panie wojtku, czy nie myślał pan o zmianie zawodu?jako instruktor jest pan do niczego.wrzeszczący- albo dla odmiany milczący, szarpiący za kierownicę furiat.prawojazdy zdałam za 4 razem, ale nie dzięki temu panu.Godziny wykupione u innych instruktorów skorygowały błędy, które przez 30 godzin wpajał mi pan wojtuś.jeden instruktor z zawsze zajętymi terminami, dostosować się trzeba do niego.do dziś jak widzę bordowe punto na poboczu ul.subislawa to dostaję dreszczy.chcielismy pisać skargi ( bo jest nas ok 15 osób), ale z czasem się rozeszło po kościach, chociaż uraz i niesmak pozostał...pani magdo!czas na refleksję, pani mąż psuje dobrą reputację pani szkoly.