Widok

jak się rodzi teraz w redłowie?

Witam wszystkich , mam termin porodu na koniec listopada i zastanawiam się nad wyborem szpitala. Najbliżej mi do redłowa ale słysze tyle nieprzychylnych opini od czasu zamkniecia porodówki w miejskim ,ze mam wątpliwości. czy może mi ktoś podpowiedziec jak tam jest w obecnej chwili?
Pozdrawiam ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja rodziłam w Redłowie. I uważam, że przynajmniej 3/4 z rzeczy wypisywanych tu to brednie. Spędziłam w szpitalu prawie 2 tygodnie - najpierw wywoływanie porodu i patologia, a później zakażenie wewnątrzmaciczne Małego. Personel w większości bardzo uprzejmy i pomocny, położne na sali porodowej bardzo miłe, lekarze też, na cały mój pobyt podpadły mi 2 położne. Opieka nad noworodkami super, lekarze robią wszystko żeby maluchy zdrowe wypisać do domu. Wygląd oddziału noworodkowego po remoncie jest super - minus to jedna łazienka na oddziale, ale dwa kroki dalej jest nowiutka łazienka. Wygląd patologii ciąży pozostawia wiele do życzenia, ale personel jest super. Chciałam rodzić w Wejherowie, ale niefajnie mnie tam potraktowano jak pojechałam na KTG, wcześniej chodziłam tam do szkoły rodzenia. Moja lekarz prowadząca ( z Zaspy) na reakcję lekarza z Wejherowa, który z wielką łaską zbadał mnie po KTG i z 5cm rozwarcia odesłał do domu, powiedziała, że taki profesjonalizm to można po kant 4 liter rozbić. Wejherowa jako tako nie oceniam, bo uważam, że najpierw trzeba samemu coś przeżyć a nie pisać podbarwione historie znajomych.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja rodzilam w redlowie w grudniu 2006
wyglad patologii pozostawia wiele do zyczenia...lazienki w stanie tragicznym grzyb na scianie u suficie czarno...personel bardzo mily podpadla mi jedynie jedna polozna twierdzac ze chyba za slabo mnie boli bo po mnie nie widac..ale olalam ja
porodowka...no wczasie zwiedzania w szkole rodzenia to pokazali nam sale do porodu rodzinnego ...z wanna telewizorkiem...a poniewaz byly 3 to za te 250zl trafila nam sie ta obok zwyklej porodowki bez tv i wanny smigalam do tej co jest miedzy patologia a sala dla odwiedzajacych...nowo wyremontowana
przyjscie Zuzi wspominam milo trafily mi sie fajne lekarki naprawe extra lekarz ktory mnie zszywal to arcydzielo stworzyl
do sciagnicia szwow wzielam sobie babeczke ze szkoly rodzenia bo nie chcialam zeby mnie ktos tam ogladal..

nastepne dni w szpitalu tez byly ok polozne mile...jedna mnie tylko wnerwila bo dziecko kupki nie moglo zrobic to poprosilam zeby pomogly bo mala wyla 3godz w srodku nocy budzac caly oddzial...wiec jak przypomnialam jakie maja obowiazki to bylo ok
no i maly minus bo jak bylo 1 szczepienie...a ja bylam akurat w lazience to wziely Zuzie sama...i powiedzialy moim wspollokatorkom ze ida szczepic...ja przychodze dziecka nie ma...wrocilo cale i zdrowe ale warknelam ze takie cos chyba nie powinno miec miejsca


I le ludzi tyle komentarzy




allegro Majka22-GDY ZAPRASZAM!!!FAJNE CIUSZKI ZA GROSZE
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
lezalam na patlogii okolo 1,5roku temu,zardzewiale szafki,obrzydliwe toalety,nie mowiac o obdrapanych scianach,niczym w szpitalu w odleglej Afryce.Polozne niemile ze szlag czlowieka trafia,nie mowiac juz o lekarzach,jeden byl mily-JEDEN!!
Co do porodu-kolezanka rodzila kilka dni temu-pekl wyrostek,zaczal sie porod,nerka przestala pracowac,zamkneli ja w pokoju dlatego ze......przeciez kazda boli jak rodzi!!!!przewieziona karetka na kliniczna w gdansku,uratowane dziecko i ona.W redlowie mozna leczyc jedynie KATAR.Ten szpital powinni dawno zamknac,bo w redlowie moga rodzic kobiety ktore nawet jakby rodzily w taksowce to nic by sie nie stalo-czyli kobiety ktorych porod i tak przebieglby bez zadnych komplikacji.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Chciałabym odświeżyć ten wątek, bo tydzień temu rodziłam w Redłowie i mogę się wypowiedzieć.

Jeśli chodzi o poród, to zaczynając od izby przyjęć nie mogę powiedzieć złego słowa o personelu. Z jednym wyjątkiem - pan doktor, który mnie badał był wyjatkowym mrukiem i arogantem!
Jesli chodzi o prodówkę, to rodziłam w sali nr 3, czyli tej ktora znajduje się koło dyżurki położnych i lekarzy. Żaden tam wypas - białe kafelki, ale czysto. Wszystkie sale sa teraz wyposażone w nowoczesne łóżka do porodu. Sala numer 1 jest najladniejsza, wyposażona w wanne i telewizor. Jeśli chodzi o sprzet np. KTG to dawno nadaje się do wymiany. Moje urządzenia nie rejestrowało tętna jak siedziałam na piłce i jak leżalam na boku. Jeśli chodzi o personel to trafiłam na super położne. Jedna (p. Marzenka) się mna opiekowała przez cały poród, co chwilę do mnie przychodziła sprawdzała jak się czuję. Badało mnie kilku lekarzy i wszyscy tez byli sympatyczni, choć samo badanie nie należy do przyjemnych :) Dziewczyna która równo ze mną rodziła w sąsiedniej sali i leżała w jednej sali na położniczym, także była pod wrażeniem personelu, na który trafiłyśmy. Natomiast, kolezanki, które rodziły po zmianie dyżuru, miały gorsze doświadczenia. Spotkały się z tekstami: "po co te kobiety ciągną tych chłopów na porodowkę?". Poza tym panie zajmowały się bardziej podżeraniem ciastek i plotkami niż rodzącą.

Jeśli chodzi o oddział położniczy, to warunki na salach są bardzo dobre. Sale są odnowione kilka lat temu, są komody do przewijania dzieciaczków. Łóżka są wysokie i nie ma podnóżków, więc jak sie jest całym obolałym to naprawdę ciężko się na nie wdrapywać, czy siedzieć i karmić, jak nogi zwisają. Dlatego jesli ktoś się tam wybiera rodzić, to niech kupi sobi w ikei podnóżek plastikowy (przyda się potem dla dzieciaczka ;)) ) Kilka razy dziennie sala jest sprzatana, wyrzucane są śmieci, codziennie położne pytaja o zmianę podkładów, na których się leży. Nie ma problemu ze zmianą reszty pościeli. Jedzenie naprawdę do zniesienia, a czasami wręcz bardzo dobre, aczkolwiek - jak to w szpitalu - porcje malutkie. Jedynie zupa mleczna była mało mleczna :)) Warto zabrać ze sobą własną herbatę w tym szałwię, bo dają tylko jedną na kolację, a rano jest kawa zbożowa. Przy dyżurce położnej jest czajnik, z którego można korzystać. W kuchni jest mikrofala, więc jak się poprosi to można sobie coś odgrzać.

Warto zabrać swój laktator, jesli ktoś ma, bo na oddziale są elektryczne, ale ostatnio dużo babek korzystało i był problem.

Obskórna jest łazienka na oddziale. Przede wszystkim jest tylko jedna, więc bywają kolejki. Poza tym wokół pryszniaca jest grzyb! Jest druga, dopiero odnowiona łazienka, która znajduje się koło windy. Tam są dwa prysznice i oddzielne dwie toalety, ale trzeba kawałek się przejść.

Jeśli chodzi o personel, to spędziłam tydzien na położniczym i poznałam chyba cały. Na palcach jednej ręki mogę policzyć osoby niemiłe, aroganckie: jedną położną od kobiet (taki suchotnik, którego nie ma chyba kto wydupczyć i wyżywa się na kobietach, które urodziły :)) ) dwie położne od noworodków i jednego ginekologa. Cała reszta super, albo przynajmniej w porządku. Panie od noworotków zawsze uśmiechnięte, pomocne. Kąpią wszystkie dzieciaczki codziennie rano, zawsze pożartują. Pomagają przystawiać dzieciaczki do piersi. Jedna to nawet w nocy chodziła po salach, w których płakały dzieci i pytała w czym jest problem. Jest super specjalistka od laktacji: Iwona Wróbel. To chyba najmilsza i najbardziej cierpliwa osoba na całym oddziale. Każdej kobiecie i jaj maluszkowi okazuje dużo ciepła. Pediatrzy, też super, odpowiadają na każde pytanie.
Jak w każdym szpitalu, najbardziej wnerwiające jest to, że każdy lekarz, czy położna ma swoje zalecenia. Zwłaszcza jeśli chodzi o laktację. Jedna mówi to, druga zupełnie co innego. Robią jednym slowem wodę z mózgu i człowiek sam musi wyciągnąć jakies wnioski i podjąć działania.

Jeśli chodzi jeszcze o to co jest dostępne na oddziale to podkładów z ligniny jest pod dostatkiem i wszystkim przyszłym rodzącym polecam korzystanie z nich. Nie kupujcie jakichś wkładek, podpasek, czy podkładów. Kupcie tylko przewiewne majtki jednorazowe. Nikt, nie krzyczy, że się w nich leży, muszą być ściągnięte tylko podczas obchodu ginekologicznego. Niestety w Redłowie nie dostaje się żadnej paczuszki z próbkami, nie dają tez kremu pośladkowego, chyba, że dziecko ma jakąś wysypkę (mi się akurat udało). Acha i rodzącej nie dają koszuli do rodzenia, trzeba mieć swoją. Po porodzie dziecko ubierają w szpitalny kaftanik i zawijają w szpitalną tetrę. Są też szpitalne rożki i kocyki, także nie trzeba brać swojego.

Nie ma odwiedzin w salach, gdzie leżą kobiety, ale pozwalają na chwilkę wejść mężowi zaraz po przewiezieniu z porodówki. Jest bardzo sympatyczna położna oddziałowa, która pozwoliła naszym mężom pójść z nami wziąć pierwszy prysznic. Pozwoliła tez wejść mężowi do sali, gdy zostałyśmy we dwie po wypisie pozostałych koleżanek. W pozostałych przypadkach wizyty są w sali odwiedzin, a dzieciaczki stoją za szybą. W święta jest tłok.

Rozpisałam się, ale mam nadzieję, że te informacje się komus przydadzą. Może inne Majówki dopiszą swoje opinie. Nie wypowiadam się na temat kompetencji lekarzy, bo nie mi to oceniać. Osobiście nie widziałam, aby się komuś krzywda stała.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0