Widok
Maciass napisał(a):
> Ivan napisał(a):
>
> > Mialem to szczescie
> > ze loj nie musielismy kupowac bo ojciec przynosil troche ze
> > stoczni. Grafit zreszta tez :))))))
>
> Mówi sie załatwiał.....
BUHAHAHAHAHAHAH!
Faktycznie... To wtedy sie nazywalo zalatwianie lub organizowanie :)
Dzienx za historyczna wypominke ;)
OSTRO!
I.
> Ivan napisał(a):
>
> > Mialem to szczescie
> > ze loj nie musielismy kupowac bo ojciec przynosil troche ze
> > stoczni. Grafit zreszta tez :))))))
>
> Mówi sie załatwiał.....
BUHAHAHAHAHAHAH!
Faktycznie... To wtedy sie nazywalo zalatwianie lub organizowanie :)
Dzienx za historyczna wypominke ;)
OSTRO!
I.
:))) napisał(a):
> było i tak, że zakonserwowałem i starczyło na dwa sezony - to
> były czasy gdy środek konserwujący trzeba było wyprodukować
> samemu z łoju kupowanego na kartki - słowem jeszcze przed erą
> mtb, a nawet górali.
> Ja miałem górala tylko dlatego, że sam go wyprodukowałem jako
> jednoprzekładniowego 1:1 - mam go do tej pory i nawet pędziłem
> mim na rajdzie z GRT.
Ooooo.... pamietam te boskie czasy :) Lancuch do skladaka "Flaming" razem z ojcem konsrewowalismy raz w sezonie, na wiosne gotujac w loju z dodatkiem grafitu. Mialem to szczescie ze loj nie musielismy kupowac bo ojciec przynosil troche ze stoczni. Grafit zreszta tez :))))))
To byl power lat osiemdziesiatych :))))) Wczesnych osiemdziesiatych...
Gruzz!
I.
> było i tak, że zakonserwowałem i starczyło na dwa sezony - to
> były czasy gdy środek konserwujący trzeba było wyprodukować
> samemu z łoju kupowanego na kartki - słowem jeszcze przed erą
> mtb, a nawet górali.
> Ja miałem górala tylko dlatego, że sam go wyprodukowałem jako
> jednoprzekładniowego 1:1 - mam go do tej pory i nawet pędziłem
> mim na rajdzie z GRT.
Ooooo.... pamietam te boskie czasy :) Lancuch do skladaka "Flaming" razem z ojcem konsrewowalismy raz w sezonie, na wiosne gotujac w loju z dodatkiem grafitu. Mialem to szczescie ze loj nie musielismy kupowac bo ojciec przynosil troche ze stoczni. Grafit zreszta tez :))))))
To byl power lat osiemdziesiatych :))))) Wczesnych osiemdziesiatych...
Gruzz!
I.
było i tak, że zakonserwowałem i starczyło na dwa sezony - to były czasy gdy środek konserwujący trzeba było wyprodukować samemu z łoju kupowanego na kartki - słowem jeszcze przed erą mtb, a nawet górali.
Ja miałem górala tylko dlatego, że sam go wyprodukowałem jako jednoprzekładniowego 1:1 - mam go do tej pory i nawet pędziłem mim na rajdzie z GRT.
Ja miałem górala tylko dlatego, że sam go wyprodukowałem jako jednoprzekładniowego 1:1 - mam go do tej pory i nawet pędziłem mim na rajdzie z GRT.
dbig napisał(a):
> Z tym że 1000 km wydaje się nie dużo jeżeli robi się to w
> półtora lub w dwa tygodnie przy sprzyjających warunkach.
I w takich warunkach smaruje się praktycznie codzinnie.
Warto dbig, żebyś poczytał jakieś artykuły o rowerach, bo Twoje tematy faktycznie mogą się wydawać śmieszne. Ale bez Ciebie byłoby tu nudno, więc pozdrawiam i nie bierz do siebie wszystkiego, co o Tobie piszą. Oni kiedyś też wiedzieli "trochę" mniej niż teraz ;)
> Z tym że 1000 km wydaje się nie dużo jeżeli robi się to w
> półtora lub w dwa tygodnie przy sprzyjających warunkach.
I w takich warunkach smaruje się praktycznie codzinnie.
Warto dbig, żebyś poczytał jakieś artykuły o rowerach, bo Twoje tematy faktycznie mogą się wydawać śmieszne. Ale bez Ciebie byłoby tu nudno, więc pozdrawiam i nie bierz do siebie wszystkiego, co o Tobie piszą. Oni kiedyś też wiedzieli "trochę" mniej niż teraz ;)