Odpowiadasz na:

Re: in vitro

Długo zastanawiałam się, czy napisać tutaj to, o czym myślę od początku powstania tego wątku, przez wzgląd na to, żeby nie zostało to odebrane jako próba oskarżania kogokolwiek i żeby nikt nie... rozwiń

Długo zastanawiałam się, czy napisać tutaj to, o czym myślę od początku powstania tego wątku, przez wzgląd na to, żeby nie zostało to odebrane jako próba oskarżania kogokolwiek i żeby nikt nie poczuł się zaatakowany.

Trudno rozmawiać o in vitro, kiedy nie ma się problemów takiej natury. Sama nie miałam problemu z zajściem w ciążę i nie potrafię powiedzieć, co by było gdyby... Nie wiem, jak wyglądałoby moje życie w przypadku, kiedy nie mogłabym mieć własnych dzieci i dlatego daleka jestem od oceniania, co jest dobre a co złe w tej kwestii.

Nasuwa mi się tylko jedna myśl, ale proszę, nie odbierajcie tego jako jakikolwiek atak. Wiele z Was pisze, że to, czy ktoś chce in vitro czy też nie powinno być jego (i jego sumienia) indywidualną sprawą, że powinien mieć prawo do decydowania o tym, jak należy w tej sytuacji postąpić i zrobić to w zgodzie z samym / samą sobą.

Po co nam w takim razie jakiekolwiek prawo? Może wyjdźmy wszyscy z założenia, że będziemy postępować w zgodzie ze swoim sumieniem - niech ci, którzy chcą mordować robią to (bo tak im podpowiada sumienie), ci, którzy chcą gwałcić - niech gwałcą, pijaństwo niech będzie dopuszczone dla tych, których sumienie nie ma nic przeciwko, narkotyki, eutanazja, in vitro... długo można by wymieniać.

Poprawcie mnie, jeśli się mylę, bo to było tylko takie moje pierwsze skojarzenie, ale nie mogłam się powstrzymać. Jak rozstrzygnąć tę kwestię? Jak nie stworzyć precedensu dla innych czynów "zgodnych z sumieniem"? Może źle rozumuję?

zobacz wątek
16 lat temu
mamtu

Cytat:

Odpowiedź

Autor

Ogłoszenie
Polityka prywatności
do góry