Widok

jak radzicie sobie ze stresem podczas slubu???

Wesele Temat dostępny też na forum:
Czy Wy też tak stresowaliście sie podczas Waszego slubu???Ja to obawiam się, ze zwłaszcza w kosciele to będe tak zestresowana, że nawet przysięgi nie wypowiem, moj głos będzie drżał,no i najgorsze , że będe się trząść jak galareta...Już teraz jak sobie o tym pomysle, to cięzko mi się oddycha. Macie jakieś sposoby,jak poradzić sobie z tremą i z tym stresem???Zaznaczam, ze hebata melisa mi nie pomoze...na mnie mnie nie działa

Beti
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja najbardziej obawiam sie tego że bede ryczeć jak bóbr ze wzruszenia na ślubie :( stres zaczyna mnie dopadać i nie wiem jak sobie z nim radzić :(

równiez prosz o porady :)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
my wczoraj byliśmy w kosciele i ksiądz przedstawił nam przebieg mszy. Po wyjściu mówie do Andrzeja ze dobrze ze wszystko sie powtarza za ksiedzem, bo jak ze stresu zapomnę jak mam na imię to on powie"Ja Lidia..."
A tak w ogóle to własnie tego sie boje ze coś pomylę, ręce będą sie trzęsły jak staruszce, wypadnie mi obrączka itp.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
troszkę ode mnie - przed wyjazdem do Kościoła - Smecta (nie będzie problemów z biegunką, a to chyba najgorszy objaw silnego stresu, a wiem, że nawet, jak się nie chce, stres jest) - więc o ten szczegół już nie trzeba martwić.
W czasie przysięgi patrzcie sobie głęboko w oczy, wtedy na pewno łatwiej

Narazie to mi przyszło do głowy, ale jak pomyślę, i się to Wam przyda, napiszę jeszcze...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
jesli ja bym patrzyła w oczy mojego przyszłego męża podczas przysięgi ...poryczałabym się ze wzruszenia a 1000%.... więc umówiłam się że będę patrzeć "w jego serce" :) ale zobaczymy może tez w oczy

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
podobno dobrze jest ... powiedzieć przysięgę na głos przed lustrem

WAŻNE - NA GŁOS :)

próbowałyscie ??

heheh , wcale nie takie proste

a potem dobrze zrobic to samo na głos przed narzeczonym , na próbę

jeszcze trudniej

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja też beksa jestem, ale ten stres to część którą trzeba przeżyć, trzeba sobie tylko dobry make-up zrobić ;)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
my nie próbowaliśmy, a wyszło nam przepięknie, nawet się uśmiechaliśmy słodko do siebie :)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no każdy reaguje ineczej :):):):):):):):)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dzis spróbuję
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no wlasnie, u mnie to napewno nie bedzie tak jak uCiebie, Beatko tr., będę tak zestresowana, to nic, że mówiłam to już przed lustrem i przed moim M, tam to na pewno wyjdzie inaczej :(

Beti
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
beattinka, powiem krótko:
ja sie nie boje stresu
ale że bede ryczeć non stop, yo bedzie beka
i słowa nei powiem

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja sie własnie obawiam streu, tej tremy!!!!

Beti
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Beacia :) ja jestem z natury bardzo nieśmiała i w ogóle :) ale się uśmiechałam i było super, poza tym stoicie z przodu, przed Wami tylko Ksiądz i ministranci - reszty świata nie widać i naprawdę nie jest "źle" :)
A tak w ogóle, to co nas kieruje pod ołtarz - jesteśmy zmuszone, czy CHCEMY? Więc nie ma się czego bać :)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
sters to pikuś
ja boje się płaczu
albo napadu śmiechu

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
dla mnie to nie jest pikus, boję się, że mnie tak sparaliżuje...

Beti
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A ja przeczuwam, że mnie właśnie ogarnie ten napad śmiechu, takie sytuacje mnie rozbawiają, nawet w USC i u księdza jak załatwialiśmy to było na wesoło :) No ale podzczas podziękowań dla rodziców to nie wiem czy łezki nie uronię.... zobaczymy :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja sie boję ze będzie tak poważnie ze w któryms momencie tez nie wytrzymam i zaczne się śmiac. Bo bardzo często zdarza mi się popadac ze skrajności w skrajnośc
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kropusia ,ja mam podobnie w czasie stresu napada mnie glupawka i zaczynam sie smiac ,wiec tez mam obawy dziewczyny ,chyba lepiej poplakac sie niz idiotycznie ,nerwowo chichotac ...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja jestem osoba bardzo płaczliwą i szybko się wzruszam. lecz jak rano obudziłam się ogarnął mnie taki spokój trudny do opisania. Niczym się nie denerwowałam. Jedynie wkurzałam się na szwagra bo ponad godzine czekałam aby mnie odebrał od fryzjerki .
W kościele na przysiędze patrzyłam głeboko w oczy kochanemu i nie płakałam , bo wreszcie po 6 latach zostaliśmy małżeństwem, ale niestety łzy popłynęły jak Ave Maria śpiewaczka zaśpiewała :) i na podziękowaniach dla rodziców.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry