Widok

chrzciny- kłótnia z rodzicami

Rodzina i dziecko Temat dostępny też na forum:
Cześć.
Może wy mi doradzicie jak wybrnąć z poniższej sytuacji.
Ja, mąż i córeczka mieszkamy z moimi rodzicami (jeszcze do lutego).
Jednak przyszedł czas aby ochrzcić naszą małą- planujemy uroczystość na wrzesień. Pojawił się problem, bo ja jeszcze bedąc w ciąży jasno mówiłam że chrzciny chce skromne, tylko my, nasi rodzice, moja babcia i chrzestni z osobami towarzyszącymi razem 11 osób. ze względów finansowych chrzciny chce zrobić w domu i właśnie na takąliczbę gośći. oczywiście moi rodzice dostali dosłownie ataku szału!!! że całej rodziny nie będzie tj; wójków, ciotek (braci mojej mamy z dziećmi swoimi). żadne tłumaczenia typu że potrzebuje tych pieniędzy na umeblowanie mieszkania które odbieramy w lutym nie pomogły, w zamian usłyszałam że jestem egoistką i moja mama zaprosi sobie swoich braci i całą rodzinę na chrzciny i że nie wyobraża sobie żeby na chrzcinach "jej wnuczki" nie było całej rodziny, dodatkowo powiedziała mi że odsówam się od royle się nasłuchałam jaka dziny, że nie pojechałam pokazać małej nikomu...tylko przepraszam to chyba sorosły człowiek powinien jeśli chce przyjechać do dziecka i je zobaczyć, a nie ja mam paradować po całej rodzinie żeby pokazać noworodka!!! moi rodzice są bardzo cięzkimi ludzmi, matka i ojciec wymuszają na nasw szytsko dosłownie. z naszym weselem było podobnie, ja chciałam dj a moja matka orkiestre tak mi truła głowę i tyle się nasłuchałam jaka to ja nie jestem, tyle nerwów przez nią zjadłam i łez wypłakałam żę daliśmy z mężem za wygraną i była orkiestra, nie będe przytaczać reszty ale ogólnie moje wesele miało wyglądać inacze, a przez nią i przez to co ona chciała i jak bardzo zatrówała mi życie, moje wesele wyglądało tak jak ona sobie tego zażyczyła, na koniec usłyszałam przypadkiem od rodziny że moja mama mówiła że to przecież my chcieliśmy orkiestre- a on wspaniałomyślnie się na to zgdziła. obłęd. teraz jest to samo z chrzcinami, do celu po trupach. pierwszy raz w życiu ja i mój mąż podnieśliśmy na moich rodziców głos bo już nerwy nam puściły, kolejna rzecz którą na nas wymuszają. mam dość!!! od 2 dni znów płacze bo sytuacja w domu jest tragiczna. rodzice mają takiego focha że wogle się do nas nie odzywają. ja jestem na urlopie wychowawczym , oni mało pracują i siedzą w domu w konsekwencji całyyyyy dzien musze patrzeć na ich fochy, nieodzywanie się do mnie, nawet do wc nie chce mi się wychodzić żeby nie mieć z nimi kontaktu. z jednej strony mam tak dośc takiego chorego klimatu w domu i mam ochote powiedzieć tak jak z weselem żeby robili sobie te chrzciny jak chcą a ja do nich ręki nie przyłoże, z drugiej nie chce się złamać...bo jak teraz się złamie to już zawsze będzie tak że będa na nas wymuszać swoje wizje! ale nie wiem już co robić, taka sytuacja mnie męczy, nosa nie chce mi się wystawiać poza swój pokój, bo nie chce widzieć tych fochów, ale przecież musze iśc zrobić jeść, załatwić się...co wy byście zrobiły. odpuściły, czy znosiły fochy. dodam że dopiero w lutym dostaniemy mieszkanie i bede mogła miec ich daleko i głęboko i te ich fochy. na dzień dzisiejszy mieszkania nie możemy wynając, juz o tym myslalam i wczoraj przeglądałam ogłoszenia ale poprostu chcemy zaoszczedzic pieniazki ktore bysmy dali za wynajem i kupic za nie meble czy poprostu odlozyc na czarna godzinę. tylko jest dodatkowo problem, nie wiem le czasu dam rade psychicznie znosic te fochy i kłótnie. jestem strzepkiem nerwow, boje sie ze wkoncu dostane jakiejsc depresji, juz mam codziennie doła i ciezko mi sie usmiechac, ciagle płacze. nie da sie tak zyć.
popieram tę opinię 14 nie zgadzam się z tą opinią 5
Ja bym się nie dała i zrobiła po swojemu. Z reszta ja mieszkam z teściami i też nie raz nie zgadzaliśmy się z ich zdaniem i robiliśmy po swojemu. Oczywiście były kłótnie, obrażanie się, fochy a potem czepianie o wszystko ale ja już się uodporniłam i mnie to nie rusza - w końcu to nasze życie. Te kilka miesięcy jeszcze wytrzymacie , a myśl o własnym mieszkanku musi podnosić Cie na duchu i dawać siłę żeby wytrzymać - mnie przynajmniej daje to dużo siły - zawsze biorę głęboki oddech i myślę że jeszcze tylko kilka miesięcy (my odbieramy mieszkanko wrzesień/październik więc jeszcze w tym roku się wyprowadzamy) - a mieszkam z teściami już 4,5 roku.
popieram tę opinię 20 nie zgadzam się z tą opinią 1
ja robiłam skromnie i mam w nosie co sobie rodzinka mysli. z komunia to będzie akcje ale generalnie niech się bimbają. komuni tez nie będe robiła dla całej rodziny. Nie mam pieniędzy i tyle. Chrzty to obecnie rzadko kto robi większe.
a matki niektóre to sa toksyczne zouzy. Nie daj się. albo zrób bez wiedzy matki, jak będzie miala pretensje to jej powidz,ze to samrament a nie szopka i twoje dziecko!
popieram tę opinię 19 nie zgadzam się z tą opinią 1
a spytaj czy to jej dziecko czy wasze, nie chcesz sie urobic po pachy tylko milo spedzic ten dzien, a ciotki i wujkow niech zaprasza w innym terminie, pozatym, z malym dzieckiem sie nie paraduje na pokaz,

za jej vczasow niemowlaka do ok 3 mies sie nie odwiedzalo zeby nie narazac..
popieram tę opinię 12 nie zgadzam się z tą opinią 1
Moja teściowa pozapraszała swoją całą rodzinę na nasze wesele ,do końca powtarzaliśmy jej że nie planujemy wesela bo zaraz po wyjeżdżamy a była to taka rodzina ,co nawet mój mąż na oczy nie widział ,ona stwierdziła że ją na to stać latała szukała lokalu i miała nadzieje że gadamy głupoty i przyjedziemy na wesele ,ale się przeliczyła goście bawili się bez nas ,teściowa przez jakiś czas się do nas nie odzywała ale potem skumała że to przecież był nasz ślub i mieliśmy prawo postąpić tak jak sobie zaplanowaliśmy .
popieram tę opinię 27 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ciężka sprawa! ale myślę tak: chrzciny Twojego dziecka to sprawa Twoja i Twojego męża i Ty decydujesz czy i jak je urządzisz. Rozumiem, że znalazłaś się w trudnej sytuacji, bo jesteś skazana na bliską obecność rodziców i nic nie możesz teraz zmienić. W tym momencie można tylko doradzić: nie kłućcie się, przede wszystkim nie krzyczcie i nie obrażajcie siebie. Porozmawiaj spokojnie z którymś z rodziców - z tym z którym masz lepszy kontakt, wytłumacz spokojnie o co chodzi i jak to sobie wyobrażasz - ale to wszystko bez zbędnych emocji i unoszenia się.
A sama pomyśl, że jeszcze trochę trzeba wytrzymać, że wkrótce będziecie mieli swój kąt i będzie super:)
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 1
olka a nie lepiej zrobić te chrzciny w jakiejś restauracji? obiad plus tort i kawa i po sprawie w domu się urobisz po łokcie a czy to wyjdzie taniej, to nie wiem
ja bym dla swojego zdrowia psychicznego tak zrobiła
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 0
albo poczekać aż się przeprowadzicie wtedy zrobić, to wtedy będziecie na swoim i pewniejsi moze. I tylko swiadkowie i wy.Rodzice jak chcą do kosciola to moga i tyle. ewentualnie potem do siebie iana kawę i ciasto, można po południu w niektórych kosciołach to juz by było po porze obiadowej. U nas bywają na 15 w soboty chrzty
popieram tę opinię 15 nie zgadzam się z tą opinią 0
Może faktycznie przemyśl odłożenie chrzcin do czasu jak będziecie na swoim. Teraz jak byś robiła przyjęcie w domu to negatywny nastrój może być wyczuwalny, a i rodzice pewnie tak naciskają bo przecież ma to być w ich domu... A u siebie zrobisz jak chcesz i ze spokojem.
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja bym odczekała, aż będziecie na swoim.
a tak jak się postawisz, i zrobicie chrzciny po swojemu, to oni mogą Ci powiedzieć, ze to ICH dom i nie zgadzają się na gości.
albo ulegniesz i będzie jak zwykle, ale nie da Ci to spkoju do końca życia będziesz ich nienawidzić.
albo faktycznie dogadała sie z księdzem i zrobiła chrzciny na mszy popołudniowej/wieczornej i później zaprosiłabym na tort i kawę do jakiejś miłej i przytulnej kawiarni.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
po takich akcjach odłożyłabym chrzciny na pózniej po przeprowadzce,sprytnie byłoby na świeta Bozego Narodzenia ,w tym czasie karmisz tym co na swieta i dokupisz tort,
Moja córka ma prawie 6 lat i jest nie ochrzczona ,jestem po cywilnym i postanowiłam nie prosic proboszcza 10x czy ochrzci mi córke,tesciowa ciągle pytała kiedy ochrzymy A. to jej powiedziałąm ze A.sama pójdzie do chrztu. I tak bedzie w tym roku idzie do zerówki ,bedzie miała religie ,zacznie chodzic do koscioła,/teraz rzadko kiedy chodzimy/ pewnie bedzie małą sensacja w parafi jak A bedzie chrzczona ale mnie ch..j obchodzi zdanie innych ludzi niech gadaja ja tez gadam na innych :)
No chyba ze znowu jej nie ochrzci proboszcz heheheehhe,
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziewczyny dobrze podpowiadają :]

- albo poczekajcie z chrzcinami aż będziecie u siebie i zróbcie tak jak chcecie :] (my akurat robiliśmy chrzciny razem z roczkiem - w restauracji, na 9 osób)
- opcja z chrzcinami w święta też jest fajna :] niech mamuśka pichci ;) zawsze to jedna robota, a nie dwie (osobno święta i osobno chrzciny).
- albo wersja radykalna - zapowiedzcie rodzicom, że w związku z tym iż jest co chrzest WASZEGO dziecka robicie tak jak uważacie, jeśli rodzice nie są w stanie zaakceptować - chrzest odbędzie się bez nich, w towarzystwie, miejscu i terminie wybranym przez Was - ale tu opcja albo samo ciasto+tort+kawa/herbata w restauracji albo skromny obiad na mieście :] i jeśli rodzice nie pogodzą się z Waszą decyzją - nie dostają zaproszenia z datą i miejscem :]
popieram tę opinię 13 nie zgadzam się z tą opinią 5
agusia chyba za ostro też byś nie zaprosiła rodziców czy teściów na chrzest
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 4
Ja az tak bym nie stawiala na ostrzu noza, bo w koncu czeka Was jeszcze pare miesiecy z Rodzicami. Sprobuj porozmawiac i zrozumiec dlaczego az tak bardzo zalezy im na obecnosci wujkow i calej reszty. Oraz sprobuj wytlumaczyc czemu chcesz kameralne chrzciny. Zapytaj tez Mame czy w zwiazku z tym jest chetna przygotowac to cale przyjecie (moze to ja wystraszy). Mysle, ze koszty paru osob dodatkowych az tak bardzo Was nie zrujnuja, a moze nawet rodzice sie do tego dolaza jako ze zalezy im na tych osobach. Moze twoi Rodzice sa osobami bardzo rodzinnymi i chca dalej zachowac bliskie stosunki z cala Rodzina. Ja tez bym to uszanowala. Wiem, ze nie ejst to latwa dla Ciebie sytuacja, bo mieszkacie w ich domu i po czesci musicie akceptowac ich zasady. Druga opcja byloby poczekanie z chrzcinami az bedziecie na swoim lub do Swiat. Ja akurat jestem raczej z tych co lubia wieksze niz mniejsze imprezki, bo zawsze jest to dla mnie okazja aby spotkac sie z przyjaciolmi i rodzina, z ktorymi az tak czesto sie nie widuje. a od kiedy jest maluszek zaczelam bardziej cenic sobie takie kontakty, bo chce aby w przyszlosci mial kontakt ze swoimi kuzynami, ciociami itp. ale oczywiscie to chrzciny Twojego dziecka i powinnas razem z mezem zdecydowac jak je zrobic. Powodzenia. Mysle, ze jak z dwoch stron emocje troche opadna, to uda Wam sie porozmawiac na spokojnie i znalezc rozwiazanie.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
tylko to bardziej chyba chodzi o to że Wasi rodzice nie chcą popuścić. Przecież założyliście własną rodzinę. Jesteście na tzw. dorobku i sami decydujecie na co wydacie kasę. Ja bym spokojnie ale stanowczo oznajmiła że Chrzciny będą małe, kameralne dla najbliższej rodziny. Chrzciny to nie wesele, osiemnastka itd. I oni muszą w końcu zrozumieć że to Wy decydujecie o tak ważnych rzeczach w Waszej rodzinie.

A czy Ci wujkowie, ciotki, kuzynostwo też zaprasza Was na uroczystości rodzinne? Spotykacie się co święta? To może być dodatkowy argument. Jeśli Twoja mama odczuwa potrzebę spotkania się w większym gronie rodzinnym niech zaprosi wszystkich na Święta! :)

Powodzenia...
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Beata - ja jestem osobą, która nie pozwala narzucać sobie czyiś tam koncepcji jeśli chodzi o moje życie i moje sprawy :] mieliśmy podobną przeprawę gdy postanowiliśmy nie urządzać ani wesela ani nawet obiadu weselnego ;)
owszem - gdybym była zmuszona, to postawiłabym sprawę na ostrzu noża :]

dziadkowie swoje dziecko/dzieci już chrzcili, więc niech się nie wtryniają w listę osób zaproszonych na chrzciny wnuka.
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 3
heh...ja z chrzcinami też miałam problem, tzn dla mnie i męża to był żaden problem ale jak się potem okazało dla mojej rodziny ogromny :)
Otóż ja na chrzciny zaprosiłam tylko moich rodziców, rodziców męża, mojego brata, brata męża (chrzestny) oraz moją kuzynkę z jej mężem (chrzestna). I finito. Kameralne chrzciny w domu. Moja mama ma dwie siostry i jak się okazało-jedna z nich nie mogła i nadal nie może wybaczyć mi tego że nie zaprosiłam tej drugiej (to akurat mama mojej kuzynki która została chrzestną). Teraz robi mi wyrzuty bo ta ciocia której nie zaprosiłam była ciężko chora i umarła...więc sobie wyobraźcie jak ja się czuję za każdym razem jak ona mi d*pę truje że jej nie zaprosiłam...
jak dla mnie rąbnięta jest i tyle i powiedziałam jej że nie życzę już sobie komentarzy na temat tego co było a z chrzcinami syna będzie podobnie!

moim zdaniem nie powinnaś się godzić na coś czego nie chcesz.

ps moja mama na moim ślubie też strzeliła focha bo jej się miejsce nie podobało! mimo iż wiedziała gdzie będzie siedzieć! olałam to....
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
juz nie czytam wszystkiego bo mi sie nie chce ale ja bym przelozyla chrzciny na czas az bedziemy u siebie i zrobila je u siebie i powiedziala ze wiecej ludzi sie nie pomiesci na wiecej mnie nie stac i finito.

a jak bys chciala ulec mamie to powiedz jej ze menu bedzie jak Ty chcesz tort itp tez ale ona za wszystko placi bo Ty nie masz zamiaru:)) ciekawe czy wtedy tez bedzie sie tak madrzyc. fajnie jest wydawac kase innych ale swoja juz gorzej:)))
ja ulegniesz to juz zawsze bedziesz ulegala a to zadne rozwiazanie masz juz swoje zycie swoja rodzine, o ktra musisz zadbac bo inaczej bedzie tylko gorzej. a to ze maja focha to bym sie najmniej martwila dzisiaj maja za tydzien dwa nie i juz tak to juz jest minie im predzej czy pozniej a jak nie to kij z nimi.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
I powiedzcie, że będą składkowe chrzciny bo do tego Was zmusili:)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Do Olka1:

Rodzice Cię Kochają i dlatego zaakceptują Twoją decyzję dotyczącą Chrztu.
Szkoda łez. Albo teraz albo nigdy.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
My Chrzciny zrobiliśmy też skromne. Byli rodzice jedni i drudzy oraz chrzestni.
imageimage
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Współczuję, ja miałam tylko taką mamę, ale mieć dwójkę na raz to jest przechlapane.. Mam nadzieje, że mieszkanie kupiłaś na tyle daleko, żeby nie mogli wpadać w kapciach.
image
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 1
Współczuję.
Ja chrzciny robiłam w domu byłam ja z m , moja mama , teściowa teść , matka chrzestna + ojciec chrzestny , moja chrzestna i m ciotka.
Wszio robiłam sama - gdy teściowa weszła mi do kuchni i powiedziała że nie mam podawać ziemniaków w tym półmisku tylko innym i że trzeba przystroić pietruszką to dosłownie wywaliłam wszystkie ziemniaki na ziemię i nie było ich w ogóle. Niestety jestem nerwowa co do teściowej i robie wsio na przekór jej , bo Ona musi wszytsko na pokaz jaka to Ona jest zarąb*** i wogóle . W tym roku u niej jest wigilia już się boję;/

Postawiłabym na Swoim, tam gdzie ja chce , to co ja chce ! To TWOJE WASZE dziecko a nie dziadków!
imageimage
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 9
Wiesz, znam panią Basię, i twoja opinia jest bardzo krzywdzaca... takie wywlekanie swoich glupich zachowań na forum to totalny brak klasy... modl sie by o tobie twoj przyszly ziec tak nie mówił
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
Olka ja widzę tylko jedno rozwiązanie które można Ci polecić - a znam z przypadku wśród bliskich mi osób. Tam chodziło o spór pomiędzy i partnerami i rodzicami - wyszło na to że robili wielkie chrzciny niczym weselisko (na chyba 45 osób) w lokalu - przy czym za 9 najbliższych osób płacili młodzi - rodzice dziecka - natomiast za pozostałych gości proszonych zgodnie z życzeniem jednych i drugich rodziców - rodzice czyli dziadkowie dziecka. Robili dla uproszczenia rachunków w lokalu, każdy miał prawo wypowiedzenia się w kwestii menu, alkoholu. A żeby nie było że prezenty Wy zabierzecie - powiedzcie że całość zebranych środków przeznaczycie np. na zakup złota (w sztabce - inwestycyjnego) np. 10, 15, 20 gram - na ile Wam starczy - i dziecko będzie miało na przyszłość. Lub wskaż konkretne planowane inwestycje związane z dzieckiem (szczepionki, fotelik, mebelki itp). Mądrzy rodzice pójdą na ten układ :))))
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dla mnie sprawa jest jasna. Jeżeli Twoi rodzice chcą zasponsorować tak dużą uroczystość to pozwól im. Absolutnie nie dokładaj więcej kasy niż zaplanowałaś. Masz myśleć o mieszkaniu i urządzeniu go a nie o bibie dla całej rodziny. To jest tzw. "ludziom huk a sobie dług"
To Wy jesteście rodzicami i skoro Was nie stać na to, to nie robicie takiej imprezy.
Ja żeby uniknąć zjazdu rodzinnego "teoretycznie na chrzciny a praktycznie nad morze" (są z daleka) powiedziałam, że przyjedziemy w rodzinne strony żeby te chrzciny urządzić. I nikt na ten temat nie dyskutuje bo wiedzą, że i tak postawimy na swoim. Swoją drogą wesele też mieliśmy mieć na 100 osób w rodzinnych stronach a załatwiliśmy wszytko tutaj i było na 35 osób. Nie było zbyt wiele osób z pretensjami a jeśli nawet to ich problem. Czemu to piszę? Żebyście nie dali sobą manipulować. Myślę, że wynika to z faktu, że już nieraz stanęło na ich i stąd efekt.
Pozdrawiam i powodzonka. Głowa do góry!
image
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
To ja sobie też pozwolę wrzucić kilka zdań. Widzę, że wiesz, iż te chrzciny to sprawa Twoja i Twojego męża - więc to pomijam. Widać też jednak, że do teściów jakoś to nie dociera. Jeśli prób dotarcai do nich było już sporo, a oni nadal Cię szantażują (bo tak to trzeba nazwać), to widzę dwie opcje: albo odłożenie chrzcin np. na luty, albo wynajęcie mieszkania. Trudno, najwyżej na czarną godzinę odłożycie trochę mniej. Ale jestem pewny, że Twoje zdrowie psychiczne jest ważniejsze, niż meble. Je sobie z czasem będziecie kompletować.
Nie szedłbym natomiast w rozwiązanie "jak chce, to niech sobie wyprawia". Takie sytuacje mogą jeszcze bardziej zaostrzyć konflikt, bo nagle okaże się, że jesteś niewdzięczna, itp. Poza tym chrzest dziecka to sprawa rodziców Twoja i męża) i tutaj hierarchia MUSI być być jasno ustawiona.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Trzeba było nie pozwalać im robić ślubu tak jak oni chcieli tylko tak jak WY chcecie,nie miałabyś teraz problemu ,raz pozwoliłaś to uznali że to ich życie i oni mają prawo za ciebie decydować,niestety teściowie ( nie wszyscy bywają też normalni ) tak mają że uważają się za mądrzejszych i wszechwiedzących i mają prawo decydować za kogoś.Odłóż chrzciny i tyle,swoją drogą dziwi mnie sytuacja ze ślubem że tak się dałaś,nigdy nie dałabym sobie wejść na głowę a już na pewno nie jeżeli chodzi o ślub.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Odczekaj ,zrob na swoim mieszkaniu,na spokojnie,skoro w lutym sie wprowadzacie to zrób w marcu lub kwietniu,zaprosisz kogo chcesz,a od rodzicow odpoczniesz i inaczej tez bedziesz sie czula na swoim,bedziesz spokojniejsza,pewniejsza.bedzie dobrze tylko wyprowadzaj sie jak najszybciej sie da.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
dobrze dziewczyny radzą :)
Ja bym poczekała do wyprowadzki na swoje albo zrobiła teraz i na zasadach Twojej mamy - pod warunkiem że Ona/Oni za wszystko płacą. Ja bym dała taką kwote jaką miałaś w palanach wydać i ani grosza więcej.

Ja przy pierwszym dziecku (moja pierwsza teściowa) urządziła mi chrzciny tak jak chciała, znaczy ona sobie a my sobie :) Zapraszała gości w naszym imieniu, do siebie do domu, itp. itd.
My zrobiliśmy u nas w domy (wówczas mieliśmy bardzo skromne warunki pokoik ok 16-18m2 z kuchnią + ogródek) na ogrodzie, duży namiot, stoły, krzesła, jedzonko. Ciasto kupiłam bo piec nie umiem, a całą resztę sama robiłam. Mina teściowej - bezcenna :-) Teraz na tyle dobrze mam z moją mamą, że sie za bardzo nie wtrąca. Kiedyś, i tak, owszem.... Ale kilka akcji ,,nie dam się'' i zakumała że to moje życie, mojej rodziny i jakoś to przegryzła :)

Głowa do góry, i nie daj się, to Twoje życie...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
A tak przy okazji nie orientujecie się ile może kosztować chrzest dziecka u księdza, tylko nie piszcie "co łaska"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
w Brygidzie ksiądz nam powiedział "najczęściej dają ok 100zł"
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
w Sw Mikolaju u Dominikanow w Gdansku proboszcz nic nie mowil o kasie. Zakrecilismy sie bo chrzestny wpadl w ostatniej minucie przed msza/chrztem i wtedy dopiero dalismy 50zl, jak chrzestny poszedl sie podpisac.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Od nas w Gdyni w tym kościele na świętojańskiej ksiądz krzyknął 250 zł
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Właśnie w tym kościele chcieliśmy ochrzcić synka ale 250 to chyba trochę duzooo
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wasze dziecko i Wasza decyzja.
Nigdy nie mogę pojąć wtrącania się rodziców do takich kwestii.
Ok, mogą przedstawić swoje zdanie, jak to widzą itd. ale gadki typu "my chcemy", "i tak to zrobimy". Jak tak bardzo chce to niech wszystko opłaci i siedzi przy garach. Zresztą po co zapraszać wszystkich na chrzciny. Pierwszy raz się z tym spotykam.
Słyszałam o akcjach przy ślubie. Ale chrzciny i cała rodzina? Po co?

Powiem Tobie, że ja takowe sugestie miałam przy pytaniu się o ślub.
Nie od strony rodziców, a przyszłej teściowej. Sugerowała mi coś ale i tak twierdziła, że nasza sprawa. Nie chcieliśmy wesela, a ew. obiad tylko dla najbliższych. Najpierw na żarty wspomniała, że może nie chcemy ale ona obiadzio wyprawi. Na to, że ew. chcemy małe przyjęcie/obiad, że to dobrze bo rodziny dość małe. Powiedziałam jej, że obiadzio nie wiadomo czy bedzie bo to nasza i tylko nasza sprawa to raz, a mówiąc o najbliższych mamy na myśli tą najmniejszą, najbliższą rodzinę czyli rodzice, rodzeństwo, dziadków. Wydaje mi się, że osoby próbujące coś wywrzeć na młodych sami pogarszają sytuacje. Prawda jest taka, że takowe narzucanie utrudnia ewentualny kompromis i tylko psuje relacje.

Na Twoim miejscu wstrzymałabym się z chrzcinami jeśli rodzice nie są w stanie Was zrozumieć. Po drugie protensje o to, ze z dzieckiem nie jedziłaś jak w cyrku uważam za chamstwo. Wybacz ale pierwszy raz spotykam się z tym, że rodzice oczekują aby świeża mama latała z dzieckiem po rodzinie jak z jakaś małpką.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
w gdyni u Jezuitów,było co łaska-dalismy 50zł.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a po co nieswiadome dziecko chrzcić?
może potem bedzie chciało w innej wierze życ?
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 9
po co nieświadome dziecko szczepić?
może potem chciałoby innymi szczepionkami być zaszczepione?
image
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 6
Wiem, że dużo ale ksiądz powiedział cytuję : " co łaska ale ludzie dają od 250 zł " i zażyczył sobie pieniądze przy drugim spotkaniu przed chrzcinami. Żałuję, że nie dałam po chrzcie 50 zł w kościele
image
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja bym przełożyła chrzciny na marzec i zrobiła "na swoim" i "po swojemu.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
wspolczuje-ale moja mama tez jest taka ciezka, moze w inny troche sposb, wg mnie to wynika z egoizmu i patrzenia tylko na siebie a nie np. na dobro noworodka czy własnej córki, wiem jakie to przykre jest
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
jak mnie to drazni ajk inni wtracaja się w nieswoje sprawy...
ja jakbym miała słuchac mojej mamy to też bym musiała zaprosic jej dosc liczne rodzeństwo które ma juz dzieci i wnuki i nagle z chrzcin by sie zrobiło prawie wesele...powiedziałam mojej mamie ze to moja sprawa i choc finanse bede miała to dla mnie najwazniejszi sa rodzice dziadkowie i chrzestni mojego dziecka i tyle osob wystarczy...i tak było nas 14 osob a tak by miałabyc...prawie 40 ! masakra takze słuchaj to co ci wlasne sumienie podpowiada, w szczegolnosci ze odbieracie mieszkanko i bedzie wam kazdy grosik potrzebny ! Powodzenia
image[/url]
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
A nie możesz zrobić chrzcin u teściów?. i będzie po kłopocie.
Znaczy wielki żal Twojej mamy pozostanie, ale Ty zrób jak uważasz, nie możesz dać sobą sterować dla świętego spokoju to nic nie da, zaraz w urządzaniu mieszkana zobaczysz co mama powie ten kolor nir, ta szafka będzie lepsza a to łóżko wygodniejsze..
PS. Moja mama też we wszystko się wtrąca nie tylko wesele organizowała po swojemu, bo co rodzina powie, ona nawet mów mi gdzie mam iść do pracy, bo ONA WIE LEPIEJ :))
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
MATKO KOCHANA! CO SIĘ NA TYM ŚWIECIE DZIEJE ! JAKICH MY WSZYSTKIE MAMY OKROPNYCH RODZICÓW - MASAKRA! :-(

AŻ PRZYKRO SIĘ ROBI JAK WIDAĆ ILE OSÓB DOŁĄCZĄ SIĘ DO POSTA.

KURCZE! NIBY TAK ZAWSZE CHCĄ DLA NAS DOBRZE A JAK PRZYCHODZI CO DO CZEGO TO TO "ICH DOBRZE" JEST WSTRĘTNYM WTRĄCANIEM SIĘ I WYMUSZANIEM !
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ola i jaka decyzje podjełas ?
image[/url]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Robimy po swojemu w połowie września:) Co prawda wojna w domu wielka była ale macie racje rodzice przełkneli już że nie będzie to w.g ich planu i jakoś teraz ze sobą rozmawiamy. Myślę że uraz będzie przez jakiś czas, ale chyba wkońcu powoli dociera do nich że to nasz życie.
popieram tę opinię 12 nie zgadzam się z tą opinią 1
bardzo dobrze zrobiłas. Rodzice też muszą zrozumieć że to wy rządzicie własnym życiem i to wasze decyzje. Oczywiscie sugestie moga być...ale zostańmy tylko przy sugestiach !
image[/url]
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
dziwie ci sie, ze zadajesz na forum takie pytanie. PRzeciez sama wiesz co robic. Sama sobie odpowiadasz. Ze slubem np. Ty chcialas dj, matka orkiestre. Jesli to Twoja kasa to albo zrob jak TY chcesz, albo poczekaj az sie przeprowadzisz, wtedy za swoja kase U SIEBIE zrobisz po swojemu. I wez dziewczyno przetnij pepowine, bo matka do konca bedzie ci zycie zatruwac. Jestes dorosla, wiesz co masz robic. Powiedz milo, ale stanowczo, ze to jest Wasze zycie, Wasze decyzje. Kilka razy strzeli focha, ale w koncu skapituluje. Gwarantuje, bo ja bylam w takiej samej sytuacji. Dobra rada na kazdy temat, bez mojego proszenia. Rady przez telefon, w twarz, linki z dobrymi radami na maila. Teraz mam spokoj. Tobie tez to polecam, bo pora zebys zyla swoim zyciem, a nie cudzym,. Pomysl o dziecku jaki bedzie mialo wzorzec. To jest toksyczny zwiazek, nic innego.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
mz dalismy 100zl
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Twoja matka nie umrze za ciebie, więc niech nie mówi jak masz żyć i co robić. Ona już miała swoje chrzciny, a jak chce przejść przez życie jeszcze raz to niech czeka na reinkarnacje. Moja jest taka sama, toksyczna. Część życia mi "ukradła" ale reszty jej nie oddam i ciągle się kłócę. Nie poddawaj się i rób jak TY uważasz!
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2
Ja robiłam po swojemu i guano w sumie mnie obchodziło teściowej zdanie tak jak ze wszystkim ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
ja też tak mam robię sama po swojemu bo za Nasze pieniądze :)
nie wyobrażam sobie wtrącania się jak się coś zaczyna szybko to skracam wytrwałości :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
rób po swojemu i nie słuchaj teściowej bo to Ty będziesz tam mieszkać a nie ona
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

Trampolina- jaki rozmiar wybrac? (19 odpowiedzi)

Hej, mamy w planie kupic trampoline,ale zupelnie nie wiemy jaki rozmiar kupic najlepiej,sa rozne...

podłoga jasna+ ciemna czy sama ciemna???????? (44 odpowiedzi)

Dziewczyny!!!jestem na forum od niedawna aż do czasu kiedy sama potrzebuję Waszej rady a...

Ortopeda Gdansk szpital kolejowy (21 odpowiedzi)

hej. ma moze z Was nr do przychodni w szpitalu kolejowym?? i jeszcze prywatnie do dr Pawlaka??

do góry