Widok
kiedy brzuszek zaczyna przeszkadzać?
Jak w temacie, najpierw się czeka na brzuszek, potem jest jakiś okres czasu kiedy wszystkie ciuchy wyglądają świetnie - większy biust i śliczny brzuszek ciążowy i kiedy to się kończy? Pytam o czas kiedy to brzuch zaczyna być....niewygodny. Zakładam, że widać go na przełomie 4/5 miesiąc - tak u mnie i jestem ciekawa ile się nim będę cieszyć :)
to ja jestem jakaś dziwna. Oczywiście ze mnie cieszy a jak sie rusza to cieszy 100 razy bardziej (znaczy jak mysle ze sie rusza) , ale cieszy kiedy stoje, chodze, jak siadam i mi sie spodnie wbijaja w brzuch....albo nie moge sie schylic do butow to jest to pewien...dyskomfort. Oczywiscie radosc jest wieksza ale pytam o ten dyskomfort, przyzwyczaję się czy już tak ma byc?
Wszystko jest bardzo indywidualne. Mnie np. biust nie urósł ani o milimetr :D
Brzuch zaczął mi przeszkadzać w połowie 8 miesiąca. Przy depilacji wyginam sie jak krab paralityk, a i tak ręce okazuja się za krótkie :D Przewrócenie się z boku na bok w nocy to dla mnie niezłe przedsięwzięcie logistyczne, ale cóż... z przerażeniem obserwuję kalendarz i wiem, że będę tęsknić za moim balonem...
Brzuch zaczął mi przeszkadzać w połowie 8 miesiąca. Przy depilacji wyginam sie jak krab paralityk, a i tak ręce okazuja się za krótkie :D Przewrócenie się z boku na bok w nocy to dla mnie niezłe przedsięwzięcie logistyczne, ale cóż... z przerażeniem obserwuję kalendarz i wiem, że będę tęsknić za moim balonem...
Najgorsze jest dla mnie schylanie sie, wiec najgorsze są dla mnie rozrzucone skarpetki mojego mąża po zimi. Wycwaniłam się jednak i przesówam nogą wszytskie jego rzeczy w kąt żebym nie widziala i sam je później podnosi. Nistety buty czy skarpetki maskara, depilacja jeszcze gorzej, no i dla mnie ciężkie jest zmywanie, bo przechyla mnie do przodu i muszę zaprzeć się głową o szafkę,heh
Jestem w 8 miesiącu, a problemy z tymi czynnościami miałam już od 6 bo sporo mi brzusio urósł na początku, teraz raczej już wolniutko.
Jestem w 8 miesiącu, a problemy z tymi czynnościami miałam już od 6 bo sporo mi brzusio urósł na początku, teraz raczej już wolniutko.
mi się przytrafiła małe bęc z krzesła. Klapnełam jak pączek:) od 8 miesiąca czułam sie trochę niezgrabnie no i męczliwość zdcydowanie większa, najgożej z wchodeniem po schodach- sapałam jak lokomotywa:) a co do talerzy na brzuchu to mam nawet zdjęcie jak brzuch mi robił za podstawek pod picie:), najfajniejszy to był dla mnie drugi trymestr- nic nie dolegało i brzuch jeszcze nie za duży.
mi zaczął przeszkadzać w 7. miesiącu. Pewnie, że uwielbiam swój brzuchol, bo to jednak domek mojej córeczki ;) Ale... mógłby być trochę mniejszy :) Nie mam już równowagi (zresztą nigdy jakoś nie grzeszyłam cudownym błędnikiem) i czasami zdarza mi się iść jak pijanej.
Problem z ubraniem skarpetek, z zakładaniem i wiązaniem butów (w tym mi mąż pomaga), ze spaniem (na brzuchu, na plecach- odpada).
A na uczelni, gdzie przerwy pomiędzy ławkami są dość wąskie, to czuję się jak wieloryb, bo jak ktoś chce przejść, to muszę się tak "wsuwać", a nie daję rady brzucha wsunąć pod ławkę :P
Problem też jest np. w SKMce, jak chcę dokądś przejść.
A co mnie trochę denerwuje, to to, że niektórzy myślą, że jak kobieta jest w ciąży, to jej wielki brzuch jest publiczny i każdy może sobie pomacać. Nie jestem jakaś niedotykalska i nawet lubię, jak ktoś delikatnie pogłaska po brzuchu czy zachwyca się kopami Maleńkiej, ale jak ktoś prawie mi obcy, taki "na cześć", od razu zabiera się do macania, to mam ochotę powiedzieć mu coś arcymiłego. Czasami jednak człowiek nie ma ochoty być dotykany... ;)
Problem z ubraniem skarpetek, z zakładaniem i wiązaniem butów (w tym mi mąż pomaga), ze spaniem (na brzuchu, na plecach- odpada).
A na uczelni, gdzie przerwy pomiędzy ławkami są dość wąskie, to czuję się jak wieloryb, bo jak ktoś chce przejść, to muszę się tak "wsuwać", a nie daję rady brzucha wsunąć pod ławkę :P
Problem też jest np. w SKMce, jak chcę dokądś przejść.
A co mnie trochę denerwuje, to to, że niektórzy myślą, że jak kobieta jest w ciąży, to jej wielki brzuch jest publiczny i każdy może sobie pomacać. Nie jestem jakaś niedotykalska i nawet lubię, jak ktoś delikatnie pogłaska po brzuchu czy zachwyca się kopami Maleńkiej, ale jak ktoś prawie mi obcy, taki "na cześć", od razu zabiera się do macania, to mam ochotę powiedzieć mu coś arcymiłego. Czasami jednak człowiek nie ma ochoty być dotykany... ;)