Widok
dzięki dziewczyny
właśnie wróciłam z tego przedszkola i ZA JE BI STE !!!!!!! cena i jakosc ida w parze (850 + jedzenie)
coprawda bylam w porze gdy cala gromadka spala ale cóz - nie spały 2 sztuki po ok 7 miesiecy każdy - byly szczesliwe
zalety złobka wg mnie:
- rozwoj
- nauka
- przebywanie w grupie dzieci
- zabawy, zajecie , rytmika, angielski
- nocnikownie
- pewnosc ze niesprzedadza dzieckaza granice na organy
- pewnosc ze sie nim zajmą
- każda opiekunka patrzy sobie wzajemnie na rece wiec nie ma strasznej krzywdy - np. bicia
- pani dyrektor - superrrrr
Dziecku sie podobało, szła z paniami - ale jak zniknelam za rogiem to odrazu alarm i szkunie mamy wiec pewnei na poczatku bedzie megaaaaaaaaaaaaa placz
jedyna wada : CHOROBY - zobaczymy musze chociaż spróbowac
właśnie wróciłam z tego przedszkola i ZA JE BI STE !!!!!!! cena i jakosc ida w parze (850 + jedzenie)
coprawda bylam w porze gdy cala gromadka spala ale cóz - nie spały 2 sztuki po ok 7 miesiecy każdy - byly szczesliwe
zalety złobka wg mnie:
- rozwoj
- nauka
- przebywanie w grupie dzieci
- zabawy, zajecie , rytmika, angielski
- nocnikownie
- pewnosc ze niesprzedadza dzieckaza granice na organy
- pewnosc ze sie nim zajmą
- każda opiekunka patrzy sobie wzajemnie na rece wiec nie ma strasznej krzywdy - np. bicia
- pani dyrektor - superrrrr
Dziecku sie podobało, szła z paniami - ale jak zniknelam za rogiem to odrazu alarm i szkunie mamy wiec pewnei na poczatku bedzie megaaaaaaaaaaaaa placz
jedyna wada : CHOROBY - zobaczymy musze chociaż spróbowac
Moja córa poszła do żłobka jak miała rok i 2.5 miesiąca. Dwa razy była z nami: raz na 15-20 minut, byliśmy tylko my i pani dyrektor. Hania obejrzała wszystkie kąty, byłą zainteresowana. Drugi raz: byliśmy po tygodniu czy dwóch, na spotkaniu gdzie byli inni rodzice i dzieci + panie opiekunki. Poszliśmy porozmawiać z panią dyrektor na jakieś pół godziny, mała bawiła się z paniami, była grzeczna i nie płakała. Po kilku dniach zostawiliśmy ją na próbę na kilka godzin, bardzo jej się podobało. Przez 3 miesiące chodziła 2-3 dni w tygodniu na około 8 godzin, od początku listopada chodzi już 5 dni w tygodniu. Po powrocie do domu była bardzo "tulaśna", ale poza tym wszystko było w normie. Fakt, że moja córa jest specyficzna, nie panikuje i nie płacze, szybko adaptuje się do nowych warunków i nie boi się ludzi, np. mogłam ją zostawić u koleżanki i tak się zajęła zabawą że nie zauważyła że wychodzę i się z nią żegnam :) Pomimo tego że ona to dobrze znosiła, było mi i tak strasznie smutno, dlatego zdecydowaliśmy żeby mąż ją zostawiał i odbierał. W sumie tak jest wygodniej z powodu naszych miejsc pracy, ale i mi jest lżej :) Czasem są dni, że Hania chce rano posiedzieć kilka minut u taty na rękach, a codziennie jest tak, że wita się z tatą po południu, po czym wraca do sali i nie chce wyjść do domu. Jest trochę płaczących dzieci, ale panie mówią, że to trwa chwilę, najgorszy jest pierwszy moment.
Dziewczyny, mój starszy synuś chodził do złobka i chorował co 3 tygodnie jesienią i troche żadziej zimą i wiosną. Przeziebienia + grypy żołądkowe:-( Teraz od sierpnai chodzi do przedszkola i prawie nie choruje. Jedno przeziębienie do tej pory. Warto więc było przemęczyć się w żłobku:-)
Co do zaklimatyzowania się... Mały miał 16 m-cy jak poszedł do złobka. Początek był koszmarny. Płakał, a ja razem z nim (tyle ze ja w ukryciu). A w drugim roku uwielbiał swój złobek. Duzo się nauczył, już tydzień po tym jak poszedł do złobka pierwszy raz zjadł zupkę łyżeczką. A i z pójściem do przedszkola nie było żadnych problemów.
Mały poszedł do żłobka po prawie rocznej przygodzie z opiekunką. Zdecydowanie lepszy okazał się żłobek, nie mówiąz już o finansach:-)
Co do zaklimatyzowania się... Mały miał 16 m-cy jak poszedł do złobka. Początek był koszmarny. Płakał, a ja razem z nim (tyle ze ja w ukryciu). A w drugim roku uwielbiał swój złobek. Duzo się nauczył, już tydzień po tym jak poszedł do złobka pierwszy raz zjadł zupkę łyżeczką. A i z pójściem do przedszkola nie było żadnych problemów.
Mały poszedł do żłobka po prawie rocznej przygodzie z opiekunką. Zdecydowanie lepszy okazał się żłobek, nie mówiąz już o finansach:-)
Zuzia poszła do żłobka jak miala 10miesiecy
nie było najmniejszego problemu z aklimatyzacja, ona jest bardzo otwarta i nie boi sie ludzi do tego stopnia ze jak maz po nia wraca to ona nie chce wracac do domu :)
widze ze jest usmiechnieta ze ciagnie ja do zlobkowych cioć :)
pewnie ze choruje, co jakis czas ma katar ale nigdy nic powaznego
nie było najmniejszego problemu z aklimatyzacja, ona jest bardzo otwarta i nie boi sie ludzi do tego stopnia ze jak maz po nia wraca to ona nie chce wracac do domu :)
widze ze jest usmiechnieta ze ciagnie ja do zlobkowych cioć :)
pewnie ze choruje, co jakis czas ma katar ale nigdy nic powaznego
na niezapowiedzianej inspekcji byliśmy tylko i wyłącznie dlatego że żłobek działa od niedawna i nie mieliśmy nawet kogo zapytać jak tam jest więc jak zapisywaliśmy małą to mówiliśmy pani dyrektor że jak się rozkręcą to wpadniemy zobaczyć jak im idzie .....( ja nazwałam to inspekcją ale nikt tam nie wszedł i nie przeprowadzał śledztwa)
Antek poszedł do złobka jak miał 12 miesięcy.Straszne były pierwsze dni, straszne ale dla mnie :)) synek tylko na początku troszkę popłakiwał ale trwało to podobno chwilkę. jak widział dzieci i zabawki to się grzecznie bawił.teraz ma swoją ulubioną pANIĄ Mirkę,którą jak widzi przez szybkę to wali łapkami w drzwi żeby mu szybko otworzyła :) przezte 5 miesięcy pobytu w żłobku nauczył się załatwiac na nocnik, pić z kubeczka, jeść samodzielnie, sprzątać zabawki,zasypiac w ciagu dnia nie tylko w wózku.
jedynym minusem są choroby-no bardziej przezibienia-teraz jest lepiej ale na poczatku 3 dni w złobku tydzień w domu.
jedynym minusem są choroby-no bardziej przezibienia-teraz jest lepiej ale na poczatku 3 dni w złobku tydzień w domu.
ja jestem załamana... dziś byłam na niezapowiedzianej inspekcji w żłobku bo mała ma tam iść od 1 marca, panie są miłe wszytko jest ok, jest ciepło przytulnie panie są bardzo fajnie ale cholera serce mi się kraje...moja młoda dziś 1 raz była u pani opiekunki na rękach śmiała się gadała do niej po swojemu no ale my byliśmy w pobliżu...niby nie przyjmują dzieci z katarem i kaszlem....na pewno pójdę do lekarza i zapytam o coś na odporność...ale już się boję co to będzie tym bardziej że ząbki idą,..
A jeżeli chodzi o chorowanie to faktycznie masakra - pierwsze pół roku ciągle oskszela. Dzieciaki ogólnie chdza w żłobku zasmarkane i kaszlące. Mimo iż Panie zwracają uwagę rodzicom to i tak dzieciaki prychają. Moja kaszle już 3 tydzień i nic nie pomaga. Też ją posyłam bo nie mogę wiecznie siedzieć w domu na zwolnieniu bo moje dziecko pokasłuje jak 80 % innych dzieciaków.
ja akurat wole zlobki, cho moja od 2 tyg.chodzi do opiekunki tzw.childminderki z polecenia, sprawdzonej itp, jak prowadze to placze bardzo, ale musze zostawic, wiem ze chodzi z nia na grupy w zlobkach, wiec jest kontakt innymi dziecmi, sama ma dzieci w wieku szkolnym itp, zlobki na razie odpadaja, bo sa otwarte od 8, a ja potrzebuje od 7. dalej planuje dziecko zapisac do zlobka za rok, choc moze szybciej zobaczymy. mloda ma rok i miesiac i zostawiam ja na 10h dziennie 5 dni w tygodniu, wiem , ze to duzo, ale taki mam etat...
choroby trzeba przejsc...
choroby trzeba przejsc...