Widok

kto wierzy w sny?

Kto wierzy w sny? Lub może bardziej, czy one coś oznaczają?
Nie wiem jak Wy, ale najgorsze bajanie zaczyna się u mnie wtedy, gdy nie śpię zbyt mocno, mam kłopoty z przejściem w sen głęboki.
Czy jeżeli kilka razy śni się ta sama lub bardzo podobna, jednoznaczna scena z tą samą osobą i za każdym razem we śnie mówię "Nie. Nie możemy", to znaczy, że w rzeczywistości chciałabym takiej sytuacji. Czy chciałabym, ale wiem, że to zakazany owoc?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Za późno na edit:

Ta rozmowa już była.. Sorki WDR za nieuwagę.
Nie jestem całkowicie bezużyteczny.. Mogę zostać użyty jako zły przykład.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
O faak :D Ale urwał :D Nie mogę się doczekać takiej rozmowy.
Nie jestem całkowicie bezużyteczny.. Mogę zostać użyty jako zły przykład.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@ta zasada się sprawdza przy wszystkim tylko nie przy związkach...

zatem liczę na twoje poparcie gdyby gdzieś na forum rozmowa zeszła na seks z tamponem ;]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sprawdza się. Tylko trzeba sprawdzić, zasmakować drugiej osoby, zamiast rzucać się niczym w przepaść, od pierwszego dnia myśląc, że to na zawsze, że dom, że dzieci, że wnuki i nie może być inaczej.
Jak widzisz, że relacje są niesatysfakcjonujące to siadasz naprzeciw osoby, z którą jesteś i mówisz co myślisz i co czujesz. Ja tak zawszę robię i zawsze się to sprawdza:) Choć zwykle jest to moja ostatnia rozmowa z tą osobą:D Ale przynajmniej nie mogę powiedzieć, że straciłem lata czy miesiące na coś beznadziejnego;)

>no ale...się spróbowało :D

Raczej kupiło się winnicę, by spróbować jakie wino się tam produkuje:p
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ta zasada się sprawdza przy wszystkim tylko nie przy związkach :D a potem się ląduje w beznadziejnej relacji, z której ciężko wyjść :D no ale...się spróbowało :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To nie jest ani przyjaźń ani iskra, to raczej ciekawość:p
Jeśli obie osoby są wolne, to wyznaję zasadę, że lepiej spróbować i żałować niż żałować, że się nie spróbowało.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Raczej zostanę na razie przy swoich snach :) może będzie okazja podczas delegacji czy szkolenia. To tez klasyk. A może lepiej zostawić to tak jak jest. Większość moich związków zaczynała się od iskry, pierwszego spojrzenia czy wrażenia. Jeden tylko miał źródło w przyjaźni i skończył się dla mnie bardzo boleśnie. Nie było mi aż tak żal związku, jak przyjaźni.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie odważyłbym się na takie stwierdzenie, że na pewno nic by nie wyszło. To trzeba sprawdzić. Z takim myśleniem żadne związki nie mają szans. I popatrz na myślenie odwrotne, poznajesz kogoś, jest przyjaźń lub chemia, próbujecie ze sobą być, i gdy zaczynacie, okazuje się, że w relacjach związkowych jesteście całkiem inni i nie umiecie się dogadać. Kto wie, co by się zdarzyło, jeśli poszlibyście do łóżka? Może właśnie pojawiłaby się chemia i wszystko byłoby na swoim miejscu, a obecnie nie jest, bo oboje się hamujecie przez stanowiska, które piastujecie?

Fantazja szef-podwładny, klasyk;) Aż grzech tego nie skonsumować. Zamień kawę na drinka, udajcie, że wypiliście o jednego za dużo i ups;)
Cóż, każdemu zdarza się popełnić błąd pod wpływem alkoholu;) A jak się spodoba, to po prostu popełnicie go kolejny raz:p
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
My się dobrze znamy, lubimy. Mamy swoje numery telefonów, pijemy razem kawę, celebrujemy wspólne posiłki - w pracy, na przerwach. Dlatego mogę powiedzieć, że z tego związku nic by nie wyszło. Generalnie bardzo entuzjastycznie i optymistycznie podchodzę do nowych znajomości Tu z pewnością hamuje mnie praca i klimaty w niej panujące (jedna pani drugiej pani), a dwa że pomimo sympatii i tego, że wizualnie kolega mi odpowiada, to nie mogę się w to pakować, bo jestem jego szefową.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
oj wcale nie taka babska ;)
osobnik płci męskiej z mojego bliskiego otoczenia także się za nią wziął (za książkę w sensie :D) i rzekł, że sensowna :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Bo to babska książka.. zatem nie dziwoląg, że łatwiej Ci wchodzi :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
czytam teraz "kobiety, które kochają za bardzo"....i szczerze mówiąc wynoszę z tej książki dużo więcej niż z potęgi podświadomości ;) idealnie trafna psychoanaliza zachowań ludzkich w aspekcie doboru znajomych, towarzyszy życia czy środowiska ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tu nie chodzi o sugestie.
Mówiłem, że jest nieco nawiedzona :D
Ale Murphy dosyć dobrze pisze o tym, co dzieje się w naszym mózgu.
Jak podświadome mechanizmy wpływają na świadome działanie.
I pod tym kątem polecam jej lekturę.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
o ;) mam, czytałam ale nie zmieniła mojego myślenia :D chociaż faktycznie- dla ludzi podatnych na sugestie będzie idealna :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Grzybków nie polecam.
Mógłbym polecić coś innego, ale jest to zakazane w regulaminie Forum.
Coś, co działa raz na zawsze. Już nigdy więcej się po żadne gie.. tego typu nie sięgnie :D

Polecam natomiast "Potęgę podświadomości".
Książka nieco nawiedzona, ale dobra.
Tłumaczy od groma mechanizmów naszego mózgu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
>Wszyscy wszystko wiedzą o innych i taki romans nie byłby niezauważony.

To oczywiste, co wcale nie oznacza, że inni odebraliby to jako coś nienaturalnego, obrzydliwego czy niemoralnego;) To zwykła rzecz. Ludzie są ciągle w ruchu, zbliżają się do siebie i oddalają, relacje robią się bliższe lub chłodniejsze, to naturalna kolej rzeczy.

>A jak pracować wspólnie po zakończeniu takiej zażyłości?

W związkach szkolnych też człowiek nie rzuca szkoły, gdy związek się kończy, zwyczajnie uczy się funkcjonować obok tej osoby, a z czasem jest to już naturalne.

>Obydwie strony musiałby mieć do tego taki sam stosunek, nie mogłyby się zaangażować emocjonalnie, a w rzeczywistości nie jest to takie proste.

Dlaczego nie mogłyby?
Czy jak idziesz na randkę, to rozważasz, jak będziecie razem mieszkać za 20 lat, gdzie poślecie dzieci na studia?
Tutaj za dużo odrzucasz, za dużo przekreślasz, za dużo myślisz... za bardzo pochłania Cię lęk przed niewiadomym.
Zwyczajnie do niego podejdź, zagadaj, poproś o numer telefonu, zaproś na kawę... A potem zobaczysz, jak się to dalej potoczy.

>W tym, jednym przypadku, wiem, że taki związek byłby skazany na porażkę,

Dlaczego tak sądzisz?
I mówiąc, że wiesz, masz na myśli którą część siebie? Bo zdaje się, że Twoja podświadomość może mieć inne zdanie:p
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zgadzam się z Tobą, że w szkole, czy w pracy łatwo nawiązać kontakt i zbliżyć się do kogoś, choćby przez fakt, że dużo czasu się spędza w jednym środowisku. I tak jak w szkole mi to nie przeszkadzało, było czymś naturalnym, to w pracy jest już gorzej. Moja firma jest dość specyficzna, można rzec skostniała. Wszyscy wszystko wiedzą o innych i taki romans nie byłby niezauważony. Jeszcze, żeby to był ktoś spoza działu/sekcji w której pracuję. W tym, jednym przypadku, wiem, że taki związek byłby skazany na porażkę, dlatego nic poza fizycznym kontaktem nie wchodziłoby w grę. A jak pracować wspólnie po zakończeniu takiej zażyłości? Obydwie strony musiałby mieć do tego taki sam stosunek, nie mogłyby się zaangażować emocjonalnie, a w rzeczywistości nie jest to takie proste.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@wdr, zawsze jak widzisz coś czego nie rozumiesz to winą obarczasz niewinne grzybki? Musisz mieć spore doświadczenie :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Spędzamy tyle czasu ucząc się i pracując, że to naturalne łączyć się w pary z osobami, które mamy na wyciągnięcie ręki. Wręcz nienaturalne zdaje się szukanie kogoś daleko, kogoś obcego, by w razie czego łatwo zerwać kontakt. To jakby z góry zakładać porażkę i wszystko co złe.

Mi tam nigdy nie przeszkadzało romansować w pracy czy szkole. Właściwie moja obecna praca to jedyna, w której moje stosunki służbowe ze współpracownikami nie wykraczają poza firmę. I jest to dla mnie strasznie sztuczne.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Po pierwsze miłości i miłostki, romanse itd. w pracy, to nigdy nie jest dobry pomysł.
A po drugie zależność służbowa.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry