Widok
Z tego co wiem, a jestem na bieżąco bo jestem przed chrztem córki, to ma byc przynajmniej jeden świadek chrztu (tzw. rodzic chrzestny). Może byc np . dwóch panów / panie, jeden pan / pani lub tradycyjnie pan i pani. W takich czasach żyjemy że czasem trudno nawet o jedną osobę godną tej funkcji i odpowiedzialności. Dlatego może byc tylko 1 świadek chrztu.
W naszej parafii na Oruni jest wyraźnie napisane (specjalna tablica informacyjna przy kancelarii), że do chrztu może być tylko jeden chrzestny (mężczyzna lub kobieta) lub dwoje (wtedy musi być mężczyzna i kobieta). Może też być jeden chrzestny (płeć obojętna) i tzw. świadek chrztu (wtedy też płeć obojętna, może być rozwodnik, po ponownym ślubie, nie wierzący, innej wiary, obojętne). Wtedy w księdze chrztu jest wpis tylko o rodzicu chrzestnym, o świadku nie. Chrzest żeby był ważny wg prawa kościelnego musi mieć przynajmniej jednego chrzestnego. To tradycja nakazuje dwoje, bo tak sie przyjęło ;)
Wydaje mi się, że wg. prawa kanonicznego do chrztu potrzeba minimalnie JEDNEJ osoby jako rodzica chrzestnego (płeć dowolna). Opcja maks w KK to chyba 5 rodziców... zatem na pewno mogą być dwie kobiety.
Może być też 1 rodzic chrzestny i świadek chrztu - osoba niewierząca (niepraktykująca, cokolwiek), którą ze względów osobistych rodzice chcą na osobę, która zajmie się ich dzieckiem w razie co. Taka osoba deklaruje, że nie będzie przeszkadzać w wychowaniu w wierze KK.
Parafia w Gdańsku - na Dolnym Mieście, w rejonie Łąkowej (nie pamiętam wezwania). Stety - niestety, wielu proboszczów odrzuca te opcje, a od proboszcza nie ma odwołania...
Powodzenia!
Może być też 1 rodzic chrzestny i świadek chrztu - osoba niewierząca (niepraktykująca, cokolwiek), którą ze względów osobistych rodzice chcą na osobę, która zajmie się ich dzieckiem w razie co. Taka osoba deklaruje, że nie będzie przeszkadzać w wychowaniu w wierze KK.
Parafia w Gdańsku - na Dolnym Mieście, w rejonie Łąkowej (nie pamiętam wezwania). Stety - niestety, wielu proboszczów odrzuca te opcje, a od proboszcza nie ma odwołania...
Powodzenia!
Z tym chrztem to w ogóle problem . Człowiek się głowi kogo wybrać. Te osoby, które tak na prawdę lubię i się z nimi spotykam nie mogą zostać bo mają ślub cywilny. Jak nawet są u nas w rodzinie małżeństwa po kościelnym to tylu mają chrześniaków , że już normalnie głupio pytać. Moim zdaniem to powinno odejść się od tych chrzestnych, w końcu to tylko symbol i pozostać przy samym chrzcie dziecka - to przecież jest najważniejsze.
Dokładnie. Coraz gorzej i w dodatku w każdej parafii tak na prawdę jest inaczej, bo jeden ksiądz jest wyrozumiały, inny twarda konserwa ;) Niech będą chrzestni, ale czemu nie moga być jeśli są po rozwodzie czy tylko ślubie cywilnym? Przecież to nie świadczy o tym, że są gorsi... Przydało by sie odgórne uwspółcześnienie tych starych zasad, bo zaczynaną być mało życiowe...
Ale nikt nie mówi, że np. rozwodnik nie jest wierzącym, praktykującym i przyjmującym sakramenty katolikiem. Są tacy, którzy po rozwodzie już nie żyją w innym związku, nie grzesząc tym samym w myśl kościelnych przepisów. Więc czemu niektórzy księża nie zgadzają się żeby takie osoby były chrzestnymi? A czemu jeden ksiądz sie zgada a inny nie? To każda parafia ma inne przepisy w tym względzie? No raczej nie....