Widok
Esclarmonde
U Kasi oglądałysmy wtedy odcinki specjalne SM.
(Pierwsza miłosć Ami czy cos takiego...)Jadłysmy mandarynki
i cukierki czekoladowe.Były tam chyba dwie inne dziewczyny, ale
nie pamiętam , kto.Ja wyszłam trochę wczesniej, bo kupowałam
ostatnie prezenty gwiazdkowe.
Czy mnie pamięć zawodzi, czy kiedys cos do mnie napisałas w 26.6
(do Andromedy)?(daaaaaaawno temu)
(Pierwsza miłosć Ami czy cos takiego...)Jadłysmy mandarynki
i cukierki czekoladowe.Były tam chyba dwie inne dziewczyny, ale
nie pamiętam , kto.Ja wyszłam trochę wczesniej, bo kupowałam
ostatnie prezenty gwiazdkowe.
Czy mnie pamięć zawodzi, czy kiedys cos do mnie napisałas w 26.6
(do Andromedy)?(daaaaaaawno temu)
FIONA
Cos mi swita...nie gniewaj sie , ze tego nie pamietam dokladnie-u Kasi i innych bylo wtedy mnostwo spotkan, poznawalam duzo ludzi, ktorych potem nie widzialam, a nie mam pamieci do twarzy.A przez ostatni rok odeszlam troche od "mangowego towarzystwa", co bylo widac w HP-zle sie tam czulam-za duzo klotni i plotek, zreszta wiekszosc osob byla o wiele ode mnie mlodsza.Kojarze Cie troche jednak ze Swiata Mangi-bylas raz przebrana za Ryouko, prawda?Taak...pisalam raz do Ciebie...za Chiny nie pamietam co...(kropelka...:-)).Teraz, gdy czytam moje stare teksty z rubryki 6, rumienie sie ze wstydu...ale to bylo czasem glupie...A czy Ty chodzisz jeszcze do NMSu? Pozdrawiam!!!:-)))
CATHAR WAVE
Na wiesc o przyjezdzie Ksiezniczki, slonce przebilo sie przez gruba warstwe chmur, by rozswietlic miasto. Duch Ziemi wezwal Krolowa Sniegu, by osrebrzyla ulice , a Bogini Ksiezyca czuwala, by nawet w nocy nie zabraklo blasku. Doskonala pobiegla obsypac ja kwiatami i gdy sie spotkaly, niebo zrobilo sie bardziej blekitne, a Zlota Fala ich milosci rozswietlila caly kraj...
o rozkladach ZMK-u
Ktos straszliwie bluzga az mu sie opsnywuja palce na klawiszach... A mi sie to podoba, wielokrotnie korzystalem i uwazam, ze to 'thebesciarski' pomysl, by mozna bylo sobie sprawdzic cokolwiek w i-necie.
Jakie tam mialyby byc bledy? Moze jezdzimy w kompletnie innych relacjach...
Brakuje mi natomiast rozkladu pociagow roznych od SKM-u, jako uzytkownik zaktualizowanej 'cegly' wprawdzie mi to zwisa, ale wiele osob chyba chcialoby sprawdzic takie rzeczy.
Jakie tam mialyby byc bledy? Moze jezdzimy w kompletnie innych relacjach...
Brakuje mi natomiast rozkladu pociagow roznych od SKM-u, jako uzytkownik zaktualizowanej 'cegly' wprawdzie mi to zwisa, ale wiele osob chyba chcialoby sprawdzic takie rzeczy.
Esclarmonde
Yyyy...ja się nie przebierałam...Myslałam, że to Ty...
A może to była Haruka z Warszawy...W każdym razie
nie ja.Jesli chodzi o spotkania w Ymce (to miałas na
mysli?) to nigdy tam nie chodziłam.Znałam trochę
ludzi, ale kontakty raczej się zerwały.Poznałam
towarzystwo, dla którego ważna jestem ja jako czlowiek,
a nie posiadacz jakiejstam ilosci mang, filmów czy płyt...
A tam w sumie tylko to się liczylo.W każdym razie takie odniosłam
wrażenie...O!Własnie mi się przypomniało.Muszę scignąć Kasię,
ona ma pełno moich rzeczy...
Dobranoc!!!!
A może to była Haruka z Warszawy...W każdym razie
nie ja.Jesli chodzi o spotkania w Ymce (to miałas na
mysli?) to nigdy tam nie chodziłam.Znałam trochę
ludzi, ale kontakty raczej się zerwały.Poznałam
towarzystwo, dla którego ważna jestem ja jako czlowiek,
a nie posiadacz jakiejstam ilosci mang, filmów czy płyt...
A tam w sumie tylko to się liczylo.W każdym razie takie odniosłam
wrażenie...O!Własnie mi się przypomniało.Muszę scignąć Kasię,
ona ma pełno moich rzeczy...
Dobranoc!!!!
MAGDA
no hej...
sluchaj wszem i wobec oglaszam ....ze pojedziemy wszyscy razem na koncert u2....jak nie teraz to pozniej...ale pojedziemy...adze i mi zalezy na tobie....i juz nie dlugo znajdzie sie ten...1 ...ktory nie bedzie mial watpliwosci...zobaczysz......K. jest za bardzo tajemniczy....wiec kapa przez duze K. ...appapapap.....jak chcesz mozemy spalic szkole.....i wtedy zycie nie bedzie juz snem...tylko nasza zmora....hehehehe papapap....nie daj sie szarym komorom......appapapappapa
sluchaj wszem i wobec oglaszam ....ze pojedziemy wszyscy razem na koncert u2....jak nie teraz to pozniej...ale pojedziemy...adze i mi zalezy na tobie....i juz nie dlugo znajdzie sie ten...1 ...ktory nie bedzie mial watpliwosci...zobaczysz......K. jest za bardzo tajemniczy....wiec kapa przez duze K. ...appapapap.....jak chcesz mozemy spalic szkole.....i wtedy zycie nie bedzie juz snem...tylko nasza zmora....hehehehe papapap....nie daj sie szarym komorom......appapapappapa
"Futura"
Przyszłość rok 3000, a właściwie 3000 któryś tam, jednak dawno temu już przestano zliczać lata... bo i komuż to było potrzebne...
Ludzie pozamykani w swych dwupiętrowych klatkach o wymiarach 2x2, nie znają już nocy i dnia... słońce zgasło a Ziemia połączyła się z księżycem co wywołało wielosekundową panikę, która z czasem ustąpiła zadowoleniu z tego, iż pojawił się nowy teren, który teraz można by zasiedlić, stawiając tam kolejne boksoklatki o tych samych żenujących wymiarach.... Praca wre, jak w mrowisku, nie ma czasu na nic innego, pozostaje tylko praca i sen... znany w naszych czasach rytm dobowy został, zachwiany, o ile zachwianiem można nazwać brak czegoś...
Zostały tylko dwie rasy: Pierwsza i Druga.... Pierwsza żyje od dawnej 00.00 do dawnej 12.00 w południe a Druga od tej dawnej 12.00 w południe do dawnej północy, stąd dwupoziomowe klitki... w końcu kiedy pierwszy idzie spać drugi się budzi aby pracować... o ile pracowaniem można nazwać emitowanie i zbieranie ładunków elektrycznych emitowanych w korze mózgowej... to coś tak jak w „Matrixie”, tyle że tu jest gorzej bo tamci nie wiedzieli, a ci wiedzą... Oddali oni swe żywota za nieskończoną przyjemność pracy, pracocholicy umysłowi, uwielbiają to, a do tego im za to płacą, to tak jakby płacić narkomanom za branie prochów... a właściwie co tu mówić o zapłacie... oni za to nie dostają ani grosza z chęcią robią to za darmo... to tak jakby dawać ćpunowi narkotyki i nie chcieć zapłaty...
Zbierane ładunki są przekazywane zamożnym korporacjom, do siedzib, domów i rezydencji prezesów, gdzie energia ta jest przetwarzana na światło, światło, którego brakuje... nie tylko w sensie dosłownym ale także w przenośni, już nikt nie przesyła sobie promyków ciepłego, przyjaznego światła jak to miało miejsce dawno temu... teraz to wszystko przypomina żart bogów. Jakby Z.O.O wielkiego i wszechpotężnego kolekcjonera, który patrzy na to wszystko jak my patrzeliśmy kiedyś na kolonie mrówek w szklanych pudełkach...
Brak tu czystości i porządku jak w „Star Treku”, gdzieniegdzie jeszcze leżą ciała po katastrofie Księżycowej, a właściwie to co zostało z tych ciał... nie doświadczysz tu triumfu techniki, chyba że do triumfu zaliczysz ożywienie wszystkich zamrożonych jak Disney i teraz ożywionych (w końcu tez mogą cos wyemitować), tylko że oni byli mądrzejsi i uciekli, teraz snują się po ulicach niczym zombie w filmie grozy... wszędzie bród zgroza i szarość z przewagą czerni....
A ja stoję pośrodku tego czegoś, czego wszyscy pragnęli za mych czasów i zastanawiam się czy nie mogli docenić tego co mieli... czy nie mogli przewidzieć, że ich marzenia....
Nagle coś mnie wyrywa....
.....Budzę się.....
......to tylko sen, na szczęście... drzewa, pokój, swieże powietrze, ciepła pierzyna... spokój, szczęście.................
..........jestem znów w domu.....
.........cisza
Ludzie pozamykani w swych dwupiętrowych klatkach o wymiarach 2x2, nie znają już nocy i dnia... słońce zgasło a Ziemia połączyła się z księżycem co wywołało wielosekundową panikę, która z czasem ustąpiła zadowoleniu z tego, iż pojawił się nowy teren, który teraz można by zasiedlić, stawiając tam kolejne boksoklatki o tych samych żenujących wymiarach.... Praca wre, jak w mrowisku, nie ma czasu na nic innego, pozostaje tylko praca i sen... znany w naszych czasach rytm dobowy został, zachwiany, o ile zachwianiem można nazwać brak czegoś...
Zostały tylko dwie rasy: Pierwsza i Druga.... Pierwsza żyje od dawnej 00.00 do dawnej 12.00 w południe a Druga od tej dawnej 12.00 w południe do dawnej północy, stąd dwupoziomowe klitki... w końcu kiedy pierwszy idzie spać drugi się budzi aby pracować... o ile pracowaniem można nazwać emitowanie i zbieranie ładunków elektrycznych emitowanych w korze mózgowej... to coś tak jak w „Matrixie”, tyle że tu jest gorzej bo tamci nie wiedzieli, a ci wiedzą... Oddali oni swe żywota za nieskończoną przyjemność pracy, pracocholicy umysłowi, uwielbiają to, a do tego im za to płacą, to tak jakby płacić narkomanom za branie prochów... a właściwie co tu mówić o zapłacie... oni za to nie dostają ani grosza z chęcią robią to za darmo... to tak jakby dawać ćpunowi narkotyki i nie chcieć zapłaty...
Zbierane ładunki są przekazywane zamożnym korporacjom, do siedzib, domów i rezydencji prezesów, gdzie energia ta jest przetwarzana na światło, światło, którego brakuje... nie tylko w sensie dosłownym ale także w przenośni, już nikt nie przesyła sobie promyków ciepłego, przyjaznego światła jak to miało miejsce dawno temu... teraz to wszystko przypomina żart bogów. Jakby Z.O.O wielkiego i wszechpotężnego kolekcjonera, który patrzy na to wszystko jak my patrzeliśmy kiedyś na kolonie mrówek w szklanych pudełkach...
Brak tu czystości i porządku jak w „Star Treku”, gdzieniegdzie jeszcze leżą ciała po katastrofie Księżycowej, a właściwie to co zostało z tych ciał... nie doświadczysz tu triumfu techniki, chyba że do triumfu zaliczysz ożywienie wszystkich zamrożonych jak Disney i teraz ożywionych (w końcu tez mogą cos wyemitować), tylko że oni byli mądrzejsi i uciekli, teraz snują się po ulicach niczym zombie w filmie grozy... wszędzie bród zgroza i szarość z przewagą czerni....
A ja stoję pośrodku tego czegoś, czego wszyscy pragnęli za mych czasów i zastanawiam się czy nie mogli docenić tego co mieli... czy nie mogli przewidzieć, że ich marzenia....
Nagle coś mnie wyrywa....
.....Budzę się.....
......to tylko sen, na szczęście... drzewa, pokój, swieże powietrze, ciepła pierzyna... spokój, szczęście.................
..........jestem znów w domu.....
.........cisza