Widok
Ja też się zastanawiałam jak byłam w Polsce dlaczego przez tyle miesięcy nie mogę znaleźć pracy ;/ ...
Odzywali się tylko tacy, którzy chcieli żebym przychodziła na darmowe dni próbne ... ;/
Spotkałam się też z taką babką, która powiedziała, że o tym, czy mnie przyjmą do sklepu z odzieżą będzie zależało czy spodobam się pozostałym pracownikom!! ;/ Jeżeli przez ten jeden dzień się im nie spodobam (?) to mogę pożegnać się z pracą... Oczywiście ten jeden dzień darmowy!!! Nie poszłam tam ;/
Odzywali się tylko tacy, którzy chcieli żebym przychodziła na darmowe dni próbne ... ;/
Spotkałam się też z taką babką, która powiedziała, że o tym, czy mnie przyjmą do sklepu z odzieżą będzie zależało czy spodobam się pozostałym pracownikom!! ;/ Jeżeli przez ten jeden dzień się im nie spodobam (?) to mogę pożegnać się z pracą... Oczywiście ten jeden dzień darmowy!!! Nie poszłam tam ;/
tak, te próbne darmowe dni to jakaś patologia. Ja rozumiem, że pracownika trzeba poznać (sprawdzić) itepe, ale sorry batory - ja płacę za dojazd na te dni, ja tracę zdrowie a ty pracodawco nie tracisz NIC!!!! Mało tego, po tygodniu wykonanej "próbnej" pracy usłyszę : No przykro mi, ale pan się nie nadaje :] To przykre i powinno być bardzo surowo karane. Apeluję do ludzi poszukujących roboty - CEŃCIE SIĘ, OD RAZU OLEWAJCIE "PRÓBNE PRACE" BO TO ŚCIEMA I STANOWI O KRĘTACTWIE I OSZUSTWIE!!! NIE DAJCIE SIĘ SFRAJERZYĆ!!!
Ala ja nie wiem ,ja już zdarłem dwie pary butów, wysłałem setki CV, wypaliłem dziesiątki litrów paliwa, spaliłem setki papierosów i nic jedyne co przychodzi mi do głowy to że jestem beznadziejny, do niczego się nie nadaję, nic nie potrafię, mam już dosyć i chyba w przyszłym tygodniu strzele samobója
a ja zaczynam interesować się dendrologią i do tego uczę się robić węzły żeglarskie ;) biorąc pod uwagę fakt, iż z powodu narastającej frustracji będącej efektem ubocznym milczącego telefonu wiedza na temat drzew i wiązania sznura w sam raz by w końcu przestać zadręczać się myślami "Jestem beznadziejna, do niczego się nie nadaję, nie mam pieniędzy, zyję na koszt rodziców...:( "