Widok
Tak ludzie trenują dla sportu a nie żeby się wyładowywać na ulicy, ale jak widać niektórzy maja kompleksy i mylne pojęcie o sportowcach, hmm..i jeśli chodzi Twoja ankietę to się spóźniłeś nic nowego nie wymyśliłeś :) Nie jedna osobą ją robiła i pisała pracę w tym temacie:) Zrób ja sam to się zdziwisz:) Mała podpowiedz wielu sportowców nie pije alkoholu, w przeciwieństwie do studentów..którzy ćwiczą mózg nie pięści, ale to oni są często źródłem przypadkowych bójek..kolejną rzeczą jest świadomość sportowca z konsekwencji użycia pięści, traktowania ich jak broni:) Podsumowując dobry zawodnik jest tak pewny siebie, że często kończy się na słowach, jeden drugi a nawet grupka rezygnuję kierując się myślą "to jakiś świr nas 4 a on nie ucieka" :D Tak więc proszę się wypowiadać w tematach na których się znamy typu "szukam męża" , "mąż mnie zdradził" itd bo na innych wątkach też czytałem "Antyspołecznego" mądrości, ale inne mnie nie obchodzą a ten dotyka osobiście:) Radzę się dokształcić w tym temacie i wtedy wypowiadać i dawać dobre rady, zbierać wielbicieli na forum, pisząc jak polityk, zawile i wielce wyniośle:D
Twoje argumenty ograniczają się do mówienie że wyśmiewasz się z moich słów - to świadczy o mentalności człowieka.
Ludzie o których mówiłem byli akurat takimi co ćwiczyli po kilka lat. Chodzili na treningi regularnie i wpajano im do głowy to o czym mówisz. I muszę przyznać że byli mistrzami w stwarzaniu sytuacji do obrony słabszych lub obronie własnej:) Sytuacje które normalnie by nie zaistniały, lub skończyłyby się pyskówkami w ich towarzystwie zamieniały się krew i wybite zęby.
Relacje z tych sytuacji też były niesamowite. Studenci psychologii mogliby się na nich uczyć czym jest dehumanizacja:)
Zrób sobie test, wejdź do jakiegoś klubu i zrób anonimową ankietę. Ile razy w ciągu 1, 5, 10, i 15 lat użyli oni przemocy wobec kogoś poza klubem, ile razy się bili, ile razy kogoś uderzyli lub popchnęli. A potem zrób taki sam test na ludziach którzy nie imają się takimi zajęciami bo nie lubią przemocy.
Pozdrawiam
PS: Ci którzy obijają worek w siłowni mają ten sam cykl myślowy. Poprzez swoje treningi czują się silniejsi i chcą mieć więcej władzy (czują, że ona im się należy). Wykorzystują swoją siłę by inni ich słuchali. A że poświęcając czas na rozwój siłowych argumentów zaniedbują rozwój tych słownych, to potem korzystają z tego w czym są dobrzy.
PPS: Chyba że chcesz mi powiedzieć że ludzie uczą się bić innych po to by nie bić innych?:P
Ludzie o których mówiłem byli akurat takimi co ćwiczyli po kilka lat. Chodzili na treningi regularnie i wpajano im do głowy to o czym mówisz. I muszę przyznać że byli mistrzami w stwarzaniu sytuacji do obrony słabszych lub obronie własnej:) Sytuacje które normalnie by nie zaistniały, lub skończyłyby się pyskówkami w ich towarzystwie zamieniały się krew i wybite zęby.
Relacje z tych sytuacji też były niesamowite. Studenci psychologii mogliby się na nich uczyć czym jest dehumanizacja:)
Zrób sobie test, wejdź do jakiegoś klubu i zrób anonimową ankietę. Ile razy w ciągu 1, 5, 10, i 15 lat użyli oni przemocy wobec kogoś poza klubem, ile razy się bili, ile razy kogoś uderzyli lub popchnęli. A potem zrób taki sam test na ludziach którzy nie imają się takimi zajęciami bo nie lubią przemocy.
Pozdrawiam
PS: Ci którzy obijają worek w siłowni mają ten sam cykl myślowy. Poprzez swoje treningi czują się silniejsi i chcą mieć więcej władzy (czują, że ona im się należy). Wykorzystują swoją siłę by inni ich słuchali. A że poświęcając czas na rozwój siłowych argumentów zaniedbują rozwój tych słownych, to potem korzystają z tego w czym są dobrzy.
PPS: Chyba że chcesz mi powiedzieć że ludzie uczą się bić innych po to by nie bić innych?:P
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Aha..i zapomniałem Cie zaprosić obojętnie jakiego klubu, przyjdź, zobacz i dopiero oceniaj tych ludzi:) Poczuj atmosferę treningów, usłysz co jest tym ludziom wpajane, dostań kilka razy, to zrozumiesz, że każdy zawodnik wie, że znajdzie się lepszy od niego, niepozorny itd, dlatego my wiemy, że nie warto zaczynać na ulicy, ale ktoś kto tego nie doświadczył....wiadomo....:)
Jestem jeszcze bardziej rozbawiony tym co czytam:) Jest takie powiedzenie, nie pamiętam szczegółowo ale mniejsza o to "Lepiej żeby mnie 12 sądziło niż 4 niosło".Możliwe, że jest trafne, ale dostając wyrok 2-3 lata nie 15;) Ah..bym zapomniał, nie myl sportowców i ludzi ćwiczących sztuki, sporty walki z ludźmi którzy byli na kilku treningach i myślą, że są najlepsi(a nie wytrzymują rozgrzewki), lub z tymi co obijają worek w swojej siłowni:) Krzywdzisz tą oceną..Dobrze Ci radze nie myl tych dwóch grup ludzi:)
Halewicz: hi,hi,hi. Rozbawił mnie ten filmik.
Anty: bez względu na konsekwencje użyję swoich umiejętności i pociągnę z glana w przypadku napadu. Nabytych umiejętności i glanów nigdy nie użyłam, gdy jakiś pijak mnie zaczepiał czy w jakiś innych głupawych sytuacjach. Brzydzi mnie przemoc, ale nie pozwolę sobie na to, aby jakiś bydlak mnie skrzywdził.
Anty: bez względu na konsekwencje użyję swoich umiejętności i pociągnę z glana w przypadku napadu. Nabytych umiejętności i glanów nigdy nie użyłam, gdy jakiś pijak mnie zaczepiał czy w jakiś innych głupawych sytuacjach. Brzydzi mnie przemoc, ale nie pozwolę sobie na to, aby jakiś bydlak mnie skrzywdził.
Niech wszyscy, którzy źle mi życzą, pocałują mnie w d*pę.
~Śmiech, w gwoli wyjaśnienia, nigdzie nie napisałem że kursy samoobrony są do niczego, ale że nie istnieją umiejętności dające obronę przeciwko grupie.
Tak się składa że wychowywałem się w środowisku w którym bójki były na porządku dziennym, butelki, glany, noże i inne zabaweczki też.
Osoby znające sztuki walki, pod wpływem alkoholu lub narkotyków.
"Bójki" to chaos, a nie wyreżyserowany pokaz jakiegoś speca od samoobrony.
Nie napisałem też że nóż jest najlepszą bronią przeciwko napaści, a że nóż jest praktyczny. Jeśli wyczytałaś coś innego, to popracuj nad czytaniem ze zrozumieniem.
I odnośnie tego noża. Inne rzeczy zajmują miejsce a nie przydają się latami, a kiedy mogą się przydać to albo o nich zapominamy, albo są niezdatne do użytku (gaz 10 lat po terminie, a paralizator od roku rozładowany). Nóż jest przede wszystkim narzędziem użytkowym, które się przydaje na co dzień, a dodatkowo może posłużyć do obrony. Działa jak te klucze w kieszeni, tylko ma więcej zastosowań.
I nie zawsze trzeba go używać, czasem wystarczy go pokazać aby złamać morale napastnika.
Konsekwencje użycia noża są takie jak użycia każdej broni improwizowanej lub użycia umiejętności walki. Kilka lat temu była głośna sprawa o pobicie, gdzie napastnik znał sztuki walki i sąd uznał je jako broń, tak jakby miał nóż lub pałkę. W innej sprawie tak samo uznano glany;)
A pamiętasz historię tej dziewczyny co trenowała boks, czy coś takiego? Podobno była bardzo dobra, została zaczepiona w autobusie przez jakichś chuliganów i pewnie nic by jej nie zrobili, ale ona użyła swoich umiejętności, wybuchła walka i skończyło się tym że ją pobili, zgwałcili a potem zabili by ich nie rozpoznała.
Najwięksi zadymiarze których znałem to byli ludzie coś trenujący. Tacy czują się silni, czują że mają przewagę nad innymi, tracą pokorę i są pierwsi do tego by od słów przejść do czynów.
Pomyśl też ile jest takich sytuacji że ktoś ginie za 20 groszy. Zaczyna się od zwykłego napadu a kończy się pobiciem ze skutkiem śmiertelnym.
Każda sytuacja jest indywidualna, ale mając do wyboru umiejętności których można nadużywać i nóż, wolę mieć to drugie. Wiem jakie mogą być konsekwencje jego użycia, więc użyje go w ostateczności. Ale mając do wyboru wylądować w szpitalu lub w dole, wolę dostać wyrok;)
Tak się składa że wychowywałem się w środowisku w którym bójki były na porządku dziennym, butelki, glany, noże i inne zabaweczki też.
Osoby znające sztuki walki, pod wpływem alkoholu lub narkotyków.
"Bójki" to chaos, a nie wyreżyserowany pokaz jakiegoś speca od samoobrony.
Nie napisałem też że nóż jest najlepszą bronią przeciwko napaści, a że nóż jest praktyczny. Jeśli wyczytałaś coś innego, to popracuj nad czytaniem ze zrozumieniem.
I odnośnie tego noża. Inne rzeczy zajmują miejsce a nie przydają się latami, a kiedy mogą się przydać to albo o nich zapominamy, albo są niezdatne do użytku (gaz 10 lat po terminie, a paralizator od roku rozładowany). Nóż jest przede wszystkim narzędziem użytkowym, które się przydaje na co dzień, a dodatkowo może posłużyć do obrony. Działa jak te klucze w kieszeni, tylko ma więcej zastosowań.
I nie zawsze trzeba go używać, czasem wystarczy go pokazać aby złamać morale napastnika.
Konsekwencje użycia noża są takie jak użycia każdej broni improwizowanej lub użycia umiejętności walki. Kilka lat temu była głośna sprawa o pobicie, gdzie napastnik znał sztuki walki i sąd uznał je jako broń, tak jakby miał nóż lub pałkę. W innej sprawie tak samo uznano glany;)
A pamiętasz historię tej dziewczyny co trenowała boks, czy coś takiego? Podobno była bardzo dobra, została zaczepiona w autobusie przez jakichś chuliganów i pewnie nic by jej nie zrobili, ale ona użyła swoich umiejętności, wybuchła walka i skończyło się tym że ją pobili, zgwałcili a potem zabili by ich nie rozpoznała.
Najwięksi zadymiarze których znałem to byli ludzie coś trenujący. Tacy czują się silni, czują że mają przewagę nad innymi, tracą pokorę i są pierwsi do tego by od słów przejść do czynów.
Pomyśl też ile jest takich sytuacji że ktoś ginie za 20 groszy. Zaczyna się od zwykłego napadu a kończy się pobiciem ze skutkiem śmiertelnym.
Każda sytuacja jest indywidualna, ale mając do wyboru umiejętności których można nadużywać i nóż, wolę mieć to drugie. Wiem jakie mogą być konsekwencje jego użycia, więc użyje go w ostateczności. Ale mając do wyboru wylądować w szpitalu lub w dole, wolę dostać wyrok;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
http://www.youtube.com/watch?v=adnXzutxWcQ a wystarczy być jak Jet Li :)
@Śmiech: masz rację, ale wracając po 22-giej z pracy lepiej byłoby, aby dziewczyna miała buty na płaskim obcasie i szerszą spódniczkę lub spodnie. Łatwiej wtedy przyłożyć napastnikowi kolanem albo uciekać, Dlatego na początku napisałam o odzieży nie krępującej ruchów i wygodnych butach. Wąska spódniczka lub buty na cienkim obcasie nie ułatwią jej obrony. O dresach nawet nie pomyślałam - napisała, że wraca z pracy, a nie z treningu
Niech wszyscy, którzy źle mi życzą, pocałują mnie w d*pę.
Przepraszam, że się tak udzielam, ale śmieszy mnie wypowiedz pewnej osoby:D Zawsze gdy czytam coś podobnego nie mogę się powstrzymać od komentarza:) Chodzi mi o ludzi którzy mają najwięcej do powiedzenia w kwestii w której się zupełnie nie znają, nie mają żadnego doświadczenia:) Bajką są nie tylko przerysowane ruchy trenerów sztuk walk, ale też mówienie, że takie kursy są nic nie warte i lepiej nosić ze sobą nóż.Proszę zaczerpnąć informacji, jakie są konsekwencje użycia noża w stosunku do pięści:) Nie jesteśmy w Izraelu gdzie króluje Krav Maga i wgryzamy się napastnikowi w tętnice, ścięgna itd:) Obrona musi być współmierna do ataku, abyśmy..Z BRONIĄCEGO NIE STALI SIĘ NAPASTNIKAMI..
Nie kazdy chodzi w glanach i srednio one pasuja np do sukienki, tak samo dresy.Ważne jest by umieć się bronić w takich ciuchach w jakich chodzimy np do pracy, szkoły itd, nie ubierajmy się pod kontem napastnika:) To on robi coś nie tak, nie my..Bardziej go zaskoczy łokieć, kolano niewinnej Pani w balerinkach, niż w dresach i nike butach:)
@Anty: tym bardziej na dwóch gaz nie pomoże. Nie miałam do czynienia z dwoma napastnikami w sytuacji innej niż trening. Nóż dla dziewczyny? Mnie uczono, że lepiej czegoś takiego nie nosić, bo silniejszy napastnik może go użyć przeciwko mnie. Preferuję mały skalpel. Do obrony idealnie nadają się klucze ukryte w kieszeni. A w zagrażających sytuacjach polecam zrobienie napastnikowi jajecznicy w spodniach...glanem
Niech wszyscy, którzy źle mi życzą, pocałują mnie w d*pę.
amaranth, przy dwóch lub więcej to kluczowym czynnikiem jest szczęście (fuks), a nie umiejętności. To co można zobaczyć na pokazach "przemocy" jakie organizują różne szkoły sztuk walki czy samoobrony to bajki:)
W jasnym pomieszczeniu otacza mistrza trzech typów, ustawiając się dookoła w odpowiednich odległościach, tak by wszystkich widział, a potem są tak uprzejmi by atakować pojedynczo i by każdy czekał na swoją kolej patrząc jak jego towarzysz obrywa:)
W realu jakoś nigdy się z czymś takim nie spotkałem:)
Halewicz, teraz są gazy w żelu, więc można pryskać i pod wiatr:P
Dobrym pomysłem są też paralizatory wyglądające jak telefony komórkowe - jak napadnie nas złodziej to można mu go "dać" do ręki:D
Ja nosze nóż, bo jest praktyczniejszy. Od lat nikt mnie nie napadł, mimo że chodzę po bocznych uliczkach najgorszych dzielnic, a nóż przydaje się do wielu innych rzeczy niż obrona. Najczęściej do otwierania opakowań:P
W jasnym pomieszczeniu otacza mistrza trzech typów, ustawiając się dookoła w odpowiednich odległościach, tak by wszystkich widział, a potem są tak uprzejmi by atakować pojedynczo i by każdy czekał na swoją kolej patrząc jak jego towarzysz obrywa:)
W realu jakoś nigdy się z czymś takim nie spotkałem:)
Halewicz, teraz są gazy w żelu, więc można pryskać i pod wiatr:P
Dobrym pomysłem są też paralizatory wyglądające jak telefony komórkowe - jak napadnie nas złodziej to można mu go "dać" do ręki:D
Ja nosze nóż, bo jest praktyczniejszy. Od lat nikt mnie nie napadł, mimo że chodzę po bocznych uliczkach najgorszych dzielnic, a nóż przydaje się do wielu innych rzeczy niż obrona. Najczęściej do otwierania opakowań:P
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
eeaaa: dokładnie przeczytałam Twój post. Wracasz późno z pracy I zgadzam się, że Orunia nie jest bezpieczną dzielnicą. Dlatego rozumiem Twoją troskę o własne bezpieczeństwo. Zmierzch zapada szybciej, mało ludzi wieczorami chodzi po ulicach. Nie ma znaczenia czy wracasz do domu z pracy czy z imprezy. W każdej dzielnicy można natknąć się na bandziora. W pewnych dzielnicach 3-miasta prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest większe. Niestety.
Niech wszyscy, którzy źle mi życzą, pocałują mnie w d*pę.