Widok
ach, zapomnialbym Ciri
skoro uwazasz umieszczenie zdjec na stronie 3city za taki bardzo zly pomysl to moze dowiedzielibysmy sie o tym pierwsi, co?
poza tym nie rozumiem jednej rzeczy, kto moglby kiedykolwiek NIE PYTAJAC SIE O ZGODE wykorzystac twoja jakze nadobna twarz? dzieki za uwage.
poza tym poczucie humoru jest ok :)
poza tym nie rozumiem jednej rzeczy, kto moglby kiedykolwiek NIE PYTAJAC SIE O ZGODE wykorzystac twoja jakze nadobna twarz? dzieki za uwage.
poza tym poczucie humoru jest ok :)
Internet jest dodatkiem do [3city]
Tu ten, ktorego nie ma tak na prawde.
Zostalem poinformowany o dziwnych informacjach na temat splodzonego przeze mnie i tylko mnie dziecka i puszczonego w swiat o imieniu , zapodanych przez niejaka Else. Po przegladnieciu zapiskow musze stwierdzic, ze nie jest prawda to, iz na liscie nic sie nie dzieje. Na liscie jest jeden zboczeniec (bo za malo gada i mysli o sexie). Jest on zmuszony do patrzenia jak Wicherki namietnosci wspomagane magicznym zakleciem czarodziejskiej liczby 7 (sk to dla zmylki, ale juz to zostalo rozpracowane przez agentow) probuja posiac ziarno prawdy na nieurodzajnych polach duszy Kuby, ktory za to dzielnie odprawia coraz to nowe rytualy odpedzania. Ogolnie czesto podnoszona jest Bunt w zwiazku z tym (Bunt jest rodzaju zenskiego na naszej liscie). Z rzadka z tego chaosu wylania sie forma zwaca sie Dopalonym JJ, ktorego pierwotna forme mozecie zobaczyc na niektorych zdjeciach klasowych jednej z pruszczanskich podstawowek (w liceum juz zaczal experymentowac ze specyfikami sprzedanymi przez miejscowych handlarzy obnosnych. Specyfiki te kryly sie pod dosc dziwnymi nazwami "stromba", "metanabol", "omadren"). JJ zadaje pytania o nature grzechu i sexu (nie ma sie co dziwic w tym przypadku, teraz juz via(g)ra mu nie pomaga). W calej tej hordzie jest jeszcze paru bezimiennych, bo jakze nadac imie czemus co nie chce sie zamanifestowac w zadnej formie. No i jest jeszcze Bogini Ciri, nie mogaca znalezc sobie miejsca, znaczy Wielkiego Kulturysty, ktory wzialby ja w swe ramiona i wzniosl na sam szczyt Gor Szczescia i Rozkoszy (TM). Jako Bogini, chciala przekazac prostemu ludow, ze jest jej bardzo zle, niestety zboczeniec okazal sie cienkim mesjaszem i prorokiem i zle zinterpretowal forme przekazu. W akcie skruchy zerwal on swe szaty wijac sie przed Boska Istota, niestety zostal wzgardzony i nawet nie dostal przewidzianej Regulaminem(C)(P) kary Chlosty. Tak wiec jednak cos tam sie dzialo na . Ciag dalszy historii zostal zagubiony, jednak ok 2000 lat po rozpoczeciu naszej ery, Bogini Ciri znowu przelala swe lzy i przekonwertowala je na forme cyfrowa; zboczeniec znow sie wzial za interpretacje przekazu mowionego Boskim Jezykiem i pragnie go przedstawic wam. Oto on: "Czy jest tu, poza krainami Przedwieczny Wielki Kulturysta? Jezeli jestes odezwij sie i zapisz na !!". Koniec przekazu. Przekaz zostal nazwany "Liber Ciris vel Elsis". Komentarz do przekazu: (1)zmazac go z dyskow twardych, (2)Wszechmocna Ciri nie pokaze swego wizerunku, gdyz jakiekolwiek dzielo probujace oddac jej piekno nie bylo dlugo ogladanym - Boskie Piekno powoduje utrate wzroku jezeli obserwator nie znajduje sie w polu aury emitowanej przez Boska Delikatnosc (TM), (3)Kulturysto pospiesz sie!!, (4) koniec comments.
XYwojtek
informacje zapodane przez niejaka mutantke pochadzaco z planety x - o nazwie trojmiasto sa jak najbardziej prawdziwe
jednak ty jako kapitan naszego statku w podrozy miedzygwiezdnej niekoniecznie na prochach, powinienes wiedziec jak jest naprawde
tekst reklamowy ciri nie odniosl wiekszego sukcesu bo nikt nie wie gdzie szukac ani czego szukac
to ja naprowadzam
odwiedzcie
groups.yahoo.com/mygroups to sei wszystkiego dowiecie
jednak ty jako kapitan naszego statku w podrozy miedzygwiezdnej niekoniecznie na prochach, powinienes wiedziec jak jest naprawde
tekst reklamowy ciri nie odniosl wiekszego sukcesu bo nikt nie wie gdzie szukac ani czego szukac
to ja naprowadzam
odwiedzcie
groups.yahoo.com/mygroups to sei wszystkiego dowiecie
LSD
To wieloraki milionooki potwór
ukryty we wszystkich swych słoniach i jaźniach
brzęczy w elektrycznej maszynie do pisania,
elektryczność do samej siebie podłączona, o ile ma druty
to ogromna Pajęczyna
zaś ja jestem na ostatniej milionowej macce pajęczej, żałobnik
przegrany, oddzielony, robak, myśl, jaźń
jeden z milionów chińskich szkieletów
jeden z poszczególnych błędów
ja allen Ginsberg świadomość oddzielona
ja który chcę być Bogiem
ja który chcę słyszeć nieskończoną najdrobniejszą wibrację wiecznej harmonii
ja który oczekuję drżąc swego zniszczenia przez ową eteryczną muzykę w ogniu
ja który nienawidzę Boga i nadaję mu imię
ja który robię błędy na wiekuistej maszynie do pisania
ja Potępiony
Ale na drugim końcu wszechświata milionooki Pająk bez imienia
wysnuwa się z siebie nieskończenie
potwór nie-potwór nadchodzi wśród jabłek, perfum, torów kolejowych, tele-wizji, czaszek
wszechświat który zjada i wypija siebie
krew z czaszki mojej
monstrum tybetańskie z owłosioną piersią i zodiak na moim żołądku
ta poświęcona ofiara niezdolna do radości
Moja twarz w lustrze, rzadkie włosy, przekrwione worki pod oczami, pedał,
rozkład, gadatliwa chuć
trr, wrr, tik świadomości w bezkresie
łajdak w oczach wszelkich Wszechświatów
co usiłuje uciec od swego Istnienia, niezdolny zbliżyć się do Oka
Rzygam, jestem w transie, ciało w konwulsjach, żołądek się buntuje, woda z ust, jestem tu w Piekle
na pajęczynie suche kości mrowia martwych nagich mumii, Duchy, ja sam jestem Duchem
Muzyką wykrzykuję swą obecność pokojowi, każdemu w pobliżu, a ty, Czy ty jesteś Bogiem?
Nie, czy chcesz bym był Bogiem?
Czy nie ma Odpowiedzi ?
Czy zawsze musi być odpowiedź? odpowiadasz;
czyż to ja sam mam wedle swego uznania rzec Tak lub Nie --
Dzięki Bogu Bogiem nie jestem! Dzięki Bogu Bogiem nie jestem!
Lecz tęsknię za Tak Harmonii chcę by dotarło
do każdego zakątka wszechświata, w każdych warunkach
Tak, Istnieje..., Tak, Jestem... Tak, Jesteś... My
My
i musi istnieć To, i Oni, i Rzecz Bez Odpowiedzi
to pełza, to czeka, to jest ciche, to sil zaczęło, to są Rogi Bojowe, to jest Wieloraka Skleroza
to nie moja nadzieja
to nie moja śmierć w Wieczności
to nie moje słowo, nie poezja
strzeże mego Słowa
To Pułapka Duchów, upleciona przez kapłana w Sikkim lub Tybecie
rama na której rozpięto tysiące barwnych żyłek,
duchowa rakieta do tenisa w której widzę eteryczne fale świetlne
co promieniują ze strun świetlistą energią jak przed bilionami lat
magiczne zmiany barw na wstęgach które
przechodzą jedna w drugą jak gdyby
Pułapka Duchów
była, miniaturowym odbiciem Wszechświata
świadoma czująca część złożonej machiny
wysyłająca fale w Czas do Obserwatora
przedstawiając w miniaturze swój własny obraz raz na zawsze
powtarzany co chwilę w nieskończonych odmianach
będąc we wszystkich swych częściach jednakowa
Ten obraz lub energia samoodtwarzająca siebie w głębinach przestrzeni od samego Początku
w tym co mogłoby być omegą lub Zaśpiewem Om
idąc śladem odmian tego samego Słowa krążącego wokół siebie wedle tego samego wzoru co jego pierwotny Przejaw
tworząc szerszy Obraz siebie w głębiach Czasu
wirując przez wstęgi dalekich Mgławic i wielkich Astrologii
zawartych, w imię prawdy, w Mandali wymalowanej na Słoniowej skórze
albo we fotografii malunku na boku zmyślonego Słonia, który się uśmiecha chociaż wygląd Słonia jest tu nieistotnym żartem --
mógł to być Znak który trzymał Demon Płonący lub Potwór Przemijania
albo we fotografii mojego brzucha w próżni
albo w moim oku
albo w oku zakonnika który uczynił Znak
albo w Oku samego tego czegoś, co spogląda na Siebie po raz ostatni i umiera
i chociaż oko może umrzeć
i choć me oko może umrzeć
bilionooki potwór, Bezimienność, Brak Odpowiedzi, Ukrytość-przede-mną, Byt bezkresny
stwór który rodzi sam siebie
drży w najdrobniejszej swej cząstce, postrzega równocześnie każdym okiem inaczej
Jeden i nie-Jeden chodzi własnymi drogami
nie mogę iść za nim
I uczyniłem tu wizerunek monstrum
i chciałbym zrobić inny
ono odczuwa jak Kryptozoidy
ono pełza i faluje pod morzami
nadchodzi by zająć miasto
wdziera się pod każdą Świadomość
jest delikatne jak Wszechświat
sprawia że rzygam
bo boję się że umkną mi jego przejawy
zjawia się w każdym razie
zjawia się w każdym razie w lustrze
wyrywa się z lustra jak morze
jest miriadą falowań
wyrywa się z lustra i topi obserwatora
zatapia świat gdy zatapia świat
tonie w samym sobie
wypływa jak zwłoki wypełnione muzyką
zgiełk wojny w jego głowie
śmiech dziecka w jego brzuchu
jęk agonii w ciemnym morzu
uśmiech na ustach ślepej statuy
ono tam było
ono nie było moje
chciałem go użyć do swych celów
by stać się heroicznym
lecz ono nie jest na sprzedaż dla tej świadomości
ono zawsze kroczy własną drogą
ono dopełni wszystkie twory
ono będzie radiem przyszłości
ono usłyszy siebie w czasie
ono chce wypocząć
jest zmęczone słuchaniem i oglądaniem siebie
pragnie innej formy innej ofiary
pragnie mnie
daje mi powody
daje mi rację istnienia
daje mi niezliczone odpowiedzi
świadomość bycia oddzielonym świadomość oglądania
Mam możność bycia Jednym albo drugim, stwierdzenia, że jestem tym i tym a zarazem niczym
ono i beze mnie zadba o siebie
ono jest podwójnym Brakiem Odpowiedzi (nie na to imię odpowiada)
brzęczy w elektrycznej maszynie do pisania
pisze fragmentaryczne słowo które jest
fragmentarycznym słowem,
MANDALA
Bogowie tańczą na swych własnych ciałach
Nowe kwiaty rozkwitają w zapomnieniu Śmierci
Niebiańskie oczy poza bólem złudzeń
Widzę wesołego Stwórcę
Wstęgi powstają w hymnie dla światów
Flagi i sztandary falują w transcendencji
Jeden ostatecznie obraz pozostaje, miriadooki w Wieczności
Oto jest Dzieło! Oto jest Wiedza! Oto Przeznaczenie człowieka!
S.F. 2 czerwca 1959
ALLEN GINSBERG
ukryty we wszystkich swych słoniach i jaźniach
brzęczy w elektrycznej maszynie do pisania,
elektryczność do samej siebie podłączona, o ile ma druty
to ogromna Pajęczyna
zaś ja jestem na ostatniej milionowej macce pajęczej, żałobnik
przegrany, oddzielony, robak, myśl, jaźń
jeden z milionów chińskich szkieletów
jeden z poszczególnych błędów
ja allen Ginsberg świadomość oddzielona
ja który chcę być Bogiem
ja który chcę słyszeć nieskończoną najdrobniejszą wibrację wiecznej harmonii
ja który oczekuję drżąc swego zniszczenia przez ową eteryczną muzykę w ogniu
ja który nienawidzę Boga i nadaję mu imię
ja który robię błędy na wiekuistej maszynie do pisania
ja Potępiony
Ale na drugim końcu wszechświata milionooki Pająk bez imienia
wysnuwa się z siebie nieskończenie
potwór nie-potwór nadchodzi wśród jabłek, perfum, torów kolejowych, tele-wizji, czaszek
wszechświat który zjada i wypija siebie
krew z czaszki mojej
monstrum tybetańskie z owłosioną piersią i zodiak na moim żołądku
ta poświęcona ofiara niezdolna do radości
Moja twarz w lustrze, rzadkie włosy, przekrwione worki pod oczami, pedał,
rozkład, gadatliwa chuć
trr, wrr, tik świadomości w bezkresie
łajdak w oczach wszelkich Wszechświatów
co usiłuje uciec od swego Istnienia, niezdolny zbliżyć się do Oka
Rzygam, jestem w transie, ciało w konwulsjach, żołądek się buntuje, woda z ust, jestem tu w Piekle
na pajęczynie suche kości mrowia martwych nagich mumii, Duchy, ja sam jestem Duchem
Muzyką wykrzykuję swą obecność pokojowi, każdemu w pobliżu, a ty, Czy ty jesteś Bogiem?
Nie, czy chcesz bym był Bogiem?
Czy nie ma Odpowiedzi ?
Czy zawsze musi być odpowiedź? odpowiadasz;
czyż to ja sam mam wedle swego uznania rzec Tak lub Nie --
Dzięki Bogu Bogiem nie jestem! Dzięki Bogu Bogiem nie jestem!
Lecz tęsknię za Tak Harmonii chcę by dotarło
do każdego zakątka wszechświata, w każdych warunkach
Tak, Istnieje..., Tak, Jestem... Tak, Jesteś... My
My
i musi istnieć To, i Oni, i Rzecz Bez Odpowiedzi
to pełza, to czeka, to jest ciche, to sil zaczęło, to są Rogi Bojowe, to jest Wieloraka Skleroza
to nie moja nadzieja
to nie moja śmierć w Wieczności
to nie moje słowo, nie poezja
strzeże mego Słowa
To Pułapka Duchów, upleciona przez kapłana w Sikkim lub Tybecie
rama na której rozpięto tysiące barwnych żyłek,
duchowa rakieta do tenisa w której widzę eteryczne fale świetlne
co promieniują ze strun świetlistą energią jak przed bilionami lat
magiczne zmiany barw na wstęgach które
przechodzą jedna w drugą jak gdyby
Pułapka Duchów
była, miniaturowym odbiciem Wszechświata
świadoma czująca część złożonej machiny
wysyłająca fale w Czas do Obserwatora
przedstawiając w miniaturze swój własny obraz raz na zawsze
powtarzany co chwilę w nieskończonych odmianach
będąc we wszystkich swych częściach jednakowa
Ten obraz lub energia samoodtwarzająca siebie w głębinach przestrzeni od samego Początku
w tym co mogłoby być omegą lub Zaśpiewem Om
idąc śladem odmian tego samego Słowa krążącego wokół siebie wedle tego samego wzoru co jego pierwotny Przejaw
tworząc szerszy Obraz siebie w głębiach Czasu
wirując przez wstęgi dalekich Mgławic i wielkich Astrologii
zawartych, w imię prawdy, w Mandali wymalowanej na Słoniowej skórze
albo we fotografii malunku na boku zmyślonego Słonia, który się uśmiecha chociaż wygląd Słonia jest tu nieistotnym żartem --
mógł to być Znak który trzymał Demon Płonący lub Potwór Przemijania
albo we fotografii mojego brzucha w próżni
albo w moim oku
albo w oku zakonnika który uczynił Znak
albo w Oku samego tego czegoś, co spogląda na Siebie po raz ostatni i umiera
i chociaż oko może umrzeć
i choć me oko może umrzeć
bilionooki potwór, Bezimienność, Brak Odpowiedzi, Ukrytość-przede-mną, Byt bezkresny
stwór który rodzi sam siebie
drży w najdrobniejszej swej cząstce, postrzega równocześnie każdym okiem inaczej
Jeden i nie-Jeden chodzi własnymi drogami
nie mogę iść za nim
I uczyniłem tu wizerunek monstrum
i chciałbym zrobić inny
ono odczuwa jak Kryptozoidy
ono pełza i faluje pod morzami
nadchodzi by zająć miasto
wdziera się pod każdą Świadomość
jest delikatne jak Wszechświat
sprawia że rzygam
bo boję się że umkną mi jego przejawy
zjawia się w każdym razie
zjawia się w każdym razie w lustrze
wyrywa się z lustra jak morze
jest miriadą falowań
wyrywa się z lustra i topi obserwatora
zatapia świat gdy zatapia świat
tonie w samym sobie
wypływa jak zwłoki wypełnione muzyką
zgiełk wojny w jego głowie
śmiech dziecka w jego brzuchu
jęk agonii w ciemnym morzu
uśmiech na ustach ślepej statuy
ono tam było
ono nie było moje
chciałem go użyć do swych celów
by stać się heroicznym
lecz ono nie jest na sprzedaż dla tej świadomości
ono zawsze kroczy własną drogą
ono dopełni wszystkie twory
ono będzie radiem przyszłości
ono usłyszy siebie w czasie
ono chce wypocząć
jest zmęczone słuchaniem i oglądaniem siebie
pragnie innej formy innej ofiary
pragnie mnie
daje mi powody
daje mi rację istnienia
daje mi niezliczone odpowiedzi
świadomość bycia oddzielonym świadomość oglądania
Mam możność bycia Jednym albo drugim, stwierdzenia, że jestem tym i tym a zarazem niczym
ono i beze mnie zadba o siebie
ono jest podwójnym Brakiem Odpowiedzi (nie na to imię odpowiada)
brzęczy w elektrycznej maszynie do pisania
pisze fragmentaryczne słowo które jest
fragmentarycznym słowem,
MANDALA
Bogowie tańczą na swych własnych ciałach
Nowe kwiaty rozkwitają w zapomnieniu Śmierci
Niebiańskie oczy poza bólem złudzeń
Widzę wesołego Stwórcę
Wstęgi powstają w hymnie dla światów
Flagi i sztandary falują w transcendencji
Jeden ostatecznie obraz pozostaje, miriadooki w Wieczności
Oto jest Dzieło! Oto jest Wiedza! Oto Przeznaczenie człowieka!
S.F. 2 czerwca 1959
ALLEN GINSBERG
xy wojtek
jak ja sie ciesze, ze to wlasnie za moja przyczyna pojawiles sie w hp.
wybaczam Ci takze zdradzanie moich najbardziej strzezonych sekretow,
rozumiem jak bolesne musi byc dla ojca przeczytanie podanej do wiadomosci
publicznej informacji, ze jego dziecko jest dzieckiem kogos innego. 3city
jest Twoje i tylko Twoje. To naprawde wspanialy akt, ze sie do niego
przyznajesz. Jednak sam chyba przyznasz, ze nie da sie ukryc, iz glownie rozwojem dzidziusia
zajmuje sie Kubus
A co do mojego przekazu, nie mogl on brzmiec: "CZy jest tu, poza krainami
3city Przedwieczny Wielki Kulturysta", w swojej madrosci doskonale rozumiem,
ze Przedwieczny nie potrafi czytac, dlatego przekaz brzmialby raczej: "Czy
ktokolwiek widzial, ktokolwiek wie... a jak juz znajdzie... to z tym do
mnie" Ehh, proroku, a moze Ty specjalnie zle interpretujesz moje slowa?
wybaczam Ci takze zdradzanie moich najbardziej strzezonych sekretow,
rozumiem jak bolesne musi byc dla ojca przeczytanie podanej do wiadomosci
publicznej informacji, ze jego dziecko jest dzieckiem kogos innego. 3city
jest Twoje i tylko Twoje. To naprawde wspanialy akt, ze sie do niego
przyznajesz. Jednak sam chyba przyznasz, ze nie da sie ukryc, iz glownie rozwojem dzidziusia
zajmuje sie Kubus
A co do mojego przekazu, nie mogl on brzmiec: "CZy jest tu, poza krainami
3city Przedwieczny Wielki Kulturysta", w swojej madrosci doskonale rozumiem,
ze Przedwieczny nie potrafi czytac, dlatego przekaz brzmialby raczej: "Czy
ktokolwiek widzial, ktokolwiek wie... a jak juz znajdzie... to z tym do
mnie" Ehh, proroku, a moze Ty specjalnie zle interpretujesz moje slowa?
PLAGIAT
To nielatwe byc jedyna Katarka w Polsce i nie miec kontaktu z zadnym przedstawicielem tej religii-religii ktora kocham tak bardzo, ze niektorym moge sie wydac fanatyczka i moze czasem jest to bliskie prawdy.Masz racje-kontakty z ludzmi sa dla mnie czasem trudne, bo przez cale zycie mialam jakies dziwne zainteresowania i obstawalam przy idealach, ktore wspolczesni ludzie wysmiewaja.Wszedzie gdzie jestem czuje ze ludzie sz zli i chcieliby mnie skrzywdzic, wiec kiedy do kogos odzywam sie jako pierwsza, znaczy, ze taka osoba wydala mi sie naprawde wyjatkowo sympatyczna.Dlatego, kiedy zareagowales smiechem, myslalam, ze sie pomylilam-Ze wysmiewasz mnie jak inni.Nie pisze tak jak Kiszczak, ale tez mam poczucie humoru, pod warunkiem, ze zart nie uderza w to, co jest dla mnie swiete.To bylo glupie nieporozumienie-Ty nie chciales zranic mnie, ani ja Ciebie.Teraz chcialam Ci tylko wyjasnic tamta moja odpowiedz i jak nie chcesz, mozemy juz wiecej do siebie nie pisac.Pozdrawiam i mam nadzieje ze nie bedziesz myslal o mnie zle.
Esclarmonde
No tak, w przypadku Armitage nie miałabym
takiego problemu (tam prawie wcale nie ma
materiału ;-)
Co do zainteresowań...Wszystkim!
Ale głownie fantastyką, RPG, muzyką, książkami,
jedzeniem, samochodami, religią, filmem...
A propos filmu, widziałas może Dogmę?
I czy możesz przybliżyć mi Twoją religię?
Bo nic o niej nie wiem, ale, jak to mówią:nie wstyd
nie wiedzieć, wstyd nie chcieć się dowiedzieć...
takiego problemu (tam prawie wcale nie ma
materiału ;-)
Co do zainteresowań...Wszystkim!
Ale głownie fantastyką, RPG, muzyką, książkami,
jedzeniem, samochodami, religią, filmem...
A propos filmu, widziałas może Dogmę?
I czy możesz przybliżyć mi Twoją religię?
Bo nic o niej nie wiem, ale, jak to mówią:nie wstyd
nie wiedzieć, wstyd nie chcieć się dowiedzieć...
Esclarmonde
Sufizm nie ma zupelnie nic do czynienia z ruchem Hare Krsna. To calkowicie odrebne nurty. To, co piszesz o Instytucie Wiedzy o Tozsamosci znam dokladnie, bo tez przez pewien czas bylam z nimi zwiazana. Jedno sprostowanie - wyklady nie byly roznych mistrzow, a tylko 1go - Jagad Guru czyli Siddhaswarupananda Paramahamsa, jego amerykanskie nazwisko to Chris Butler. Nie wiem, czy byli szczesliwi, a znalam ich troche i musze powiedziec, ze konsekwentnie podazali swoja sciezka. Samozrealizowani nie mogli byc, bo przeciez do tego dopiero dazymy na drodze naszego zycia. Ale musze Ci przyznac, ze widzialam, jak sie niektore osoby zmienialy - na lepsze. Widzialam b. duze roznice w zachowaniu i swiatopogladzie niektorych osob po roku od ich poznania. Poniewaz wiem jak tam wygladalo od srodka, moge powiedziec, ze nie byla to sekta, aczkolwiek na pewne rzeczy mieli dosc, hm.... waski poglad. Oczywiscie byly aspekty, ktore mi nie odpowiadaly i dlatego po pewnym czasie odeszlam od tego ruchu.Czlowiek sie rozwija, na pewnym etapie swojego zycia po3ebna jest mu taka droga, na innym inna. Wtedy dzieki nim ja tez cos sobie uswiadomilam. Teraz pa3ac na to z perspektywy czasu moge powiedziec, ze byl to pewien etap w moim zyciu, ktory wtedy byl mi po3ebny. Obecnie podazam innymi sciezkami. Zgadzam sie z Toba, ze duchowosc jest cicha i nie krzyczy, nie namawia nikogo na nic. PO PROSTU JEST. Tak, jak Najwyzszy.