Odpowiadasz na:

Re: do Ponury

Też miałam podobny problem.
Nad nami jacyś młodzi ludzie wynajmowali mieszkanie. Nie mogę ich nazwać inaczej jak margines społeczny. Potrafili przez weekend grać muzykę tak głośno, że mi... rozwiń

Też miałam podobny problem.
Nad nami jacyś młodzi ludzie wynajmowali mieszkanie. Nie mogę ich nazwać inaczej jak margines społeczny. Potrafili przez weekend grać muzykę tak głośno, że mi szklanki w kuchni drżały, nie mogłam się na niczym skupić, bo było stanowczo za głośno a i muzyka była wątpliwego gatunku.
Chodziłam kilka razy na górę na zmianę z mężem, czasem w ogóle nie otwierali, czasem jak otworzyli to mówili, że tylko nam tak głośna muzyka przeszkadza i że jestem upierdliwa itp. Po 22 dzwoniliśmy chyba mniej więcej raz na miesiąc przez rok. I co? Przyjeżdżali pouczali i nic. W dzień gdy dzwoniłam na policję to grzecznie mówili, że cisza nocna jest po 22 i oni nie przyjadą. Ja się dalej pytałam czy mój sąsiad jest bezkarny puszczając muzykę tak głośno (pamiętam, że to było Boże Ciało), a policjant na to, że nic nie mogą zrobić. To ja dalej drążyłam temat powołując się na zakłócanie porządku, który dotyczy całej doby a nie tylko ciszy nocnej - zgodnie z Kodeksem Wykroczeń wyżej cytowanym. A policjant dalej przy swoim.
Co więcej, w noc poprzedzającą mój poród zabrudzili nam balkon, bo tak się upili, że woleli za balkon wiadomo co zrobić, niż do łazienki.
Pisałam skargi i dzwoniłam do spółdzielni, właściciele dostali pismo z upomnieniem na adres oczywiście gdzie ci wynajmujący mieszkali. Więc oni mogli te pismo podrzeć, a właściciel nic nie dowiedział.
I jak się to zakończyło? Wczoraj widziałam, że margines się wyprowadza. Jakież było nasze szczęście.
Ot, taka to historia z sąsiadami.

zobacz wątek
16 lat temu
~Madia

Odpowiedź

Autor

Ogłoszenie
Polityka prywatności
do góry