Re: chodzik...?
Uważam, że chodziki to ułatwianie sobie życia. I mam tu tylko i wyłącznie na myśli matki.
Dziecko owszem.. dalej w nim przejdzie niż gdy stoi przy segmencie, ale też nie zadaleko. Jakby nie...
rozwiń
Uważam, że chodziki to ułatwianie sobie życia. I mam tu tylko i wyłącznie na myśli matki.
Dziecko owszem.. dalej w nim przejdzie niż gdy stoi przy segmencie, ale też nie zadaleko. Jakby nie było - mieszkania mają jakieś ograniczone metraże, a druga sprawa, rzeczy są dla niego mniej dostępne gdy w nim siedzi. I o to też podejrzewam chodzi większości matek! O spokój. Dziecko do chodzika! I mamuśka ma problem z głowy, że jej dziecię coś z szafki nie powyciąga...
Mój syn nie chodził w chodziku. Zaczął chodzić jak miał 10 m-cy. Brak chodzika wymusza na dziecku kombinowania, radzenia sobie.. i próby chodzenia.. Pozwalałam mu na ciekawość, na zaglądanie do szafek, na wyciąganie rzeczy z koszyków w łazience.. Miałam dużo roboty, ale dużo też z nim rozmawiałam i jest kochanym, grzecznym dzieciątkiem :). Temu wszystkiemu towarzyszyła nauka i poznanie. A to najważniejsze! By nieograniczać dziecka, by wiedziało, że może być ciekawe, że fajnie jest poznawać nowe rzeczy..
Bo moim zdaniem takie chodziki .. to właśnie ograniczanie wolności...
Potem smycz na spacerach a jak dorośnie zamykanie w pokoju i siedź cicho?! ..
Nie wszystko musimy kupować tyklo dlatego, że to produkują!!
zobacz wątek