Widok

randki

Chcialabym kogoś poznac i myślałam o randkach internetowych, ale troche sie wstydze...nie chce zamieszczac zdjecia, zeby znajomi mnie nie widzieli , ale tak pierwsza pisac do facetow ktorzy mnie interesuja to tez troszke glupio...no i potem spotkanie...a jak mnie wykorzysta jeden z drugim...i jak po pierwszej randce juz sie ze mna nie umowia...o rany tak mi bedzie glupio... jak mam sie przelamac...;))
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tez masz tam profil:)
O ile dobrze obserwujesz to potrafisz to dostrzec. Nawet jeśli nie obserwujesz dobrze to wiesz że te dziewczyny nie wyglądają tak na co dzień, nie ubierają się w ten sposób, nie stosują takiego makijażu, ani perfum, to tylko gra. One się dostosowują do kulturowego schematu osoby idącej do takiego miejsca. Nie są sobą, spełniają swoją rolę.

Ty analizujesz otoczenie, to w co są ubrane, jak się rozglądają, jak się poruszają, co piją, i w jakim są towarzystwie. Ale oboje gracie. Jak zwierzę dostosowujesz swoją taktykę do ofiary i terenu. Wiesz o tym. Tylko czy wiesz że ona robi to samo?

To spełnia tą samą rolę co profil i zdjęcia na portalu. Magia iluzji. Tylko w takim miejscu jak dyskoteka jesteś atakowany wielotorowo, przez wszystkie zmysły. Twoje postrzeganie i logiczne myślenie jest też tłumione przez alkohol, hałas i słabe światło. To gra pozorów abyś więcej myślał lędźwiami niż głową.

Gdybyś wszedł w takie miejsce chociaż raz jako obserwator, a nie uczestnik, to magia by prysła i pewnie byś tam już więcej nie poszedł. Albo byś poszedł ale ubrał się inaczej, pił co innego i zwracał uwagę na inne rzeczy.
Pewnie po 30 sekundach takiego zachowania miałbyś wokół siebie kilka osób chcących od Ciebie kupić jakiś towar:P

Jeśli szukasz realnej osoby to rozejrzyj się na ulicy, spójrz na tą która idzie do pracy lub szkoły, na osobę która pędzi zrobić codzienne zakupy, lub na kogoś kto wyszedł na spacer - neutralny wyraz twarzy, zmęczenie, zwykłe ludzkie problemy - te osoby są realne. Tylko że te osoby jednocześnie są naturalne i zwyczajne, a to nie wszystkich zachwyca i pociąga. Niektórzy wolą swoje złudzenie prawdy od samej prawdy.

Na disko poznajesz człowieka, ale realną osobę masz dopiero na drugi dzień, tylko że wtedy uznajesz że nie jest to wartościowa znajomość;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Normalni (przeciętni) ludzie to raczej nie siedzą na czacie o 1:30;)

Osoby które pracują i/lub się uczą, czy nawet w inny sposób zajmują czas o poranku, to idą spać przed 24.
Na czacie dorosłe osoby siedzą zazwyczaj między 18 a 23. Czasem ktoś siedzi rano, przed pracą, albo w dzień udając że pracuje. Ale takich osób jest znacznie mniej.


Co do odpowiedniego miejsca, to większość jest nieodpowiednia:P
Najlepiej poznać kogoś w pracy, szkole, lub przypadkiem (najlepiej poprzez swoje zainteresowania). Ale nie zawsze jest to możliwe, więc się kombinuje na lewo i prawo:P

Mój kumpel podrywał dziewczyny "dostępne" na gg. Zwykłe strzały w ciemno. I poderwał tak swoją obecną żonę. Zatem można powiedzieć że wszystko jest możliwe, i żadne miejsce nie jest całkowicie złe;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Z tym udawaniem na "disco" to częściowo prawda. Ale nawet makijaż perfumy i ciuchy nie ukryją np. że ktoś ma wielką nadwagę a na portalu randkowym wrzuca zdjęcie sprzed 3 lat gdy był/byla szczupła.

Naturalnie są to "łowy" "profile" "gra" z obu stron - zawsze troche mniej lub wiecej jest w tym gra nazywa się to flirtowanie.

Mimo to jak ktoś jest sam/sama lub w gronie tej samej płci na imprezie typu "disco" to jest wielce możliwe ze nie ma partnera i chętnie pozna kogoś nowego. Jak ktoś ma stałego chłopaka/dziewczynę to idą (z małymi wyjątkami) razem na "disko".

Co do osób z ulcy - "naturalnie się zachowujących" to jest w Polsce dość spora obawa przed nawiązywaniem kontaktów z "obcymi na ulicy". Oczywiście można iść na żywioł i próbować przechodzącą kobietę/mężczyzne zaczepić na ulicy pod jakimś pozorem i nawiązać rozmowę. Lecz może to być bardzo źle odebrane i jak pisałeś wcześniej mógłbyś być wzięty np za osobę chcącą sprzedać jej np towar lub świadka jechowy lub narwanego zboczeńca itd.

Chyba, że widujesz akurat w okolicy sąsiadkę co jakiś czas, pierwszy raz zapytaszz o godzinę a potem gdy ja spotkasz zaczynasz mówić jej dzień dobry itd....
No ale co jak spotkasz przypadkowo kogoś kto Cię jakoś ujmie, ale tylko masz jedną szansę bo jest to np kolejka SKM, to co bedziesz zagadywał z grubej rury i myślał ze oczarujesz ją na tyle zeby dostać od niej nr telefonu?

Reasumując chyba jednak najlepszy sposób to poznanie się przez znajomych (nie mówię o jakiś ustawionych spotkaniach) na tzw "domówce". Oraz oglądnięcie się dookoła czy nie ma kogoś w pracy/uczelni/sąsiedztwie kto moze czeka ze kogos pozna a czesto nie widzi co ma pod nosem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
0 1:30 w weekendy siedzi tam sporo osób, w dzień powszedni to chyba ktoś kto pracuje na nocki i ma dostęp do netu w pracy.

Z tymi strzałami na gg to musiał być już straszny desperat to już wolałbym może rzeczywiście na czacie wp trójmiasto klikac do wszystkich (co mają normalny nick a nie "zrobie_ci_dobrze_za _$$$$" na prv, bo skoro są na czacie to chcą rozmawiać z nieznajomymi też.

A na gg to duzo ludzi ma ustawione "ignoruj od nieznajomych" gdybym wpisał jescze w danych publicznych imię dziewczęce i młody wiek to miałbym tak raczej ustawione.
A że kumplowi się udało to tzw. trafiło się jak ślepej kurze ziarno :]

Zresztą to nasze przemyślenia./doświadczenia a osoba zakładająca topik jest kobietą 30+ i może mieć na ten temat całkiem inne zdanie.
NIemniej jednak pozna zdanie przeciwnej strony :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Flirt na dyskotece? To jak romantyczna randka w burdelu:P


"Ale nawet makijaż perfumy i ciuchy nie ukryją np. że ktoś ma wielką nadwagę"

I tu jest pies pogrzebany. Mówiąc to wszystko powyżej, nie miałem na myśli kwestii wyglądu. Cały czas pisałem o tym co kryje się pod opakowaniem. A że opakowanie dobrane jest do sytuacji i miejsca (disko) to nie da się nic stwierdzić o człowieku. Dlatego pisałem że to gra i udawanie, bo te osoby wyglądają tak aby wywrzeć wrażenie (o podtekście erotycznym), i w tej kwestii są takie same.
Co gorsza, będąc w dyskotekowym stroju służbowym, w konkretnej atmosferze i towarzystwie przejmują jego cechy tłumu (zachowanie, śmiech, spojrzenie).

Sprowadza się to do tego że podrywasz jedną dziewczynę, zawsze tą samą dziewczynę, tylko o innym wyglądzie. Jeśli taki typ kobiety Cię pociąga, to super, bo masz wielki wybór. Jest to jednak dziewczyna jednodniowa - bo jutro już będzie sobą i może się okazać całkiem inną osobą.

Problem z wyglądem jest jak w tym przykładzie o zdjęciach który podałeś. Wygląd jest zmienny, i niezależnie od wszystkiego jest to równia pochyła w stronę starzenia się (a co za tym idzie całego szeregu negatywnych objawów). Dokonując wyboru ze względu na wygląd prędzej czy później pojawi się rozczarowanie.

Lepiej jest zatem celować w inne cechy niż wygląd. Dyskoteka jakoby wymaga pewnych cech wyglądu i charakteru. Mało kobiet z otyłością ma odwagę iść na dyskotekę, nawet jakby chciały. Z drugiej strony są kobiety które nie są zwolennikami dyskotek (jest ich więcej niż zwolenniczek), są takie co nie lubią tańczyć, są szare myszki, i samotniczki. Dyskoteki to bardzo mała różnorodność.

Wszystko jeszcze zależy od tego czego oczekujesz po znajomości, czy to ma być tylko seks, czy seks poprzedzony kilkoma randkami, czy ma być to związek do kilku lat, czy szukasz kogoś na całe życie.

Tak sobie teraz myślę, że znam małżeństwa które poznały się w różnych okolicznościach, od netu, po kościół, ale nie znam żadnego, które by się zaczęło od dyskoteki.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Problem w tym że on nie był desperatem.
Nie był też znawcą netu, nie bywał na czatach, pewnie nawet nie wiedział że istnieją serwisy randkowe.
Wybrał sobie metodę, miał gadane, trochę w głowie, całkiem przyzwoity wygląd i kilka drobnych cech na które kobiety są podatne;)

I najważniejsze, o czym napisałem wcześniej do Autorki, miał szczęście, bo tylko to właściwie się tu liczy;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Wybrał sobie metodę, miał gadane, trochę w głowie, całkiem przyzwoity wygląd i kilka drobnych cech na które kobiety są podatne;)"

i tu anty zaprzeczyles sam sobie :) i dobrze
wczesniej pisales:
"Ludzie lubią sądzić że są kowalami własnego losu, dzięki temu czują się lepiej, mają iluzję władzy, niestety większość tego co spotyka nas w życiu to kwestia przypadku (szczęścia, losu, przeznaczenia, Boga - w zależności od tego w co się wierzy)."

w tym wypadku udowodniles, ze nie jest to kwestia szczescia
ale wlasnie kowalstwa
facet mial cel, znalaz metode, pracujac osiagnal zamierzony cel

wydaje mi sie, ze ludziom proboje sie wciskas, ze nie wiele od nich zalezy, ze wszystko to łut szczescia, badz dar od boga
- jak mowiles - w zaleznosci od wiary
nie zgadzam sie z taka teza
prawie wszystko w zyciu zalezy od nas
zawsze bedziemy popelniali bledy, zawsze tez za to zaplacimy
zycie jest proste, do momentu az sami go nie bedziemy komplikowali

co do czata na wp ( a jeszcze bardziej gg)
jako stary nalogowiec
dodam od siebie, ze ludzie dorosli siedza tam caly dzien
moze nie jestem tu najlepszym przykladem
ale z racji pracy siedze caly dzien przy kompie
w tym okolo 8 h na gg
na czacie sa tacy sami ludzie, jak poza nim
moze malo jest osob na emerturze i to tylko dlatego, ze to pokolenie nie komputerowe
mozna tam spotkac dzieci, doroslych, studentow
do wyboru do koloru
dokladnie tak samo jak na ulicy, w oczy rzucaja sie oszolomy
np. jak wsiadziemy do tramwaju linii 8/13, w oczy rzuci sie pensjonariusz zakladu z przerobki popijacy zlocisty trunek :)

pozdrawiam
jurek
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie zaprzeczyłem - poniżej tego co zacytowałeś napisałem że i tak najważniejsze było szczęście;)

GG ma wielu użytkowników, ale stosunkowo mało ludzi ma dość danych w katalogu publicznym by móc określić płeć, miejsce zamieszkania i wiek. Z góry można też odrzucić osoby niedostępne. Gdy doda się do tego fakt, że oni nie byli nałogowcami (on siedział dziennie do 30 minut), że nie posiadali netu w pracy, a o ile dobrze pamiętam to było przed południem. To szansa na trafienie na kogoś wolnego, chętnego i odpowiedniego jest stosunkowo mała.

Trzeba też pamiętać, że w taką odpowiednią osobę trzeba trafić szybko, nim nastąpi rozczarowanie i nim się uzna, że ta metoda jest nieskuteczna. Osobiście nie przychodzi mi na myśl bardziej nieskuteczna metoda niż ta którą on wybrał. Szczęście zatem było tutaj podstawą.

Reasumując, to jest jak lotek, metody są jak różne gry, kupujesz los, możesz wybrać swój numerek, możesz zagrać na chybił-trafił albo możesz kupić zdrapkę, to jednak połowa drogi, druga połowa to szczęście. Niektórzy trafiają za pierwszym razem główną nagrodę, inni trafiają w małe wygrane, a inni grają całe życie, używają systemów, inwestują wszystko co mają, albo się zadłużają i mimo tego nie trafiają.

Pozdrawiam:)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Flirt na dyskotece? To jak romantyczna randka w burdelu:P"
Af ilrt na portalu internetowym To jak romantyczna rozmowa z numerem 0-700...

Oczywiście cechy charakteru są ważne i dlatego są randki żeby poznać się ale wyglą (nie oszukujmy się) i co z tego że bedzie bardzo dobra z ceh charakteru jak zero tzw iskry- to już chyba wyrachowanie jeśli się z kimś spotkać tylko z tego powodu ze jest "odpowiedni"

Szukać należy 1. Wyglad to raz - musi ruszać a 2. To charakter i to pozaje się na randce. 3 Jak obie rzeczy są ok to kolejna randka :]

Ale owszem szukać można wszedzie i w kościele gdzie też laski ubierą się ładniej niż normalnie, zakładają odświętne ubranka a niejedna wali makijaż wiekszy niż na "disko" bo w dzień bedzie widać ją lepiej i musi mieć wiecej tapety.

Ja znam osobiście i parę osób co się poznały na "disko" Irish Pubie i są udamym małżeństwem i też w studenckiej knajpie X i też są udanym małżeniśtwem. Mało tego znam osoby co się poznały na zlocie jednego z zespołów muzycznych i to samo.
W kościele znam jedną jedyną parę co się poznali i nie są małżenśtwem wcale a zyją na "kocią łapę" choć są narzeczeństwem już od kilku lat.

Bo to nie prawda że na "disko do pubu" udają się tylko lafiryndy na sex ale i normalne spokojne dzieweczyny.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
W sumie ze związkami to jest trochę totolotek, w totolotka też można grać lub nie... każdy ma jakieś kryteria ja zamiast kuponu totootka wolę np wejściówkę na imprezę do klubu :] i tak próbować szczęścia hehe

A jeszcze apropo gg to kiedyś używałem TLENU i właśnie ze zdziwieniem kiedyś zobaczyłem ze tam jest powiązany z komunikatorem czat, mało tego ktoś do mnie sam zagadał bo okazało się ze jak byłem "dostępny" w komunikatorze to byłem też na czacie automatycznie zalogowany.
Tj żeby było jasne zalogowalem sie duzo duzo wczesniej kiedys na ten czat ale nie wieddzalem ze kazde moje odpalenie tlenu powoduje ze jestem dostępny na czacie tlenu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Z tym Iskrzeniem to często jest zabawnie, bo ono często kpi sobie z tych co szukają według listy. Wielu jest takich co ze względu na własną urodę lub ambicję oczekują czegoś z wyższej półki, a potem są z tzw pasztetami.
Zapewne tak samo jest z tymi którzy mają pewne oczekiwania względem charakteru - chociaż to się tak nie rzuca w oczy (że się tak wyrażę).
Ludzie sobie, miłość sobie;)

Disko to dla mnie disko, pub który dorabia sobie imprezami traktuje z mieszanymi uczuciami. Zwłaszcza że takie puby nie mają często umiaru i biorą każdego klienta, niezależnie od ilości miejsca. Potem panuje atmosfera ocierania się każdego o każdego. Raj dla tych co to lubią, ale mnie to nie kręci.

Irish pub (ten w ratuszu staromiejskim) to dziwne miejsce. Nie byłem tam w czasie imprezy, ale bywam tam raz w roku na piwie. To najbardziej zmienna knajpa jaką znam. Dawniej kleiły się tam stoliki, potem rozwadniali wszystko co się dało, a ostatni raz jak tam byłem to mieli piwo w takiej cenie 1-2 zł większej niż inne puby w centrum Gdańska.

Nie jestem bywalcem dyskotek, ale niezależnie od tego gdzie są urządzane nie są chyba zbiorowiskiem lafirynd na seks?;)
Zresztą nie jestem z tych którzy są przeciwnikami seksu, może jest czasem trochę przereklamowany, ale i tak doceniam jego istnienie:))

Pozdrawiam
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Próbować szczęścia możesz i wejściówką, ale myślę że z kuponem lotka miałbyś większą szanse na wygraną:P I jest on tańszy;)

A co do tlenu, to dobrze jest go używać, sprawdza się zwłaszcza podczas oddychania;)


Pozdrawiam
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
anty, idziesz w zaparte :)
kwestia szczescia - nie
pol h w zupelnosci wystarczylo
metoda, chec i wysilek, to powod sukcesu

z totolotkiem jest troszke inaczej
poniewaz celem jest (zazwyczaj) trafienie glownej wygranej
a jest ich znacznie mniej niz kobiet i nie dla kazdego wystarczy
wiec wygrywaja ci, ktorzy:
- sa bogaci i nic im z tego nie przyjdzie
- zapracowali sobie w zyciu na to, ale nie udalo im sie inaczej zarobic
- wygrali, ale i tak zaraz wszystko szlag trafil, poniewaz wlasnie sobie nie zapracowali
plus te kilka przypadkow, ktore potwierdza swoja wyjatkowoscia ta regule

nia ma tu miejsca na szczescie, chodz na pierwszy rzut oka tak to wyglada
uplyw czasu, doswiadczenie zyciowe pokazuja jednak, ze to nie bylo "szczescie"
szczescie to cos co kazdy moze osiagnac, ale i dla kazdego moze oznaczac cos innego

pozdrawiam
jurek
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Szanse trafienia w totka według teorii prawdopodobieństwa to....

Totek jest dla naiwnych marzycieli, kupujesz za 2 zł nadzieję i masz do losowania. Potem możesz kupić kolejny kawałek nadziei za kolejne 2 zł...

Ja raczej zamiast nadziei wolę juz kupić ładne widoki na "disko", w końcu ponoć "kobieta w tańcu" jest jednym z cudów świata a możliwość zapoznanie się jest dodatkowym atutem.

Irish pub się zmiania, zmieniają się jego właściciele, zmienia się cena i jakośc piwa, zmiania się klientela ....życie :]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"z totolotkiem jest troszke inaczej
poniewaz celem jest (zazwyczaj) trafienie glownej wygranej
a jest ich znacznie mniej niz kobiet i nie dla kazdego wystarczy
wiec wygrywaja ci, ktorzy:
- sa bogaci i nic im z tego nie przyjdzie
- zapracowali sobie w zyciu na to, ale nie udalo im sie inaczej zarobic
- wygrali, ale i tak zaraz wszystko szlag trafil, poniewaz wlasnie sobie nie zapracowali
plus te kilka przypadkow, ktore potwierdza swoja wyjatkowoscia ta regule"

Nie zgadzam się, z tego wynika, że:

-bogaty nie powinien mieć wiecej bogactwa. W ten sposób każdy co już jest bogaty powinien usiąść na ziemi i nie pracować nigdy wiecej bo i "tak mu nic z tego nie przyjdzie" a rozwijanie się (firmy itd) i dalesze bogacenie (choćby w toto) jest bez sensu.
Poza tym myślę że bogaci nie grywają w totka bo to "nadzieja na bogactwo" a bogaci już nie muszą kupować takiej nadziei.

-ten co zapracował (napracował się w życiu) ale nadal jest biedny (czyli defakto jest niezaradną ofiarą bo jego cała praca nie dała mu żadnych efektów materialnych) i "należy mu się" wygrana - będzie ją sensownie wydawał/inwestował.
Tu jest założenie ze mu nie "odbije palma" niby na jakiej podstawie? Skoro nie umiał do tej pory się dorobić pracując to dlaczego miałby umieć "zarządzać" wygraną.?

-ten co nie zapracował (nienapracował się w życiu) to wszytko straci. A to niby dlaczego? Bo mu się nie należy? A może był mądry i mimo że nie napracował sie w życiu i był "obibokiem" to bedzie miał pomysł jak dobrze zainwestować pieniądze i zrobić z nich dobry użytek.

- i wszyscy inne wyjątki czyli 99% bo każdy jest wyjątkowy ;)

Dla mnie toto jest jak dokładnie losem/szczęściem tyle, że ja wolę być kowalem własnego losu, a nie liczyć na wygraną i to z prawdopodobieństwem wygrania 6-tki jak

1: 14 milionów
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
masz prawo sie nie zgadzac
nie zrozumiales jednak zupelnie mojej intencji :)

ucieklismy tez juz troszke od tematu watku
no ale mniejsza
jest dokladnie tak
bogaty, zagra od niechcenia raz na jakis czas
i wygra np 4 czy 5
czyli kilkaset zlotych, albo kilka tysiecy
i to zupelnie nie zmieni jego bogactwa
jesli jest naprawde bogaty
to nie oszukujmy sie, za 10 milionow moze kupic sobie najwyzej jakis tani jacht, tez ta kwota nie porzuci go na kolana :)

chodzi o mechanike filozoficzna
wygrana nie zmieni czyjegos zycia
jesli sobie nie zapracowal, to straci
po prostu, nie zyjemy na kredyt
to tyle w wiekszym skrocie

pozdrawiam
jurek
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"wygrana nie zmieni czyjegos zycia
jesli sobie nie zapracowal, to straci
po prostu, nie zyjemy na kredyt"

A kto tak powiedzał?

W wypadku bogacza co ma 100 milionów kolejne 4 napewno nie zmieni jego życia, ale w przypadku biedaka - czy sobie zapracował czy nie zapracowował to zmiana będzie!. A na ile zmiana będzie to zależy od niego samego, jego rodziny itd, a nie od tego czy "zapracował" czy nie.

To nadużywanie teori "sprawiedliwości losu" czy też "limitu szczęścia" bądź innych teorii.

Tak się składa, że życie nie jest sprawiedliwe i to czy ktoś wygra, a nie "zasłużył" to wcale nie znaczy, że musi to stracić.
Gdyby tak było to wszyscy nieuczciwi (ci co nie zapracowali) by byli biedni a akurat jest raczej odwrotnie.

A co do tematu wątku, to na tym forum akurat mało kiedy go przestrzega (może poza kilkoma pierwszymi postami), więc to żadna nowość :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
i tu widzisz dokladnie mamy inne zdanie
i dobrze
glupio bylo by, gdyby wszyscy sobie przytakiwali

twierdze, ze zycie jest sprawiedliwe, a ty nie i tego sie trzymajmy :)

to, ze ludzie uczciwi sa biedni jest logiczne (do pewnego punktu)
musielibysmy tu jednak wypracowac definicje biednego
gdyby ja zestawic z taka definicja sprzed powiedzmy 50 lat, roznica byla by dramatyczna

wszak wiekszosc bogatych wzbogacila sie szybko i nieuczciwie
ale i tu mamy sprawiedliwosc
poniewaz z racji tej nieuczciwosci wlasnie nie wypracowali sobie tego, aby byc szczesliwymi
... co odroznia ich od biednych :)

no ale to juz zupelnie inna historia

pozdrawiam
jurek
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Fajnie by było jakby tak było jak piszesz tj wedle definicji "pieniądze szczęścia nie dają" - ale jednak to mało prawdziwe bo może bezpośrednio nie dają, ale sie przyczyniają jako środek do szczęścia.

Natomiast ich brak zdecywowanie się przyczynia do wielu nieszczęść...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
truizm :)

powiedz, ilu znasz szczesliwych ludzi? sa bogaci?

pozdrawiam
jurek
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Towarzyskie

"SWITEZIANKA" in English :) (14 odpowiedzi)

Witam !!! Oto inna obiecana rzecz - "Switezianka" po angielsku (niektore osoby zdazyly juz ja...

do góry