Widok
film przemocy - czy film o prawdzie?
chodzi mi o pasję - jak można się domyślić... ciekawa jestem, co sadzicie na ten temat... wybieram się już niedługo i jak obejrze, napiszę konkretny tekst, bo wiele we mnie emocji po przeczytaniu komentarzy, ale nie chcę nic szczegółowego pisać pzred obejrzeniem...
a jak już zaczęłam nowy post, to się przedstawię:) hehe
jestem sobie timbuktu i od pewnego czasu czytam posty na waszym forum, spodobało mi się tu i niezapraszana postanowiłam się włączyć w wasze rozmowy. mam nadzieję, że nie macie mi za złe, iż weszłąm tu bez pytania... nie jestem z trójmiasta, ale mam wielki sentyment do tego zakątka naszego kraju
serdecznie wszystkich pozdrawiam
a jak już zaczęłam nowy post, to się przedstawię:) hehe
jestem sobie timbuktu i od pewnego czasu czytam posty na waszym forum, spodobało mi się tu i niezapraszana postanowiłam się włączyć w wasze rozmowy. mam nadzieję, że nie macie mi za złe, iż weszłąm tu bez pytania... nie jestem z trójmiasta, ale mam wielki sentyment do tego zakątka naszego kraju
serdecznie wszystkich pozdrawiam
timbuktu
witam.....widzialem ze zachaczylas archiwum;)
Co do tego ze sie pojawilas, to powiem tylko tyle, jezeli masz cos ciekawego do powiedziania to pewnie sie wypalisz tak szybko jak menfi czy jak jej tam bylo....a jezeli nie masz nic ciekawego do powiedzienia to pewnie bedziesz tu smucic z pol roku.....wpierw beda watki o samotnosci, potem o milosci, potem o zdradzie, i kolo sie zamknie a ty sobie pojdziesz....no a moze wogule nie masz nic do powiedzienia....hmmm...to z tego co widzie, co sie dzieje z tym forum przed toba swietlana przyszlosc......
odnosnie pasji to urywki mi sie bardzo podobaly, szczegolnie podoba mi sie sprawa orginalnego jezyka w jakim jest zrobiony film.....na film na 100% pojde do kina....tylko jak sie troszke kino wyludni, bo nie lubie tlomow.....co do tego ze mowia ze film jest brzydki bo okrotny i krwawy, to wedlug mnie glupie gadanie bo jak mozna meczyc a potem zabic czlowieka przez ukrzyzowanie i zrobic to bezkrwawo?wedlug mnie to podstawa by ukazac to najbardziej okrotnie i by bylo pokazane cierpienie....a co do tego stwierdzienia o antysemityzxmie to jest to kolejny pusty tekst, zydzi zamordowali zjzusa i taka jest prawada, a antysemityzm to tylko haslo...a jak wiadomo najlepsza obrona jest atak;)
Co do tego ze sie pojawilas, to powiem tylko tyle, jezeli masz cos ciekawego do powiedziania to pewnie sie wypalisz tak szybko jak menfi czy jak jej tam bylo....a jezeli nie masz nic ciekawego do powiedzienia to pewnie bedziesz tu smucic z pol roku.....wpierw beda watki o samotnosci, potem o milosci, potem o zdradzie, i kolo sie zamknie a ty sobie pojdziesz....no a moze wogule nie masz nic do powiedzienia....hmmm...to z tego co widzie, co sie dzieje z tym forum przed toba swietlana przyszlosc......
odnosnie pasji to urywki mi sie bardzo podobaly, szczegolnie podoba mi sie sprawa orginalnego jezyka w jakim jest zrobiony film.....na film na 100% pojde do kina....tylko jak sie troszke kino wyludni, bo nie lubie tlomow.....co do tego ze mowia ze film jest brzydki bo okrotny i krwawy, to wedlug mnie glupie gadanie bo jak mozna meczyc a potem zabic czlowieka przez ukrzyzowanie i zrobic to bezkrwawo?wedlug mnie to podstawa by ukazac to najbardziej okrotnie i by bylo pokazane cierpienie....a co do tego stwierdzienia o antysemityzxmie to jest to kolejny pusty tekst, zydzi zamordowali zjzusa i taka jest prawada, a antysemityzm to tylko haslo...a jak wiadomo najlepsza obrona jest atak;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Film jest szokujacy szczegolnie dla osob ktore nigdy nie ogladaly hororow,czyli roznych jatek.
Jak to wladze koscielne ladnie ujely to tak moglo wygladac naprawde.
Przeciez dla oprawcow jezus byl skazancem.Wiec dlaczego niby mieli obchodzic sie z nim delikatnie.
Nigdy nie dowiemy sie jak to bylo naprawde,ale patrzac na ostatnie samobojcze zamachy w Iranie mozna dojsc do wniosku ze to co pokazal Mel Gibson jest bardzo bliskie prawdy.
Tamte kultury uwielbiaja kapiel we krwi.
Powyzej to tylko moje zdanie.
Nie wszyscy musza sie z tym zgadzac.
Jak to wladze koscielne ladnie ujely to tak moglo wygladac naprawde.
Przeciez dla oprawcow jezus byl skazancem.Wiec dlaczego niby mieli obchodzic sie z nim delikatnie.
Nigdy nie dowiemy sie jak to bylo naprawde,ale patrzac na ostatnie samobojcze zamachy w Iranie mozna dojsc do wniosku ze to co pokazal Mel Gibson jest bardzo bliskie prawdy.
Tamte kultury uwielbiaja kapiel we krwi.
Powyzej to tylko moje zdanie.
Nie wszyscy musza sie z tym zgadzac.
Rzeczywiście nie słyszałam jeszcze negatywnej opinii na temat tego filmu. Nawet moja mama, która nie jest zwolennikiem kin (aczkolwiek nie jest tak antyspołeczna jak Anty) ;) jest pod wielkim wrażeniem. Przemoc, męczarnie, krew... czy mam się obawiać o upodobania mamy? :) ...Sprawdzę w kinie.
Ja tymczasem jestem zachwycona postami Antyspołecznego :) Zaglądam do Was od czasu do czasu i cokolwiek by się nie działo, Anty jest zawsze na NIE. Może i dobrze, dodaje wdzięku i ANTYczaru na forum.
Więc prośba do Ciebie Anty! Skoro jestem tutaj nowicjuszem jak Timbuktu, zróbmy mały chrzest i nadaj mi nick - może być Paskuda ( byle nie dżony) Wszystkie antychwyty dozwolone. :0) Podrawiam
Ja tymczasem jestem zachwycona postami Antyspołecznego :) Zaglądam do Was od czasu do czasu i cokolwiek by się nie działo, Anty jest zawsze na NIE. Może i dobrze, dodaje wdzięku i ANTYczaru na forum.
Więc prośba do Ciebie Anty! Skoro jestem tutaj nowicjuszem jak Timbuktu, zróbmy mały chrzest i nadaj mi nick - może być Paskuda ( byle nie dżony) Wszystkie antychwyty dozwolone. :0) Podrawiam
Hmmm....Ja nie jestem tak Anty jakiego Ty mnie widzisz.....do kin chodze na filmy ktore warto obejrzec w kinie, i uwazam ze ten film wlasnie do takich nalezy...wiec gdzie tu moje Antyspoleczne nastawienie?.....ja w tym filmie widzie same plusy, a antyopinie pochodza od zydow a nie odemnie:P
Moje posty nie zawsze sa Anty....to zalezy czyje opinie komentuje, po prostu mam inny sposob bycia niz takie osoby jak janek vel johny, lub inne bolki czy chievy.....
Odnosnie Twojego nicka to proponuje cos co okresla Twoja indywidualnosc.....nie polecalbym nicka "pozytywny", "webisto", zygi lub inne ktore leza teraz w olewatorze.....wybierz cos co jest bliskie Tobie i w czym bedziesz sie czul milo;)
Pozdrawiam
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
byłam, widziałam..
właściwie dopiero co wróciłam wiec jeszcze troche w takim otępieniu jestem...
co by nie mówić, szokuje....
mogłabym sie co prawda poprzyczepiać do tego i owego....
ze Jezusa oczy miały podejrzany kolor, ze niektóre symbole, jak dla mnie, wygladały zbyt humorystycznie jak na film pretendujacy do miana realistycznego, ze jednostronnie przedstawiane postacie, ze epatowanie okrucieństwem i przesadny naturalizm w niektórych scenach, które własciwie tylko słyszałam bo oczęta same mi sie zaciskały.....
właściwie nie wiem czy moge powiedzieć ze to dobry film...
wstrząsnął mną i owszem, nie powiem... ale bardziej okrucieństwem, niz przesłaniem....
dla mnie to film o katordze i znęcaniu sie nad drugim człowiekiem, a niekoniecznie cierpieniu Człowieka.... poprzez te strumienie krwi nie potrafiłam dostrzec męki z Miłości, wyboru.... kontekst zbawienia, Nowego Przymierza i mnie w tym wszystkim (mojego grzechu i odkupienia) specjalnie nie był dla mnie czytelny...
dla mnie film ten nie był wybitnym przezyciem religijnym, no ale moze to juz tylko moja wina....
nie wiem czy tak było... w niektóre elementy tej historii chyba wole wierzyc po swojemu, nie po gibsonowsku...
w kazdym razie, po obejrzeniu, słowo "ukrzyzowanie" nabiera troche innego wydźwieku....
właściwie dopiero co wróciłam wiec jeszcze troche w takim otępieniu jestem...
co by nie mówić, szokuje....
mogłabym sie co prawda poprzyczepiać do tego i owego....
ze Jezusa oczy miały podejrzany kolor, ze niektóre symbole, jak dla mnie, wygladały zbyt humorystycznie jak na film pretendujacy do miana realistycznego, ze jednostronnie przedstawiane postacie, ze epatowanie okrucieństwem i przesadny naturalizm w niektórych scenach, które własciwie tylko słyszałam bo oczęta same mi sie zaciskały.....
właściwie nie wiem czy moge powiedzieć ze to dobry film...
wstrząsnął mną i owszem, nie powiem... ale bardziej okrucieństwem, niz przesłaniem....
dla mnie to film o katordze i znęcaniu sie nad drugim człowiekiem, a niekoniecznie cierpieniu Człowieka.... poprzez te strumienie krwi nie potrafiłam dostrzec męki z Miłości, wyboru.... kontekst zbawienia, Nowego Przymierza i mnie w tym wszystkim (mojego grzechu i odkupienia) specjalnie nie był dla mnie czytelny...
dla mnie film ten nie był wybitnym przezyciem religijnym, no ale moze to juz tylko moja wina....
nie wiem czy tak było... w niektóre elementy tej historii chyba wole wierzyc po swojemu, nie po gibsonowsku...
w kazdym razie, po obejrzeniu, słowo "ukrzyzowanie" nabiera troche innego wydźwieku....
No i wlasnie chyba o to chodzilo....dla przecietnego czlowieka ukrzyzowanie to uktrzyzowanie, wisial sobie jezusek na krzyzu jak dziecko na karuzeli....wszystkie obrazy i krzyzyki ktore ludzie nosza na szyjach sa takie ladne, nie widac na nich cierpienia i krwi.....a ten film ma wlasnie pokazac to okrocienstwo, okrocienstwo tych co to robili i cierpienie tego ukrzyzowanego czlowieka.....widziac urywki i moge powiedziec ze jest tam tyle krwi i okrocienstwa ile byc powinno.....
Jak sama napisalas (a przynajmniej takie wyciagnelem wnioski z twego posta) masz wlasne spojrzenie na religie i na to jak to sie stalo... kazdy ma jakies wlasne wyobrazenie tego jak to bylo....i wedlug mnie wiele osob to upraszcza, bierze to tak jak daje kosciol - bezemocjonalnie - ludzie nie zauwazaja jakie to bylo, ludzie mysla ze jezusa ukrzyzowano a jezus lekko krwawil z nadgarstkow i stop.....a Melus dobrze to przedstawil, tam sie lała krew....szkoda ze nie mogl przedstawic tego smrodu jaki tam byl;)......ogolnie mowiac, z urywkow moge powiedziec ze film pokazuje to co powinien pokazac.....
Ja odbieram "religie" tak ze jezus nie byl bogiem (bog=bog ojciec+syn bozy+ duch swiety) ...jezus byl czlowiekiem.....i tylko czlowiekiem, wprawdzie czlowiekiem ktory stworzyl z siebie osobe bez zlych emocji i zachowan, i osoba ktora chciala nauczyc ludzi milosci i zycia w szczesciu, ale tylko czlowiekiem....byl kims wielkim, jak Einstein, Kopernik, Darwin czy Freud, ale byl tylko czlowiekiem.....on w odroznieniu od tych wymienionych skupil sie na sferze duchowej czlowieka....chcial pokazac ludziom jak maja zyc by byc szczesliwymi i czuc chec i satysfakcje z zycia....ale byl czlowiekiem..... czlowiekiem genialnym do tego stopnia ze obecny system i spoleczenstwo nie umialo go zaakceptowac....nie oddal zycia za nas, za jakies grzechy itp, on popelnil samobojstwo w imie swoich zasad, w imie tego czego nauczal, tego co uwazal za najwazniejsze....pozwolil by go zabito bo to miala byc jego ostatnia lekcja dla ludzkosci.....
Moge jeszcze dodac ze ja osobiscie traktuje takie slowa jak Bog, szczescie , czy milosc jako jedno, jako slowa ktore okreslaja dany stan ducha...czysta przyjemnosc w formie dobra
Jak sama napisalas (a przynajmniej takie wyciagnelem wnioski z twego posta) masz wlasne spojrzenie na religie i na to jak to sie stalo... kazdy ma jakies wlasne wyobrazenie tego jak to bylo....i wedlug mnie wiele osob to upraszcza, bierze to tak jak daje kosciol - bezemocjonalnie - ludzie nie zauwazaja jakie to bylo, ludzie mysla ze jezusa ukrzyzowano a jezus lekko krwawil z nadgarstkow i stop.....a Melus dobrze to przedstawil, tam sie lała krew....szkoda ze nie mogl przedstawic tego smrodu jaki tam byl;)......ogolnie mowiac, z urywkow moge powiedziec ze film pokazuje to co powinien pokazac.....
Ja odbieram "religie" tak ze jezus nie byl bogiem (bog=bog ojciec+syn bozy+ duch swiety) ...jezus byl czlowiekiem.....i tylko czlowiekiem, wprawdzie czlowiekiem ktory stworzyl z siebie osobe bez zlych emocji i zachowan, i osoba ktora chciala nauczyc ludzi milosci i zycia w szczesciu, ale tylko czlowiekiem....byl kims wielkim, jak Einstein, Kopernik, Darwin czy Freud, ale byl tylko czlowiekiem.....on w odroznieniu od tych wymienionych skupil sie na sferze duchowej czlowieka....chcial pokazac ludziom jak maja zyc by byc szczesliwymi i czuc chec i satysfakcje z zycia....ale byl czlowiekiem..... czlowiekiem genialnym do tego stopnia ze obecny system i spoleczenstwo nie umialo go zaakceptowac....nie oddal zycia za nas, za jakies grzechy itp, on popelnil samobojstwo w imie swoich zasad, w imie tego czego nauczal, tego co uwazal za najwazniejsze....pozwolil by go zabito bo to miala byc jego ostatnia lekcja dla ludzkosci.....
Moge jeszcze dodac ze ja osobiscie traktuje takie slowa jak Bog, szczescie , czy milosc jako jedno, jako slowa ktore okreslaja dany stan ducha...czysta przyjemnosc w formie dobra
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
ale walnąłeś w trzecim akapicie ostatniego posta... no no
zamurowało mnie... podziwiam twój upór, duszku, upór w tym, że trwasz w przekonaniu o wyłącznym człowieczeństwie jezusa... żaden człowiek nie może, jak to napisałeś, sam siebie stworzyć, uczynić dobrym. to niemożliwe (aż się uśmiechnęłam, gdy to przeczytałam)... już sam ten fakt "nakłania" do przyznania jezusowi bóstwa, ale to , co uważasz, to twoja sprawa... dzięki w każdym razie za to, co napisałeś powyżej - utwierdziło mnie w moich przekonaniach na temat filmu... podobnie jak ty, wybieram się za kilka dni dopiero, bo nie lubię tłoku w kinie (ani gdzie indziej;) ) wkurzają mnie opinie o przesadnej przemocy - ileż jej na ulicy, obok nas, w "świeckim" kinie, więc czemu tak "źle" działa pasja na ludzi?... czyżby chcieli się odznieczulić? czyżby tak naprawdę wierzyli w boga, którego spychaja na margines życia? filmy o męce pańskiej zawsze były sztucznie "uduchowione", jezus umierał na krzyżu niemal bez mrugnięcia okiem, jak bóg... a mel tymczasem pokazał, że jezus był po porostu człowiekiem, więc miał uczucia - po bożemu jedynie zmartwychwstał ;)
pozdrawiam
PS duszku (chyba nie masz nic przeciwko temu, że cię tak nazywam, jakoś bardziej mi sie podoba niż anty - bo mało mi pasujesz do tego nika, a duszka zobaczyłam w twoim profilu;) ), więc , duszku - nie wiem, czy to, co mam do powiedzenia, jest mniej czy bardziej ważne i nie zastanawiałam się nad tym, ile czasu tu spędzę, ale mimo wszystko dzięki za miłe przywitanko:)
zamurowało mnie... podziwiam twój upór, duszku, upór w tym, że trwasz w przekonaniu o wyłącznym człowieczeństwie jezusa... żaden człowiek nie może, jak to napisałeś, sam siebie stworzyć, uczynić dobrym. to niemożliwe (aż się uśmiechnęłam, gdy to przeczytałam)... już sam ten fakt "nakłania" do przyznania jezusowi bóstwa, ale to , co uważasz, to twoja sprawa... dzięki w każdym razie za to, co napisałeś powyżej - utwierdziło mnie w moich przekonaniach na temat filmu... podobnie jak ty, wybieram się za kilka dni dopiero, bo nie lubię tłoku w kinie (ani gdzie indziej;) ) wkurzają mnie opinie o przesadnej przemocy - ileż jej na ulicy, obok nas, w "świeckim" kinie, więc czemu tak "źle" działa pasja na ludzi?... czyżby chcieli się odznieczulić? czyżby tak naprawdę wierzyli w boga, którego spychaja na margines życia? filmy o męce pańskiej zawsze były sztucznie "uduchowione", jezus umierał na krzyżu niemal bez mrugnięcia okiem, jak bóg... a mel tymczasem pokazał, że jezus był po porostu człowiekiem, więc miał uczucia - po bożemu jedynie zmartwychwstał ;)
pozdrawiam
PS duszku (chyba nie masz nic przeciwko temu, że cię tak nazywam, jakoś bardziej mi sie podoba niż anty - bo mało mi pasujesz do tego nika, a duszka zobaczyłam w twoim profilu;) ), więc , duszku - nie wiem, czy to, co mam do powiedzenia, jest mniej czy bardziej ważne i nie zastanawiałam się nad tym, ile czasu tu spędzę, ale mimo wszystko dzięki za miłe przywitanko:)
timbuktu napisał(a):
> PS duszku (chyba nie masz nic przeciwko temu, że cię tak
> nazywam, jakoś bardziej mi sie podoba niż anty - bo mało mi
> pasujesz do tego nika, a duszka zobaczyłam w twoim profilu;) ),
Czy my sie znamy?
> PS duszku (chyba nie masz nic przeciwko temu, że cię tak
> nazywam, jakoś bardziej mi sie podoba niż anty - bo mało mi
> pasujesz do tego nika, a duszka zobaczyłam w twoim profilu;) ),
Czy my sie znamy?
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Tak w ramach sprostowania......powinno byc tak:
i choc Twoj watek byl
dosc konkretny i nie krotki to sama odpowiedz na to
pytanie nie padla:P
A to co tam sie pojawilo to efekt jakichs manipulacji politycznych Osamy;)
i choc Twoj watek byl
dosc konkretny i nie krotki to sama odpowiedz na to
pytanie nie padla:P
A to co tam sie pojawilo to efekt jakichs manipulacji politycznych Osamy;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"