Widok
Hej, w mojej firmie (jest ponad 10 lat na rynku), gdzie jest ponad 50 pracowników nie było nigdy żadnej imprezy integracyjnej, a nawet wigilii!
Przykre to, ale szef niestety nie patrzy na dobro swoich pracowników, patrzy tylko na siebie.
My za to zgrana grupką sami organizujemy sobie wieczorne wyjścia na miasto.
Przykre to, ale szef niestety nie patrzy na dobro swoich pracowników, patrzy tylko na siebie.
My za to zgrana grupką sami organizujemy sobie wieczorne wyjścia na miasto.
i o to chodzi - jak ekipa jest zgrana to się sama zintegruje, a nie na siłę po linii zawodowej z jakimiś "drętwymi" kolesiami lub "niedopieszczonymi" panienkami na które nie masz ochoty patrzeć i słuchać przez 8 godzin dziennie nagle "pstryk" i super się bawić a następnego dniaobrabianie tyłka i powrót do przeszłości - zbędna atrakcja
nie wiem czemu się tak spinasz, tam gdzie ja obecnie pracuje jest zatrudnionych ok. 40 osób w trzech oddziałach i wigilia jest zawsze, co prawda sami się też niej dokładamy bo zbiórka po 10 zł ale nie jest to majątek prawda???? a przy 40 osobach już 400 zł, wiemy też że szef dokłada drugie tyle (jak nie więcej). Wigilia w firmie, co roku w innym oddziale więc chcieć to móc prawda, nie tylko zasłanianie się kosztami.
Imprezy też są, zimą kulig a latem jakaś impreza na powietrzu typu paintball albo coś podobnego. I wcale nie kosztuje to majątku, z pensji nic nie potrąca za to.
Imprezy też są, zimą kulig a latem jakaś impreza na powietrzu typu paintball albo coś podobnego. I wcale nie kosztuje to majątku, z pensji nic nie potrąca za to.
Genaralnie chyba jest zdecydowanie mniej imprez ,ale niektórych firm
kryzys nie dotyczy. W tamtym roku była bardzo fajna impra firmy internetowej na 200osób , a np market robił imprezę dla wszystkich
pracowników w lesie i transport był po stronie pracodawcy. Od kas po prezesa który przyleciał z Francji.
kryzys nie dotyczy. W tamtym roku była bardzo fajna impra firmy internetowej na 200osób , a np market robił imprezę dla wszystkich
pracowników w lesie i transport był po stronie pracodawcy. Od kas po prezesa który przyleciał z Francji.
BAJKOWO ,przebrania, zabawa i rozrywka dla dzieci i dorosłych.
Pilotów 3 ,Gdańsk-Zaspa , www.jolka-fasolka.pl
Pilotów 3 ,Gdańsk-Zaspa , www.jolka-fasolka.pl
U nas jako takich imprez nie było, chyba, że sami sobie coś organizowaliśmy, lub ktoś ważniejszy przyjeżdżał z południa już z kasą gotową, reprezentatywną, wtedy w knajpach przy bulwarze tequili brakowało :] stare czasy... ale co zauważyłem - kumpele z roboty - one zawsze nie mają z kim dziecka zostawić! Jakbyśmy sobie (pomijając jakieś ważniejsze zjazdy) sami coś organizowali, toby ŻADNA nie przyszła, takie zołzy.... Z perspektywy czasu widzę teraz, jakie to zakłamanie.
I co Wam dają te imprezy pseudo integracyjne?
Też się fajnie na nich bawiłam. Do czasu.
Do czasu, kiedy okazało się że część ludzi na imprezie obrabia tyłki innym, tudzież po niej. Kto ile wypił, i jak się zataczał. Albo kto nie pił i dlaczego. Jakiś inny - dziwny. Nie pasuje do Nas.
A najlepsze jest to, że tyłek obrabiały Ci osoby, które na co dzień w pracy były Twoimi dobrymi koleżankami, kolegami.
Jedyna słuszna była Wigilia.
Też się fajnie na nich bawiłam. Do czasu.
Do czasu, kiedy okazało się że część ludzi na imprezie obrabia tyłki innym, tudzież po niej. Kto ile wypił, i jak się zataczał. Albo kto nie pił i dlaczego. Jakiś inny - dziwny. Nie pasuje do Nas.
A najlepsze jest to, że tyłek obrabiały Ci osoby, które na co dzień w pracy były Twoimi dobrymi koleżankami, kolegami.
Jedyna słuszna była Wigilia.
pracowałam w firmie którą organizuje imprezy integracyjne - nie ma czegoś takiego jak impreza integracyjna niezakrapiana!! jak alkohol nie jest zapewniony to uczestnicy sami z kieszeni wyjmują... ogólnie masakra. Obojętnie jaki temat miała impreza, czy była terenowa czy jakieś warsztaty zaawansowane każda jedna jest tylko po to żeby się napić. Masakra ;////