Widok
ja chodze do dr Januszewkiej . sympatyczna, z badaniami nie ma problemu. obsuwa to zwykle około godziny. zapisy... to jest wlasnie bolaczka, bo telefonicznie albo zajete albo nie odbieraja ( polozna w tym czasie ma kogos w gabinecie) , wiec czasem trzeba poswiecic kilka dni, zeby sie zapisac- nie mozna zapisac sie po wizycie.z badaniami jest tak, ze najpeirw musisz isc na nastepna wizyte i zobaczy je lekarz a potem je dostajesz do ksero. maja umowe z brussem na kartuskiej, ktory nie ma jeszcze podlaczenia do systemu, wiec nie mozesz zobaczyc ich przez net. ja musialam zmienic dawke leku, wiec podjechalam zeby zobaczyc chociaz te wyniki. czas oczekiwania to zwykle miesiac, ale czasem zwalniaja sie jakies terminy.
byłam też kiedyś u kijucia, myślę ze opinie negatywne wynikają z tego, ze jest 'mało empatyczny', ale konkretny i chyba dokładny - na pewno pilnuje cytologii i usg , no i wydaje mi się że 'nie cacka się z ciężarnymi' i z tego to wynika...więc jezeli komuś nie przeszkadza jego styl bycia-to zdaje się być ok
ja dzięki Panu K. omal nie urodziłam w 5 m-cu ciąży!!!męczyłam się, leżałam a on nie dopatrzył, że nie dał mi leków bo "źle spojrzał na wyniki badań"a na kolejnej wizycie jeszcze mi się za to oberwało i wyszłam z płaczem. Jestem jedną z tych, która czytając wcześniej o nim opinie chciała dać mu szansę,ale niestety... jak z ciążą jest ok to Pan K. też jest ok. Gorzej jak coś jest nie tak.... plus-zleca badania bez problemu.
Zgadzam się z opinią wyżej. Nie polecam tego lekarza, olewackie podejście. Byłam na 3 takich wizytach, gdzie lekarz chyba chciał popatrzeć tylko w oczy, godzina czekania, 5 minut wizyty aby przepisać witaminę D3 i zaproponować badania prenatalne u siebie w prywatnym gabinecie. Badanie połówkowe zrobił, ale nawet nie pokazał mi dziecka na monitorze, stwierdzając na sam koniec, że wszystko ok. Niektórzy lekarze pytają na początku, czy przyszła matka chce poznać płeć dziecka, a ja usłyszałam tylko: "Będzie Pani miała faceta, a co chciała Pani dziewuchę?" Bez komentarza...W dodatku czekałam ok. 10 minut rozebrana aż skończy rozmowę telefoniczną. Przez połowę ciąży zlecił tylko raz badanie moczu i krwi, czystość pochwy również tylko raz na początku była badana, chociaż już wtedy pojawiły się bakterie w moczu, zrobiłam wyniki sama, prywatnie, okazało się, że mam infekcję, po przyjmowaniu leków przepisanych przez "doktora"nic nie pomogło, dopiero po wizycie prywatnej dolegliwość ustąpiła. Nie polecam tej przychodni, położna pomyliła się w przepisywaniu danych do karty ciąży kilkakrotnie (cytomegalia była w różyczce itp). W dodatku te ciągłe opóźnienia i szybciej trafi się chyba 6 w totka jak dodzwoni do tej pseudo-przychodni (jednego dnia próbowałam ok. 50 razy). Najmniej przyjemna sytuacja spotkała mnie, kiedy na początku ciązy dostałam plamień, pojechałam tam i usłyszałam od położnej, że nie zostanę przyjęta i koniec rozmowy, na pytanie co mam robić: "Nie wiem proszę Panią, nie mamy dzisiaj miejsc". Nie chce nikogo tutaj oczerniać, tylko przestrzec, to są autentyczne fakty. Przez połowę ciąży byłam cały czas zestresowana, bo te ciągłe niedopatrzenia nie dawały mi spokoju i nie miałam zaufania do personelu, żałuję, że byłam taka głupia i wcześniej nie zmieniłam lekarza.
ja lecze sie u januszewskiej juz 10 lat, teraz prowadzi moja ciaze, wczesniej regularnie kazala robic badania jak cytologia, kiedy mialam 18 lat wyleczyla mi torbiel na jajniku. generalnie zlego slowa nie powiem, uprzejma, mila, przed kazda recepta na pigulki kazala robic badania krwi co uwazam za wazne. gabinet z usg co tez nie jest bez znaczenia. poczekalnia mala I faktycznie czekanie to norma, ale lekarz warty tego! jakby co przyjmuje tez prywatnie na hallera - wizyta od 100-150 zl ok.
klara , kazala ci robic regularnie cytologie tzn co ile ? 3 lata? ,bo na tyle przysluguje wedlug nfz?
ja do niej chodze juz kilka lat i musze zawsze sama domagac sie cytologii, pani dr skrupulatnie zaglada w kartoteke czy na pewno nie chce naciągnąc nfz na cytologie czesciej niz co 3 lata:)
robie co rok,odplatnie
ja do niej chodze juz kilka lat i musze zawsze sama domagac sie cytologii, pani dr skrupulatnie zaglada w kartoteke czy na pewno nie chce naciągnąc nfz na cytologie czesciej niz co 3 lata:)
robie co rok,odplatnie