Widok
Aha..i zapomniałem Cie zaprosić obojętnie jakiego klubu, przyjdź, zobacz i dopiero oceniaj tych ludzi:) Poczuj atmosferę treningów, usłysz co jest tym ludziom wpajane, dostań kilka razy, to zrozumiesz, że każdy zawodnik wie, że znajdzie się lepszy od niego, niepozorny itd, dlatego my wiemy, że nie warto zaczynać na ulicy, ale ktoś kto tego nie doświadczył....wiadomo....:)
Twoje argumenty ograniczają się do mówienie że wyśmiewasz się z moich słów - to świadczy o mentalności człowieka.
Ludzie o których mówiłem byli akurat takimi co ćwiczyli po kilka lat. Chodzili na treningi regularnie i wpajano im do głowy to o czym mówisz. I muszę przyznać że byli mistrzami w stwarzaniu sytuacji do obrony słabszych lub obronie własnej:) Sytuacje które normalnie by nie zaistniały, lub skończyłyby się pyskówkami w ich towarzystwie zamieniały się krew i wybite zęby.
Relacje z tych sytuacji też były niesamowite. Studenci psychologii mogliby się na nich uczyć czym jest dehumanizacja:)
Zrób sobie test, wejdź do jakiegoś klubu i zrób anonimową ankietę. Ile razy w ciągu 1, 5, 10, i 15 lat użyli oni przemocy wobec kogoś poza klubem, ile razy się bili, ile razy kogoś uderzyli lub popchnęli. A potem zrób taki sam test na ludziach którzy nie imają się takimi zajęciami bo nie lubią przemocy.
Pozdrawiam
PS: Ci którzy obijają worek w siłowni mają ten sam cykl myślowy. Poprzez swoje treningi czują się silniejsi i chcą mieć więcej władzy (czują, że ona im się należy). Wykorzystują swoją siłę by inni ich słuchali. A że poświęcając czas na rozwój siłowych argumentów zaniedbują rozwój tych słownych, to potem korzystają z tego w czym są dobrzy.
PPS: Chyba że chcesz mi powiedzieć że ludzie uczą się bić innych po to by nie bić innych?:P
Ludzie o których mówiłem byli akurat takimi co ćwiczyli po kilka lat. Chodzili na treningi regularnie i wpajano im do głowy to o czym mówisz. I muszę przyznać że byli mistrzami w stwarzaniu sytuacji do obrony słabszych lub obronie własnej:) Sytuacje które normalnie by nie zaistniały, lub skończyłyby się pyskówkami w ich towarzystwie zamieniały się krew i wybite zęby.
Relacje z tych sytuacji też były niesamowite. Studenci psychologii mogliby się na nich uczyć czym jest dehumanizacja:)
Zrób sobie test, wejdź do jakiegoś klubu i zrób anonimową ankietę. Ile razy w ciągu 1, 5, 10, i 15 lat użyli oni przemocy wobec kogoś poza klubem, ile razy się bili, ile razy kogoś uderzyli lub popchnęli. A potem zrób taki sam test na ludziach którzy nie imają się takimi zajęciami bo nie lubią przemocy.
Pozdrawiam
PS: Ci którzy obijają worek w siłowni mają ten sam cykl myślowy. Poprzez swoje treningi czują się silniejsi i chcą mieć więcej władzy (czują, że ona im się należy). Wykorzystują swoją siłę by inni ich słuchali. A że poświęcając czas na rozwój siłowych argumentów zaniedbują rozwój tych słownych, to potem korzystają z tego w czym są dobrzy.
PPS: Chyba że chcesz mi powiedzieć że ludzie uczą się bić innych po to by nie bić innych?:P
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Tak ludzie trenują dla sportu a nie żeby się wyładowywać na ulicy, ale jak widać niektórzy maja kompleksy i mylne pojęcie o sportowcach, hmm..i jeśli chodzi Twoja ankietę to się spóźniłeś nic nowego nie wymyśliłeś :) Nie jedna osobą ją robiła i pisała pracę w tym temacie:) Zrób ja sam to się zdziwisz:) Mała podpowiedz wielu sportowców nie pije alkoholu, w przeciwieństwie do studentów..którzy ćwiczą mózg nie pięści, ale to oni są często źródłem przypadkowych bójek..kolejną rzeczą jest świadomość sportowca z konsekwencji użycia pięści, traktowania ich jak broni:) Podsumowując dobry zawodnik jest tak pewny siebie, że często kończy się na słowach, jeden drugi a nawet grupka rezygnuję kierując się myślą "to jakiś świr nas 4 a on nie ucieka" :D Tak więc proszę się wypowiadać w tematach na których się znamy typu "szukam męża" , "mąż mnie zdradził" itd bo na innych wątkach też czytałem "Antyspołecznego" mądrości, ale inne mnie nie obchodzą a ten dotyka osobiście:) Radzę się dokształcić w tym temacie i wtedy wypowiadać i dawać dobre rady, zbierać wielbicieli na forum, pisząc jak polityk, zawile i wielce wyniośle:D
Halewicz
Paralizator - jeśli jesteś w zwarciu z przeciwnikiem, gaz gdy przeciwnik jest od Ciebie 1m/1.5m.
Czy termin "w zwarciu z przeciwnikiem" nie oznacza przypadkiem że masz z przeciwnikiem bezpośredni kontakt fizyczny? A jeśli tak to czy użycie paralizatora wobec osoby która cię dotyka nie spowoduje że także zostaniesz porażony?
Paralizator - jeśli jesteś w zwarciu z przeciwnikiem, gaz gdy przeciwnik jest od Ciebie 1m/1.5m.
Czy termin "w zwarciu z przeciwnikiem" nie oznacza przypadkiem że masz z przeciwnikiem bezpośredni kontakt fizyczny? A jeśli tak to czy użycie paralizatora wobec osoby która cię dotyka nie spowoduje że także zostaniesz porażony?
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
Trenują sporty walki dla walki, dla sportu to można trenować lekkoatletykę, lub grać w siatkówkę;) A tym którzy trenują sporty walki nigdy nie wystarcza walka na treningu i zawsze szukają realnej potyczki. Czują się silni, są porywczy i chcą się sprawdzić.
To ciekawe, bo czytałem o badaniach na ten temat i wyniki były jednoznaczne - ludzie uprawiający sztuki walki/sporty walki dużo częściej dopuszczają się przemocy. Może podasz mi swoje źródła, z chęcią się z nimi zapoznam:)
Popatrz sobie nawet na przykład celebrytów, Van Damme, Seagal, chłopaki znani z tego że nie tylko na planie lubią komuś przyłożyć, a jak nie ma komu, to obijają swoje żony. Popatrz na bokserów, co drugi ma wyroki za pobicie.
"to jakiś świr nas 4 a on nie ucieka" - to właśnie przykład jak to wygląda. Ludzie w grupie zachowują się jak zwierzęta.
Gdy wchodzisz na ich teren one go bronią. Szarżują kawałek do przodu by odstraszyć przeciwnika. Wcale nie chcą walczyć. Jeśli przeciwnik się spokojnie wycofa to i one się wycofują. Gdy jednak stoi, warczy i szczeka, to jest to prowokacja, oznaka że teraz to "mój teren".
Normalny człowiek nie szuka problemów ni zwady, odchodzi, "ucieka" jak to napisałeś. Ten kto chce walki zostaje. Tak to interpretuje zwierzęcy instynkt który wszyscy posiadamy. Oczywiście część broniących swojego terenu wymięka i odpuszcza, ale inni mówią "jest nas 4, utemperujemy kozaka" i od słowa do słowa dochodzi do walki. Walki, którą mniej lub bardziej świadomie prowokuje ten kto umie walczyć. To jest to o czym już pisałem - spryt by tak pokierować sytuacją by móc walczyć a potem tłumaczyć się obroną siebie lub kogoś.
A najlepsi są ci bez umiejętności i podpici - można ich łatwo sprowokować, a jak pojawi się policja to zwalić winę na alkohol "bo to studenci co ćwiczą pięści zamiast mózgów".
Zabawne, że to Twoje określenie jest właśnie opisem ludzi trenujących się w przemocy. Tych których bronisz.
To ciekawe, bo czytałem o badaniach na ten temat i wyniki były jednoznaczne - ludzie uprawiający sztuki walki/sporty walki dużo częściej dopuszczają się przemocy. Może podasz mi swoje źródła, z chęcią się z nimi zapoznam:)
Popatrz sobie nawet na przykład celebrytów, Van Damme, Seagal, chłopaki znani z tego że nie tylko na planie lubią komuś przyłożyć, a jak nie ma komu, to obijają swoje żony. Popatrz na bokserów, co drugi ma wyroki za pobicie.
"to jakiś świr nas 4 a on nie ucieka" - to właśnie przykład jak to wygląda. Ludzie w grupie zachowują się jak zwierzęta.
Gdy wchodzisz na ich teren one go bronią. Szarżują kawałek do przodu by odstraszyć przeciwnika. Wcale nie chcą walczyć. Jeśli przeciwnik się spokojnie wycofa to i one się wycofują. Gdy jednak stoi, warczy i szczeka, to jest to prowokacja, oznaka że teraz to "mój teren".
Normalny człowiek nie szuka problemów ni zwady, odchodzi, "ucieka" jak to napisałeś. Ten kto chce walki zostaje. Tak to interpretuje zwierzęcy instynkt który wszyscy posiadamy. Oczywiście część broniących swojego terenu wymięka i odpuszcza, ale inni mówią "jest nas 4, utemperujemy kozaka" i od słowa do słowa dochodzi do walki. Walki, którą mniej lub bardziej świadomie prowokuje ten kto umie walczyć. To jest to o czym już pisałem - spryt by tak pokierować sytuacją by móc walczyć a potem tłumaczyć się obroną siebie lub kogoś.
A najlepsi są ci bez umiejętności i podpici - można ich łatwo sprowokować, a jak pojawi się policja to zwalić winę na alkohol "bo to studenci co ćwiczą pięści zamiast mózgów".
Zabawne, że to Twoje określenie jest właśnie opisem ludzi trenujących się w przemocy. Tych których bronisz.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
W roli sprostowania dla "tego" co POUCZA INNYCH żeby czytali ze zrozumieniem:D Kolejny raz się wypowiadasz nie mając pojęcia o temacie:D Może dla takiego jak Ty "zwykłego polaka" potyczka na pięści z pijanym menelem jest satysfakcjonująca i dostarcza adrenaliny, zwłaszcza jak masz przy sobie NÓŻ :D :D ..który może Ci zawsze służyć do golenia brody:D :D (mała ironia), ale dla zawodnika który godzinami walczy z własnymi słabościami, wylewa litry potu na każdym treningu, szkoda nawet ręki, szkoda kontuzji na kogoś kto sam się przewraca przez własne nogi;) Podsumowując..,trochę logiki Panie Antyspołeczny znawco każdego tematu:) ..ilu jest znanych zawodników, mistrzów świata, znanych aktorów i ilu przeciętnych ludzi??O ilu pobitych żonach piszą gazety?Ile kobiet zgłasza to pobicie?Nawet jeśli na 1000 bitych kobiet, przez swoich mężów, w śród oprawców występuje np. jeden bokser to pozostała liczba 999mężczyzn to tacy "zwykli polacy" jak Ty.Już rozumiesz?Chyba podałeś zły przykład biorąc na przykład znane osoby:D
Skomentuje tylko ten jeden argument, bo w wycieczki personalne nie dam się wciągnąć:) Potwierdzają one jednak to co pisałem wcześniej;)
Wśród 1000 damskich bokserów jest 1 bokser - a ilu zajmujących się innymi sportami promującymi przemoc? Zapewne sporo jest takich sportów, więc jak jest po 1 każdego, to pewnie z 50-100?;)
Trzeba by też wiedzieć ilu Polaków bije swoje żony. U Chińczyków jest to ponad 35%, i podobno statystyczny polak bije żonę raz w tygodniu. Przyjmijmy że 10% polaków bije żony.
W Polsce mamy 32 mln ludzi, po 16 mln każdej płci, odrzucając osoby nieletnie, singli, rozwodników i wdowców, będąc optymistą powiedziałbym że mamy 10 mln małżeństw.
W 1 mln małżeństw dochodzi do przemocy fizycznej.
1 osoba na 1000 to bokser, więc z 1 mln jest to 1000.
Teraz od wszystkich bokserów w Polsce trzeba by odjąć kobiety, mężczyzn w nieodpowiednim wieku, singli, rozwodników i wdowców.
Trzeba też pamiętać że trenują ludzie w określonym wieku, na pewno więcej trenujących to osoby 20-30 letnie, niż 40-60 letnie.
Mając żonę i dzieci często ciężko znaleźć czas na treningi...
Pewnie na 1 żonatego boksera przypada 10 takich co nie mają rodziny.
Gdyby w Polsce było 20.000 bokserów to 2000 z nich miałoby żony.
A 1000 z nich bije swoje żony.
Czyli co dziesiąty zwykły mężczyzna bije swoją żonę, ale wśród bokserów jest to co drugi. 5x częściej! Na 1000, 100 zwykłych facetów, lub 500 bokserów.
Tylko wątpię by w Polsce było 20.000 bokserów. A tym bardziej by był to ten Twój przykładowy 1 na 1000. Pewnie raczej 1 na 100;)
Ale jak sam piszesz, kobiety tego nie zgłaszają.
I mogę ci teraz z czystym sumieniem odpowiedzieć - już rozumiem:)
Wśród 1000 damskich bokserów jest 1 bokser - a ilu zajmujących się innymi sportami promującymi przemoc? Zapewne sporo jest takich sportów, więc jak jest po 1 każdego, to pewnie z 50-100?;)
Trzeba by też wiedzieć ilu Polaków bije swoje żony. U Chińczyków jest to ponad 35%, i podobno statystyczny polak bije żonę raz w tygodniu. Przyjmijmy że 10% polaków bije żony.
W Polsce mamy 32 mln ludzi, po 16 mln każdej płci, odrzucając osoby nieletnie, singli, rozwodników i wdowców, będąc optymistą powiedziałbym że mamy 10 mln małżeństw.
W 1 mln małżeństw dochodzi do przemocy fizycznej.
1 osoba na 1000 to bokser, więc z 1 mln jest to 1000.
Teraz od wszystkich bokserów w Polsce trzeba by odjąć kobiety, mężczyzn w nieodpowiednim wieku, singli, rozwodników i wdowców.
Trzeba też pamiętać że trenują ludzie w określonym wieku, na pewno więcej trenujących to osoby 20-30 letnie, niż 40-60 letnie.
Mając żonę i dzieci często ciężko znaleźć czas na treningi...
Pewnie na 1 żonatego boksera przypada 10 takich co nie mają rodziny.
Gdyby w Polsce było 20.000 bokserów to 2000 z nich miałoby żony.
A 1000 z nich bije swoje żony.
Czyli co dziesiąty zwykły mężczyzna bije swoją żonę, ale wśród bokserów jest to co drugi. 5x częściej! Na 1000, 100 zwykłych facetów, lub 500 bokserów.
Tylko wątpię by w Polsce było 20.000 bokserów. A tym bardziej by był to ten Twój przykładowy 1 na 1000. Pewnie raczej 1 na 100;)
Ale jak sam piszesz, kobiety tego nie zgłaszają.
I mogę ci teraz z czystym sumieniem odpowiedzieć - już rozumiem:)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Czytaj ze zrozumieniem:D
Nie pisz, że na 10 bokserów 5 bije żonę;) ..bo męczyłeś się i szukałeś informacji bez sensu :D Pomyśl tylko ile kobiet jest bitych przez "zwykłych polaków" jak Ty a ile przez bokserów;) Jakich ludzi jest więcej "zwykłych polaków" czy zawodników trenujących sporty walki:D
....czytamy, nie męczymy się bezużytecznie.... :D
P.S zapomniałem dodać o Twoich badaniach i statystykach dotyczących "agresji wśród zawodników" :D Skomentuję to krótko, jeśli biorą w nich udział tacy specjaliści, znawcy tematu jak Ty, dzieci klikające co popadnie itd to rzeczywiście są wiarygodne :D
Nie pisz, że na 10 bokserów 5 bije żonę;) ..bo męczyłeś się i szukałeś informacji bez sensu :D Pomyśl tylko ile kobiet jest bitych przez "zwykłych polaków" jak Ty a ile przez bokserów;) Jakich ludzi jest więcej "zwykłych polaków" czy zawodników trenujących sporty walki:D
....czytamy, nie męczymy się bezużytecznie.... :D
P.S zapomniałem dodać o Twoich badaniach i statystykach dotyczących "agresji wśród zawodników" :D Skomentuję to krótko, jeśli biorą w nich udział tacy specjaliści, znawcy tematu jak Ty, dzieci klikające co popadnie itd to rzeczywiście są wiarygodne :D
Odpowiedziałem na Twoje pytanie. Kilkukrotnie, na różne sposoby, używając różnych argumentów. Albo nie czytasz moich odpowiedzi, albo nie rozumiesz co czytasz. Zresztą powody dla których nie rozumiesz najprostszych słów nie są nawet istotne. Ważne że dalsza rozmowa nie ma sensu. Dobranoc:)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"