Widok
Żony i przyszłe żony marynarzy
Hej dziewczyny, zauważyłam że są na forum przyszłe żony marynarzy. Ja będęw lipcu też jedną z "takich". Jak wy się zapatrujecie na perspektywę rozłąki? Bo mnie już denerwuje, jak muszę każdemu tłumaczyć, bo robi wielkie oczy i mówi "ojjeeej, jak mi ciebie żal, a jakie ty bedziesz miala zycie, jak sobie dasz rade sama" itp. Więc powtarzam w kółko to samo, że serce nie sługa, że kochałabym mojego M. nawet gdyby był kosmonautą. Pewnie że bedzie ciezko,niejadna noc przeplacze samotnie,zdaje sobie z tego sprawe, ale to chyba nie jest powod zeby nie angazować się w zwiazek. Milosc to nie tylko dobre chwile. Ale mam wrazenie, ze niektórzy patrza na mnie jak na wariatkę. I wtedy wydaje mi sie (choc moze zbyt łatwo ich oceniam), ze to oni nie wiedza co to milosc i gdyby napotkali wieksze trudnosci w zyciu to ich zwiazki szybko sie skoncza. Co wy o tym myslicie?
no to witam ja rowniez jestem z tego grona:)a juz myslalalm ze jestem osamotniona ank podaj mi adres tego forum prosze !!!
ha mialam juz sie zabrac za dyskusje i chyba by mi to zajelo strone opisanie tego co o tym mysle ale nie po co mam sie denerwowac i udawadniac swoich racji :)
kazdemu sie zycie inaczej uklada
wiadomo ze jest ciezko ale czy ktos ma lekko ????
ha mialam juz sie zabrac za dyskusje i chyba by mi to zajelo strone opisanie tego co o tym mysle ale nie po co mam sie denerwowac i udawadniac swoich racji :)
kazdemu sie zycie inaczej uklada
wiadomo ze jest ciezko ale czy ktos ma lekko ????
No to na dzień dobry ja też się dołączam do grona przyszłych " marynarzowych". Nie jest łatwo być takim odmieńcem, a nawet tu na Pomorzu , gdzie dola marynarska powinna być chlebem powszednim ludzie wyrażają ironiczny żal jak komus mówisz, że narzeczony pływa. Ironiczny, bo wciąż pokutuje mit o tych dziewczynach w każdym porcie:( A teraz przeciez rzadko kiedy w ogóle załoga schodzi na ląd. Ja już się trochę przyzwyczaiłam do tego, że jestem w większości czasu sama i każdy jego powrót to wielkie święto:) Ale nie wiedziam ,że jest taka stronka www o podobnych "przypadkach" poproszę o linka:) Pozdrowionka
mmmmm napisał(a):
> Ja jestem córką marynarza, powiem Ci że małżeństwo moich
> rodziców to jedna wielka porażka. Nie znam żadnego małżeństwa
> marynarskiego, które byłoby w pełni szczęśliwe. Poprostu
> szczerze odradzam.
no właśnie ... dlatego staram się nie wypowiadać na ten temat tu, niestety wciąż jesteśmy - my i nasi M - odbierani przez spoleczeństwo jako dziw natury i coś co nie ma prawa się udać. Dlatego zapraszam wszystkie zainteresowane panie (a moze jest tu jakiś Marynarz - dla nich forum też jest), gdzie pogadamy w swoim gronie, gdzie nie poddaje pod watpliwość naszej miłości, a jeśli nawet tak to zaraz jest się na ziemi i widzi jakie to babki potrafią być dzielne.
chetnym wysłałam link do forum na maila.
> Ja jestem córką marynarza, powiem Ci że małżeństwo moich
> rodziców to jedna wielka porażka. Nie znam żadnego małżeństwa
> marynarskiego, które byłoby w pełni szczęśliwe. Poprostu
> szczerze odradzam.
no właśnie ... dlatego staram się nie wypowiadać na ten temat tu, niestety wciąż jesteśmy - my i nasi M - odbierani przez spoleczeństwo jako dziw natury i coś co nie ma prawa się udać. Dlatego zapraszam wszystkie zainteresowane panie (a moze jest tu jakiś Marynarz - dla nich forum też jest), gdzie pogadamy w swoim gronie, gdzie nie poddaje pod watpliwość naszej miłości, a jeśli nawet tak to zaraz jest się na ziemi i widzi jakie to babki potrafią być dzielne.
chetnym wysłałam link do forum na maila.
Mój tata, i jego bracia pływali, jako dzieci mieliśmy wszystko, super ubrania, zabawka słodycze, ale tate widzieliśmy 1-2 razy w roku. Nikomu nie zyczę takiego dzieciństwa, bo co mi po tych wszystkich rzeczach kiedy jego nie było. Ale co innego dzieci a co innego żona, z biegiem lat zaczęło się psuć, poprostu odzwyczili się od siebie i po tygodniu razem mieli siebie dość. A przecież się kochali, życia za sobą nie widzieli. I tak wszystkie małżeństwa które znam gdzie on pływał, albo sa po rozwodzie formalnym, albo już nie żyją ze sobą. Nigdy nie zostanę żoną pływającego, policjanta albo wojskowego, chce mieć męża codziennie w domu i na całe życie
ee.. napisał(a):
> porazki winilabym ludzi a nie to czym sie zawodowo zajmuja.
dokładnie tak!
... dlatego kurka proszę mi tu nie szuflatkować małżeństw marynarskich. Znam dziesiątki takich UDANYCH małżeństw, a w kwietniu bedzie następne, moje.
wiedziałm, ze beda głosy sprzeciwu wobec tych małżeństw jak tylko zobaczyłam temat. Nas, zony i przyszłe zony marynarzy strasznie to wkurza i niech nikt nie próbuje jego zdaniem "przemówić nam do rozumu", bo to nie ma sensu, doświadczenie pokazuje, ze takie małżeństwa bywają udane, a to jak bardzo cierpimy szkoda, ze nie zostaje odebrane jako wielka miłość, którą trzeba w sposób szczególny pielęgnować i przez to jest tak bardzo wyjątkowa!
> porazki winilabym ludzi a nie to czym sie zawodowo zajmuja.
dokładnie tak!
... dlatego kurka proszę mi tu nie szuflatkować małżeństw marynarskich. Znam dziesiątki takich UDANYCH małżeństw, a w kwietniu bedzie następne, moje.
wiedziałm, ze beda głosy sprzeciwu wobec tych małżeństw jak tylko zobaczyłam temat. Nas, zony i przyszłe zony marynarzy strasznie to wkurza i niech nikt nie próbuje jego zdaniem "przemówić nam do rozumu", bo to nie ma sensu, doświadczenie pokazuje, ze takie małżeństwa bywają udane, a to jak bardzo cierpimy szkoda, ze nie zostaje odebrane jako wielka miłość, którą trzeba w sposób szczególny pielęgnować i przez to jest tak bardzo wyjątkowa!
ja tez jestem corka marynarza i tez doswiadczylam tego zycia w sposob niezbyt dobry, nie wspominam dobrze dziecinstwa i stad moja negatywna opinia o takich zwiazkach, ale z drugiej strony wszystko zalezy od ludzi, ale musicie pamietac, ze dluga rozlaka szczegolnie na waszych mezczyzn bedzie wplywac zle, to oni tam odseparowani od swiata narazeni sa na rozne doswiadczenia i musicie byc pewne, ze to nie zmieni ich psychiki...
A ja nie wyobrażam sobie takiego życia, nie po to wychodzę za mąż by potem swojego męża nie mieć przy sobie. Niestety życie nie zawsze jest takie jakie byśmy chciały i czesto sytuacja choćby finasowa wymaga tego aby nasi ukochani byli z daleka od nas. Mój narzeczony też teraz wyjeżdza i wróci przed samym ślubem i mnie zostawi samą z tymi końcowymi przygotowaniami a później też pewnie będzie musiał wyjechać jeszcze kilka razy bo chemy kupić mieszkanie i je wyposażyć. Ale na dłuższą metę nie umiem sobie tego wyobrazić, choć to pewnie kwestia przezwyczajenia. I powiem szczerze: podziwiam kobiety które znoszą takie rozłąki!
Karolinka, ciężko mi jak M wypływa, ale ta rozłąka nauczyła mnie być silną osobą, która potrafi radzić sobie w każdej sytuacji. Oczywiście, że chciałabym aby M był przy mnie 365 dni w ciągu roku, ale życie jest inne. Jak mogłabym Go skreślić tylko dlatego, że jest marynarzem - skoro tak bardzo Go kocham! To niemożliwe!!!
Zgadzam się z wami, udany zwiazek zalezy od ludzi, a nie od zawodu, i powiedzmy szczerze, spedzanie ze soba 365 dni w roku nie gwarantuje udanego zwiazku. Co wiecej, taka rozlaka moze jeszzce go scementowac. Takie jest moje zdanie. Czekalam na mojego Narzeczonego juz dwa razy (po pol roku) i owszem bylo ciezko, ale nie wyobrazam sobie, zebym z tego powodu miala zerwac czy cos podobnego. Dla mnie milosc to tez posweicenie. Nie mam zadnych zastzrezen co do mojego Narzeczonego, ufam mu bezgranicznie (chyba nwet bardziej niz sobie). A zycie niestety nie jest uslane rozami. I kto wie czy te ktore dzis odradzaja nam tego zwiazku jutro nie stana przed podobnym wyborem. BO W ZYCIU NIE MA ŁATWYCH WYBORÓW. Oby tylko im nie zabraklo sil,skoro z biegu deklaruja,ze nie maja sil na taki zwiazek. Pozdarwiam
Ja tez podziwiam i powiem Wam szczerze, ze jak moja przyjaciółka zaczeła spotykać sie a później przyjęła oświadczyny marynarza, to delikatnie jej sugerowałam zeby się zastanowiła jeszcze raz, ze może być cięzko, tym bardziej ze ma bardzo długie kontrakty i jest krótko na lądzie itd Ale jest bardzo szczęsliwa i nie wiem czy ktokolwiek inny dałby jej takie szczęscie. Miłośc nie wybiera... chociaż sama mówi, teraz jak jest w ciązy i źle to znosi, musi leżec w łóżku, bardzo go potrzebuje a moze liczyć na siebie, rodziców i koleżanki a to wiadomo, ze to nie to samo i boi się czy jej mąż wogle wróci na poród... to są jednak takie chwile że chce się zeby On był obok ciągle...
hehhe
pomimo tego iż teraz mój wybranek jest z innej branży - jubilerskiej.... to sama doświadczyłam takiego zycia, sama pływałam pare lat i byłam z marynarzem i wiem jak to jest.
Jesteście dzielne i wiem, że bardzo kochacie swoich przyszłych mężów....
Powodzenia i wytrwałości we wszytskim :)))
Moja najlepsza przyjaciólka ma męża marynarza i jest jej ok, dziecko wypełniło teraz jej cale życie i jeżdzi do męża jak sie da i jest super!!!
pozdrawiam gorąco !!!!
pomimo tego iż teraz mój wybranek jest z innej branży - jubilerskiej.... to sama doświadczyłam takiego zycia, sama pływałam pare lat i byłam z marynarzem i wiem jak to jest.
Jesteście dzielne i wiem, że bardzo kochacie swoich przyszłych mężów....
Powodzenia i wytrwałości we wszytskim :)))
Moja najlepsza przyjaciólka ma męża marynarza i jest jej ok, dziecko wypełniło teraz jej cale życie i jeżdzi do męża jak sie da i jest super!!!
pozdrawiam gorąco !!!!
żony marynarzy :)
My oboje tzn ja i moj przyszly maz, jestesmy po takich studiach, ze mamy mozliwosc plywania jako cheef-owie, badz oficerowie, ale oprocz krotkich - probnych- rejsow nie chcemy plywac, w ogole nie bralismy pod uwage pływania, ale do tego trzeba miec dryg i trzeba uszanowac wybor!! Jednostki, a przede wszystkim siłownie to nasza praca, hobby, ale nie sposob na zycie, to nasze zdanie.
Trzymajcie sie!! pozdrawiam!
My oboje tzn ja i moj przyszly maz, jestesmy po takich studiach, ze mamy mozliwosc plywania jako cheef-owie, badz oficerowie, ale oprocz krotkich - probnych- rejsow nie chcemy plywac, w ogole nie bralismy pod uwage pływania, ale do tego trzeba miec dryg i trzeba uszanowac wybor!! Jednostki, a przede wszystkim siłownie to nasza praca, hobby, ale nie sposob na zycie, to nasze zdanie.
Trzymajcie sie!! pozdrawiam!
Moj tata plywal 38 lat.Kazde 3-4 tygodnie po powrocie byly cudowne ale potem pojawial sie problem za problemem.Tez chcialem isc plywac i nawet skonczylem WSM (teraz AM), ale nie poszedlem plywac.Moja obecna praca wymaga podrozowania, ale nie wyjezdzam na 7-8 m-cy, tylko na 1 tydzien w miesiacu.Kocham moja piekniejsza polowe i wiem ze chce miec normalna rodzine a nie 2 miesiace w roku cieszyc sie z tego co najcenniejsze-rodzina.Nigdy nie chce aby nasze dzieci mialy takie dziecinstwo jak ja - bez ojca.Kazda mloda para uwaza ze wszystko bedzie ok.Tak nie jest.Przychodza swieta - meza nie ma.Sylwester,wakacje,urodziny - meza tez nie ma.To jest bardzo ciezkie zycie. Nie chce nikomu wspolczuc, ale zycze duzo wytrwalosci i wyrozumialosci.
wez slawek nie roztrzasaj 7 miesiecznych rejsow to juz nie ma, tak napisales jakbys byl lepszy dlatego ze nie plywasz poza tym ta co rozpoczela ten post pytala osoby z tym zwiazane czyli kobiety ktore sie zdecydowaly na takie zwiazki
mojej przyjaciolki facet jest policjantem tez go nie bylo na wigilie , drugi jest muzykiem tez go nie bylo na sylwestra bo mial koncert tzreci jest lekarzeam tez go nie bylo bo mial dyzur , a i strazak tez musi byc na sluzbie ba nawet wojskowy musi ja pelnic w sztabie np. i nikogo nie obchdzi jakie teraz jest swieto o i pilot tez pracuje i stewrdessa jejku mozna wymieniac w nieskonczonosc
taka praca jeden robi to drugi tamto statki plywac musza
mojej przyjaciolki facet jest policjantem tez go nie bylo na wigilie , drugi jest muzykiem tez go nie bylo na sylwestra bo mial koncert tzreci jest lekarzeam tez go nie bylo bo mial dyzur , a i strazak tez musi byc na sluzbie ba nawet wojskowy musi ja pelnic w sztabie np. i nikogo nie obchdzi jakie teraz jest swieto o i pilot tez pracuje i stewrdessa jejku mozna wymieniac w nieskonczonosc
taka praca jeden robi to drugi tamto statki plywac musza
kurde ank znowu bez sensu sie wciagnelam w dyskusje i tak im nie wytlumaczysz i zawsze ludzie beda gadac nie ma co ,dawaj na nasze forum tam nikomu nie musimy nic tlumaczyc
a przy okazji powiem jeszcze jedno jak patrze na stacjonarnych facetow niektorych moich znajomek to na ich miejscu modlilabym sie aby wyjechali :))
a przy okazji powiem jeszcze jedno jak patrze na stacjonarnych facetow niektorych moich znajomek to na ich miejscu modlilabym sie aby wyjechali :))
no tak, ale wy wypowiadacie sie w imieniu mlodych par, ludzi zaczynajacych zycie z osoba plywajaca, a my w imieniu dzieci, ktore to przezyly i tak naprawde wiedza, jak to jest i czego im brakowalo w zyciu, uszanujcie te opinie i wezcie je do serca, aby wasze dzieci potem sie tak nie wypowiadaly. mimo moich doswiadczen jako dziecko marynarza, zycze wam naprawde, aby wam sie udalo, duzo sil, abyscie wytrwali w trudnych momentach!
dokladnie, ja tez nie mam (juz) pretensji o swoje dziecinstwo i zgadzam sie, ze zycie niezaleznie od zawodow stawia nas przed wieloma trudnymi sytuacjami, z ktorym trzeba walczyc w imie milosci:-) ale rodziny marynarzy szczegolnie sa na to narazone, dlatego raz jeszcze wszystkim wam zycze duzo sily, abyscie po latach mogli powiedziec, ze wam sie udalo;-)
Czytam wasze wszystkie wypowiedzi i z niektórymi się zgadzam w 100% z innymi niestety nie. Jeśli chodzi o pracę ma morzu to nikt nikogo tam nie ciągnie. Marynarzem nie stajesz się z dnia na dzień. Aby pływać trzeba byś silnym psychicznie, bo jest to naprawdę ciężki kawałek chleba ze względy na specyficzne warunki pracy, ale także na rozłąkę z bliskimi. Jeśli udajesz się na studia na AM i to na wydział pływający to nie po to, aby potem siedzieć w biurze czy pracować w sklepie. Ja też skończyłem AM, pływam i jestem z tego bardzo zadowolony. To samo tyczy się kobiet, które się wiążą z pływającymi, w większości wiedzą, jaka przyszłość je czeka. Trzeba je podziwiać, że chcą i potrafią w taki sposób żyć, prowadzić normalne domy a są ONE naprawdę dobrymi żonami i matkami a może nawet lepszymi niż te żony „lądowe”.
Pozdrowienia dla wszystkich Marynarzowych i ich mężów.
Pozdrowienia dla wszystkich Marynarzowych i ich mężów.
dziewczyny!
musicie chyba być aniołami, żeby tak wytrzymać bez swoich mężczyzn :) mój T. też po WSM (AM) ale na razie nie plywa i mam nadzieję - nie będzie, ale tak samo może być ciężko razem, jak osobno... wierzę, że Wam - pływającym rodzinkom, jak i nam - rodzinkom lądowym ;) się uda, że będziemy szczęśliwi :)))
a tak na marginesie - trzymajcie się ciepło i przede wszystkim nie dajcie sobie wmówić, że nie będziecie szczęśliwe w małżeństwie: to wszystko od Was zależy...
pozdrawiam :)
musicie chyba być aniołami, żeby tak wytrzymać bez swoich mężczyzn :) mój T. też po WSM (AM) ale na razie nie plywa i mam nadzieję - nie będzie, ale tak samo może być ciężko razem, jak osobno... wierzę, że Wam - pływającym rodzinkom, jak i nam - rodzinkom lądowym ;) się uda, że będziemy szczęśliwi :)))
a tak na marginesie - trzymajcie się ciepło i przede wszystkim nie dajcie sobie wmówić, że nie będziecie szczęśliwe w małżeństwie: to wszystko od Was zależy...
pozdrawiam :)
do ewaipiotr:
Tak sie sklada ze nie jestem lepszy w zwiazku z tym ze nie plywam.Skonczylem WSM i to byl moj swiadomy wybor.Na ladzie mozna zarobic dzisiaj tyle samo co na statku.Jesli chodzi o rejsy 7 m-cy to musze powiedziec, iz siedze w tej branzy i bywaja wyjazdy na 9 m-cy.Zaloga "szkieletowa" (oficerowie) maja rejsy po 3-4 miesiace.Moje zdanie na temat rodzin marynarskich opieram na wlasnym doswiadczeniu i pozwolilem sobie na wyrazenie swojego zdania jako dziecko, ktore widzialo i przezylo cos takiego.Na pocieszenie moge dodac: nalezy sie cieszyc ze sa komorki i internet.Teraz jest zdecydowanie latwiej i jesli tylko sie chce to milosc zawsze zwyciezy.Pozdrawiam
Tak sie sklada ze nie jestem lepszy w zwiazku z tym ze nie plywam.Skonczylem WSM i to byl moj swiadomy wybor.Na ladzie mozna zarobic dzisiaj tyle samo co na statku.Jesli chodzi o rejsy 7 m-cy to musze powiedziec, iz siedze w tej branzy i bywaja wyjazdy na 9 m-cy.Zaloga "szkieletowa" (oficerowie) maja rejsy po 3-4 miesiace.Moje zdanie na temat rodzin marynarskich opieram na wlasnym doswiadczeniu i pozwolilem sobie na wyrazenie swojego zdania jako dziecko, ktore widzialo i przezylo cos takiego.Na pocieszenie moge dodac: nalezy sie cieszyc ze sa komorki i internet.Teraz jest zdecydowanie latwiej i jesli tylko sie chce to milosc zawsze zwyciezy.Pozdrawiam
Witajcie przyszłe i teraźniejsze marynarzowe!!
Jestem od prawie dwóch lat "marynarzową"-ślubną:), a wcześniej byliśmy razem 5 lat. To o czym pisze Sławek to przeszłość,bo mój Małżonek jest oficerem i w domku jak i w morzu jest po 6 tygodni. Znam też sytuację z drugiej strony,bo jestem dzieckiem marynarza. Mój teść też pływa. I lepszych małżeństw nie widziałam! Mamy więc z mężem dobre wzorce. Zgadzam się z tym ze jest ciężko,momentami nawet bardzo,ale nawet sobie nie wyobrażacie jaka to jest radość i jak wielkie święto,kiedy czeka się na lotnisku ze świadomością że zaraz przytulę się do swojego Mężczyzny i całe 6 tygodni-dzień i noc,każdą godzinę,będziemy spędzać RAZEM! Praca na lądzie daje "wolne"tylko weekendy-a i to nie zawsze-no i późne wieczory po pracy. My mamy cały czas na lądzie mojego Męża tylko dla siebie! Fakt,jest to okupione t ęsknotą,samotnością etc... Ale wiecie co jest w takich związkach najpiękniejsze?? Świadomość tego, jak bardzo się kochamy i co w sobie kochamy najbardziej. No i to ogromne zaufanie do siebie. Nie przejmujcie się "przyszłe marynarzowe ludzkim gadaniem,bo ludzie gadają zawsze. Cieszcie się sobą, tęsknijcie i bierzcie pełnymi garściami ten czas, kiedy Mąż jest obok Was
gorąco pozdrawiam
ps. poproszę o link :)
Jestem od prawie dwóch lat "marynarzową"-ślubną:), a wcześniej byliśmy razem 5 lat. To o czym pisze Sławek to przeszłość,bo mój Małżonek jest oficerem i w domku jak i w morzu jest po 6 tygodni. Znam też sytuację z drugiej strony,bo jestem dzieckiem marynarza. Mój teść też pływa. I lepszych małżeństw nie widziałam! Mamy więc z mężem dobre wzorce. Zgadzam się z tym ze jest ciężko,momentami nawet bardzo,ale nawet sobie nie wyobrażacie jaka to jest radość i jak wielkie święto,kiedy czeka się na lotnisku ze świadomością że zaraz przytulę się do swojego Mężczyzny i całe 6 tygodni-dzień i noc,każdą godzinę,będziemy spędzać RAZEM! Praca na lądzie daje "wolne"tylko weekendy-a i to nie zawsze-no i późne wieczory po pracy. My mamy cały czas na lądzie mojego Męża tylko dla siebie! Fakt,jest to okupione t ęsknotą,samotnością etc... Ale wiecie co jest w takich związkach najpiękniejsze?? Świadomość tego, jak bardzo się kochamy i co w sobie kochamy najbardziej. No i to ogromne zaufanie do siebie. Nie przejmujcie się "przyszłe marynarzowe ludzkim gadaniem,bo ludzie gadają zawsze. Cieszcie się sobą, tęsknijcie i bierzcie pełnymi garściami ten czas, kiedy Mąż jest obok Was
gorąco pozdrawiam
ps. poproszę o link :)