Odpowiadasz na:

Re: kochanki

Zgadzam się z tobą Joanno. Zwłaszcza z początkową wypowiedzią.Nie mówię tutaj z doświadczeń żony ale niestety kochanki. Bardzo kochającej kochanki. Nie głupiej małolaty którą coś swędziało ale... rozwiń

Zgadzam się z tobą Joanno. Zwłaszcza z początkową wypowiedzią.Nie mówię tutaj z doświadczeń żony ale niestety kochanki. Bardzo kochającej kochanki. Nie głupiej małolaty którą coś swędziało ale dorosłej kobiety po kilku związkach. Przeszłam już wszystkie etapy gdy związek się zakończył. Rozpacz,kołatanie serca, brak oddechu, płacz, nienawiść. Etap depresji kiedy potrafiłam się tygodniami nie myć się tylko leżeć, nieprzytomnego obiadania, głodzenia. Zapadłam na wszystkie możliwe choroby. Naraz. Etap niewyobrazania sobie życia bez tego człowieka. Następny pozornej oboętności , że niby już tak nie zalezy a jednak oczy dookoła głowy bo może.. I ten który teraz jest po dwóch latach wychodzenia z piekła. Etam wyciszena, czasem obrzydzenia do samej siebie, pogardy do nas obojga i żalu. Etap ciszy i zauważania że życie się jednak jeszcze nie skończyło...
To tyle ze strony kochanki, zdradzającej. Co najdziwniejsze - wiem że to mimo wszystko, mimo straconych lat - to był on ale przestrzegam wszystkie kobiety przed romansowaniem, na cudzym nieszczesciu szczescia nie zbudujesz a wszystko złe wróci do ciebie.

zobacz wątek
16 lat temu
~Ja

Cytat:

Odpowiedź

Autor

Polityka prywatności
do góry