Widok
Więc piszę jak było. Jedno wielkie rozczarowanie i zepsute przyjęcie komunijne córki. Po wejściu na "naszą" salę mieliśmy być tylko my a okazało się że jest jeszcze jedno przyjęcie. Usadzono nas w jakieś ciasne miejsce i mieliśmy być zadowoleni. Po chwili podano rosół który był z proszku a kurę to chyba widził na obrazku, po chwili mięso które nie dało się zjeść ( rolada wołowa której nie dało się ukroić i jak się później dowiedziłam kaczka - która kaczki wogóle nie przypominała), zimne warzywa na "ciepło". Ogólnie masakra mieliśmy jeszcze mieć kawę i ciasto oraz kolację. Ale po tym co zobaczyliśmy zabaraliśmy jedzenie które nam się należało i do tego po rozmowach z menagerem uzyskaliśmy rabat 30% i pojechaliśmy z goścmi do domu. JEżeli chodzi o roladę i tą kaczkę to podobno tak to smakuje i tak powinno być a my się nie znamy. A jeszcze jedna sprawa która mnie odrzuciła jak weszłam do kuchni to kucharz stał i patrząc na menu co przygotować palił papierosa ( rozumiem że może kucharz palić ale by mógł to robić na dworze a nie w kuchni) Ogólnie podsumowując NIE POLECAM
Nie organizuję tam ani wesela ani komunii, ale niestety wybrałam się tam na wypoczynek i też opiszę Państwu jak mnie potraktowano.
Przebywałam w "Luxie" w weekend majowy 2011.Wszystko pierwszej doby powiedzmy ok(już nie chcę się rozpisywać nad szczegółami). Sam budynek niczego sobie. Nigdy bym nie przypuszczała, że zamiast wypoczynku zaoferowany będze mi taki stres. Bez jakiegokolwiek poinformowania klientów -na dole z 2 na 3 maja w rezydencji o godz. 20 rozpoczęła się jakaś zorganizowana impreza. Wróciliśmy po całodziennej wycieczce zmęczeni ale zrelaksowani szumem fal. A tu niespodzianka.. Muzyka taka, ze w tym małym budynku ( pokój mielismy tuz nad sala) nie moglismy uslyszec tego, co do siebie mówimy, głowy nam pękały po 30min od tych disco polowych dzwięków zespołu, który grał na żywo. Cierpiliwie czekalismy , po czym zapytałam obsługę o której impreza się konczy- o 24.00. Męczylismy się tym hałasem i wyczekiwalismy 12.00. Gdy nastała polnoc muzyka nadal grala i okazało się, że będzie grałą do godz. 2. bo goscie chcieli przedluzyc. Poprosiłam o numer do szefa- obsługa powiedziała, że nie może mi go dać. Zaczęłam szukać w Internecie - znalałam numer i okazało się, że szef jest w budynku i to w pokoju obok nas... Myslelismy, że człowiek wykaże się skruchą i nas przeprosi- nic bardziej mylnego. Poprosiłam o zwrot pieniedzy za ten nocleg i chciałam jechać do innego najbliższego hotelu by spokojnie się wyspać (co i tak nie było rekompensata, gdyż mielismy zaraz po tej nocy 250km wracac do domu i do obowiazkow domowych a stres i niewyspanie były ogromne). Własciciel odmówił i powiedział,ze wszyscy wiedzieli o tym, iż będzie taka impreza- specjalnie zapytałam rano na śniadaniu innych gosci- nikt nie był poinformowany.
Powiedział, że rano porozmawiamy. Rano czekalismy na Właściciela na sniadaniu. Sniadanie pozostawia wiele do życzenia- uważam, że wstyd serwować to, co tam otrzymaliśmy. Po czym zjawił się własciciel i powiedział, że odda nam 50%, drugie 50% to sniadanie. O zgrozo, jak mnie zdenerwował, to śniadanie dla 2 os było warte nie wiecej niz 3zł, bezczelnie próbował jeszcze takich rzeczy. Zamiast ugładzić klienta, to jeszcze podnosił ciśnienie. Powiedziałam Panu, że z takim podejsciem nie spotkałam się jeszcze nigdzie. Pan odpowiedział, że widać nigdzie nie byłam, BO ON jest marynarzem i wie jak jest na całym świecie i ze sie zdarzaja takie imprezy i nikt nie ma pretensji. Powiedziałam Panu, że nie wystarczy wybudować ładny budynek by ludzie byli zadowoleni ale trzeba o tych ludzi dbać a ich czas, wypoczynek powinien być priorytetm włąsciciela.Pan bezczelnie nas obrażał po czym odwrócił się na pięcie i poszedł. Soft skille - przerażające. Nie polecam Państwu tego miejsca- nigdy nie zdarzyło mi się aby ktoś podszedł do nas w ten sposób, brak szacunku, umiejętności przeproszenia. Szkoda narażać się na stres,kontakt z tym panem i usłyszenie pod swoim adresem epitetów . Myślę, że w Rewie znajdą Państwo miejsca w których właściciele nie będą uważali, że fundowanie klientom takich wrażeń to normalka, BO ONI WIDZIELI CAŁY ŚWIAT I WIEDZĄ JAK JEST.
Przebywałam w "Luxie" w weekend majowy 2011.Wszystko pierwszej doby powiedzmy ok(już nie chcę się rozpisywać nad szczegółami). Sam budynek niczego sobie. Nigdy bym nie przypuszczała, że zamiast wypoczynku zaoferowany będze mi taki stres. Bez jakiegokolwiek poinformowania klientów -na dole z 2 na 3 maja w rezydencji o godz. 20 rozpoczęła się jakaś zorganizowana impreza. Wróciliśmy po całodziennej wycieczce zmęczeni ale zrelaksowani szumem fal. A tu niespodzianka.. Muzyka taka, ze w tym małym budynku ( pokój mielismy tuz nad sala) nie moglismy uslyszec tego, co do siebie mówimy, głowy nam pękały po 30min od tych disco polowych dzwięków zespołu, który grał na żywo. Cierpiliwie czekalismy , po czym zapytałam obsługę o której impreza się konczy- o 24.00. Męczylismy się tym hałasem i wyczekiwalismy 12.00. Gdy nastała polnoc muzyka nadal grala i okazało się, że będzie grałą do godz. 2. bo goscie chcieli przedluzyc. Poprosiłam o numer do szefa- obsługa powiedziała, że nie może mi go dać. Zaczęłam szukać w Internecie - znalałam numer i okazało się, że szef jest w budynku i to w pokoju obok nas... Myslelismy, że człowiek wykaże się skruchą i nas przeprosi- nic bardziej mylnego. Poprosiłam o zwrot pieniedzy za ten nocleg i chciałam jechać do innego najbliższego hotelu by spokojnie się wyspać (co i tak nie było rekompensata, gdyż mielismy zaraz po tej nocy 250km wracac do domu i do obowiazkow domowych a stres i niewyspanie były ogromne). Własciciel odmówił i powiedział,ze wszyscy wiedzieli o tym, iż będzie taka impreza- specjalnie zapytałam rano na śniadaniu innych gosci- nikt nie był poinformowany.
Powiedział, że rano porozmawiamy. Rano czekalismy na Właściciela na sniadaniu. Sniadanie pozostawia wiele do życzenia- uważam, że wstyd serwować to, co tam otrzymaliśmy. Po czym zjawił się własciciel i powiedział, że odda nam 50%, drugie 50% to sniadanie. O zgrozo, jak mnie zdenerwował, to śniadanie dla 2 os było warte nie wiecej niz 3zł, bezczelnie próbował jeszcze takich rzeczy. Zamiast ugładzić klienta, to jeszcze podnosił ciśnienie. Powiedziałam Panu, że z takim podejsciem nie spotkałam się jeszcze nigdzie. Pan odpowiedział, że widać nigdzie nie byłam, BO ON jest marynarzem i wie jak jest na całym świecie i ze sie zdarzaja takie imprezy i nikt nie ma pretensji. Powiedziałam Panu, że nie wystarczy wybudować ładny budynek by ludzie byli zadowoleni ale trzeba o tych ludzi dbać a ich czas, wypoczynek powinien być priorytetm włąsciciela.Pan bezczelnie nas obrażał po czym odwrócił się na pięcie i poszedł. Soft skille - przerażające. Nie polecam Państwu tego miejsca- nigdy nie zdarzyło mi się aby ktoś podszedł do nas w ten sposób, brak szacunku, umiejętności przeproszenia. Szkoda narażać się na stres,kontakt z tym panem i usłyszenie pod swoim adresem epitetów . Myślę, że w Rewie znajdą Państwo miejsca w których właściciele nie będą uważali, że fundowanie klientom takich wrażeń to normalka, BO ONI WIDZIELI CAŁY ŚWIAT I WIEDZĄ JAK JEST.
Witam,
ja przebywałam w rezydencji LUX na przełomie czerwca/lipca, i zdecydowanie nie polecam. Pani także tłumaczyła,że złą opinię lepiej napisać niż dobrą. Choć między nami nie było "zgrzytów" to mam nie smak po tym wyjeździe. Niby okej, ale muszą sie dużo nauczyć. Nie chce sie tu rozpisywać ale np przy wysokiej cenie za nocleg, 50zł/h za saune ??, ta sama wędlina (po paru dniach już troche śliska) na śniadaniach, i nie pozbierane talerze bo śniadaniach czekające na kelnerów jakieś trzy godziny, widok super:) i strasznie głośno.
ja przebywałam w rezydencji LUX na przełomie czerwca/lipca, i zdecydowanie nie polecam. Pani także tłumaczyła,że złą opinię lepiej napisać niż dobrą. Choć między nami nie było "zgrzytów" to mam nie smak po tym wyjeździe. Niby okej, ale muszą sie dużo nauczyć. Nie chce sie tu rozpisywać ale np przy wysokiej cenie za nocleg, 50zł/h za saune ??, ta sama wędlina (po paru dniach już troche śliska) na śniadaniach, i nie pozbierane talerze bo śniadaniach czekające na kelnerów jakieś trzy godziny, widok super:) i strasznie głośno.
A ja nadal nie będę się martwić. Pojechaliśmy wczoraj z nienacka do restauracji. Jedzenie pyszne, obsługa miła. Trafiliśmy akurat na roczek, nikomu nie przeszkadzało, to, że obok była impreza. Uprzedzono nas na początku, że możemy dłużej czekać na obiad. Czekaliśmy około 10 minut - normalny czas oczekiwania. W bardziej znanej i większej knajpie w Gdyni, czekaliśmy dłużej.
Nie martwię się, nie ma czym.
Nie martwię się, nie ma czym.
Witam, podzielam opinię "wczasowiczki"- NIE POLECAM!
Właścicielka mało sympatyczna, obsługuje za karę, śniadania wyliczone, średnio świeże, zgadza się że po śniadaniu talerze czekają aż się same sprzątną. NIE POLECAM pokoju nr 23- mała klitka na poddaszu, trzeba poruszać się zgarbionym, w łazience ciężko korzystać z wanny bo jest pod dużym skosem, woda zimna. Do tego pościel sprana, jakaś stara, łóżka pojedyncze. A do plazy jest jednak kawałek a nie 250-300m. Rezydencja to zbyt wielkie słowo jesli chodzi o panujące tam warunki i obsługę.
NIE POLECAM!!!
Właścicielka mało sympatyczna, obsługuje za karę, śniadania wyliczone, średnio świeże, zgadza się że po śniadaniu talerze czekają aż się same sprzątną. NIE POLECAM pokoju nr 23- mała klitka na poddaszu, trzeba poruszać się zgarbionym, w łazience ciężko korzystać z wanny bo jest pod dużym skosem, woda zimna. Do tego pościel sprana, jakaś stara, łóżka pojedyncze. A do plazy jest jednak kawałek a nie 250-300m. Rezydencja to zbyt wielkie słowo jesli chodzi o panujące tam warunki i obsługę.
NIE POLECAM!!!
NIE POLECAM!
Zostaliśmy potraktowani tragicznie! Zresztą, jak się potem okazało nie tylko My! Nie byliśmy pierwsi (poznaliśmy przypadkowo inną Młodą Parę, a także Panią, która miała tam robić przyjęcie komunijne)
Sytuacja dokładnie taka sama! Wszystko umówione, zaliczkowane, zaproszenia poszły. Nagle telefon od Właściciela:
"NIE ZROBIMY PAŃSTWU WESELA"
"Czemu"- pytamy
"BO SIĘ NAM ONO NIE OPŁACA"
Żadnych innych tłumaczeń - nic - tak po prostu !!!! Ktoś zapłacił więcej !!!!
Szok, łzy, stres !!!! Wszystko od nowa....
SZCZERZE ODRADZAM :( i dziwię się, że to miejsce jeszcze funkcjonuje !
Zostaliśmy potraktowani tragicznie! Zresztą, jak się potem okazało nie tylko My! Nie byliśmy pierwsi (poznaliśmy przypadkowo inną Młodą Parę, a także Panią, która miała tam robić przyjęcie komunijne)
Sytuacja dokładnie taka sama! Wszystko umówione, zaliczkowane, zaproszenia poszły. Nagle telefon od Właściciela:
"NIE ZROBIMY PAŃSTWU WESELA"
"Czemu"- pytamy
"BO SIĘ NAM ONO NIE OPŁACA"
Żadnych innych tłumaczeń - nic - tak po prostu !!!! Ktoś zapłacił więcej !!!!
Szok, łzy, stres !!!! Wszystko od nowa....
SZCZERZE ODRADZAM :( i dziwię się, że to miejsce jeszcze funkcjonuje !

