Widok
jak radzicie sobie ze stresem podczas slubu???
Czy Wy też tak stresowaliście sie podczas Waszego slubu???Ja to obawiam się, ze zwłaszcza w kosciele to będe tak zestresowana, że nawet przysięgi nie wypowiem, moj głos będzie drżał,no i najgorsze , że będe się trząść jak galareta...Już teraz jak sobie o tym pomysle, to cięzko mi się oddycha. Macie jakieś sposoby,jak poradzić sobie z tremą i z tym stresem???Zaznaczam, ze hebata melisa mi nie pomoze...na mnie mnie nie działa
Beti
my wczoraj byliśmy w kosciele i ksiądz przedstawił nam przebieg mszy. Po wyjściu mówie do Andrzeja ze dobrze ze wszystko sie powtarza za ksiedzem, bo jak ze stresu zapomnę jak mam na imię to on powie"Ja Lidia..."
A tak w ogóle to własnie tego sie boje ze coś pomylę, ręce będą sie trzęsły jak staruszce, wypadnie mi obrączka itp.
A tak w ogóle to własnie tego sie boje ze coś pomylę, ręce będą sie trzęsły jak staruszce, wypadnie mi obrączka itp.
troszkę ode mnie - przed wyjazdem do Kościoła - Smecta (nie będzie problemów z biegunką, a to chyba najgorszy objaw silnego stresu, a wiem, że nawet, jak się nie chce, stres jest) - więc o ten szczegół już nie trzeba martwić.
W czasie przysięgi patrzcie sobie głęboko w oczy, wtedy na pewno łatwiej
Narazie to mi przyszło do głowy, ale jak pomyślę, i się to Wam przyda, napiszę jeszcze...
W czasie przysięgi patrzcie sobie głęboko w oczy, wtedy na pewno łatwiej
Narazie to mi przyszło do głowy, ale jak pomyślę, i się to Wam przyda, napiszę jeszcze...
Beacia :) ja jestem z natury bardzo nieśmiała i w ogóle :) ale się uśmiechałam i było super, poza tym stoicie z przodu, przed Wami tylko Ksiądz i ministranci - reszty świata nie widać i naprawdę nie jest "źle" :)
A tak w ogóle, to co nas kieruje pod ołtarz - jesteśmy zmuszone, czy CHCEMY? Więc nie ma się czego bać :)
A tak w ogóle, to co nas kieruje pod ołtarz - jesteśmy zmuszone, czy CHCEMY? Więc nie ma się czego bać :)
Ja jestem osoba bardzo płaczliwą i szybko się wzruszam. lecz jak rano obudziłam się ogarnął mnie taki spokój trudny do opisania. Niczym się nie denerwowałam. Jedynie wkurzałam się na szwagra bo ponad godzine czekałam aby mnie odebrał od fryzjerki .
W kościele na przysiędze patrzyłam głeboko w oczy kochanemu i nie płakałam , bo wreszcie po 6 latach zostaliśmy małżeństwem, ale niestety łzy popłynęły jak Ave Maria śpiewaczka zaśpiewała :) i na podziękowaniach dla rodziców.
W kościele na przysiędze patrzyłam głeboko w oczy kochanemu i nie płakałam , bo wreszcie po 6 latach zostaliśmy małżeństwem, ale niestety łzy popłynęły jak Ave Maria śpiewaczka zaśpiewała :) i na podziękowaniach dla rodziców.