Widok
bezradny
jestem zalamany.brak srodkow na zycie,kredyt na glowie.od dwóch dni nic nie jadłem a wstydzę się żebrać,ludzie maja innych w d..pie.chcę już odejść z tego świata.przygnębiaja mnie to że zycie dla mnie skończy sie w wieku 35lat i to ze nie beda mieli za co mnie pochować.nie pisze zeby mi ktos pomogl tylko zebyscie wiedzieli ze jestem kolejna ofiara w statystykach.
> wstydzę się żebrać
I słusznie.
Sezon na roboty dorywcze w budowlance raczej martwy.
Ale jest zima i pada (a przynajmniej padał) śnieg.
Weź szuflę i przejdź się rano po okolicznych zakładach usługowych czy sklepikach (małych, prywatnych, gdzie jest właściciel). Wielu z nich wolałoby dać parę złotych komuś niż samemu tracić na to czas.
Weź miotełkę i odśnieżaj rano sąsiadom auta. Niech se siedzą w środku i grzeją silnik.
Możliwości są - trzeba tylko chcieć. Stękanie na forum nic nie pomoże ;)
I nie epatuj tymi dwoma dniami - bo to śmieszne. Głodowałem (z wyboru) wielokrotnie w życiu. Najdłużej 42 dni. I naprawdę: żaden to wyczyn :D
> kredyt na glowie
Skoro ktoś dał Ci kredyt, to znaczy, że musiałeś mieć wówczas jakieś całkiem niezłe dochody. I co z nimi zrobiłeś? 100% na konsumpcję?
> nie beda mieli za co mnie pochować
Na to też jest rozwiązanie: możesz ofiarować swe ciało medycynie.
http://natemat.pl/47233,chesz-sie-przydac-po-smierci-przeznacz-zwloki-do-badan-naukowych-mamy-cale-rodziny
I słusznie.
Sezon na roboty dorywcze w budowlance raczej martwy.
Ale jest zima i pada (a przynajmniej padał) śnieg.
Weź szuflę i przejdź się rano po okolicznych zakładach usługowych czy sklepikach (małych, prywatnych, gdzie jest właściciel). Wielu z nich wolałoby dać parę złotych komuś niż samemu tracić na to czas.
Weź miotełkę i odśnieżaj rano sąsiadom auta. Niech se siedzą w środku i grzeją silnik.
Możliwości są - trzeba tylko chcieć. Stękanie na forum nic nie pomoże ;)
I nie epatuj tymi dwoma dniami - bo to śmieszne. Głodowałem (z wyboru) wielokrotnie w życiu. Najdłużej 42 dni. I naprawdę: żaden to wyczyn :D
> kredyt na glowie
Skoro ktoś dał Ci kredyt, to znaczy, że musiałeś mieć wówczas jakieś całkiem niezłe dochody. I co z nimi zrobiłeś? 100% na konsumpcję?
> nie beda mieli za co mnie pochować
Na to też jest rozwiązanie: możesz ofiarować swe ciało medycynie.
http://natemat.pl/47233,chesz-sie-przydac-po-smierci-przeznacz-zwloki-do-badan-naukowych-mamy-cale-rodziny
ja jak zwykle ze swoją koszmarną szczerością...
to jest właśnie mentalność Polaków... zamiast uświadomić sobie "tak, jestem w czarnej d*pie życiowej" to siądzie taki i się użala nad własnym marnym losem na forum. a może by tak ruszyć tyłek? da się proszę pana zarobić- pracy dorywczej jest mnóstwo... ja jakiś czas temu chcąc zarobić na pewien egzamin poszłam i sprzątnęłam kilka mieszkań....udzielam korepetycji, wkręcam się w różną pracę dodatkową... skoro ja- 22 letnia siksa mogę się w coś wkręcić to pan tym bardziej da radę. chcieć to móc! od użalania się nad sobą jeszcze nikt nie polepszył swojego życia.
to jest właśnie mentalność Polaków... zamiast uświadomić sobie "tak, jestem w czarnej d*pie życiowej" to siądzie taki i się użala nad własnym marnym losem na forum. a może by tak ruszyć tyłek? da się proszę pana zarobić- pracy dorywczej jest mnóstwo... ja jakiś czas temu chcąc zarobić na pewien egzamin poszłam i sprzątnęłam kilka mieszkań....udzielam korepetycji, wkręcam się w różną pracę dodatkową... skoro ja- 22 letnia siksa mogę się w coś wkręcić to pan tym bardziej da radę. chcieć to móc! od użalania się nad sobą jeszcze nikt nie polepszył swojego życia.
isztar, gdzie ty tu widzisz "jaka jestem wspaniała i mądra"? mówię tylko o tym, że nic się nie zmieni jeżeli będziesz siedzieć i ględzić...
wszystko ma ciąg przyczynowo skutkowy...jeżeli nic nie robisz to niczego nie oczekuj... jeśli natomiast robisz wszystko tak jak należy i ci nic nie wychodzi, wówczas dopiero siądź i faktycznie żal się na swój los. to żadna prawda objawiona i żadne udowodnienie, że jestem taka, siaka czy owaka. chodzi o odnalezienie w sobie siły do zmiany swojego życia- czego autorowi wątku jak najbardziej życzę :)
wszystko ma ciąg przyczynowo skutkowy...jeżeli nic nie robisz to niczego nie oczekuj... jeśli natomiast robisz wszystko tak jak należy i ci nic nie wychodzi, wówczas dopiero siądź i faktycznie żal się na swój los. to żadna prawda objawiona i żadne udowodnienie, że jestem taka, siaka czy owaka. chodzi o odnalezienie w sobie siły do zmiany swojego życia- czego autorowi wątku jak najbardziej życzę :)
Nie wieżę, że nikt z Was nigdy nie miał słabszego dnia w którym nic nie miało sensu. Kiedy mi jest źle i mam ochotę nie wychodzić z łóżka, i jeśli mówię o tym znajomym, to najczęściej ładują mnie pozytywną energią, kopniakiem na drogę i wtedy mogę działać. Nawet góry przenosić.
Nigdy nie jest koszmarnie źle. Czasami na swoje problemy trzeba spojrzeć z innej perspektywy lub poprosić kogoś by na nie spojrzał i może miałby radę na rozwiązanie. Czasami okazuje się, że sprawy można łatwiej rozwiązać niż nam się wydaje.
Życzę powodzenia!
Nigdy nie jest koszmarnie źle. Czasami na swoje problemy trzeba spojrzeć z innej perspektywy lub poprosić kogoś by na nie spojrzał i może miałby radę na rozwiązanie. Czasami okazuje się, że sprawy można łatwiej rozwiązać niż nam się wydaje.
Życzę powodzenia!
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)