dumny że a takiego tatę - to co robię na co dzień i w jakich miejscach bywam.
Temat, który został poruszony to jeden z tysięcy jak nie miliona ludzkich problemów, a ludzie mają ich bez liku: kredyty, alkoholizm a z tym idzie przeważnie w parze patologia, brak pracy i środków do życia. Znam taką jedną rodzinę - z Wrzeszcza, rok temu dzieciaki powiedziały do mnie Wujek ty powinieneś być naszym tata, nasz tylko pije leży pije leży i mecze ogląda nawet te co były a u was jest w domu tak ekstra, spokój i pełna lodówka!!! - Nogi mi się ugięły pierwszy raz życiu jak spojrzałem im w oczy i jak to usłyszałem.
Czasami z synem wpadam po jednego i idziemy pograć w piłkę lub na basen.
Ale to inna para kaloszy - odbiegłem od sedna tematu.
Życie jest pełne niespodzianek - może spotkam bratnią dusze pozytywnie zakręconą, odpowiedzialną, ułożoną i wierną. Hmmmm???? Śmiejcie się ale są takie kobiety i facety tylko głupio im na forum się przyznać :-)
Pozdrawiam
Martin75
@Martin75
"są takie kobiety i facety tylko głupio im na forum się przyznać :-)"
dlaczego głupio ? myślę że takich jest tu wielu ;)))
tak samo jak sa tu osoby z całkiem normalnym życiem jak i takie którym życie spłatało figla, na forum można się wygadać, poznać nowych ludzi, zawrzeć przyjaźnie i pewnie zdarza się że poznają się te dwie przysłowiowe połówki
nie zbadane są wyroki Boskie ;)))
"są takie kobiety i facety tylko głupio im na forum się przyznać :-)"
dlaczego głupio ? myślę że takich jest tu wielu ;)))
tak samo jak sa tu osoby z całkiem normalnym życiem jak i takie którym życie spłatało figla, na forum można się wygadać, poznać nowych ludzi, zawrzeć przyjaźnie i pewnie zdarza się że poznają się te dwie przysłowiowe połówki
nie zbadane są wyroki Boskie ;)))
@kosmitka
Właśnie uśmiałem się nie z tego co napisałaś, ale rozmawiałem z synem przed chwilą przez telefon a on "tata Ty i forum, ty kiedyś pisałeś programy, gdzie takie masz forum techniczne" a ja tak kiedyś synu kiedyś pisałem :-) . Teraz czas porozmawiać, w formie pisemnej online a nie telefon skype czy tam facebook. Synek na to no nieeeee - naprawdę ?!
Właśnie uśmiałem się nie z tego co napisałaś, ale rozmawiałem z synem przed chwilą przez telefon a on "tata Ty i forum, ty kiedyś pisałeś programy, gdzie takie masz forum techniczne" a ja tak kiedyś synu kiedyś pisałem :-) . Teraz czas porozmawiać, w formie pisemnej online a nie telefon skype czy tam facebook. Synek na to no nieeeee - naprawdę ?!
Forum ma to do siebie że ułatwia nawet nieśmiałym kontakt z innymi osobami. Można sobie wyrobić opinię o ludziach, gdyż w mojej ocenie podczas pisania postów wychodzi z każdego to jakim jest człowiekiem. Są oczywiście wyjątki, niektórzy na forum kreuja się na inną osobę, lepszą czy gorszą to zależy od ich podejścia.
Potem w realu można się spotkać, wyjść razem do kina, czy gdziekolwiek. Ważne że można tu znaleźć takie osoby z którymi można spędzic miło czas i nie siedzieć w domu rozmyślająć nad mniejszymi czy większymi kłopotami.
A nawet jak ktoś nie ma zmartwień, to też fajne jest takie wspólne wyjście z forumowiczami.
Potem w realu można się spotkać, wyjść razem do kina, czy gdziekolwiek. Ważne że można tu znaleźć takie osoby z którymi można spędzic miło czas i nie siedzieć w domu rozmyślająć nad mniejszymi czy większymi kłopotami.
A nawet jak ktoś nie ma zmartwień, to też fajne jest takie wspólne wyjście z forumowiczami.
Ja na ogół - na co dzień poznaję dużo ludzi (głównie facetów - są też Panie inż ) ale związane jest to z moją pracą i wtedy rozmawiamy face to face.
Tutaj jest inaczej, jak to mówią papier przyjmie wszystko :-). Pewnie są też marudy, lanserzy i inni tam dobrzy i źli :-)
A tak z ciekawości, gdzie forumowicze się spotykają - Czy to jest spotkanie w zamkniętym gronie?
Tutaj jest inaczej, jak to mówią papier przyjmie wszystko :-). Pewnie są też marudy, lanserzy i inni tam dobrzy i źli :-)
A tak z ciekawości, gdzie forumowicze się spotykają - Czy to jest spotkanie w zamkniętym gronie?
@Martin75 - takich osób po przejściach, jak Ty, jest tu więcej. Forum to fajne miejsc dla takiego oderwania się. A dodatkowo, jak piszą dziewczyny można poznać tu fajne osoby. A jak napisała kosmitka, czasami i spotkanie drugiej połówki jest możliwe ;-) A i spotkania w realu są naprawdę fajne. Ja też na forum trafiłam po "przejściach" - może to taki rodzaj terapii ;-)
Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością....
Rodzaj terapii - może?! Każda terapia, która pomaga jest dobra.
Ja np: lubię dużo słuchać muzyki w robocie, gdy uprawiam sport, gdy jadę autem (tutaj trzeba podzielność uwagi - słuchać yanosika :-) drugim uchem). Bez niej nie wyobrażam sobie życia - tak jak alkoholik bez %.
Przepraszam, jestem tutaj nowy - no i że do Was zwracam się na "Ty", ale chyba taka duża różnica wieku nie jest -a w sumie. Skoro ktoś się czuje urażony to sorry - zwłaszcza Kobiety, Panie.
Teraz tak to się wszystko zmieniło - oczywiście na lepsze - mówię o forach. Internet nie jest mi obcy - Panowie i Panie - ale omijałem takie strony. Czemu? Raz, że strata czasu, brak czasu - nie wiem. Wolę rozmawiać w realu face to face, ale gdy nie ma się z kim pogadać można poklikać.
Zaciekawiło mnie to. :-]
Ja np: lubię dużo słuchać muzyki w robocie, gdy uprawiam sport, gdy jadę autem (tutaj trzeba podzielność uwagi - słuchać yanosika :-) drugim uchem). Bez niej nie wyobrażam sobie życia - tak jak alkoholik bez %.
Przepraszam, jestem tutaj nowy - no i że do Was zwracam się na "Ty", ale chyba taka duża różnica wieku nie jest -a w sumie. Skoro ktoś się czuje urażony to sorry - zwłaszcza Kobiety, Panie.
Teraz tak to się wszystko zmieniło - oczywiście na lepsze - mówię o forach. Internet nie jest mi obcy - Panowie i Panie - ale omijałem takie strony. Czemu? Raz, że strata czasu, brak czasu - nie wiem. Wolę rozmawiać w realu face to face, ale gdy nie ma się z kim pogadać można poklikać.
Zaciekawiło mnie to. :-]
@Art
'to nie znaczy że następnym nie zostaniesz upieczona' - z racji, ze nastepne ognisko odbedzie sie najprawdopodobniej dopiero w przyszlym roku, wiec pozostalo troche czasu, ale chyba sie raczej nie wyrobimy do tego momentu z przygotowaniami, wiec moment w ktorym Majka zostanie swiezo upieczona panna mloda, trzeba odlozyc na potem :D
'to nie znaczy że następnym nie zostaniesz upieczona' - z racji, ze nastepne ognisko odbedzie sie najprawdopodobniej dopiero w przyszlym roku, wiec pozostalo troche czasu, ale chyba sie raczej nie wyrobimy do tego momentu z przygotowaniami, wiec moment w ktorym Majka zostanie swiezo upieczona panna mloda, trzeba odlozyc na potem :D
Mnie to zawsze zastanawia, ja można poświęcić rodzinę dla jakiegoś znajomka z naszej klasy albo facebooka? Znam takie przypadki i zadziwia mnie to. Wszystko przestaje się liczyć tylko "wirtualne" znajomości. Bo ktoś coś obiecał, słodkie słówka... i jeszcze jak czytam ze to takie stare znajomości jak u w Twoim @Martin75 przypadku to już w ogóle nie wiem o co w tym wszystkim chodzi.
Nie chodzi o ocenianie, ja tez tego nie robię.
Jak dla mnie pytanie o prawdziwość związku jest bez sensu. Bo czasem ludzie robią to ze zwykłej nudy, głupoty (nie obrażając nikogo), rutyny we własnym związku co nie znaczy, ze przez kilkanaście lat małżeństwa udawali, nie było uczucia itd. Po prostu wszystko wymaga wysiłku a niektórym czasem łatwiej iść na łatwiznę. Gdyby było inaczej, nie zdarzałyby się powroty, skrucha i wybaczanie.
Tylko jak już się ta nuda i rutyna wkrada to dlaczego nie rozmowa i działanie tylko facebooki, naszeklasy i takie dziwactwa?
Jak dla mnie pytanie o prawdziwość związku jest bez sensu. Bo czasem ludzie robią to ze zwykłej nudy, głupoty (nie obrażając nikogo), rutyny we własnym związku co nie znaczy, ze przez kilkanaście lat małżeństwa udawali, nie było uczucia itd. Po prostu wszystko wymaga wysiłku a niektórym czasem łatwiej iść na łatwiznę. Gdyby było inaczej, nie zdarzałyby się powroty, skrucha i wybaczanie.
Tylko jak już się ta nuda i rutyna wkrada to dlaczego nie rozmowa i działanie tylko facebooki, naszeklasy i takie dziwactwa?
Masz rację, że niektórzy idą na łatwiznę i szybko kończą związki. Ale jest też wiele związków gdzie ludzie w nich tkwią i są nieszczęśliwi, a nie chcą rozstać się bo dzieci, kredyty itp.
Znam zarówno jednych jak i drugich i naprawdę daleka jestem od wydawania opinii.
Wydaje mi się że problem polega na formie rozstania. Często zamiast kultury wychodzi z ludzi chamstwo i mściwość. A przecież często w drugim związku odnajdują swoje prawdziwe szczęście.
Znam zarówno jednych jak i drugich i naprawdę daleka jestem od wydawania opinii.
Wydaje mi się że problem polega na formie rozstania. Często zamiast kultury wychodzi z ludzi chamstwo i mściwość. A przecież często w drugim związku odnajdują swoje prawdziwe szczęście.
A jak za jakiś czas zobaczy Martina na facebooku to znowu postanowi zmienić życie?Dziwnie niektórzy podchodzą do tego.Tym bardziej że kolega z dawnych lat,może już być całkiem innym człowiekiem i nie wiadomo jak w nowym związku będzie się wiodło.Dobrze to było opisane w tekście który Manson wstawił na toksycznych ludziach.Chociaż nie myślę żeby na podstawie samego facebooka podjęła taką decyzję.Może wcześniej sygnałów nie widziałeś,albo nie chciałeś widzieć.
@mmm,oczekuję zaproszenia,celem potwierdzenia;-)
@mmm,oczekuję zaproszenia,celem potwierdzenia;-)
Jak to jest,że przez kilka lat ludzie są ze sobą,mają dzieci,i nagle pojawia się kolega/koleżanka z młodzieńczych lat i wszystko przewraca do góry nogami?I nie ma znaczenia,że są cierpiące dzieci,zrozpaczona żona/mąż,liczy się tylko ta/ten.Jeżeli w związku dzieje się źle czemu nie próbują tego naprawić?Popracować nad swoimi relacjami?Nie oszukujmy się,w żadnym związku nie jest idealnie,są zgrzyty,trudniejsze chwile ale czy wyjściem jest szukanie nowej miłości?
tylko skąd wiedzieć że jest to słuszna decyzja? skąd wiedzieć że jest to prawdziwa miłość? niektórym wydaje się zę to jest miłość a to jest zauroczenie
wydaje mi się że nikt świadomie nie pakuje się w związek bez przyszłości, każdy myśli że jest to na wieki, czasami jednak nie wychodzi i nic na to nie poradzimy
wydaje mi się że nikt świadomie nie pakuje się w związek bez przyszłości, każdy myśli że jest to na wieki, czasami jednak nie wychodzi i nic na to nie poradzimy
Z moich obserwacji wynika, że tego typu problemy najczęsciej występują w zbyt młodo zawartych związkach. Nie dlatego że człowiek jest głupi, ale dlatego, że brakuje osób, które by edukowały młodszych. Przede wszystkim zacząć edukować powinni rodzice, dlatego ważna jest relacja z nimi i chęć edukowania przez nich. Niestety przez brak edukacji błędy są powtarzane i nic się nie zmienia.
A z moich obserwacji wynika że wiek nie ma tu znaczenia. Osobiście znam parę która pobrała się w wieku 18 lat i są wspaniałym małżeństwem z ponad dwudziestoletnim stażem
Edukacja przez rodziców jakby miała wyglądać? Popatrz na ewentualnego partnera w ten czy inny sposób a zobaczysz co jest wart?
Nie Sam, nie zgadzam sie z Tobą.
Edukacja przez rodziców jakby miała wyglądać? Popatrz na ewentualnego partnera w ten czy inny sposób a zobaczysz co jest wart?
Nie Sam, nie zgadzam sie z Tobą.
Powiem Wam tak - nie zobaczy na Facebooku bo mnie tam nie ma i nie będzie!!!
Ale przez facebooka się zaczęło i ona robiła krok po kroku dalej w to bagno!. W końcu się spakowała i zniknęła na 2 tygodnie - teściowa ją w tym jeszcze popierała - jedź odpowczniesz. A gdzie była - nie wiem i nie chce wiedzieć. Powiedziała mi, że związku nie było od 10 lat a nie kochała mnie od 18 lat (bo tyle się znaliśmy) a do tego jej koleżanki ponoć wszystko wiedziały i przyznały jej racje. Tego nie da się opisać - to trzeba ku..wa przeżyć.
Tak więc uniosłem się honorem zostawiłem jej wszystko. Został tam mój syn i on będzie korzystać z tych rzeczy. Żona nigdy nic do domu nie kupiła - noo prócz chleba, czasem wody hhmmm. Czasem chyba człowiek jest za dobry i od życia dostaje "dechą po plecach" .
Wszelkie próby ratowania związku nic nie dały. Ona nakręcana była przez niego. Co internet zablokować w domu - ok. A telefon, a w pracy.
Powiedziałem żonie, że wezmę z nią rozwód jak się nie uspokoi. Ona na to że ją straszę - bierz bierz rozwód.
W końcu podjąłem taką decyzję - a nie była to łatwa decyzja.
Syn ma 11lat i mam z nim bardzo dobre kontakty - i tylko to się liczy.
Dodam jeszcze , że z drugiej strony nakręcały ją koleżanki z pracy które się rozwiodły i chciały poukładać związki z egipcjanami czy innymi "pieskami".
Ale przez facebooka się zaczęło i ona robiła krok po kroku dalej w to bagno!. W końcu się spakowała i zniknęła na 2 tygodnie - teściowa ją w tym jeszcze popierała - jedź odpowczniesz. A gdzie była - nie wiem i nie chce wiedzieć. Powiedziała mi, że związku nie było od 10 lat a nie kochała mnie od 18 lat (bo tyle się znaliśmy) a do tego jej koleżanki ponoć wszystko wiedziały i przyznały jej racje. Tego nie da się opisać - to trzeba ku..wa przeżyć.
Tak więc uniosłem się honorem zostawiłem jej wszystko. Został tam mój syn i on będzie korzystać z tych rzeczy. Żona nigdy nic do domu nie kupiła - noo prócz chleba, czasem wody hhmmm. Czasem chyba człowiek jest za dobry i od życia dostaje "dechą po plecach" .
Wszelkie próby ratowania związku nic nie dały. Ona nakręcana była przez niego. Co internet zablokować w domu - ok. A telefon, a w pracy.
Powiedziałem żonie, że wezmę z nią rozwód jak się nie uspokoi. Ona na to że ją straszę - bierz bierz rozwód.
W końcu podjąłem taką decyzję - a nie była to łatwa decyzja.
Syn ma 11lat i mam z nim bardzo dobre kontakty - i tylko to się liczy.
Dodam jeszcze , że z drugiej strony nakręcały ją koleżanki z pracy które się rozwiodły i chciały poukładać związki z egipcjanami czy innymi "pieskami".
a ja dodam, ze bardzo dobrze zrobiłeś, bo nie ratuje się czegoś, czego nie ma. Jedyny błąd, ze tak późno... Dziecko jest duże, żyjemy w XXI wieku, nie tylko on ma rozwiedzionych rodziców. Najważniejsze żeby nie widział Waszych kłótni. I nigdy nie dopuść do braku kontaktu z chłopakiem:) kogokolwiek jeszcze poznasz (a poznasz na pewno) pamiętaj, ze syn jest priorytetem (póki nie będzie dorosły:))
no właśnie - na odbudowę związku trzeba dwojga ludzi. Człowiek sam związku nie odbuduje i nie zbuduje. Do związku trzeba dwojga ludzi - no i całą masę rzeczy a zwłaszcza "chemia" musi być między nimi - reszta
Jetem "typem" który nigdy się nie poddaje i na pewno sobie jakoś życie poukładam.
Ten związek nie miał już racji bytu. Ja jestem osobą spokojną, ułożoną i dla mnie zawsze liczyła się rodzina. Doszło do tego pijaństwo żony, późne powroty, kłótnie. Powiedziałem sobie, na ch..j mi to. Nie dosyć że mam pracę bardzo odpowiedzialną czasami niebezpieczną a w domu nie ma spokoju - cyrk.
To tak w troszkę większym skrócie.
Najważniejsze, że pozbierałem się - i ciesze się z tego.
Jetem "typem" który nigdy się nie poddaje i na pewno sobie jakoś życie poukładam.
Ten związek nie miał już racji bytu. Ja jestem osobą spokojną, ułożoną i dla mnie zawsze liczyła się rodzina. Doszło do tego pijaństwo żony, późne powroty, kłótnie. Powiedziałem sobie, na ch..j mi to. Nie dosyć że mam pracę bardzo odpowiedzialną czasami niebezpieczną a w domu nie ma spokoju - cyrk.
To tak w troszkę większym skrócie.
Najważniejsze, że pozbierałem się - i ciesze się z tego.
Dzięki :) ja też przypadkiem się tu znalazłem na forum, pomyślałem więc żeby pokazać i opisać się kobietom z tej drugiej strony czyli od strony mężczyzn,też są w takich sytuacjach ,problemach,zdradach.Wiem ,że jak mi padnie te małżeństwo ale możę z mojej strony lub z jej NIE WIEM... Napewno będę inaczej patrzył już na życie związki,uczucia,angażowanie,rodzina ,życie,czas.Bo JA będę już żył z myślą że w końcu to może się rozwalić,zepsuć.Albo inaczej czy warto zaryzykować znowu ,ale w duchu mieć podejrzenia i męczyć tą drugą osobę. Myślę więc, że potrzeba dużo czasu,siły i szczęścia i cierpliwości ,żeby żyć w tym życiu i przetrwać .
Życia ,napewno nie da się na siłę zmienić,tym bardziej drugą osobę.Mi czas pokaże.........????.Ale co będzie, to już nie wiem .???
pozdrawiam wszystkich w podobnych sytuacjach i napewno będzie dobrze :) :) :)....
Życia ,napewno nie da się na siłę zmienić,tym bardziej drugą osobę.Mi czas pokaże.........????.Ale co będzie, to już nie wiem .???
pozdrawiam wszystkich w podobnych sytuacjach i napewno będzie dobrze :) :) :)....
"rada na przyszłość to nie zakochiwać się, zdradzać samej lub przyzwyczaić się, nie wykluczone że być może kiedyś trafisz na księcia z bajki i miło się zaskoczysz"
hmmm to chyba nie jest najlepsza rada. To nie da szczęścia. Poza tym zakochania, czy nie zakochania, raczej nie da się zaplanować.... samo przychodzi :-)
hmmm to chyba nie jest najlepsza rada. To nie da szczęścia. Poza tym zakochania, czy nie zakochania, raczej nie da się zaplanować.... samo przychodzi :-)
Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością....
Panie H, czy myślisz, że gdyby wątek dotyczył innego tematu, to też napisałabym o swoim byłym? Spójrz, proszę, jeszcze raz na temat wątku i zastanów się, dlaczego tu napisałam? Bo rozumiem, bo wiem, jak to jest, bo mogę coś powiedzieć na ten temat. Gdyby był to wątek - dajmy na to - dotyczący np. przemocy w rodzinie, to nie napisałabym nic, bo jej nie doświadczyłam. Czy teraz rozumiesz moją obecność w tym wątku?
Czy ja Tobie odbieram prawo do publicznej wiwisekcji własnego, nieudanego związku? Absolutnie nie! Możesz napisać cokolwiek chcesz, możesz być przecież jeszcze bardziej szczera - to wolne forum i mamy wolność słowa. Nie muszę się zastanawiać, dlaczego napisałaś, to co napisałaś, bo wiem dlaczego to napisałaś^^
Nigdzie nie kwestionowałem sensu Twojej obecności w tym wątku - oceniłem tylko Twoją postawę wobec byłego męża, jego obecnego życia, nowej rodziny, nowej żony.
Nigdzie nie kwestionowałem sensu Twojej obecności w tym wątku - oceniłem tylko Twoją postawę wobec byłego męża, jego obecnego życia, nowej rodziny, nowej żony.
Oceniłem Twoją postawę wobec byłego męża na podstawie tego, co napisałaś - inaczej się nie da^^ To JEST tematem tego wątku - zdrada małżeńska, jej przyczyny i konsekwencje (oooo dobry tytuł na nowy wątek!).
Jeśli chcesz, mogę założyć odrębny wątek o tym co napisałaś, o kobietach przepełnionych nienawiścią wobec byłych mężów, którzy mają nowe żony i nowe rodziny, etc., etc.. Tytuł już mam:)
Chcesz? ^_^
Jeśli chcesz, mogę założyć odrębny wątek o tym co napisałaś, o kobietach przepełnionych nienawiścią wobec byłych mężów, którzy mają nowe żony i nowe rodziny, etc., etc.. Tytuł już mam:)
Chcesz? ^_^
Facet zdradza - zło, kobieta zdradza - dobrze....
Facet czy kobieta mają powody do zdrady zbliżone do swoich np. znudzenie się, ciągła monotonność, rozczarowania ewentualnie brak pociągu fizycznego partnera/partnerki. A że zamiast skończyć normalnie związek to dochodzi do takich skoków w boku, może dlatego że się boi wyznać "znudziłaś/znudziłeś mi się" i krzyż na drogę.
Facet czy kobieta mają powody do zdrady zbliżone do swoich np. znudzenie się, ciągła monotonność, rozczarowania ewentualnie brak pociągu fizycznego partnera/partnerki. A że zamiast skończyć normalnie związek to dochodzi do takich skoków w boku, może dlatego że się boi wyznać "znudziłaś/znudziłeś mi się" i krzyż na drogę.
Dlatego warto rozmawiać, a nie zamiatać problemy pod dywam...aby na przysłowiowy koniec dnia wylewać żale na forum, że mnie zdradził.
Ktoś kiedyś zdradę małżeńską opisał gastronomicznie - "jak się ma w domu dobry obiad na stole, to się nie jada "na mieście"."
Zatem, panie/panowie...dobrze gotujcie dla swoich partnerów, to nie będą wyskakiwać na hotdoga, czyli na paróweczkę w bułeczce ^^
Ktoś kiedyś zdradę małżeńską opisał gastronomicznie - "jak się ma w domu dobry obiad na stole, to się nie jada "na mieście"."
Zatem, panie/panowie...dobrze gotujcie dla swoich partnerów, to nie będą wyskakiwać na hotdoga, czyli na paróweczkę w bułeczce ^^
Zastanawiam się dlaczego ludzie myślą że szczęście trwa wiecznie i raz dane jest nieodbieralne?
Szczęście nie trwa wiecznie, życie nie trwa wiecznie. Nic nie jest nam dane raz na zawsze. Wszystko z czasem się zmienia. Dlaczego ludzie nie widzą tej ulotności? Nie potrafią się cieszyć że dane im było chwilę być szczęśliwym tylko płaczą kiedy szczęście ulatuje? Dlaczego nie widzą że jak jedne drzwi się zamykają to następne się otwierają. Dlaczego nie są ciekawi świata tylko skupiają się na sobie nie widząc tylu wspaniałych rzeczy dookoła. Wystarczy brać, tylko ręka się sama nie wyciągnie. Życie nie trwa wiecznie, szkoda go spędzać nijako, przecież czasu się nie da odzyskać.
Szczęście nie trwa wiecznie, życie nie trwa wiecznie. Nic nie jest nam dane raz na zawsze. Wszystko z czasem się zmienia. Dlaczego ludzie nie widzą tej ulotności? Nie potrafią się cieszyć że dane im było chwilę być szczęśliwym tylko płaczą kiedy szczęście ulatuje? Dlaczego nie widzą że jak jedne drzwi się zamykają to następne się otwierają. Dlaczego nie są ciekawi świata tylko skupiają się na sobie nie widząc tylu wspaniałych rzeczy dookoła. Wystarczy brać, tylko ręka się sama nie wyciągnie. Życie nie trwa wiecznie, szkoda go spędzać nijako, przecież czasu się nie da odzyskać.
Po pierwsze nie tylko faceci zdradzają. patrząc na statystyki okazuje się, że to bardziej domena kobiet. człowiek z natury nie jest monogamistą. to wręcz nienaturalne aby być z jedną osobą przez kilkanaście/kilkadziesiąt lat. drzemie w nas natura mięsożercy, zwierzaka, który nie jest w stanie zadowolić się jedną upolowaną antylopą. jeżeli ktoś myśli o zdradzie to powinien to po prostu zrobić bo po tym następują zwykle dwie reakcje: albo się tego bardzo żałuje i robi się wszystko żeby związek był lepszy, pracuje się nad samym sobą albo się nie żałuje i zdrada przynosi satysfakcję. wtedy wiadomo, że związek, w którym się jest nie jest czymś, czego naprawdę potrzebujemy i chcemy. nawet Samantha Jones w seksie w wielkim mieście wykrzyczała do przyjaciółek "chyba mam monogamię! musiałam się nią od was zarazić!" :) tak czy siak- po zdradzie bardzo ciężko zaufać drugiej osobie a związek budowany dalej na strachu i braku zaufania to nie związek tylko katusza. warto zatem wyjść z założenia, że w morzu pływa więcej niż jedna ryba a przy kolejnym wędkowaniu możemy złowić już nie szczupaka a dorodnego łososia ;)
tylko po co?:) jak się kocha to się nie zdradza, jak się zdradza to się nie kocha :) prosta matematyka. nie ma się co oszukiwać, gdyby tak pooznaczać jak ty to nazywasz "bydło" (serio, jakby nie było innego lepszego i mniej wieśniackiego określenia...ale kultura chyba w tych czasach po prostu umiera) to obawiam się, że większość ludzi byłaby choć raz oznaczona :) ludzie zdradzają czasem z ciekawości albo dla adrenaliny ale często tego żałują. kiedyś sama zdradziłam ale obecnego partnera po prostu bym nie umiała, nie mogłabym. nie i koniec :)
Powinienem zaznaczyć że pisałem z ironią a przede wszystkim napisać bez błędu. Zgłaszam samokrytykę i pokornie proszę zebranych tu kolegów i koleżanki o wybaczenie. Na swoją obronę mam jedynie to że moja chwilowa dekoncentracja jest spowodowana zmęczeniem po dwunastu godzinach ciężkiej, fizycznej pracy w upale.
:)))
:)))
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
Ale pitolicie !!! Babeczka liczyła na pocieszenie a Wy - w większości - jedziecie jeden/a na drugiego/gą !!!
A tak na marginesie - Zdradzona pyta dlaczego faceci zdradzają ? Ale chyba faceci z kimś jednak to robią (zazwyczaj z kobitkami - czyimiś żonami między innymi) ! Więc zdrada dotyka żony, mężów, partnerki i partnerów obu stron ! Stąd prosty wniosek - to nie faceci "tak mają", to ludzie (w tym kobiety) "tak mają !
A tak na marginesie - Zdradzona pyta dlaczego faceci zdradzają ? Ale chyba faceci z kimś jednak to robią (zazwyczaj z kobitkami - czyimiś żonami między innymi) ! Więc zdrada dotyka żony, mężów, partnerki i partnerów obu stron ! Stąd prosty wniosek - to nie faceci "tak mają", to ludzie (w tym kobiety) "tak mają !
"Tego kwiatu jest pół światu" zgodnie z tą zasadą nie należy wpadać w czarną rozpacz, tylko należy z uśmiechem na twarzy spojrzeć wokół siebie. Przecież na wyciągnięcie ręki jest tylu facetów, którzy bez zobowiązań Cię pocieszą, a może i okażą się jeszcze lepsi i życzliwsi od dawnej sympatii. Świat należy jedynie do ludzi otwartych i odważnych - więc do działania ślicznotko, - a będzie lepiej !!!!
@Adam
Nie zgodzę się z Tobą , mało która zdradzona kobieta chce być pocieszana bez zobowiązań ,mało która ma ochotę w takiej chwili ubierać twarz w uśmiech i udawać , że świetnie się bawi , zdradzona kobieta musi sobie na nowo ułożyć świat , a nie rozglądać się w poszukiwaniu nowego partnera , to nie działa na zasadzie nie ten , to będzie następny ...I dopiero kiedy pogodzi się z tym co się stało , jest w stanie otwierać się na nowe związki .
Nie zgodzę się z Tobą , mało która zdradzona kobieta chce być pocieszana bez zobowiązań ,mało która ma ochotę w takiej chwili ubierać twarz w uśmiech i udawać , że świetnie się bawi , zdradzona kobieta musi sobie na nowo ułożyć świat , a nie rozglądać się w poszukiwaniu nowego partnera , to nie działa na zasadzie nie ten , to będzie następny ...I dopiero kiedy pogodzi się z tym co się stało , jest w stanie otwierać się na nowe związki .
@ RudaWredna - he... kiedyś też tak myślałem, dopóki nie poznałem pewnej pani która w takiej sytuacji postanowiła zabawić się i oddawać tylko dla sexu, żadnych uczuć, tylko d*pczenie .... jak jej słuchałem to przestałem wierzyć w te brednie o porządnych kobietach. Na dokładkę inna pani powiedziała mi, że jak facet po piątej randce nie przeleci kobiety to jest jakiś dziwak, inna oznajmiła, że nie ma co tak długo czekać bo świat i lata tego nie robią, w pewnym wieku czas nie biegnie, tylko zap*dala ... inna pani stwierdziła, że jeśli nie mam z kim jechać do ciepłych krajów to ona się poleca i jak wspomniała - nudzić się nie będę i żałować również ;)
Po tych wszystkich opowieściach kobiet, wykształconych, ładnych jeszcze młodych (35-42lata) stwierdziłem, że chyba jestem dinozaurem oraz dziwakiem że albo powinienem zająć się tylko pracą (która mi dobrze wychodzi) albo "zreformować" swoje poglądy na temat kobiet :(
Po tych wszystkich opowieściach kobiet, wykształconych, ładnych jeszcze młodych (35-42lata) stwierdziłem, że chyba jestem dinozaurem oraz dziwakiem że albo powinienem zająć się tylko pracą (która mi dobrze wychodzi) albo "zreformować" swoje poglądy na temat kobiet :(
@Graszka - Być może, nie upieram się przy swoim, bo nadal chciałbym wierzyć w to, że jest inaczej. Zauważyłem natomiast, że większość kobiet po 35 roku życia i "przetrwaniu" kilku partnerów przestaje mieć jakiekolwiek skrupuły. Takie dylematy mają zazwyczaj panie które z jakiś przyczyn rozstały się ze swoim mężem a wcześniej nie skakały z kwiatka na kwiatek. Singielka po 35 roku życia myśli już inaczej.
@Jacek
Widać trafiałeś na takie kobiety , zresztą Jacku , ja nie napisałam , że wszystkie kobiety zdradzane są cierpiące ... od każdej reguły przecież są wyjątki , prawda ? Ja napisałam , że mało która zdradzona kobieta ma ochotę zabawiać się , nie można szufladkować ;) Pozdrawiam Cię serdecznie , jednocześnie pozostając przy swoim zdaniu :)
Widać trafiałeś na takie kobiety , zresztą Jacku , ja nie napisałam , że wszystkie kobiety zdradzane są cierpiące ... od każdej reguły przecież są wyjątki , prawda ? Ja napisałam , że mało która zdradzona kobieta ma ochotę zabawiać się , nie można szufladkować ;) Pozdrawiam Cię serdecznie , jednocześnie pozostając przy swoim zdaniu :)
@ RudaWredna - ja Cię wcale przekonywać nie mam zamiaru, wymieniamy się tylko swoimi własnymi spostrzeżeniami, nie jest moim zadaniem nikogo szufladkować, bo i po co, biblioteki nie zakładam :)
a czy trafiam ... to bym nie powiedział... ja dużo przebywałem z różnymi kobietami i należę chyba do tych nieszczęśników którym kobiety czasem za dużo mówią, świat był dla mnie prostszy jak tego nie wiedziałem :(
a czy trafiam ... to bym nie powiedział... ja dużo przebywałem z różnymi kobietami i należę chyba do tych nieszczęśników którym kobiety czasem za dużo mówią, świat był dla mnie prostszy jak tego nie wiedziałem :(
oj dziewczyny dziewczyny, osoby które wam wymieniłem są powszechnie znane i lubiane w swoich gronach towarzyskich, to nie są osoby które się z tym obnoszą, jak bym ich znajomym powiedział o podejściu co niektórych do tych spraw, to nigdy by nie uwierzyli. Są to kobiety na średnich i wysokich stanowiskach, szanowane w pracy bardzo dobrze wykształcone i eleganckie.
Ale koniec o tym bo to nie temat do rozmowy z kobietami, tak jak wcześniej wspomniałem, niektóre osoby czasem nie mają pojęcia kim naprawdę są ich znajomi.
Ale koniec o tym bo to nie temat do rozmowy z kobietami, tak jak wcześniej wspomniałem, niektóre osoby czasem nie mają pojęcia kim naprawdę są ich znajomi.
To wróćmy do tej 5. randki:)
Jak na mój gust na 1. to zwykle niegrzecznie.
Ale na 3. warto by już wykazać jakąś inicjatywę...
...o ile kobieta na nas działa, i nie chcemy jej urazić.
Jak Jacek tak "nic a nic", to dziewczyna myśli, że szuka koleżanki.
Jeszcze ostatkiem sił zasugeruje, by brał się do działania...
...a on myśli, że ona mu się przesadnie zwierza.
Wiecie, "taki mamy klimat", kobiety teraz wiedzą czego chcą.
Zwłaszcza te, co mają więcej pewności siebie; inteligentne, na stanowiskach.
Myślę, że to dobrze; rozwijamy nasze relacje przez szczerość.
Jak na mój gust na 1. to zwykle niegrzecznie.
Ale na 3. warto by już wykazać jakąś inicjatywę...
...o ile kobieta na nas działa, i nie chcemy jej urazić.
Jak Jacek tak "nic a nic", to dziewczyna myśli, że szuka koleżanki.
Jeszcze ostatkiem sił zasugeruje, by brał się do działania...
...a on myśli, że ona mu się przesadnie zwierza.
Wiecie, "taki mamy klimat", kobiety teraz wiedzą czego chcą.
Zwłaszcza te, co mają więcej pewności siebie; inteligentne, na stanowiskach.
Myślę, że to dobrze; rozwijamy nasze relacje przez szczerość.
>Nic, tylko porwać i się żenić!
To one aż tak mądre, że do żeniaczki same niechętne?
>chyba nie ma jakiejś reguły na to, kiedy już można a kiedy nie wypada?
Reguły z pewnością nie ma, ale warto podążać za obopólną chemią.
Inaczej można wszystko popsuć.
Przy okazji dając do zrozumienia drugiej stronie, że czegoś jej brakuje.
Podobnie jak Jacek, słyszałem wyznania kobiet... nawet dziewczyn.
Mimo ich urody i dobrych relacji z drugą stroną, faceci jakoś nie inicjowali zbliżenia.
W przypadku dziewic (20+) zdarzały się kilkumiesięczne związki bez niczego.
Facet powinien być facetem, wiedzieć czego chce i brać to...
...zwłaszcza jak druga strona się tego domaga:)
To one aż tak mądre, że do żeniaczki same niechętne?
>chyba nie ma jakiejś reguły na to, kiedy już można a kiedy nie wypada?
Reguły z pewnością nie ma, ale warto podążać za obopólną chemią.
Inaczej można wszystko popsuć.
Przy okazji dając do zrozumienia drugiej stronie, że czegoś jej brakuje.
Podobnie jak Jacek, słyszałem wyznania kobiet... nawet dziewczyn.
Mimo ich urody i dobrych relacji z drugą stroną, faceci jakoś nie inicjowali zbliżenia.
W przypadku dziewic (20+) zdarzały się kilkumiesięczne związki bez niczego.
Facet powinien być facetem, wiedzieć czego chce i brać to...
...zwłaszcza jak druga strona się tego domaga:)