Widok
ech. nic ważnego. tak mi się przypomniało.
:D
to były takie czasy, gdy się spieprzało za zachodnią, kiedy tu już było pozamiatane.
kiedyś wyrwałam kapcia do niemiec, bo tu spaliła mi się ziemia pod nogami. nie chciało mi się walczyć, więc po swojemu ucięłam sprawę, znikając.
ale. ale…
właśnie… taka małolata ze mnie była, ze nie miałam pojęcia, iż kumpel mój, którego tam poznałam , i z którym codziennie jadałam śniadanie złożone z tureckiego chleba, pepperoni, oliwek, przyzwoitego francuskiego brie i półwytrawnego wina, to była legenda polskiego punk rocka.
i tak sobie myślę, że w życiu najfajniejsza jest ta chwila, gdy stykamy się z czymś wyjątkowym i ponadprzeciętnym, i traktujemy to zwyczajnie, a nie bałwochwalczo. wtedy te momenty można zapamiętać jako zwykłe – niezwykłe, bez zafałszowania, bez ślepej wiary i uniżonej postawy. więc wynieść z tego można dużo więcej czystej prawdy, tej wyrosłej na prawdziwym obolałym doświadczaniu.
taka mi się refleksja nasunęła po beats of freedom.
i jeszcze kilka innych.
http://www.youtube.com/watch?v=vOnuBVARzVw
to były takie czasy, gdy się spieprzało za zachodnią, kiedy tu już było pozamiatane.
kiedyś wyrwałam kapcia do niemiec, bo tu spaliła mi się ziemia pod nogami. nie chciało mi się walczyć, więc po swojemu ucięłam sprawę, znikając.
ale. ale…
właśnie… taka małolata ze mnie była, ze nie miałam pojęcia, iż kumpel mój, którego tam poznałam , i z którym codziennie jadałam śniadanie złożone z tureckiego chleba, pepperoni, oliwek, przyzwoitego francuskiego brie i półwytrawnego wina, to była legenda polskiego punk rocka.
i tak sobie myślę, że w życiu najfajniejsza jest ta chwila, gdy stykamy się z czymś wyjątkowym i ponadprzeciętnym, i traktujemy to zwyczajnie, a nie bałwochwalczo. wtedy te momenty można zapamiętać jako zwykłe – niezwykłe, bez zafałszowania, bez ślepej wiary i uniżonej postawy. więc wynieść z tego można dużo więcej czystej prawdy, tej wyrosłej na prawdziwym obolałym doświadczaniu.
taka mi się refleksja nasunęła po beats of freedom.
i jeszcze kilka innych.
http://www.youtube.com/watch?v=vOnuBVARzVw
Wiem, że nie jestem, dlatego grzecznie i delikatnie sobie wypraszam.
Nigdy nawet nie zamierzałem być Twym kumplem.
Medali za to nie dają.
A "ci niektórzy" niech sobie chodzą jak pawie z wypiętą piersią z wypolerowanymi pagonami, na których widnieje napis "Ćma to moja kumpela".
hehehehe
Nigdy nawet nie zamierzałem być Twym kumplem.
Medali za to nie dają.
A "ci niektórzy" niech sobie chodzą jak pawie z wypiętą piersią z wypolerowanymi pagonami, na których widnieje napis "Ćma to moja kumpela".
hehehehe
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
oj no i się nie wkleiło.
Coś kiepski klej mam dziś.
http://www.youtube.com/watch?v=QeVR_WnhR6Q&feature=related
Coś kiepski klej mam dziś.
http://www.youtube.com/watch?v=QeVR_WnhR6Q&feature=related
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
Agresywna się robisz?
:)
Just relax.
Weź głęboki wdech. Albo zapal. No nie wiem. Repertuar mi się kończy.
Nikt mnie nie musi o nic prosić Ćmo.
Zawsze robię/łem co tylko chcę.
Jestem wolny jak ptak.
Szpinak nie wzywa, alle muszę po wino na dół zejść, gdyż się skończyło.
Zaś noc długa i głucha dziś jest.
:)
Just relax.
Weź głęboki wdech. Albo zapal. No nie wiem. Repertuar mi się kończy.
Nikt mnie nie musi o nic prosić Ćmo.
Zawsze robię/łem co tylko chcę.
Jestem wolny jak ptak.
Szpinak nie wzywa, alle muszę po wino na dół zejść, gdyż się skończyło.
Zaś noc długa i głucha dziś jest.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
zanim się do czegoś przyznam ;) to polecę wam coś co napewno znacie, tylko wydaje wam się, że nie znacie.
poznałam berurier noir jakieś hmmm... pietnaście lat temu z okładem i była to przygoda ekstremalna, która zaczęła się w gdańsku, a skończyła w szklarskiej porębie. decyzja o wyjeździe podjęta jak zwykle w 5 minut. autostop w listopadzie, co nie jest rzeczą prostą, gdy zmierzch nadchodzi o 16.00, a nocleg w polu równa się doświadczaniu pierwszych przymrozków :) fajnie było. kasa się skończyła gdzieś koło torunia :), a dworca we wrocku nie zapomnę do dziś :D i właściciela baru, który ogrzewał nas z*******ym rumem za jeden po północy uśmiech :) nie zapomnę też tych s*******i kolejarzy, którzy przypierdolili się o brak dokumentów w strefie nadgranicznej :D
i radości z dotarcia do celu. cała szklarska została zamalowana na zielono, a hasło: "do you speak mozambik. yes, I don't" zostało rozsławione na całą polskę ;) za sprawą pewnej rozgłośni ;)
fajne czasy i wtedy właśnie berurier noir. a szklarska była moim trzecim domem. domem punk rock'owym, bo przecież, jak głosił napis na tej kuflotece u szczytu miejscowości: "sam winnetou pił piwo tu" ;D
poznałam berurier noir jakieś hmmm... pietnaście lat temu z okładem i była to przygoda ekstremalna, która zaczęła się w gdańsku, a skończyła w szklarskiej porębie. decyzja o wyjeździe podjęta jak zwykle w 5 minut. autostop w listopadzie, co nie jest rzeczą prostą, gdy zmierzch nadchodzi o 16.00, a nocleg w polu równa się doświadczaniu pierwszych przymrozków :) fajnie było. kasa się skończyła gdzieś koło torunia :), a dworca we wrocku nie zapomnę do dziś :D i właściciela baru, który ogrzewał nas z*******ym rumem za jeden po północy uśmiech :) nie zapomnę też tych s*******i kolejarzy, którzy przypierdolili się o brak dokumentów w strefie nadgranicznej :D
i radości z dotarcia do celu. cała szklarska została zamalowana na zielono, a hasło: "do you speak mozambik. yes, I don't" zostało rozsławione na całą polskę ;) za sprawą pewnej rozgłośni ;)
fajne czasy i wtedy właśnie berurier noir. a szklarska była moim trzecim domem. domem punk rock'owym, bo przecież, jak głosił napis na tej kuflotece u szczytu miejscowości: "sam winnetou pił piwo tu" ;D
no tak :) przyda się jeszcze przedmiot monologu :)
http://www.youtube.com/watch?v=CJleXoaDLFU
a reszty proszę sobie poszukać
kąsają przy każdym kawałku :) i za to ich lubię
a reszty proszę sobie poszukać
kąsają przy każdym kawałku :) i za to ich lubię
chyba muszę się zintegrować z leśną ściółką.
do lasu trzeba natychmiast.
http://www.youtube.com/watch?v=LkPrclUezV0
do lasu trzeba natychmiast.
http://www.youtube.com/watch?v=LkPrclUezV0
kawa na tarasie powinna postawić mnie na nogi
muszę się ogarnąć
i niech dotrze wreszcie do mnie, że wszystko wraca do normy
posłuchaj tego głośno. u mnie tania reprodukcja krzyku ;) spada właśnie ze ściany. twoja spadnie za kilka lat.
http://www.youtube.com/watch?v=npYE7wswEAk
muszę się ogarnąć
i niech dotrze wreszcie do mnie, że wszystko wraca do normy
posłuchaj tego głośno. u mnie tania reprodukcja krzyku ;) spada właśnie ze ściany. twoja spadnie za kilka lat.
http://www.youtube.com/watch?v=npYE7wswEAk
Niech dotrze to do Ciebie wreszcie.
Odpaliłem rotel. To dobry wzmak. Lubię Tilt.
Decybele ogłuszają. Ale do mnie nic z tego już nie trafia.
Owszem trafia. Ale niewiele. Przeczę sobie, ale pozornie.
Książka tamta trafiła, ale ją odrzuciłem. Przecież...
Jeden utwór mi kołacze, wiesz. Jak go słucham nabieram ochotę powrócić do tamtej książki. I powrócę.
I wyślę niebawem co mam. Z godzina jeszcze.
A teraz coś dla Ciebie.
Albo nie dla Ciebie.
Co to za różnica.
"Będę to pamiętać
I Dublin w burzy
I siedzenie w długiej trawie w lecie
Trzymanie ciepła
Będę to pamiętać
Każdą bezsenną noc
Byliśmy wtedy tacy młodzi
Myśleliśmy że wszystko
Co moglibyśmy zrobić było dobre
Wtedy się poruszyliśmy
Ukradzeni z naszych oczu
I zastanawiam się gdzie poszedłeś
Powiedz kiedy światło umarło
Ty powstaniesz
Ty powrócisz
Jak feniks z ognia
Ty nauczysz
Ty powstaniesz
Ty powrócisz
Być tym kim jesteś
Nie ma innej Troi
Dla Ciebie do spalenia
I nigdy nie chciałam Ciebie zranić
Przysięgam, ze tego nie chciałam
Wszystko co powiedziałam
Nigdy nie chciałam Ci tego zrobić
Następnym razem zachowam ręcę przy sobie
Ah, czy ona Cię kocha
Co chcesz zrobić?
Czy ona potrzebuje Ciebie jak ja?
Czy ją kochasz?
Czy jest dobra dla Ciebie?
Czy trzyma Cię tak jak ja?
Czy mnie pragniesz?
Powinnam wyjść?
Wiem, ze zawsze mówisz
Iż mnie kochasz
Tylko czasem się zastanawiam
Czy powinnam w to wierzyć
Ah, kocham Cię
Boże, kocham Cię
Zabiłabym smoka dla Ciebie
Umarłabym
Ale powstanę
I powrócę
Jak feniks z płomieni
Nauczyłam się
Powstanę
I zobaczysz mnie powracającą
Być tym kim jestem
Nie ma innej Troi
Dla mnie do spalenia
A ty powinieneś zostawić zapalone światło
Powinieneś zostawić zapalone światło
Wtedy bym się nie starała
I nigdy się nie dowiesz
I nie przyciągałabym Cię mocniej
Nie, nie przyciągałbym Cię bliżej
Nie krzyczałabym
Nie, nie mogę Cię puścić
A drzwi nie były zamknięte
Nie, nie przyciągałabym Cię do siebie
Nie, nie całowałbym twojej twarzy
Ty byś nie błagał mnie, żebym Cię trzymała
Jeśli nie bylibyśmy tam jako pierwsi
Ah, ale ja wiem, że ty byś chciał, żebym tam była, oh oh
Każde spojrzenie które rzucałeś, mówiła mi to
Ale powinieneś zostawić włączone światło
Powinieneś zostawić włączone światło
I płomienie się wypaliły
Lecz ty wciąż plujesz w ogień
To nie robi różnicy, co powiedz
Wciąż jesteś kłamcą
Wciąż jesteś kłamcą
Wciąż jesteś prawnikiem"
http://www.youtube.com/watch?v=A-kd5QO8fyE
Odpaliłem rotel. To dobry wzmak. Lubię Tilt.
Decybele ogłuszają. Ale do mnie nic z tego już nie trafia.
Owszem trafia. Ale niewiele. Przeczę sobie, ale pozornie.
Książka tamta trafiła, ale ją odrzuciłem. Przecież...
Jeden utwór mi kołacze, wiesz. Jak go słucham nabieram ochotę powrócić do tamtej książki. I powrócę.
I wyślę niebawem co mam. Z godzina jeszcze.
A teraz coś dla Ciebie.
Albo nie dla Ciebie.
Co to za różnica.
"Będę to pamiętać
I Dublin w burzy
I siedzenie w długiej trawie w lecie
Trzymanie ciepła
Będę to pamiętać
Każdą bezsenną noc
Byliśmy wtedy tacy młodzi
Myśleliśmy że wszystko
Co moglibyśmy zrobić było dobre
Wtedy się poruszyliśmy
Ukradzeni z naszych oczu
I zastanawiam się gdzie poszedłeś
Powiedz kiedy światło umarło
Ty powstaniesz
Ty powrócisz
Jak feniks z ognia
Ty nauczysz
Ty powstaniesz
Ty powrócisz
Być tym kim jesteś
Nie ma innej Troi
Dla Ciebie do spalenia
I nigdy nie chciałam Ciebie zranić
Przysięgam, ze tego nie chciałam
Wszystko co powiedziałam
Nigdy nie chciałam Ci tego zrobić
Następnym razem zachowam ręcę przy sobie
Ah, czy ona Cię kocha
Co chcesz zrobić?
Czy ona potrzebuje Ciebie jak ja?
Czy ją kochasz?
Czy jest dobra dla Ciebie?
Czy trzyma Cię tak jak ja?
Czy mnie pragniesz?
Powinnam wyjść?
Wiem, ze zawsze mówisz
Iż mnie kochasz
Tylko czasem się zastanawiam
Czy powinnam w to wierzyć
Ah, kocham Cię
Boże, kocham Cię
Zabiłabym smoka dla Ciebie
Umarłabym
Ale powstanę
I powrócę
Jak feniks z płomieni
Nauczyłam się
Powstanę
I zobaczysz mnie powracającą
Być tym kim jestem
Nie ma innej Troi
Dla mnie do spalenia
A ty powinieneś zostawić zapalone światło
Powinieneś zostawić zapalone światło
Wtedy bym się nie starała
I nigdy się nie dowiesz
I nie przyciągałabym Cię mocniej
Nie, nie przyciągałbym Cię bliżej
Nie krzyczałabym
Nie, nie mogę Cię puścić
A drzwi nie były zamknięte
Nie, nie przyciągałabym Cię do siebie
Nie, nie całowałbym twojej twarzy
Ty byś nie błagał mnie, żebym Cię trzymała
Jeśli nie bylibyśmy tam jako pierwsi
Ah, ale ja wiem, że ty byś chciał, żebym tam była, oh oh
Każde spojrzenie które rzucałeś, mówiła mi to
Ale powinieneś zostawić włączone światło
Powinieneś zostawić włączone światło
I płomienie się wypaliły
Lecz ty wciąż plujesz w ogień
To nie robi różnicy, co powiedz
Wciąż jesteś kłamcą
Wciąż jesteś kłamcą
Wciąż jesteś prawnikiem"
http://www.youtube.com/watch?v=A-kd5QO8fyE
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
tego mi było trzeba.
leżałam na omszałym wzgórzu, pomiedzy dwoma jeziorami.
przygryzając młode źdźbło trawy patrzyłam w niebo.
pozwalałam skłębionym myślom rozplątywać się
i swobodnie odpływać tam, gdzie ich miejsce.
aż słoneczne światło spłynęło do moich oczu,
zamykając je i zmuszając do spojrzenia w głąb siebie.
wróciłam do domu z wielką butlą prawdziwego mleka od prawdziwej krowy.
patrzę na tę butlę i nie mogę się powstrzymać od głupiego uśmiechu.
zaraz sobie znajdę jakiś niepowtarzalny kubek i napiję się gorącego mleka, wspomnając deszczowy początek wiosny.
leżałam na omszałym wzgórzu, pomiedzy dwoma jeziorami.
przygryzając młode źdźbło trawy patrzyłam w niebo.
pozwalałam skłębionym myślom rozplątywać się
i swobodnie odpływać tam, gdzie ich miejsce.
aż słoneczne światło spłynęło do moich oczu,
zamykając je i zmuszając do spojrzenia w głąb siebie.
wróciłam do domu z wielką butlą prawdziwego mleka od prawdziwej krowy.
patrzę na tę butlę i nie mogę się powstrzymać od głupiego uśmiechu.
zaraz sobie znajdę jakiś niepowtarzalny kubek i napiję się gorącego mleka, wspomnając deszczowy początek wiosny.
Ja to lubię tylko kubki ręcznie malowane.
Co ich uszy w mej kowalskiej dłoni gładko się układają.
Porcelanowe. Wypalane w piecach. Ładne żeby były.
Znaczy się mnie muszą się podobać. Mało takich jest :)
Najlepiej z dalekiego kraju co mają w sobie zaklętą pewną historię.
Co ich uszy w mej kowalskiej dłoni gładko się układają.
Porcelanowe. Wypalane w piecach. Ładne żeby były.
Znaczy się mnie muszą się podobać. Mało takich jest :)
Najlepiej z dalekiego kraju co mają w sobie zaklętą pewną historię.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
możesz mieć najpiękniej pomalowany kubek na świecie
może być ergonomiczny jak buty merrell ;)
może być z najdelikatniejszej, kruchej porcelany,
co przy Twojej kowalskiej dłoni mijałoby się z celem :)
może być ładny, a nawet Tobie się podobać.
i wypalany mógłby być na dalekiej, tajemniczej północy.
ale to wszystko niewiele warte, jeśli go nie dostałeś od serca.
może być ergonomiczny jak buty merrell ;)
może być z najdelikatniejszej, kruchej porcelany,
co przy Twojej kowalskiej dłoni mijałoby się z celem :)
może być ładny, a nawet Tobie się podobać.
i wypalany mógłby być na dalekiej, tajemniczej północy.
ale to wszystko niewiele warte, jeśli go nie dostałeś od serca.
No niby coś w tym jest. :))
"Zaplątałem się w siatkę
Gdy uwalniałem dzikie konie
Igrałem z płomieniami
Póki nie zaczęły igrać ze mną
Kamień był półszlachetny
Byliśmy ledwie świadomi
Dwie dusze zbyt sprytne by
Mieć jakąkolwiek pewność
Nawet w dniu naszego ślubu
Trawiły nas płomienie
Oh, Boże, nie odmawiaj jej
Nie ważne czy wierzę w miłość
Ważne czy miłość wierzy we mnie
Oh, uwierz we mnie
W chwili, kiedy się poddałem
Padłem na kolana
Nie dostrzegłem przechodniów
A oni nie dostrzegli mnie
Byłem w centrum czarnej dziury
Przy ołtarzu ciemnych gwiazd
Me ciało jest misą żebraka
Co żebra o powrót
Żebra o powrót serca
Do rytmu mej duszy
Do rytmu mej podświadomości
Rytmu który pragnie
Uwolnić się spod kontroli
Pięścią waliłem w klawisze
Przy maszynie ATM
Widziałem twarz w odbiciu
Spoglądała na mnie
W chwili kiedy się poddałem
Tej niewidzialnej wizji
Nie dostrzegłem przechodniów
A oni nie dostrzegli mnie
Spieszyłem się na metro
Przez stacje po drodze
Wszystkie oczy gdzieś wpatrzone
Odliczały, kiedy minie ból
W chwili, kiedy się poddałem
Tej niewidzialnej wizji
Nie dostrzegłem przechodniów
A oni nie dostrzegli mnie"
http://www.youtube.com/watch?v=y8lBsbjes9I&feature=related
"Zaplątałem się w siatkę
Gdy uwalniałem dzikie konie
Igrałem z płomieniami
Póki nie zaczęły igrać ze mną
Kamień był półszlachetny
Byliśmy ledwie świadomi
Dwie dusze zbyt sprytne by
Mieć jakąkolwiek pewność
Nawet w dniu naszego ślubu
Trawiły nas płomienie
Oh, Boże, nie odmawiaj jej
Nie ważne czy wierzę w miłość
Ważne czy miłość wierzy we mnie
Oh, uwierz we mnie
W chwili, kiedy się poddałem
Padłem na kolana
Nie dostrzegłem przechodniów
A oni nie dostrzegli mnie
Byłem w centrum czarnej dziury
Przy ołtarzu ciemnych gwiazd
Me ciało jest misą żebraka
Co żebra o powrót
Żebra o powrót serca
Do rytmu mej duszy
Do rytmu mej podświadomości
Rytmu który pragnie
Uwolnić się spod kontroli
Pięścią waliłem w klawisze
Przy maszynie ATM
Widziałem twarz w odbiciu
Spoglądała na mnie
W chwili kiedy się poddałem
Tej niewidzialnej wizji
Nie dostrzegłem przechodniów
A oni nie dostrzegli mnie
Spieszyłem się na metro
Przez stacje po drodze
Wszystkie oczy gdzieś wpatrzone
Odliczały, kiedy minie ból
W chwili, kiedy się poddałem
Tej niewidzialnej wizji
Nie dostrzegłem przechodniów
A oni nie dostrzegli mnie"
http://www.youtube.com/watch?v=y8lBsbjes9I&feature=related
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
nie ma się co spieszyć...
bo gdy się wstaje o wschodzie słońca, to jest dużo czasu na życie
wszak chorąży zawsze zdąży :)
dziś poranna kawa na tarasie z widokiem na rozdroże
kot galopuje po pokojach z wyraźną radością, że jego pani czasem ma dla niego czas
muza eksploduje z głośników
czegoś w tym wszystkim co prawda brakuje
(może wystarczyłoby po prostu szerzej otworzyć drzwi?)
ale. ale... coś mi mówi, że życie niesie czasem zaskakujące rozwiązania
i przy okazji obdaruje wyjątkowym przeżyciem
http://thesiasko.wrzuta.pl/audio/06vrJ1cGZFv/u2_-_the_fly
wszak chorąży zawsze zdąży :)
dziś poranna kawa na tarasie z widokiem na rozdroże
kot galopuje po pokojach z wyraźną radością, że jego pani czasem ma dla niego czas
muza eksploduje z głośników
czegoś w tym wszystkim co prawda brakuje
(może wystarczyłoby po prostu szerzej otworzyć drzwi?)
ale. ale... coś mi mówi, że życie niesie czasem zaskakujące rozwiązania
i przy okazji obdaruje wyjątkowym przeżyciem
http://thesiasko.wrzuta.pl/audio/06vrJ1cGZFv/u2_-_the_fly
A ja sobie właśnie wszedłem w domowe pielesze. :))
Jest ok. Rosa była na alei.
A wschód o godzinie 5 był boski. :)
" Możesz nawiasem powiedzieć
że ona idzie jakby była moją dziewczyną
Możesz nawiasem powiedzieć
że ona mówi że rządzi światem
Możesz zobaczyć w jej oczach
że nikt nie trzyma jej na łańcuchu
Jest moją dziewczyną
moją super-dziewczyną
I ona wtedy powie, że jest OK
zgubiłam się na drodze
ale jestem super-dziewczyną
a super-dziewczyny nie płaczą
I ona wtedy powie, że jest w porządku
spóźniłam się do domu ostatniej nocy
ale jestem super-dziewczyną
a super-dziewczyny tylko latają
I powie, że nic nie może pójść źle
bo gdy jesteś zakochana
co może iść źle ?
I będzie się śmiała
od wieczora przez dzień
odpychając strach daleko
I ona wtedy powie że jest OK
zgubiłam się na drodze
ale jestem super-dziewczyną
a super-dziewczyny nie płaczą
I ona wtedy powie że jest w porządku
spóźniłam się do domu ostatniej nocy
ale jestem super-dziewczyną
a super-dziewczyny tylko latają
I wtedy wykrzyczy wiersz
mówiąc mi, że nie ma już czasu
bo jest super-dziewczyną
a super-dziewczyny się nie ukrywają
I wykrzyczy mi prosto w twarz
mówiąc że opuszcza, opuszcza to miejsce
bo jest super-dziewczyną
a super-dziewczyny tylko latają"
http://www.youtube.com/watch?v=CawkXh-WboQ
Tak, ona jest super-dziewczyną super-dziewczyną
jest siejącym ziarnem płonącym drzewem
jest siejącym ziarnem płonącym drzewem
Tak jest super-dziewczyną super-dziewczyną, super-dziewczyną moją super-dziewczyną.
Jest ok. Rosa była na alei.
A wschód o godzinie 5 był boski. :)
" Możesz nawiasem powiedzieć
że ona idzie jakby była moją dziewczyną
Możesz nawiasem powiedzieć
że ona mówi że rządzi światem
Możesz zobaczyć w jej oczach
że nikt nie trzyma jej na łańcuchu
Jest moją dziewczyną
moją super-dziewczyną
I ona wtedy powie, że jest OK
zgubiłam się na drodze
ale jestem super-dziewczyną
a super-dziewczyny nie płaczą
I ona wtedy powie, że jest w porządku
spóźniłam się do domu ostatniej nocy
ale jestem super-dziewczyną
a super-dziewczyny tylko latają
I powie, że nic nie może pójść źle
bo gdy jesteś zakochana
co może iść źle ?
I będzie się śmiała
od wieczora przez dzień
odpychając strach daleko
I ona wtedy powie że jest OK
zgubiłam się na drodze
ale jestem super-dziewczyną
a super-dziewczyny nie płaczą
I ona wtedy powie że jest w porządku
spóźniłam się do domu ostatniej nocy
ale jestem super-dziewczyną
a super-dziewczyny tylko latają
I wtedy wykrzyczy wiersz
mówiąc mi, że nie ma już czasu
bo jest super-dziewczyną
a super-dziewczyny się nie ukrywają
I wykrzyczy mi prosto w twarz
mówiąc że opuszcza, opuszcza to miejsce
bo jest super-dziewczyną
a super-dziewczyny tylko latają"
http://www.youtube.com/watch?v=CawkXh-WboQ
Tak, ona jest super-dziewczyną super-dziewczyną
jest siejącym ziarnem płonącym drzewem
jest siejącym ziarnem płonącym drzewem
Tak jest super-dziewczyną super-dziewczyną, super-dziewczyną moją super-dziewczyną.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
aaaaaa.... no i jeszcze radosna nowina :)
podkradłam się przed chwilą do moich zeszłorocznych sadzonek winorośli z niezawodnym nożem w ręku i ultimatum w myślach: 'otwierać się albo do widzenia'.
a te skubane się otwierają, pąki pękają :)
przeżyły samopas tę okropną zimę, po której nic już nie miało nadejść. mają więc za sobą chrzest bojowy i zahartowane są jak stal (odmiana syberyjska ;)
niebawem usiądę przy nich z melonowym marani alazani valley
zwolniłam więc blokadę noża i ostrze łagodnie spłynęło do rękojeści
to dopiero jest siła perswazji :)
podkradłam się przed chwilą do moich zeszłorocznych sadzonek winorośli z niezawodnym nożem w ręku i ultimatum w myślach: 'otwierać się albo do widzenia'.
a te skubane się otwierają, pąki pękają :)
przeżyły samopas tę okropną zimę, po której nic już nie miało nadejść. mają więc za sobą chrzest bojowy i zahartowane są jak stal (odmiana syberyjska ;)
niebawem usiądę przy nich z melonowym marani alazani valley
zwolniłam więc blokadę noża i ostrze łagodnie spłynęło do rękojeści
to dopiero jest siła perswazji :)
Syberyjskie odmiany rondo i regent są najbardziej popularne w Polsce... :DD
A piłaś wytrawne saperavi ostatnio ? - powinnaś spróbować o ile nie udało się Tobie. :) Przyzwoite.
Szczególnie w porcelanowych filiżankach do kawy, gdzieś na odludziu.
Na odludziu, ale w doborowym towarzystwie.
Halibuta wczoraj grillowałem wiesz :)))), podobno nawet był smaczny :)
z sosem sojowym i pikantnym sosem imbirowym. I solą rzecz jasna :))))
Też mogłabyś kiedyś skosztować.
A co to za nóż masz?
A piłaś wytrawne saperavi ostatnio ? - powinnaś spróbować o ile nie udało się Tobie. :) Przyzwoite.
Szczególnie w porcelanowych filiżankach do kawy, gdzieś na odludziu.
Na odludziu, ale w doborowym towarzystwie.
Halibuta wczoraj grillowałem wiesz :)))), podobno nawet był smaczny :)
z sosem sojowym i pikantnym sosem imbirowym. I solą rzecz jasna :))))
Też mogłabyś kiedyś skosztować.
A co to za nóż masz?
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
o, dzięki. właśnie mi przypomniałeś jakie mam odmiany winorośli :)właśnie nad nimi stałam i się zastanawiam jak im na imię :)
a jeśli chodzi o wino, to ja się chyba zatrzymałam na marani pirosmani. sprzedawca w sklepie, w którym się zaopatruję, powiedział mi, że ono jest najlepsze w tej klasie. a że jego smak bardzo mi odpowiada, to jakoś tak szkoda mi marnować podniebienie na coś innego. wiem, że to trochę ślepa ulica, ale tak mam, że się przywiązuję do sprawdzonych specjałów. zamknę kiedyś oczy i kupię jakieś inne gruzińskie wino :)
tyle, że w filiżankach to niekoniecznie, to tak jakby z gwinta pić. nawet oka nie ucieszysz. do wina polecam kielichy :)
a halibut to nie bardzo. za tłusty. człowiek się po tym senny robi. i jakoś trudno mi sobie ten imbir wyobrazić w tym zestawie.
ale może kiedyś spróbuję. zawsze to jakaś podpowiedź w kulinarnych poszukiwaniach.
a nóż. hmmm... nie znam się na tym za bardzo. dostałam kiedyś i bardzo mi się podoba rozwiązanie z chowającym się ostrzem. przycinam nim co grubsze gałęzie, bo jest bardzo solidny. właściwie to mój ulubiony nóż i chętnie bym się o jego przeznaczeniu więcej dowiedziała, bo wygląda dość specjalistycznie.
poszukam w necie, może znajdę coś podobnego, to Ci podeślę fotkę. pamiętam, że kiedyś wspominałeś, że masz kolekcję noży. jeśli Ciebie interesuje ta tematyka, to może będziesz znał odpowiedź.
a jeśli chodzi o wino, to ja się chyba zatrzymałam na marani pirosmani. sprzedawca w sklepie, w którym się zaopatruję, powiedział mi, że ono jest najlepsze w tej klasie. a że jego smak bardzo mi odpowiada, to jakoś tak szkoda mi marnować podniebienie na coś innego. wiem, że to trochę ślepa ulica, ale tak mam, że się przywiązuję do sprawdzonych specjałów. zamknę kiedyś oczy i kupię jakieś inne gruzińskie wino :)
tyle, że w filiżankach to niekoniecznie, to tak jakby z gwinta pić. nawet oka nie ucieszysz. do wina polecam kielichy :)
a halibut to nie bardzo. za tłusty. człowiek się po tym senny robi. i jakoś trudno mi sobie ten imbir wyobrazić w tym zestawie.
ale może kiedyś spróbuję. zawsze to jakaś podpowiedź w kulinarnych poszukiwaniach.
a nóż. hmmm... nie znam się na tym za bardzo. dostałam kiedyś i bardzo mi się podoba rozwiązanie z chowającym się ostrzem. przycinam nim co grubsze gałęzie, bo jest bardzo solidny. właściwie to mój ulubiony nóż i chętnie bym się o jego przeznaczeniu więcej dowiedziała, bo wygląda dość specjalistycznie.
poszukam w necie, może znajdę coś podobnego, to Ci podeślę fotkę. pamiętam, że kiedyś wspominałeś, że masz kolekcję noży. jeśli Ciebie interesuje ta tematyka, to może będziesz znał odpowiedź.
u mnie winogrona raczej umarły. ma to swoje plusy bo bez oporów będzie można całą werandę od nowa wybudować w miejsce tej co jest - mocnej ale niechlujnej i zrobionej tanim sumptem. a na nowej werandzie to już raczej gęsty bluszcz albo groszek pachnący będzie się piął. pirosmani tbilvino mam na stole wypite do połowy. z litwy przyjechało. kosztuje tam niecałe 20 zł. czegoś tu nie rozumiem bo to przecież też kraj ue. chyba nasi sklepikarze rąbią nas na marży niemiłosiernie. na grillu wczoraj zrobiłem pieczarki utaplane w przyprawie. ja to na każdy temat mam coś do powiedzenia :)))
dobra, jadę w świat. do widzenia, ślepa genia, kup se trąbkę do trąbienia i na razie kup se bazie.
(a rycerz z gumowym kurczakiem już zmierza w moją stronę po przeczytaniu tych poetyckich pożegnań)
dobra, jadę w świat. do widzenia, ślepa genia, kup se trąbkę do trąbienia i na razie kup se bazie.
(a rycerz z gumowym kurczakiem już zmierza w moją stronę po przeczytaniu tych poetyckich pożegnań)
przeważnie nie używam dużych liter. to nie lekceważenie kogokolwiek. to nawet nie bunt. to po prostu lenistwo
:)
No cóż. Jeśli z tyłu podpięte jest podwójne sznurowadło :), a ostrze po naciśnięciu składanego wypustu wysuwa się grawitacyjne :), zaś firma jest na przykład Solingen :))) to będzie to nóż jaki współcześnie używają niemieccy żołnierze z jednostek powietrzno-desantowych. Ale Ty i tak napiszesz, że nie zgadłem. :)
ps. powinnaś jeść tłuste ryby. Kwasy tłuszczowe omega 3 i inne takie. A imbir rozgrzewa, więc był podany z zamysłem poza tym to nie był imbir jako imbir ino płynna marynata imbirowa. A sos sojowy można dodawać "do wszystkiego" nawet do świeżych ogórków, zamiast soli. Podobno. Ale zdaję sobie sprawę, że mogło komuś nie smakować, podobno marnie pitraszę.
Na razie.
No cóż. Jeśli z tyłu podpięte jest podwójne sznurowadło :), a ostrze po naciśnięciu składanego wypustu wysuwa się grawitacyjne :), zaś firma jest na przykład Solingen :))) to będzie to nóż jaki współcześnie używają niemieccy żołnierze z jednostek powietrzno-desantowych. Ale Ty i tak napiszesz, że nie zgadłem. :)
ps. powinnaś jeść tłuste ryby. Kwasy tłuszczowe omega 3 i inne takie. A imbir rozgrzewa, więc był podany z zamysłem poza tym to nie był imbir jako imbir ino płynna marynata imbirowa. A sos sojowy można dodawać "do wszystkiego" nawet do świeżych ogórków, zamiast soli. Podobno. Ale zdaję sobie sprawę, że mogło komuś nie smakować, podobno marnie pitraszę.
Na razie.
Aha zapomniałem.
Chorąży dawno już wziął górę nad rycerzem z drobiem Hobo. Rycerz od paru miechów się rozpłynął w niebyt. Bo tak. Za sprawą czyjąś.
Pozostaje mi tylko w tym miejscu bawić się słowem, igrać z cieniem sensu zawartym między wyrazami w zdaniach i nie przeginać za bardzo przy tym. Ktoś go wyławia.
Ale dysonans poznawczy pewno komuś innemu pozostał. To nie moja rzecz Hobo. Śnij i śpij dalej. Każdy ma swe życie, które jest jak slalom specjalny. Ale ostatecznie i tak wszystko jest snem. Czy matrixem jak, kto woli. W każdym razie uważam, że są wyższe stopie prawd. A, że czasem byty zazębiają się... no tak to już na tym padole jest.
Ruszasz w teren? To szerokości życzę. Szczerze.
A winorośl to generalnie wypuszcza pąki przy średniej dobowej 10st.C. - to tak żeby się pomądrzyć trochę.
A to sobie jeszcze coś wtedy zalinkuję.
http://www.youtube.com/watch?v=XTb9GNIxpMk
Chorąży dawno już wziął górę nad rycerzem z drobiem Hobo. Rycerz od paru miechów się rozpłynął w niebyt. Bo tak. Za sprawą czyjąś.
Pozostaje mi tylko w tym miejscu bawić się słowem, igrać z cieniem sensu zawartym między wyrazami w zdaniach i nie przeginać za bardzo przy tym. Ktoś go wyławia.
Ale dysonans poznawczy pewno komuś innemu pozostał. To nie moja rzecz Hobo. Śnij i śpij dalej. Każdy ma swe życie, które jest jak slalom specjalny. Ale ostatecznie i tak wszystko jest snem. Czy matrixem jak, kto woli. W każdym razie uważam, że są wyższe stopie prawd. A, że czasem byty zazębiają się... no tak to już na tym padole jest.
Ruszasz w teren? To szerokości życzę. Szczerze.
A winorośl to generalnie wypuszcza pąki przy średniej dobowej 10st.C. - to tak żeby się pomądrzyć trochę.
A to sobie jeszcze coś wtedy zalinkuję.
http://www.youtube.com/watch?v=XTb9GNIxpMk
właściwie to nie. w żadem tam szeroki teren nie wyruszyłem. tak mi się napisało w sensie, że z domu na cały dzień wyszedłem. gdzieś tam w Twoich stronach byłem, potem na żużlu a potem piwo na wielkim, zaniedbanym placu porośniętym ostami, mleczami i zawalonym betonowymi elementami jakichś dawno wyburzonych budowli. potem jeszcze piwo nad motławą. fajne to jest. przypomina mi trochę brytyjskie filmy o losach proletariatu z robotniczych dzielnic. trainspotting, billy eliot i te sprawy. browar po meczu i obrabianie tyłów trochę swojej drużynie a trochę politkom co przez 20 lat nie potrafili żadnej spójnej koncepcji walki z dużą wodą opracować. piwo amber coraz bardziej mi się podoba
przeważnie nie używam dużych liter. to nie lekceważenie kogokolwiek. to nawet nie bunt. to po prostu lenistwo
Ano, czerwony Amber jest poprawny. Właściwie do wszystkiego.
W ubiegłą sobotę, będąc "w doborowym kobiecym towarzystwie" ;) podczas takiego bezwietrznego, słonecznego popołudnia, wpadłem do proletariackiego baru tuż za halą rybną w Gdyni. Kilka kilometrów było za nami i parę przed nami jeszcze. Ale nie o tym. Otóż tuż po przekroczeniu progu, pod sufitem oczom ukazuje się ładne z drewna wykonane firmowe godło amberowskie, właściwie taki herb :) zaś nad nim prosty w swej formie, wielkimi, czarnymi literami napis tkwi mianowicie: "NARESZCIE W DOMU" :)
I tak zamówiłem czarne, zimne 6% :))
W ubiegłą sobotę, będąc "w doborowym kobiecym towarzystwie" ;) podczas takiego bezwietrznego, słonecznego popołudnia, wpadłem do proletariackiego baru tuż za halą rybną w Gdyni. Kilka kilometrów było za nami i parę przed nami jeszcze. Ale nie o tym. Otóż tuż po przekroczeniu progu, pod sufitem oczom ukazuje się ładne z drewna wykonane firmowe godło amberowskie, właściwie taki herb :) zaś nad nim prosty w swej formie, wielkimi, czarnymi literami napis tkwi mianowicie: "NARESZCIE W DOMU" :)
I tak zamówiłem czarne, zimne 6% :))