Widok
ceny mieszkań w Gdańsku
Cześć wszystkim, zastanawiałam się nad zakupem mieszkania w Gdańsku, ale patrząc na ogłoszenia, to zbieram szczękę z podłogi, Ceny 6 tys. za metr jakieś zagrzybiałej 40m rudery do remontu pamiętającej jeszcze czasy wujka Stalina? Co się tutaj wyrabia, przepraszam, ale czy ludziom się całkiem w głowach poprzestawiało i nie wstyd im nawet wystawiać takich ogłoszeń? przecież ceny tych mieszkań są kompletnie nieadekwatne... Może wypowie się ktoś co może powiedzieć więcej na temat gdańskiego rynku? Spoko może i są tutaj lepsze zarobki i łatwiej z pracą, ale chyba się niektórym w d*pa.ch poprzewracało z tymi cenami...
Hej, też łapię sie za głowę jak przeglądam ogłoszenia, dla mnie ceny na tą chwilę są zdecydowanie poza budżetem. Zastanawiam się skąd ludzie mają pieniądze na mieszkania. Zauważyłam że taniej jest na obrzeżach Trójmiasta, więc może weź tą lokalizację pod uwagę. Dla mnie minus takich mieszkań to właśnie położenie, dojazd do pracy w centrum zajmuje 2x dłużej.. Paranoja.
Jest drogo a to jeszcze nie koniec.
"Normalni" ludzie już nie(wiele) kupują, głównie inwestorzy na wynajem, dodatkowo w Gdańsku jest dużo najmu krótkoterminowego, to jeszcze podbija ceny.
Dopóki rentowność nie spadnie poniżej jakichś 3% dopóty tego paliwa nie zabraknie
A dziś z mieszkania wartego 600 000zł można uzyskać 30 000 - 50 000zł rocznie więc dalej będzie drożało.
Przy budżecie 240 000zł możesz kupić jedynie ruderę lub mieszkanie na końcu miasta (Kowale, Osowa, Kiełpinek)
"Normalni" ludzie już nie(wiele) kupują, głównie inwestorzy na wynajem, dodatkowo w Gdańsku jest dużo najmu krótkoterminowego, to jeszcze podbija ceny.
Dopóki rentowność nie spadnie poniżej jakichś 3% dopóty tego paliwa nie zabraknie
A dziś z mieszkania wartego 600 000zł można uzyskać 30 000 - 50 000zł rocznie więc dalej będzie drożało.
Przy budżecie 240 000zł możesz kupić jedynie ruderę lub mieszkanie na końcu miasta (Kowale, Osowa, Kiełpinek)
Ja po spadku rentowności do 5% z najmu się wycofałem. Mieszkanie sprzedałem. Wiem, że nie jestem jedyny który się wycofał.
Rentowność na poziomie 3% jest akceptowalna ale tylko w przypadku szybkich wzrostów, ale na to się nie zapowiada. Jak dla mnie to za 3% szkoda nerwów, tyle jest na lokatach bezstresowo.
Rentowność najmu obniża nie tylko wzrost cen mieszkań ale także wzrost podaży mieszkań na wynajem,a tu końca nie widać
Rentowność na poziomie 3% jest akceptowalna ale tylko w przypadku szybkich wzrostów, ale na to się nie zapowiada. Jak dla mnie to za 3% szkoda nerwów, tyle jest na lokatach bezstresowo.
Rentowność najmu obniża nie tylko wzrost cen mieszkań ale także wzrost podaży mieszkań na wynajem,a tu końca nie widać
Dlaczego rentowność spadła Ci poniżej 5% ?
Faktem jest, że dzisiejsze ceny w niektórych lokalizacjach nie gwarantują rentowności powyżej 5%, ale takimi mieszkaniami w ogóle nie warto się interesować. Albo kupuje się mieszkanie stosunkowo tanie, które wynajmowane jest w cenie średniej rynkowej, albo droższy apartament, w dobrej lokalizacji, w wysokim standardzie, wynajmowane w cenie przekraczającej średnią.
Faktem jest, że dzisiejsze ceny w niektórych lokalizacjach nie gwarantują rentowności powyżej 5%, ale takimi mieszkaniami w ogóle nie warto się interesować. Albo kupuje się mieszkanie stosunkowo tanie, które wynajmowane jest w cenie średniej rynkowej, albo droższy apartament, w dobrej lokalizacji, w wysokim standardzie, wynajmowane w cenie przekraczającej średnią.
Rentowność liczę w stosunku do aktualnych cen transakacyjnych a nie do ceny za jaką mieszaknie kupiłem, tak więc jak ceny mieszkań rosną a ceny najmu są stałe to rentowność maleje. Z najmu przychody w ostatnich 2-3 latach niby mi nie spadały (ale też nie rosły pomino stale rosnących cen mieszkań) ale moje subiektywne wrażenie było takie, że z roku na rok coraz trudniej było "dobrze" wynająć, tzn utrzymać cenę bez zwiększania ryzyka. Najem nie jest moim główny źródłem utrzymania tak więc poniżej pewnego progu powiedziałem sobie dość.
Oczywiście sprawa rentowności wygląda różnie w różnych dzielnicach, w mojej ocenie aktualnie w Gdańsku są dzielnice gdzie średnie ceny mieszakń są znacznie przeszacowane i tam zakupy na najem się nie kalkulują. Większość aktualnie kupujących na wynajem to osoby, które zaczynają i wydaje mi się, że nie do konca znają rynek.
Trzba pamiętać, że ceny zakupu mieszkania to nie ceny z ogłoszeń ale też ceny za jakie realnie można wynająć mieszkanie to nie ceny z ogłoszeń. Mam na myśli te ogłoszenia, które są na internecie od tygodni.
Oczywiście sprawa rentowności wygląda różnie w różnych dzielnicach, w mojej ocenie aktualnie w Gdańsku są dzielnice gdzie średnie ceny mieszakń są znacznie przeszacowane i tam zakupy na najem się nie kalkulują. Większość aktualnie kupujących na wynajem to osoby, które zaczynają i wydaje mi się, że nie do konca znają rynek.
Trzba pamiętać, że ceny zakupu mieszkania to nie ceny z ogłoszeń ale też ceny za jakie realnie można wynająć mieszkanie to nie ceny z ogłoszeń. Mam na myśli te ogłoszenia, które są na internecie od tygodni.
To prawda powoli widać przesilenie, pojawia się też na rynku trochę mieszkań "poinwestycyjnych" - jak ktoś kupił w 2012r to zarobił na wynajmie 30-50% i drugie tyle na wzroście wartości nieruchomości.
Jednak nadzieje na spadki cen mieszkań są raczej przedwczesne - jeszcze będzie rosło a na rynek zaczną wchodzić poważni inwestorzy których zadowoli 3-4% rentowności plus 2-3% szacowanego średniorocznego wzrostu wartości nieruchomości w długim okresie
5-7% zysku średniorocznie w długim okresie to dobra stopa zwrotu.
Jednak nadzieje na spadki cen mieszkań są raczej przedwczesne - jeszcze będzie rosło a na rynek zaczną wchodzić poważni inwestorzy których zadowoli 3-4% rentowności plus 2-3% szacowanego średniorocznego wzrostu wartości nieruchomości w długim okresie
5-7% zysku średniorocznie w długim okresie to dobra stopa zwrotu.
Na dziś najlepsze relacje cena mieszkania/dostępna praca i płaca to:
1. Warszawa i chyba długo tak będzie chyba że ceny poszybują o 30%
2. Wrocław - ceny jeszcze są atrakcyjne
3. Poznań - w stolicy Wielkopolski ceny są niskie a miasto ciekawe, dobre uczelnie, dużo fajnych firm
4. Gdańsk - zrobiła się tutaj drożyzna, niestety bookingi rozwalają miasto - wkrótce "ludzie" będą mieszkać na południe od linii SKM - na północ same wynajmy. Kraków ma podobny problem a jeszcze smog wawelski.
5. Łódź - beznadziejne robotnicze miasto bez szczególnych wyróżników czy atrakcji - coś jak Katowice albo... Gdańsk 20 lat temu
Reszta to już mniejsze miasta, jak ktoś nie musi w metropolii to Olsztyn jest przyjemnym miastem (ale pensje tam mają mizerne)
1. Warszawa i chyba długo tak będzie chyba że ceny poszybują o 30%
2. Wrocław - ceny jeszcze są atrakcyjne
3. Poznań - w stolicy Wielkopolski ceny są niskie a miasto ciekawe, dobre uczelnie, dużo fajnych firm
4. Gdańsk - zrobiła się tutaj drożyzna, niestety bookingi rozwalają miasto - wkrótce "ludzie" będą mieszkać na południe od linii SKM - na północ same wynajmy. Kraków ma podobny problem a jeszcze smog wawelski.
5. Łódź - beznadziejne robotnicze miasto bez szczególnych wyróżników czy atrakcji - coś jak Katowice albo... Gdańsk 20 lat temu
Reszta to już mniejsze miasta, jak ktoś nie musi w metropolii to Olsztyn jest przyjemnym miastem (ale pensje tam mają mizerne)
Z danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że tylko w trzech kwartałach 2018 roku oddano w Trójmieście o 23,5 proc. więcej mieszkań niż w analogicznym okresie 2017 r., ale spadek rozpoczętych budów w 2018 r. wyniósł aż 28,5 procent, a liczby pozwoleń na budowę o 12,4 procent.
Czyli w 2019 r. będzie mniej oddanych mieszkań, co przy rosnących kosztach materiałów i kosztach robocizny spowoduje zapewne dalszy wzrost cen mieszkań.
Czyli w 2019 r. będzie mniej oddanych mieszkań, co przy rosnących kosztach materiałów i kosztach robocizny spowoduje zapewne dalszy wzrost cen mieszkań.
Drożyzna dotyczy tylko wielkich miast. Gdańsk na dodatek jest miastem wyjątkowo atrakcyjnym, w którym duży popyt generuje wysokie ceny. Zwykły, szary człowiek, dysponujący stosunkowo niewielkimi zasobami finansowymi zawsze może poszukać mieszkania poza drogimi dzielnicami trójmiasta. Tak jest na całym świecie, że kto chce ponosić małe koszty i jednocześnie w miarę komfortowo mieszkać, kupuje mieszkanie z dala od wielkich ośrodków. Mając niewielkie dochody i ogromną determinację pozostania w centrum miasta, pozostaje godzić się na mieszkanie w ciasnych i stosunkowo tańszych lokalach, ... a często w ruderach
Nie ma co panikować. Ja gdybym chciał kupić dla siebie za gotówkę to pewnie kupowałbym teraz oczywiście z rozsądkiem. Natomiast jeśli miłabym brać kredyt i czas by mnie nie gonił lub inwestycyjnie to wstrzymałbym się nawet do połowy przyszłego roku kub dłużej.
Ostatnie raporty podają, że wzrost cen mieszkań w Gdańsku się zatrzymał a sprzedaż siadła. Widziałem też zestawienie marż które w stosunku do 2016 wzrosły średnio o ponad 10%. Te niby rosnące koszty materiałów i robocizny to efekt koninktury a nie realnej inflacji, która za zeszły tok wyniosła 1,6%. Jak spadnie sprzedaż, spadnie liczba inwestycji, spadną też koszty robocizny i materiałów.
W ostatnich 2 latach w takich lokalizacjach ak zaspa, przymorze, morena, śródmieście był masowy wykup mieszkań przez spekulantów, co sztucznie zawyżyło popyt. Tu trzeba się spodziewać, że oni ceny będą trzymać bo muszą zarobić.
Tym nie mniej myślę, że w perespektywie roku na 10% obniżki spokojnie można liczyć.
Ostatnie raporty podają, że wzrost cen mieszkań w Gdańsku się zatrzymał a sprzedaż siadła. Widziałem też zestawienie marż które w stosunku do 2016 wzrosły średnio o ponad 10%. Te niby rosnące koszty materiałów i robocizny to efekt koninktury a nie realnej inflacji, która za zeszły tok wyniosła 1,6%. Jak spadnie sprzedaż, spadnie liczba inwestycji, spadną też koszty robocizny i materiałów.
W ostatnich 2 latach w takich lokalizacjach ak zaspa, przymorze, morena, śródmieście był masowy wykup mieszkań przez spekulantów, co sztucznie zawyżyło popyt. Tu trzeba się spodziewać, że oni ceny będą trzymać bo muszą zarobić.
Tym nie mniej myślę, że w perespektywie roku na 10% obniżki spokojnie można liczyć.
w moim przypadku wchodzi kwestia kredytu. Jak widzę oferty deweloperów na 2 pokojowe mieszkania na 37 m2 to za cenę 250 tys. to zastanawiam się czy oni to tak na poważnie? Klitka jak dla studenta, kredyt na 20 lat... oni chyba to faktycznie budują tylko kierując się celami turystycznymi... Ofert na mieszkania w przedziale 50-60m jest jak na lekarstwo, a jeżeli już są to mieszkania z lat 70 do kapitalnego remontu, ze starą instalacją, a cena jak za apartamenty. Że też ludzie nie mają wstydu wystawiać takie meliny na sprzedaż za taką kasę