Widok

nnt: mój pies umiera - czy lepiej go uśpić?

Mój pies bardzo poważnie zachorował. Jest to złośliwy nowotwór, który postępuję w straszliwym tempie. Od kilkunastu dni codziennie jest gorzej - pies stopniowo traci siły. Od kilku dni nie jest już w stanie stanąć na nogach, tylko leży w jednym miejscu i ewentualnie próbuje się czołgać, ale na to też nie ma siły. Nie wiem co robić - znajomy weterynarz stwierdził, że uśpienie psa jest dla niego wielkim stresem i nie jest to takie proste (trzeba znaleźć żyłę, a to stary pies i trudno to zrobić), że lepiej pozwolić mu odejść w spokoju. Teraz część rodziny nie chce go uśpić z tego powodu. A ja nie mogę patrzeć jak tak leży całymi dniami pod domem i pewnie bardzo cierpi. Dodam, że to pies wielkiej rasy i za bardzo nie ma możliwości go gdzieś przenieść itp. Co najlepiej zrobić w tej sytuacji?
popieram tę opinię 12 nie zgadzam się z tą opinią 8

uśpić, niech nie męczy się
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Hej jestes tu? Czy Twoj pies mial chloniaka skory?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

OKeeeeeeej
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Polecam usługi firmy Pamiętaj o mnie zajmującej się pochówkami zwierzaków domowych. Oferują sprawne i profesjonalne podejście do sprawy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3

Straszne stracić przyjaciela, my leczymy kotke, już jest po wycięciu guza,wspieramy ją jak możemy. Dostaje nawet specjalny wspomagający preparat Neoplasmoxan Cat. Na prawde skuteczny
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

Jeśli zwierzę cierpi i nie da się go efektywnie wyleczyć (poprzez efektywnie - znana przyczyna i operacja, która skutecznie wyeliminuje przyczynę, a nie pół-środki) to moralnie słuszne jest uśpienie zwierzęcia.

Radzę wystrzegać się weterynarzy, którzy korzystając z naszego bólu będą przedłużać życie zwierzaka (a to można robić dosyć długo) kosztem jego cierpienia, naszego cierpienia i co najważniejsze naszych pieniędzy.

Najgorsze mendy potrafią jeszcze wjeżdzać na psychikę właścicieli. Jak to, pani/pan mu nie pomoże, a tutaj mamy terapię, która może coś zrobi, ale nie możemy być pewni bo nie znamy przyczyny, koszt 5tys zł no ale jeszcze szpital i tam dodatkowe 2 tys" Kij im w oko.

Pamiętajcie, że każde zwierzątko kiedyś umrze. Naszym obowiązkiem jest nie przedłużanie jego cierpienia.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1

tomasz
2022-08-26 10:00:20
a co potem? co zrobić ze szczątkami? na cmentarz zwierzęcy czy skremować?
można nawet do domu sobie na kominku postawić w urnie żeby nie zapomnieć o zwierzaku
https://rememberme-forever.pl/urna-dla-psa/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

a co potem? co zrobić ze szczątkami? na cmentarz zwierzęcy czy skremować?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

wickedwoman
2011-07-01 23:40:49
to bardzo boli...strasznie ci współczuję
moją suczkę uśpiłam kilka lat temu ponieważ już nie jadła- anie chciałam żeby umierała cierpiąc śmiercią głodową
mój pies był już bardzo wyczerpany, trafiłam na ludzkiego weterynarza-myslę, że to jest b.ważne-nie idź do byle kogo
właściwie od razu jak zaczął jej podawać ten zastrzyk odpłynęła, była już bardzo słaba, lekarz mi powiedział, że bardzo się męczyła, i że to był ostatni moment....
ale bądź tu człowieku mądry...
uśpienie jest "dobrym" rozwiązaniem jeśli jest takie w tej sytuacji
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Również u mojego wet nic nie stwierdził
Tylko wiem że był chory na nerki
Z dnia na dzień coraz mniej mi jadł i schudł
Już nie miał siły
Łapki mu odmawiały posłuszeństwa chwiał się i przewracał o wszystko się potykal nawet o moja córke jak stała czy o mamy klapki białe które leżały na korytarzu potrafił się przewrócic
Już na nim ostatni tydzień to muchy siadały straszne było patrzeć na to wszystko
Weta wezwałam spojrzal na niego i mnie wysłuchał gdzie uprzedzam od początku chodziłam do tego samego i widział jak wygląda wcześniej a jak nie dawno wyglądał
Już jego przekąski go nie cieszyły na spacery szedł ale z ledwością
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Nie wyrzucaj sobie Kochana ja to przeżyłam dzisiaj rano. Byłam przy mojej Kociej Przyjaciółce Jessi od 18 lat do końca.
Nie potrafiłabym tej Miłości uśpić pomimo jej ogromnego i mojego z nią cierpienia.
Teraz wyję z bólu i tak pozostanie do mojego końca.
Pozdrawiam Ciebie z wielkim współczuciem.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Bo nie było pełnej sterylizacji. Trzeba wszystko usuwać.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Gdybym wczoraj zdecydowała się na uśpienie to nie musiałabym patrzeć przez całą noc jak mój pies cierpi. Rano było coraz gorzej aż się praktycznie udusił. Chciałam mu dać szansę i prosiłam lekarza o antybiotyk i sterydy chociaż guz był bardzo duży. Teraz najbardziej mi żal że skazalam go ma taka długa śmierć. Tak przyjaciele nie postępują.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

Właśnie wtedy było odwrotnie twój pies swoim wzrokiem dał ci znać ,że przerażająco cierpi
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Nie masz racji. Moja sunia była wysterylizowana i też zachorowała na ropomacicze.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Olu, nie masz racji. Sterylizacja nie jest lekiem na całe zło. Moja sunia była wysterylizowana i też zachorowała na ropomacicze. Udało się ją uratować...
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1

To osądzi kosmos Bóg a nie ty , ciekawe czy jak na Ciebie przyjdzie czas to czy ty wybierzesz eutanazję? To jest trucizna i nikt tak naprawdę nie wie czy tak powinno się to dziać. Każdy musi decydować sam bo każdy z nas będzie się sam później z tym zmierzał. Fajnie mówić za kogoś. Mój pies nie chciał odchodzić i walczył, miał energoterapeute i byłam przy nim non-stop i czułam że mu tego nie mogę zrobić, wyraźnie czułam że teraz on podejmuje decyzję co do jego śmierci, i tu każdy musi to czuć, jeśli zwierzak daje Ci czuć że potrzebuje tego typu pomocy to zrób, ale jeśli masz uczucie że nie to nie rób bo może być tak że energia nie trafi do źródła . A wszyscy ja posiadamy. Ja zawsze myślałam że eutanazja to najlepsze dla nas wszystkich wyjście jeśli przyjdzie ten czas, jednak mój kochany Bubi pokazał mi że nie i paru przyjaciół którzy zmarli na raka nigdy by się na to nie zgodzili. To jest sprawa bardzo osobista dla ludzi i dla wszystkich stworzeń na tym świecie. A ból i radość niestety to należy do życia nic na to nie poradzimy ale nie wolno nam osądzać tych kwesti ponieważ każdy kto kocha swojego pupila zrobi tak jak mu intuicja powie bo tak się z pupilem komunikuje , to się wie jaka decyzję podjąć
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ja podałam mojego Bube do kremacji. Sama Go zawiozlam i czekałam 2 godz.pozniej jego prochy zostały umieszczone w urnie i uważam że dobrze zrobiłam kiedyś zwłoki palono,żeby nikt i nic nie mogło ich bezczescić. I żeby ziemia była czysta. Dzisjaj jest to super zarobek: cmentarz kwiatki trumna nagrobek itp. Siebie też podam kremacji i później moja rodzina zakopie prochy (popiół)moje i mojego Bubi w ziemi. Uważam że życie nie polega tylko na tym żeby że wszystkiego robić biznes dostaje powoli obrzydzenia do ludzkiego bajzlu materialnego.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

A chemia wyleczy ? Podpisanie strasznego wyroku ! Prosze zawsze dodac Ze do chemioterapii pies nie może mieć nawet zepsutego zęba! Bo o tym nikt nie mówi żaden lekarz , w tedy może się chemia uda. Przeważnie zwierzaki umierają na skutki uboczne i raka. Przeżyłam to z moim psem .
I jest to super biznes nic więcej moim zdaniem. Tak czy tak umieramy wszyscy , pytanie jaka śmierć zafundujemy naszemu ukochanemu stworzeniu. Są środki przeciwbólowe, są energoterapeuci i może pies odejść godnie tak jak w życiu to wygląda. Eutanazja w przypadku padaczki uważam że ma sens. Ale radować się chcecie a cierpieć nie chcecie. Rak to ognisko zapalne organizmu to mikroorganizmy grzyby dlatego jest ciężko z nimi walczyć. I nie wieżę w to że chemią można go wyleczyć. A jeśli się to uda to na chwilę później powtórka z rozrywki. Ja to zrobiłam i bardzo żałuję rak się zrobił agresywny i przerwałam chemie bo kocham swojego psa i widziałam jak cierpiał nie od raka tylko od chemi. Mój znajomy miał raka krwi do końca chciał żyć i nigdy by się nie zgodził na eutanazję. Niech każdy decyduje za siebie bo nawet ksiądz nie weźmie tak naprawdę uczynków na siebie które tak ciężko odpuszcza.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mozna podać zastrzyki przeciw bólowe. Ale nie każdy chce płacić za wizyty lekarza.
Eutanazja ta decyzję podejmuje właściciel sam. Nikt z nas do końca nie wie czy jest to-to co nasza kochana istota by chciała. Samemu dla siebie można podjąć te decyzje i podpisać ten wyrok ale dla kogoś innego ....trzeba z tym później żyć. Mówi się że energia nie trafi do źródła w przypadku eutanazji,proces umierania jest inny, jak w śmierci naturalnej ( nawet przez dobicie czy upojenie alkoholem czy kulką w ...) z tego po prostu trzeba zdawać sobie sprawę, i tu pojawia się dylemat istoty śmierci i Boga,lub w to co wierzymy i nie wierzymy. Ja wiem jedno,dla mnie i mojego zwierzaka, takiego wyroku nie podpiszę dla kogoś. I za eutanazję się płaci,i nie jest to naturalna śmierć. Podpisałam wyrok na chemoterapie dla mojego ukochanego Bubiego,ktora zatrula go szybciej jak nowotwor,mój pies przestał mi wierzyć, kontrolował jedzenie i wodę, patrzył podejrzliwie czy go truje,przeszłam koszmar. Lekarz zdecydował chemoterapie mimo że bubi miał choroby wsöłistniejace,ostoporoze i wrazliwe jelita. Koszty wysokie po drugim wlewie jelita puściły, wstrząs itp. Wyjęłam energoterapeute żeby mieć czas i przeprosić mojego chłopczyka (pies bulldog) żeby mi wybaczył. Bubi był bardzo spokojny i przekazy bardzo dużo pomogły,odszedł przy mnie, obudził mnie wcześniej i wyszliśmy na dwór bo chciał. Położył się a ja przy nim. Gladkalam go cały czas i mówiłam jak bardzo jestem wdzięczna ze jest, widziałam że los dal nam ten czas i wiem że jakbym Go uspila to nie było by to zgodnie z istotą życia- rodzenia się i umierania. Przeżywaliśmy razem cudowne i pełne radości chwile,zbierałam Go wszędzie ze sobą,i przyszedł czas cierpienia i choroby i to też przeżywamy razem, ja to czułam.(eutanazja tak myślałam o tym,Ale ja głęboko wierzę że tak jak i tu na ziemi tak i po śmierci nasze dusze ( energia która wraca do źródła)są razem nie osobno ,wszystkie istoty są tu razem dlaczego w kosmosie osobno?i ja chce moją ukochaną Bube spotkać,dlatego go nie zapłaciłam raz jeszcze za truciznę ( tak to nazwę) żałuję że zaufałam chemoterapi i lekarzom (moj pies by tego nie podpisał wiem o tym,czułam to również) proces śmierci który przeżyłam z nim był spokojny i widziałam jak energia ( dusza ) opuściła ciało, kiedy przeszedł przez 4 etapy i przestał oddychać, umarl i po ok 3-4 min.nastapily 4 głębokie wyziewy ale ciało było martwe. Był w moich ramionach. Ja to czułam i wiedziałam że tak jest dobrze. Każdy musi podjąć sam taka decyzję. Pamiętajmy że przy naturalnej śmierci najpierw wyłączają się organy po kolei i na końcu mózg, natomiast przy eutanazji jest odwrotnie.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Zwierzaki

Czy mój kociak jedzący karmę dla seniorów pogorszy jego stan? (5 odpowiedzi)

Mam dwie kotki, Sansę-10 i Persefonę- 6 miesięcy. Sansa je karmę dla starszych kotów Purrina,...

do góry