Odpowiadasz na:

Re: in vitro

HaniuB

"wierzcie mi, dla osoby, ktora pragnie dziecka, ma niesporzyta milosc matczyna czy ojcowska, nie ma roznicy czy jest to dziecko wlasne biologicznie czy adopotowane - prawdziwa... rozwiń

HaniuB

"wierzcie mi, dla osoby, ktora pragnie dziecka, ma niesporzyta milosc matczyna czy ojcowska, nie ma roznicy czy jest to dziecko wlasne biologicznie czy adopotowane - prawdziwa niespozyta milosc matczyna na takie rzeczy nie zwraca uwagi ... chyba ze mylimy ja z miloscia egoistyczna, samolubna."

Dla mnie różnica pomiędzy dzieckiem własnym i adoptowanym jest ogromna.Pomimo tego,co przeszłam nie chciałabym adoptowac dziecka i proszę nie pisz,że z tego powodu moja miłośc do mojego dziecka jest samolubna i egoistyczna bo to by było bardzo krzywdzące w stosunku do mnie i uczuc jakimi darzę swoją córkę.

Ja zwyczajnie nie chciałam dziecka dla samego faktu posiadania,ja chciałam/pragnęłam swoje własne,nasze z krwi i kości.
Nie wiem jakie byłoby moje zdanie na ten temat gdybym do dziś nie miała własnego,może by mi się zmieniło ale w momencie walki o ciążę i urodzenie swojego dziecka adopcja nie wchodziła w grę.

I wkurza mnie do dziś tekst - no jak nie możesz to zaadoptuj przecież jest tyle czekających w domach dziecka.
A skoro ja nie chcę,pragnę sama byc w ciąży doświadczyc cudu narodzin i miec wpływ na jego wychowanie od chwili narodzin to mam do tego prawo.

Tak samo jak mają prawo ludzie do adopcji skoro tego pragną i tak jak już pisałam chylę czoła bo to jest i trudna decycja i trudna droga.

"Na sasiednich lozkach lezaly dziewczyny po zabiegu - nie jest to SPA ale cierpienia tez nie bylo."

A dla mnie faszerowanie się chemią,zabieg pobierania jajeczek,transfer zarodka i cała otoczka laboratoryjnego i pozbawionego intymności procesu byłaby ogromnym cierpieniem ale gdybym nie była w stanie zajśc naturalnie i przede wszystkim byłoby mnie na to stac podjęłabym się tego dla cudu jakim była dla mnie ciąża i narodziny dziecka.

"5. aha, i jeszcze jedno. Bog dal czlowiekowi rozum, zdolnosci i wolna wole...nie wszystko co czlowiek stworzyl i czlowiek robi jesr sluszne. ot chocby bomba atomowa, kalasznikow czy inne ... czlowiek ma wolna wole i to on ponosi odpowiedzialnosc za swoje czyny, co nie oznacza, ze Bog sie pod tym podpisuje."

Każdy z nas odpowiada za swoje czyny,jestem wierząca,miałabym dylemat moralny stojąc przed wyborem in vitro (właśnie głównie z powodu tych wielu zarodków,które mogą aczkolwiek nie muszą powstac przy pierwszej próbie) ale chciałabym aby pozwolono mi decydowac czy mam się poddac temu zabiegowi bo to ja - jeśli już mowa o Bogu będę przed Nim odpowiadac za to co zrobiłam.

zobacz wątek
16 lat temu
~Asiula76

Odpowiedź

Autor

Ogłoszenie
Polityka prywatności
do góry