Widok

kochanki

Witam! Powiedzcie mi co to za "kobiety" ze ide do lozka z zajetym facetem, z rodzina, wiedzac ze ow facet ma problemy w zwiazku i im to nie przeszkadza w nawiazaniu romansu...chociaz zdaja sobie sprawe ze to tylko na chwile, ze jak klopoty sie skoncza to facet je i tak pusci kantem...zdaja sobie sprawe ze sa samotne, niemlode, i "pod ręką" i latwo je zbajerowac opowiadajac jakies nieszczesliwe historyjki...a pozniej "męczą???" faceta mailami, telefonami ( ze az trzeba aparat tel wylaczac?) zeby spedzal z nimi wieczory, weekendy, jadal z nimi sniadanka itp , a wiedza ze w domu czeka zona i dzieci przede wszystkim...czy one maja sumienie, czy maja szacunek do siebie, zeby zameczac takiego faceta o ciagle spotkania, wiedzac ze on nie chce sie spotykac , bo to tak na prawde chodzilo tylko o niezobowiazujace bzykanko.... daja sie kilka razy "bzyknac" bo sa pod reka, a czego one oczekuja?ze szczescie sie do nich usmiechnie w koncu?...jak mozna byc taka nachalna kobieta?jak mozna chciec zniszczyc komus zycie...jak mozna wydzwaniac do zony i pytac sie o niego? jaki trzeba miec tupet? skad sie takie kobiety biora?jakies zdesperowane, ktore niepotrafia znalezc sobie wolnego faceta tylko daja sie zlapac na jakies ckliwe historie...a potem nie jest im wstyd ze facet im mowi ze nie chce bo ....blebleble...naczytalam sie troche o tym i jak taka kobieta moze patrzec na siebie w lustrze ...ze kazdy facet mowi : jestes wspaniala i cudowna , zostanmy przyjaciolmi, ale musze ratowac rodzine itp...? czy to nie zalosne cos takiego uslyszec? ja tego nie rozumiem bo nie dalabym sie tak zeszmacic...ale co czuja "takie kobiety" wlazac z butami, z premedytacja w czyjes zycie...? nie rozumiem..mialy nadzieje na cos wiecej, meczyly sentymentalnym bzdetami, marzyly sobie o wspolnym zyciu, mieszkaniu razem itp ...a tu co? zalosne...a moze maja jeszcze nadzieje, czytalam ze umartwiaja sie "takie"nad tym facetem i swiecie wierza ze gdyby nie rodzina to bylby z nia, szczesliwy, a tak to musi sie meczyc...a nie mysla o tym ze ze facet po poprostu boi sie ze w ferworze zlosci poleci taka do zony i o wszystkim opowie...boze jakie to tragiczne...skad sie biora takie kobiety...??? o czym one mysla??
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
On też bardzo chce ale pogubił się w uczuciach,mówi że potrzebuje czasu, a ja nie daję sobie rady, strasznie cierpię,udaje że wszystko jest ok, a po nocach płaczę żeby nikt nie widział, biorę leki na uspokojenie i chodzę do psychologa...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Cięzka sprawa. Jeżeli masz taką możliwość wyprowadź się do rodziców na jakis czas. Przemyśł tą sprawę i daj mu czas. Może to pomoże. Sam zdradziłem swoją dziewczynę, przyznałem się do tego. Widziałem jak cierpi i od tego czasu nigdy wiecej. torche czasu mineło zanim wszystko wrocilo na dobra droge, ale tego chciałem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pomóżcie.
Mąż mnie zdradził,wybaczyłam- ale najgorsze jest to ze mnie nie kocha i mi o tym powiedział, wydaje mu się, że kocha ją.Spędził raptem 2 dni z nią i imponuje mu ,że to ona kazała mu ratować nasz związek.Zaczynamy wszystko od nowa, ale czy to ma sens- bez miłości, czy jest szansa że miłość powróci?Że on zakocha się we mnie na nowo?Mamy dwójkę wspaniałych dzieci 4 latka i 2-miesięczne - on powtarza że mimo wszystko mamy dzieci...ale ja strasznie cierpię,czuję się upodlona upokorzona, mam wrażenie że mu wcale nie zależy, nie spodziewał się że wybaczę, myślał że go wyrzucę z domu(tak byłoby najprościej ale jak się kocha...).Myślałam ze zdrada boli -ale bardziej boli to że nie kocha po 9 latach małżeństwa...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
A ja uważam jedno... że kochanka czy kochanek idąc do łóżka z takim mężem czy żoną kogoś, powinien się zastanowić, bo jeśli to ma być tylko seks, to niech poszuka kogoś kto nie jest w związku, a jak liczy na coś więcej to nasuwa mi się takie pytanie "i jak osiągniesz to że będziecie razem nie boisz się że on/ona zrobi tobie to samo co twej poprzedniczce, poprzednikowi?"
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
I znowu Cię popieram !!!! :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
buninka...chodzilo o to, ze ostola bardzo czesto krytycznie o wielu osobach i tematach sie wypowiada...te klotnie rozne...jakis temat kredytow i inne takie...pisac moze pewnie...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiesz co Ostoła,moj zwiazek jest naprawde szczesliwy, i smialo twierdze,ze pewny....smuci mnie jednak,ze w Twoich oczach pewnie i tak sie rozleci,bo zaczął sie jak zaczął....

jestesmy tyle lat,a ja z kazdym dniem Kocham mocniej...nie zaluje niczego,choc bylo ciezko,ciezko jest walczyc o Milosc gdy tylu ludzi jest przeciwnych,ale WARTO....Warto przec do przodu i nie poddawac sie,dzis smialo moge powiedziec,ze wygralam...Mam dom,milosc,rodzine-tak jak Ty....mimo,ze moj zwiazek zaczął sie inaczej..tragiczniej.Dzis nie zaluje niczego i moglabym przejsc przez to raz jeszcze,bo KOCHAM I JESTEM KOCHANA...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
Widze,ze temat jeszcze nie umarl.....
tak jak pisalam,ja ukradlam i jesresmy szczesliwi....ale dzis nie o tym,ale o bylej zonie-wczesniej tam pisalam,ze byla zona mojego partnera to maga materlialistka i co???Dzis mam ochote ja udusic,podwyzszyla nam alimenty do prawie 3 tys,a wiecie dlaczego,bo dostalam na urodziny auto,ktore i tak planowalismy kupic,cokolwiek kupimy nowego,musimy biegac po sadach bo ona chce wiecej kasy....Gdzie oni ja płodzili????Jest pazerna nie bedzie miala nawet tej kwoty co miala do tej pory..za 5 dni rodze syna i nie mam juz nerwow do tej kobiety...a zapomnialam dodac,ze jeszcze chce rente dla siebie,a przeciez pracuje...TAKZE TAKIM KOBIETA MOJE DROGIE MACIE PRAWO KRASC MEZOW,BO ONA MA WRAZLIWOSC ZDECHLEJ SWINI,A MANIERY MARTWEJ...
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 4
Ostola niestety ma rację. Nie jestem szczęśliwa. Ale też nie jestem nieszczęśliwa. Wpadłam w jakiś marazm. Chcę i nie chcę zarazem. Może inaczej. Chcę, ale chcę żeby to był ktoś wyjątkowy, ktoś kto spełni moje wymagania, co graniczy z cudem. Z drugiej strony nie mam zamiaru obniżyć poprzeczki bo znam siebie i wiem, że to nie przetrwa. Nie mam zamiaru również szukać, lub też doszukiwać się w tych mężczyznach tych cech których szukam bo to nie ma sensu. Ja po prostu odnoszę wrażenie że moja druga połówka nie istnieje.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A co w tym złego??!! Chyba po to jest forum! Też bym się więcej wypowiadała gdyby było tu mniej takich oszołomów jak ty. Nie rozumiem dlaczego się jej akurat w tym momencie czepiłeś/łaś.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
oj Ostola....jak Ty uwielbiasz to forum i brac bardzo czynny udzial w prawie kazdym temacie...masakra...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mężczyźni lubią "poskramiać złośnice"
Mój tego zapragnął oświadczając mi się :)
___________________________________________________

"A gdyby tak świat leżał u Twych stóp...?"

''Nie odkładać marzeń, bo nie zmieszczą się na półce"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ale ja bynajmniej nie twierdze, ze malzenstwo jest jedyna sluszna droga. Jest to droga dobra dla mnie i sama bardzo wierze w te instytucje, ale nie krytykuje innych wyborow.
Natalia w swoim poscie nie sprawiala wrazenia szczesliwej (takie przynajmniej ja odnioslam wrazenie)... moze sie myle. Stad ten moj apel o chciejstwie i determinacji. Ale oczywiscie nic na sile. Ja kiedy postanowilam zmienic swoje zycie, to nie zakladalam, ze teraz bede polowac na meza. Wrecz przeciwnie, chcialam przez jakis czas byc zupelnie sama zeby byc w stanie wsluchac sie w siebie, wyciszyc sie i skupic nad praca nad moim charakterem (a raczej charakterkiem ;-) Tak sie po prostu zlozylo, ze napatoczyl sie taki jeden ;-)) i do dzis oczepic sie nie chce... :-D
Zupelnie opatrznie mnie rozumiecie, ja nie twierdze, ze znam jedyna sluszna recepte na szczescie. Dziele sie tylko swoimi doswiadczeniami... A noz komus pomoga w borykaniu sie z problemami.
Tara Marta urodziła sie 06/09/2010 o godz 10:17 ważąc 3,9 kg i mierząc 53 cm
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ostola, przeważnie zawsze sie z tobą zgadzałam, ale tym razem uważam że nie masz racji. Dlaczego uważasz że jedyna i właściwa droga w życiu kobiety to małżeństwo? Dlatego że ty się tak zmieniłaś to i inne kobiety mają zostawić wolność i tak zrobić? "Wszystko zależy od tego jak mocno się chce i jak się nad tym pracuje" coś tak napisałaś - a jaki sens jest chcieć coś na siłę? To dobrze że jesteś teraz bardzo szczęśliwa, ale może Natalia jest teraz też bardzo szczęśliwa?

Natalia - nie zmieniaj się dziewczyno bo będziesz żałować. Twoje dylematy biorą się tylko z tego że jesteś mniejszością ze swoim normalnym i wyzwolonym życiu, a wszystkie inne kobiety z twojego otoczenia idą tę "jakże słuszną i właściwą" drogą. Widzisz, znam dziewczynę, która takim wpływom i presjom uległa założyła "normalny" związek i wyszła za mąż. Męczy się teraz bardzo i gdyby mogła cofnąć czas to na pewno pokierowałaby swoim życiem inaczej.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czyli odpowiada Ci taki sport i nie szukasz partnera na cale zycie? Moze rzeczywiscie kompletnie nic nie rozumiem.... albo Ty gubisz sie w zeznaniach. Pisalas ze nie chcesz tak zyc, ze czasem czujesz sie jak szmata. No ale jesli na tym polega innosc Twojego zycia... Kazdy przeciez szuka dla siebie innej niszy...Moja dewiza odnosi sie do wielu aspektow zycia, bynajmniej nie tylko materialnych.
A co do mojego szczescia, to powiem szczerze ze niewiele go w zyciu zaznalam. Dopoki nie otworzylam sie na zmiane jakies 5 lat temu i nie wywrocilam swojego zycia do gory nogami. A teraz - nigdy nie bylam szczesliwsza!
Wcale nie uwazam, ze jestes gorsza. Zle mnie zrozumialas. napisalam o swoim przykladzie "ku pokrzepieniu dusz". A co do starania... coz... znam Cie na tyle ile mi powiesz, a z tego co piszesz odnosze wrazenie, ze malo sie starasz...
Swoja droga bardzo mi przypominasz mnie sama sprzed paru lat.... No ale to wszystko moze byc tylko bardzo mylnym wrazeniem wyciagnietym spomiedzy wierszy... Przeciez nic o sobie nie wiemy...
Tara Marta urodziła sie 06/09/2010 o godz 10:17 ważąc 3,9 kg i mierząc 53 cm
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kompletnie mnie nie zrozumiałaś. Moje życie nie jest byle jakie. Jest inne. Bo wolę być sama niż z byle kim, bo wolę być sama niż się poświęcać, bo nie uznaję kompromisów, bo nie uważam żeby małżeństwo mi w czymkolwiek w życiu pomogło. Jak każdy człowiek mam uczucia i potrzeby. Dlatego "ten sport"/"ta zadawa" jest w moim życiu obecna. Jak każdego dręczą mnie pewne dylematy, a niekiedy i wyrzuty sumienia. Jestem tylko człowiekiem. A Twoja dweiza życiowa może się odnosić do rzeczy materialnych, bo w uczuciach rządzą inne prawa. Nie każdy ma tyle szczescia w życiu co Ty, ale to nie znaczy że jest gorszy, czy że się mniej stara.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
"Nie chcę tak żyć, ale nie potrafię inaczej." Marna to wymowka. Zawsze mozna inaczej. Moja dewiza zyciowa: wszystko jest kwestia chciejstwa i determinacji. Ale jasne, ze tak od chwili do chwili, od ramion do ramion jest po prostu latwiej. Tak jak pisalas nie musisz sie wcale wysilic... Jak nie podoba Ci sie Twoje zycie, to po prostu wez sie w garsc, zrob w koncu cos zamiast biernie godzic sie na to co Ci stanie na drodze.
Ja sama tez mialam dosc "szmatlawy" okres w zyciu... I tez mi sie wydawalo, ze inaczej nie dam rady, bo juz taka jestem... Az w koncu powiedzialam sobie dosc! czas na zmiany... I jestem teraz zupelnie inna osoba. I na tyle otworzylam sie na zmiane, ze zupelnie z nienacka pojawila sie w moim zyciu milosc. I mam teraz prawdziwy dom, meza, szczescie, uczciwosc i przede wszystkim szacunek do siebie.
Nie pisze tego, zeby Ci dopiec jaka to ja jestem super, a jaka Ty jestes zla. Tylko po to zeby Cie pokazac, ze mozna. Jesli sie tylko tego naprawde chce. Inaczej do konca zycia bedziesz sie godzic na takie byle jakie zycie, bo w glebi duszy wydaje Ci sie ze na wiecej nie zaslugujesz, bo nie masz do siebie szacunku...
Tara Marta urodziła sie 06/09/2010 o godz 10:17 ważąc 3,9 kg i mierząc 53 cm
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja równiez jestem kochanką. Trochę z wyboru trochę z przymusu. Nie potrafię stworzyć "normalnego" związku. Więc spotykam się z mężczyznami "dla sportu". Było kilku wolnych, byli też żonaci. I to nie ja ich szukałam, to oni znajdowali mnie. Obecnie spotykam się z żonatym męzczyzną. Przyznał się, twierdząc że między nimi już nic nie ma i to małżeństwo to tylko formalność. Nie wiem czy to prawda czy nie.
Czasami czuję się jak szmata, jakby moje ciało było zabawką w rękach innych, a czasami czuję jakbym to ja się bawiła. Ale co ja na to poradzę, że nie potrafię się zakochać, że nie potrafię zbudować zdrowej relacji?
Nie chcę tak żyć, ale nie potrafię inaczej.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
Kasiu w mnie nie ma zadnej zjadliwosci w stosunku do kobiet! Bynajmniej! Po prostu nie mam szacunku do kobiet takich jak Ty, ktore wpieprzaja sie w malzenstwo dla sportu, tylko po to zeby "pobawic sie czyjas lopatka". Tak jak napisalas zupelnie nie chodzilo Ci o jakiekolwiek fundamenty i budowanie zwiazku. Tyle o Tobie wiem ile mi powiesz... A taki wlasnie wizerunek siebie tu namalowalas. Ja mam w sobie wiele wyrozumialosci, wiele historii ktore pisze nam zycie jestem w stanie zrozumiec. Ale wyrachowania i zimnego wykalkulowania NIE.
A co do mojego meza to zupelnie sie nie martwie o jego wiernosc. Za bardzo jest we mnie zakochany miloscia gleboka i namietna, zeby szukac szczescia gdzie indziej.
Tara Marta urodziła sie 06/09/2010 o godz 10:17 ważąc 3,9 kg i mierząc 53 cm
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kiedy ja wlasnie pisalam, ze znam rozne przypadki, te stereotypowe i te mniej oczywiste.... Ile kochanek tyle historii. Nie oceniam. Bynajmniej! Natomiast potepiam takie zwiazki dla sportu o jakich pisala Kasia. Nie mam dla takich kochanek (ani takich mezow) krzty szacunku.
Jestem zwyczajnie ciekawa jak to jest z tym zaufaniem. Ja gdybym byla w takiej sytuacji mysle, ze zawsze mialabym pewne obawy pamietajac jak zwiazek sie zaczal... Ale moze da sie to jakos przezwyciezyc... Z drugiej strony fakt, ze start takiego zwiazku jest duzo trudniejszy niz "standardowych", prawdopodobnie bardziej umacnia wiezi. Jak sie musi stawic czolo bliskim, ktorzy zajmuja strony, oceniaja i potepiaja z zasady bez wglebiania sie w temat, to chcac nie chcac trzeba byc silniejszym i ponad wszystko pewnym swego...
Uwazam, ze to ciekawy to temat... Kazdy ma prawo do szczescia... Moze i czasem trzeba je "ukrasc".
Tara Marta urodziła sie 06/09/2010 o godz 10:17 ważąc 3,9 kg i mierząc 53 cm
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry