Widok
Jak facet nie pracuje, to wtedy powinien robić za tą kurę domową i być tym od podawania obiadu, wysłuchania i przytulania:p
Nie widzę w tym nic złego, skoro kobiety poszły do pracy, to mężczyźni MOGĄ zając ich miejsce w domu.
Tylko póki co, nawet dla zagorzałych feministek, ta wizja to sci-fi:P
>Do jednego konkretnego mężczyzny :) Nie uogólniam.
Ja uogólniłem;)
>a potem wstępuje w nią Slayer :D
I wtedy sporo facetów czuje się oszukanymi i się zwija, lub zaczynają kręcić na boku.
Podobnie z kobietami zresztą, gdy facet na początku jest rycerzem na białym koniu, a po kilku miesiącach jest po prostu Zdzichem, to czar pryska.
Odnośnie tego nie pracowania to też pisałem ogólnie jak to wygląda, nie odnosząc się do konkretnych przypadków, bo co człowiek to inna historia.
Tylko stwierdziłem że większość facetów nie przekreśli kobiety bo ta nie pracuje, a większość kobiet tak robi - i możesz to zaobserwować także na tym forum czytając ogłoszenia.
Zobacz w ilu kobiety poruszają ten temat, a w ilu ten temat poruszają mężczyźni. Nie wiem w ilu kobiety, bo nie liczę, ale nigdy od 10 lat nie widziałem tu faceta który by stawiał taki warunek.
I nie jest to ocena wartościująca, to tylko taki ogólny fakt i przykład tego jak się wzajemnie postrzegamy.
Nie widzę w tym nic złego, skoro kobiety poszły do pracy, to mężczyźni MOGĄ zając ich miejsce w domu.
Tylko póki co, nawet dla zagorzałych feministek, ta wizja to sci-fi:P
>Do jednego konkretnego mężczyzny :) Nie uogólniam.
Ja uogólniłem;)
>a potem wstępuje w nią Slayer :D
I wtedy sporo facetów czuje się oszukanymi i się zwija, lub zaczynają kręcić na boku.
Podobnie z kobietami zresztą, gdy facet na początku jest rycerzem na białym koniu, a po kilku miesiącach jest po prostu Zdzichem, to czar pryska.
Odnośnie tego nie pracowania to też pisałem ogólnie jak to wygląda, nie odnosząc się do konkretnych przypadków, bo co człowiek to inna historia.
Tylko stwierdziłem że większość facetów nie przekreśli kobiety bo ta nie pracuje, a większość kobiet tak robi - i możesz to zaobserwować także na tym forum czytając ogłoszenia.
Zobacz w ilu kobiety poruszają ten temat, a w ilu ten temat poruszają mężczyźni. Nie wiem w ilu kobiety, bo nie liczę, ale nigdy od 10 lat nie widziałem tu faceta który by stawiał taki warunek.
I nie jest to ocena wartościująca, to tylko taki ogólny fakt i przykład tego jak się wzajemnie postrzegamy.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
"Ambitnemu facetowi nie będzie przeszkadzało że kobieta nie pracuje"
Poniekąd masz rację. W końcu ktoś musi ogarnąć dom, zająć się dziećmi, dopilnować spraw, zrobić zakupy. Podać obiad, nalać herbatki, przytulić, wysłuchać :)
"czy jest tym niereformowalnym leniem - jak ujęła to UT tam powyżej (co ciekawe, to określenie jest stosowane tylko do mężczyzn:p)"
Do jednego konkretnego mężczyzny :) Nie uogólniam.
"Ogólnie faceci mają małe wymagania w stosunku do kobiet. Jeśli kobieta byłaby taka jak ten opisany przez UT facet, czyli ładna i zabawna, to większości by to wystarczyło;)"
Uuuu, małe wymagania to raczej na początku, prędzej czy później oczekiwania wzrosną :) Wszak ładna i zabawna kobieta cały czas być nie może, gdyż jak sama nazwa wskazuje jest kobietą. W ciągu miesiąca rzez trzy tygodnie jest łagodna niczym bieszczadzkie ballady, a potem wstępuje w nią Slayer :D
"Kobiecie zawsze przeszkadza że facet nie pracuje. "
Pomówienia, złe języki ludzkie. Anty, takie myśli chyba Ci się ze smarkania robią. Podejrzewam, że większość osób, gdyby mogła nie pracować, rzuciła by robotę bez mrugnięcia okiem. W ogromie domostw jednak to mężczyzna zarabia więcej i taka pensja, to podstawa utrzymania rodziny. A często bywa, że i dwie wypłaty ledwo starczają.
Wszystko też zależy z jakiego powodu facet jest bezrobotny :) Choroba, brak ofert, brak zainteresowania pracodawców, niepełnosprawność, to jakieś argumenty. Natomiast ten wspomniany przeze mnie młody bóg, nie pracował, bo mu się nie chciało. Długi zaczęły go przerastać a on nic z tym nie robił. Żył lekkodusznie na czyjś koszt a to nie jest w porządku wobec osób, które wykorzystywał naciągając na kasę.
Poniekąd masz rację. W końcu ktoś musi ogarnąć dom, zająć się dziećmi, dopilnować spraw, zrobić zakupy. Podać obiad, nalać herbatki, przytulić, wysłuchać :)
"czy jest tym niereformowalnym leniem - jak ujęła to UT tam powyżej (co ciekawe, to określenie jest stosowane tylko do mężczyzn:p)"
Do jednego konkretnego mężczyzny :) Nie uogólniam.
"Ogólnie faceci mają małe wymagania w stosunku do kobiet. Jeśli kobieta byłaby taka jak ten opisany przez UT facet, czyli ładna i zabawna, to większości by to wystarczyło;)"
Uuuu, małe wymagania to raczej na początku, prędzej czy później oczekiwania wzrosną :) Wszak ładna i zabawna kobieta cały czas być nie może, gdyż jak sama nazwa wskazuje jest kobietą. W ciągu miesiąca rzez trzy tygodnie jest łagodna niczym bieszczadzkie ballady, a potem wstępuje w nią Slayer :D
"Kobiecie zawsze przeszkadza że facet nie pracuje. "
Pomówienia, złe języki ludzkie. Anty, takie myśli chyba Ci się ze smarkania robią. Podejrzewam, że większość osób, gdyby mogła nie pracować, rzuciła by robotę bez mrugnięcia okiem. W ogromie domostw jednak to mężczyzna zarabia więcej i taka pensja, to podstawa utrzymania rodziny. A często bywa, że i dwie wypłaty ledwo starczają.
Wszystko też zależy z jakiego powodu facet jest bezrobotny :) Choroba, brak ofert, brak zainteresowania pracodawców, niepełnosprawność, to jakieś argumenty. Natomiast ten wspomniany przeze mnie młody bóg, nie pracował, bo mu się nie chciało. Długi zaczęły go przerastać a on nic z tym nie robił. Żył lekkodusznie na czyjś koszt a to nie jest w porządku wobec osób, które wykorzystywał naciągając na kasę.
Mam wymagania takie, żeby mężczyzna nie był na niższym poziomie intelektualnym ode mnie. I mam to gdzieś, czy jest łysy czy ma włosy, czy jest wysoki czy niski, czy gruby czy chudy. Mam mieć z nim o czym gadać jak już uwiąd starczy go dopadnie :) i w kościach będzie łupało.
Z doświadczenia widzę, że mężczyźni mają często problem z tym, że kobieta w czymś jest od nich lepsza. I mam wrażenie, że często szukają ładnych, zgrabnych, zadbanych lalek. Ale mnie tacy mężczyźni nie interesują, bo co mi po takim mężczyźnie- a po kilku latach co? wymiana mnie na młodszy model??
Z doświadczenia widzę, że mężczyźni mają często problem z tym, że kobieta w czymś jest od nich lepsza. I mam wrażenie, że często szukają ładnych, zgrabnych, zadbanych lalek. Ale mnie tacy mężczyźni nie interesują, bo co mi po takim mężczyźnie- a po kilku latach co? wymiana mnie na młodszy model??
Dlatego mówiłem, że dla kobiety facet zawsze musi pracować, nawet jak kobieta ma dobrą pracę i zarabia że starcza dla dwojga i jeszcze zostaje. Facet w takich samych okolicznościach nawet woli jeśli kobieta nie pracuje, bo wychodzi z założenia że ją kocha, więc woli by się nie musiała męczyć.
Nie chcesz za dużo, i wielu facetów nawet woli te mądre niż te ładne, bo mądre mogą stać się jeszcze mądrzejsze, a te ładne... no niestety, czas jest nieubłagany. Lepiej zatem mieć kobietę z którą z wiekiem można pogadać, niż taką która z wiekiem nie stanowi już "żadnej" wartości:p
Problem w tym jak zbudowany jest nasz system podrywu. To najczęściej mężczyźni podrywają kobiety. A jako że podrywają najczęściej nieznane sobie kobiety, lub bliżej nieznane. Nie mogąc więc sugerować się ich wnętrzem, jako punkt odniesienia biorą ich powierzchowność.
Z drugiej strony, smutna prawda jest taka, że im ktoś ładniejszy, tym może być gorszy pod względem intelektu i osobowości, bo wiele rzeczy dostaje na ładny uśmiech (w szerokim znaczeniu tego pojęcia). Brzydsza osoba musi dać z siebie więcej by zostać zaakceptowana.
Dlatego płeć piękna zyskuje urodą i na nią stawia, jednocześnie będąc podziwiana i pożądana mimo braku ku temu obiektywnych powodów. A płeć brzydka musi się starać, i wciąż balansuje na granicy akceptacji, walcząc z coraz to bardziej rosnącymi wymaganiami kobiet.
Możliwe też że kobiety mają wysokie mniemanie o sobie (w dużej mierze przez tą urodę) i dlatego mają dużo większe wymagania w stosunku do mężczyzn niż mężczyźni w stosunku do kobiet.
Nie chcesz za dużo, i wielu facetów nawet woli te mądre niż te ładne, bo mądre mogą stać się jeszcze mądrzejsze, a te ładne... no niestety, czas jest nieubłagany. Lepiej zatem mieć kobietę z którą z wiekiem można pogadać, niż taką która z wiekiem nie stanowi już "żadnej" wartości:p
Problem w tym jak zbudowany jest nasz system podrywu. To najczęściej mężczyźni podrywają kobiety. A jako że podrywają najczęściej nieznane sobie kobiety, lub bliżej nieznane. Nie mogąc więc sugerować się ich wnętrzem, jako punkt odniesienia biorą ich powierzchowność.
Z drugiej strony, smutna prawda jest taka, że im ktoś ładniejszy, tym może być gorszy pod względem intelektu i osobowości, bo wiele rzeczy dostaje na ładny uśmiech (w szerokim znaczeniu tego pojęcia). Brzydsza osoba musi dać z siebie więcej by zostać zaakceptowana.
Dlatego płeć piękna zyskuje urodą i na nią stawia, jednocześnie będąc podziwiana i pożądana mimo braku ku temu obiektywnych powodów. A płeć brzydka musi się starać, i wciąż balansuje na granicy akceptacji, walcząc z coraz to bardziej rosnącymi wymaganiami kobiet.
Możliwe też że kobiety mają wysokie mniemanie o sobie (w dużej mierze przez tą urodę) i dlatego mają dużo większe wymagania w stosunku do mężczyzn niż mężczyźni w stosunku do kobiet.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
A czy to jest fair, że mężczyzna patrzy na urodę, ubiór i wiek- jakby kobieta nie miała w sobie nic więcej.
Czy jak chciałabym, żeby mężczyzna pokochał mnie za to jaka jestem a nie za to jak wyglądam to chcę za dużo?
A to, że mężczyzna ma pracować- tak nie wyobrażam sobie być z Ferdynandem Kiepskim w związku nawet jakby kobiety piały na jego widok. Wolę przeciętnego ale ciepłego i pracującego :)
Czy jak chciałabym, żeby mężczyzna pokochał mnie za to jaka jestem a nie za to jak wyglądam to chcę za dużo?
A to, że mężczyzna ma pracować- tak nie wyobrażam sobie być z Ferdynandem Kiepskim w związku nawet jakby kobiety piały na jego widok. Wolę przeciętnego ale ciepłego i pracującego :)
Nawet nie wiesz jak wiele związków powstało bo sąsiadce czy koleżance z pracy potrzebna była pomoc, czy dodatkowa para rąk;)
Wpada do Ciebie kolega w pomiętej koszuli a Ty mówisz "daj to Ci ją wyprasuje" - i jemu się zapala lampka, "oho, jaka uczynna i dba o mnie" i mniej lub bardziej świadomie zaczyna widzieć kobietę, a nie tylko koleżankę;)
I nie chodzi o wchodzenie w związek dla wzajemnej wymiany dóbr i usług - chociaż do tego sprowadza się coraz więcej związków. Chodzi o to że miłość zawiera w sobie dobrowolną inicjatywę niesienia pomocy. I czynem można wyzwolić uczucie.
Wpada do Ciebie kolega w pomiętej koszuli a Ty mówisz "daj to Ci ją wyprasuje" - i jemu się zapala lampka, "oho, jaka uczynna i dba o mnie" i mniej lub bardziej świadomie zaczyna widzieć kobietę, a nie tylko koleżankę;)
I nie chodzi o wchodzenie w związek dla wzajemnej wymiany dóbr i usług - chociaż do tego sprowadza się coraz więcej związków. Chodzi o to że miłość zawiera w sobie dobrowolną inicjatywę niesienia pomocy. I czynem można wyzwolić uczucie.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Różnica pomiędzy ambicją mężczyzny a kobiety jest taka, że ta samcza odnosi się wyłącznie do pracy, a kobieca rozciąga się na całe życie.
Takie dwa cytaty z Twojej wypowiedzi:
> czy ona na pewno chce lepszego? Może taki przeciętny
>to jest to czego szuka i pragnie?
>Jak kobieta jest ambitna i wymaga to już be.
Ambitnemu facetowi nie będzie przeszkadzało że kobieta nie pracuje, czy jest tym niereformowalnym leniem - jak ujęła to UT tam powyżej (co ciekawe, to określenie jest stosowane tylko do mężczyzn:p)
Ogólnie faceci mają małe wymagania w stosunku do kobiet. Jeśli kobieta byłaby taka jak ten opisany przez UT facet, czyli ładna i zabawna, to większości by to wystarczyło;)
Kobiecie zawsze przeszkadza że facet nie pracuje.
Kobiety zawsze mają duże wymagania (porównując z nami, samcami). A te ambitne (przynajmniej wszystkie które poznałem) mają dużo większe niż przeciętna (czy jak wolicie, nie ambitna) kobieta.
Odpowiedź na Twoje pytania nasuwa się sama;)
Można przy tym podejrzewać że dla niej, "przeciętny" będzie poniżej przeciętnej, wręcz nieakceptowalnie poniżej przeciętnej.
Takie dwa cytaty z Twojej wypowiedzi:
> czy ona na pewno chce lepszego? Może taki przeciętny
>to jest to czego szuka i pragnie?
>Jak kobieta jest ambitna i wymaga to już be.
Ambitnemu facetowi nie będzie przeszkadzało że kobieta nie pracuje, czy jest tym niereformowalnym leniem - jak ujęła to UT tam powyżej (co ciekawe, to określenie jest stosowane tylko do mężczyzn:p)
Ogólnie faceci mają małe wymagania w stosunku do kobiet. Jeśli kobieta byłaby taka jak ten opisany przez UT facet, czyli ładna i zabawna, to większości by to wystarczyło;)
Kobiecie zawsze przeszkadza że facet nie pracuje.
Kobiety zawsze mają duże wymagania (porównując z nami, samcami). A te ambitne (przynajmniej wszystkie które poznałem) mają dużo większe niż przeciętna (czy jak wolicie, nie ambitna) kobieta.
Odpowiedź na Twoje pytania nasuwa się sama;)
Można przy tym podejrzewać że dla niej, "przeciętny" będzie poniżej przeciętnej, wręcz nieakceptowalnie poniżej przeciętnej.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
A może ambitnym kobietom, też jest ciężko?
Bo mężczyzna, który może jej się spodobał nie chce się z nią związać, bo ona taka ambitna i myśli a czym ja jej zaimponuję, przecież muszę być lepszy od niej. Ale czy ona na pewno chce lepszego? Może taki przeciętny to jest to czego szuka i pragnie?
Nie zgadzam się,z tym, że ambicje są wrogiem miłości.
Jeżeli mężczyzna jest ambitny to wszyscy się zachwycają, łącznie z kobietą, że łął jaki ambitny i cudowny facet zwrócił na mnie uwagę. Jak kobieta jest ambitna i wymaga to już be.
A co jest złego w tym, że singielka jest ambitna i ma wiele zajęć?
Jeżeli pozna kogoś wartościowego to na pewno znajdzie tyle czasu, że da radę pogodzić to z miłością. A miłość wręcz da jej jeszcze więcej siły do pracy. Dla chcącego nic trudnego można wiele rzeczy połączyć.
Bo mężczyzna, który może jej się spodobał nie chce się z nią związać, bo ona taka ambitna i myśli a czym ja jej zaimponuję, przecież muszę być lepszy od niej. Ale czy ona na pewno chce lepszego? Może taki przeciętny to jest to czego szuka i pragnie?
Nie zgadzam się,z tym, że ambicje są wrogiem miłości.
Jeżeli mężczyzna jest ambitny to wszyscy się zachwycają, łącznie z kobietą, że łął jaki ambitny i cudowny facet zwrócił na mnie uwagę. Jak kobieta jest ambitna i wymaga to już be.
A co jest złego w tym, że singielka jest ambitna i ma wiele zajęć?
Jeżeli pozna kogoś wartościowego to na pewno znajdzie tyle czasu, że da radę pogodzić to z miłością. A miłość wręcz da jej jeszcze więcej siły do pracy. Dla chcącego nic trudnego można wiele rzeczy połączyć.
Niestety, ale ambitne i bardzo aktywne kobiety przyciągają do siebie podobnych mężczyzn. Takich co chcą zdobywać i doświadczać, a nie kochać.
Na przeciętnego faceta, takie singielki działają deprymująco.
I wtedy kłamią, by ukazać się w lepszym świetle, by im zaimponować lub je oczarować, albo chociaż im dorównać.
Faceci którzy tego nie robią zwyczajnie nie mają u nich szans. Nawet z Twojego opisu, mimo że starasz się zrobić jej świetną reklamę, wynika że dziewczyna ma duże oczekiwania w stosunku do mężczyzny. A ambicję są wrogiem miłości.
Inaczej jest gdy się jest ze sobą 11 lat, mieszka się razem i ma się dzieci, a inaczej w pierwszych fazach związku, gdy poświęcany sobie wzajemnie czas jest kluczowym aspektem dla zaiskrzenia. Inaczej druga osoba jest tylko dodatkiem dopełniającym życie, a nie jego centrum.
To irytujące jak spędza się z kimś czas, a ta osoba zerka na zegarek, bo ma jeszcze wiele innych spraw do załatwienia danego dnia.
Jeśli ona marzy o miłości to powinna zmienić priorytety. Zwolnić, nauczyć się nie robić nic, cieszyć się upływającym czasem. Cieszyć się chwilą spędzoną z mężczyzną i brać go takim jakim jest:)
Jak da mu to wszystko odczuć, to szybko znajdzie kogoś wartościowego.
Tylko czy to właśnie tego chce?
Na przeciętnego faceta, takie singielki działają deprymująco.
I wtedy kłamią, by ukazać się w lepszym świetle, by im zaimponować lub je oczarować, albo chociaż im dorównać.
Faceci którzy tego nie robią zwyczajnie nie mają u nich szans. Nawet z Twojego opisu, mimo że starasz się zrobić jej świetną reklamę, wynika że dziewczyna ma duże oczekiwania w stosunku do mężczyzny. A ambicję są wrogiem miłości.
Inaczej jest gdy się jest ze sobą 11 lat, mieszka się razem i ma się dzieci, a inaczej w pierwszych fazach związku, gdy poświęcany sobie wzajemnie czas jest kluczowym aspektem dla zaiskrzenia. Inaczej druga osoba jest tylko dodatkiem dopełniającym życie, a nie jego centrum.
To irytujące jak spędza się z kimś czas, a ta osoba zerka na zegarek, bo ma jeszcze wiele innych spraw do załatwienia danego dnia.
Jeśli ona marzy o miłości to powinna zmienić priorytety. Zwolnić, nauczyć się nie robić nic, cieszyć się upływającym czasem. Cieszyć się chwilą spędzoną z mężczyzną i brać go takim jakim jest:)
Jak da mu to wszystko odczuć, to szybko znajdzie kogoś wartościowego.
Tylko czy to właśnie tego chce?
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
>Są zazwyczaj zainteresowani zaliczeniem kolejnej panienki a niektórzy sami tkwią już w związkach, ba bywają nawet "troskliwymi" mężami i tatusiami, gdzie weekend staje się odskocznią od rutyny.
taka natura
porzadny kot jednej dziury nie pilnuje
z drugiej strony dziewczyny same do takiego zainteresowania naklaniaja
>Pewnie w końcu znajdzie
sami na siebie trafia
jak chce szukac, niech znajdzie czas
u takiej zadbanej, aktywnej singielki jaka opisujesz chyba kiepsko z czasem
taka natura
porzadny kot jednej dziury nie pilnuje
z drugiej strony dziewczyny same do takiego zainteresowania naklaniaja
>Pewnie w końcu znajdzie
sami na siebie trafia
jak chce szukac, niech znajdzie czas
u takiej zadbanej, aktywnej singielki jaka opisujesz chyba kiepsko z czasem
>Nie tylko po Tobie. Wy "uczycie się" wymieniać żarówki, my "uczymy się" prasować sobie koszule. Ale trochę szkoda że tak się od siebie oddalamy, niszcząc te drobny wzajemne zależności.
teraz mowisz tak, jakby sama nieporadnosc wystarczyla do tego, zeby sie zwiazac i w pewien sposob od siebie uzaleznic
jestem jak najbardziej za byciem potrzebnym, ale w odpowiedniej kolejnosci
nie zaczne jakiemu badz prasowac koszul, dajac przy tym z checia wymieniac zarowki
moze jestem juz na tyle zepsuta, ze dla samej pomocy nie stworze zwiazku :)
teraz mowisz tak, jakby sama nieporadnosc wystarczyla do tego, zeby sie zwiazac i w pewien sposob od siebie uzaleznic
jestem jak najbardziej za byciem potrzebnym, ale w odpowiedniej kolejnosci
nie zaczne jakiemu badz prasowac koszul, dajac przy tym z checia wymieniac zarowki
moze jestem juz na tyle zepsuta, ze dla samej pomocy nie stworze zwiazku :)
"W którym wątku? W tym, co opisujesz ją jako speca od poszukiwań w necie nowo poznanych facetów?"
Anty, tak to ta. Ma za sobą dwa związki. Jeden trwał 3 lata, drugi niecały rok. W obu przypadkach zawiedli chłopacy, pierwszy zaczął ćpać, na początku się krył, potem już oficjalnie, zrobił się niemiły, zrobiły mu się zbyt luźne ręce. Z drugim nie wyszło, bo choć przystojny i zabawny chłopak z niego, to totalny leń był. Niereformowalny. Nie pracował, dużo ściemniał.
Ona jednak nie z tych, co zamiast ręki na powitanie podsuwają tyłek. Szuka chłopaka, bo marzy o miłości, ale większość facetów jak twierdzi, kłamie już na dzień dobry. Są zazwyczaj zainteresowani zaliczeniem kolejnej panienki a niektórzy sami tkwią już w związkach, ba bywają nawet "troskliwymi" mężami i tatusiami, gdzie weekend staje się odskocznią od rutyny. Inni pozornie ułożeni, okazali się chamami i wulgarnymi prostakami. Część chłopaków jak podejrzewam, zwyczajnie wstydzi się zagadać do ładnej dziewczyny. Zdarza się, że ona bywa zrezygnowana, zła, zniesmaczona. Mądrej dziewczyny nie zaspokoją komplementy dotyczące urody, chce rozmawiać, śmiać się, szuka człowieka z pasją, takiego który będzie ją pociągał pod wieloma względami. Pewnie w końcu znajdzie :D Ceni siebie i przespanie się z kimś ot tak dla zabawy chyba jej nie kręci. Takiej singielce jak ona chyba o wiele trudniej odnaleźć uczucie w mężczyźnie. Prędzej kogoś na raz, czy dwa. Co zaś do czasu dla mężczyzny. Jego obecność w życiu wcale nie musi ograniczać kobiecej aktywności, rezygnacji z zainteresowań. Sama jestem w związku od 11 lat i pracując też muszę podzielić czas na obowiązki domowe, zabawę z dzieckiem, zakupy, spotkania z przyjaciółmi. Na rozmowę i czułości, wspólne wyjścia i odpoczynek. Ponadto niemal codziennie jeżdżę na rowerze, robię co jakiś czas zdjęcia, czytam a w sezonie dbam o działkę. Da się? Da. Bycie razem nie oznacza wiszenia na partnerze od świtu po zmierzch, to cudowna świadomość że nie jest się samej/mu. To pozostawienie także chwili wytchnienia drugiej połówce, na relaks po pracy, chociażby przy "durnym" laptopie.
Anty, tak to ta. Ma za sobą dwa związki. Jeden trwał 3 lata, drugi niecały rok. W obu przypadkach zawiedli chłopacy, pierwszy zaczął ćpać, na początku się krył, potem już oficjalnie, zrobił się niemiły, zrobiły mu się zbyt luźne ręce. Z drugim nie wyszło, bo choć przystojny i zabawny chłopak z niego, to totalny leń był. Niereformowalny. Nie pracował, dużo ściemniał.
Ona jednak nie z tych, co zamiast ręki na powitanie podsuwają tyłek. Szuka chłopaka, bo marzy o miłości, ale większość facetów jak twierdzi, kłamie już na dzień dobry. Są zazwyczaj zainteresowani zaliczeniem kolejnej panienki a niektórzy sami tkwią już w związkach, ba bywają nawet "troskliwymi" mężami i tatusiami, gdzie weekend staje się odskocznią od rutyny. Inni pozornie ułożeni, okazali się chamami i wulgarnymi prostakami. Część chłopaków jak podejrzewam, zwyczajnie wstydzi się zagadać do ładnej dziewczyny. Zdarza się, że ona bywa zrezygnowana, zła, zniesmaczona. Mądrej dziewczyny nie zaspokoją komplementy dotyczące urody, chce rozmawiać, śmiać się, szuka człowieka z pasją, takiego który będzie ją pociągał pod wieloma względami. Pewnie w końcu znajdzie :D Ceni siebie i przespanie się z kimś ot tak dla zabawy chyba jej nie kręci. Takiej singielce jak ona chyba o wiele trudniej odnaleźć uczucie w mężczyźnie. Prędzej kogoś na raz, czy dwa. Co zaś do czasu dla mężczyzny. Jego obecność w życiu wcale nie musi ograniczać kobiecej aktywności, rezygnacji z zainteresowań. Sama jestem w związku od 11 lat i pracując też muszę podzielić czas na obowiązki domowe, zabawę z dzieckiem, zakupy, spotkania z przyjaciółmi. Na rozmowę i czułości, wspólne wyjścia i odpoczynek. Ponadto niemal codziennie jeżdżę na rowerze, robię co jakiś czas zdjęcia, czytam a w sezonie dbam o działkę. Da się? Da. Bycie razem nie oznacza wiszenia na partnerze od świtu po zmierzch, to cudowna świadomość że nie jest się samej/mu. To pozostawienie także chwili wytchnienia drugiej połówce, na relaks po pracy, chociażby przy "durnym" laptopie.
>mialabym placic za mozliwosc spedzenia ze mna czasu i seks?
>swietny pomysl
Wiem, to upokarzające, ale mężczyźni tak robią od setek lat.
W naszych czasach to całkowicie niezrozumiałe, ale wciąż popularne. A jako "usługa" dla kobiet, dopiero zyskuje na popularności.
>no to juz po mnie
Nie tylko po Tobie. Wy "uczycie się" wymieniać żarówki, my "uczymy się" prasować sobie koszule. Ale trochę szkoda że tak się od siebie oddalamy, niszcząc te drobny wzajemne zależności.
>swietny pomysl
Wiem, to upokarzające, ale mężczyźni tak robią od setek lat.
W naszych czasach to całkowicie niezrozumiałe, ale wciąż popularne. A jako "usługa" dla kobiet, dopiero zyskuje na popularności.
>no to juz po mnie
Nie tylko po Tobie. Wy "uczycie się" wymieniać żarówki, my "uczymy się" prasować sobie koszule. Ale trochę szkoda że tak się od siebie oddalamy, niszcząc te drobny wzajemne zależności.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
a ja myślałam że moja nieporadność jest wielkim minusem
lubie cie już;]
zdajesz sobie sprawę jak mi lekko się zrobiło
pełna piersią oddycham!!!!!!
czyli jednak nienormalne jest normalne
a nawet mogę się przyznać do tego,czego nie wiem ,nie umiem i nie pojmuje i bez zażenowania wsadzić w usta wskazujący palec i zrobić głupawo-słodka minę czarnej blondynki
pięknego dnia dzisiaj masz mieć ode mnie..wymodlę to
lubie cie już;]
zdajesz sobie sprawę jak mi lekko się zrobiło
pełna piersią oddycham!!!!!!
czyli jednak nienormalne jest normalne
a nawet mogę się przyznać do tego,czego nie wiem ,nie umiem i nie pojmuje i bez zażenowania wsadzić w usta wskazujący palec i zrobić głupawo-słodka minę czarnej blondynki
pięknego dnia dzisiaj masz mieć ode mnie..wymodlę to
>By wyjść i się pokazać, to tak. I jeszcze do seksu.
Chociaż oba zadania coraz częściej wypełniają wynajęci panowie.
mialabym placic za mozliwosc spedzenia ze mna czasu i seks?
swietny pomysl
>Kierowcy nie potrzebują, bo każda szanująca się singielka nie musi pokładać zaufania w facecie i woli zadzwonić po taksówkę;)
znane mi nie zaszly jeszcze tak daleko
>Jak umiesz sama wymienić żarówkę to już po Tobie:P
no to juz po mnie
to dlatego jestem "singielka" :)
Chociaż oba zadania coraz częściej wypełniają wynajęci panowie.
mialabym placic za mozliwosc spedzenia ze mna czasu i seks?
swietny pomysl
>Kierowcy nie potrzebują, bo każda szanująca się singielka nie musi pokładać zaufania w facecie i woli zadzwonić po taksówkę;)
znane mi nie zaszly jeszcze tak daleko
>Jak umiesz sama wymienić żarówkę to już po Tobie:P
no to juz po mnie
to dlatego jestem "singielka" :)
By wyjść i się pokazać, to tak. I jeszcze do seksu.
Chociaż oba zadania coraz częściej wypełniają wynajęci panowie.
Kierowcy nie potrzebują, bo każda szanująca się singielka nie musi pokładać zaufania w facecie i woli zadzwonić po taksówkę;)
I to wszystko trochę za mało by stworzyć związek.
Nieporadność użyta przeze mnie była słowem subtelnym, to musi być coś z wyższej półki - trzeba być istnym nieudacznikiem przynajmniej w 50% spraw, najlepiej w 70%:d
Jak umiesz sama wymienić żarówkę to już po Tobie:P
Chociaż oba zadania coraz częściej wypełniają wynajęci panowie.
Kierowcy nie potrzebują, bo każda szanująca się singielka nie musi pokładać zaufania w facecie i woli zadzwonić po taksówkę;)
I to wszystko trochę za mało by stworzyć związek.
Nieporadność użyta przeze mnie była słowem subtelnym, to musi być coś z wyższej półki - trzeba być istnym nieudacznikiem przynajmniej w 50% spraw, najlepiej w 70%:d
Jak umiesz sama wymienić żarówkę to już po Tobie:P
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
>Te singielki są super - wszystko mogą zrobić same, są samodzielne i nie potrzebują niczyjej pomocy. One tak naprawdę wcale nie potrzebują faceta, bo im dobrze i bez związku, a ten stanowi tylko ograniczenie ich wolności.
facet staje sie pozadany, gdy zbiliza sie sylwestra lub wesele
ale tylko na wejscie, potem bawia sie z innymi
czasem jako kierowca, wiec to juz ww. nieporadnosc :)
facet staje sie pozadany, gdy zbiliza sie sylwestra lub wesele
ale tylko na wejscie, potem bawia sie z innymi
czasem jako kierowca, wiec to juz ww. nieporadnosc :)