Widok
beann napisał(a):
> Będąc osobą wierzącą nie można wybierać sobie tylko
> tych elementów religii, które nam pasują (=chcę trzymać dziecko
> do chrztu), a odrzucać te, które są nam niewygodne (= teraz
> jeszcze nie chcę stawać do ołtarza z moim facetem i nie uważam
> tego za grzech)
beeeeen, masz sporo racji
ale wytłumaczcie mi więc, czy ważniejsza jest wiara w Boga, modlitwa? czy sakramenty?
czy Bóg nie zna mnie?
czy do tego, by być wierzacą osoba musze co tydzień wrzucic kościlnemu dychę?
ok, dobra, trudny temat, nigdy nie ma na to, jednoznacznej odpowiedzi, wiec może jednak skończymy, zamiast sie przepychac?
> Będąc osobą wierzącą nie można wybierać sobie tylko
> tych elementów religii, które nam pasują (=chcę trzymać dziecko
> do chrztu), a odrzucać te, które są nam niewygodne (= teraz
> jeszcze nie chcę stawać do ołtarza z moim facetem i nie uważam
> tego za grzech)
beeeeen, masz sporo racji
ale wytłumaczcie mi więc, czy ważniejsza jest wiara w Boga, modlitwa? czy sakramenty?
czy Bóg nie zna mnie?
czy do tego, by być wierzacą osoba musze co tydzień wrzucic kościlnemu dychę?
ok, dobra, trudny temat, nigdy nie ma na to, jednoznacznej odpowiedzi, wiec może jednak skończymy, zamiast sie przepychac?
beatka81 napisał(a):
> wiec powiem tak, forum jest to taki mały smietniczek, i
> pojawiają się tam ludzie by poplotkowac, zapytać o ważne bądź
> mniej wazne dla nich rzeczy, ponabijac sie z innych, lub
> powymądrzać
> wiec cóż?
>
> nma to wyglada, że jjedni wchodzą by pobiadolić
> inni by powymachiwać beretem......
> tak to już jest....
na forum sa ludzie roznej masci
czy smietnik... czasem cos posmierduje, czasem cos jest niesmaczne, czasem radosne, czasem mile, czasem sympatyczne, czasem lepsze czasem gorsze
to odbicie naszego zycia... jesli czyjes jest jakies, to wlasnie w takowy sposob odbierac je moze
pozdrawiam
jurek
> wiec powiem tak, forum jest to taki mały smietniczek, i
> pojawiają się tam ludzie by poplotkowac, zapytać o ważne bądź
> mniej wazne dla nich rzeczy, ponabijac sie z innych, lub
> powymądrzać
> wiec cóż?
>
> nma to wyglada, że jjedni wchodzą by pobiadolić
> inni by powymachiwać beretem......
> tak to już jest....
na forum sa ludzie roznej masci
czy smietnik... czasem cos posmierduje, czasem cos jest niesmaczne, czasem radosne, czasem mile, czasem sympatyczne, czasem lepsze czasem gorsze
to odbicie naszego zycia... jesli czyjes jest jakies, to wlasnie w takowy sposob odbierac je moze
pozdrawiam
jurek
beatka81 napisał(a):
> nma to wyglada, że jjedni wchodzą by pobiadolić
> inni by powymachiwać beretem......
Beatko, tu nikt nie wymachiwał beretem.... Dostałaś odpowiedź, że żyjąc "w grzechu" nie powinnaś zostawać chrzestną. Przecież to nie to samo, co: ty bezbożnico, ukamienujemy cię.
Napisałaś, że nie rozumiesz, dlaczego nie dostaniesz rozgrzeszenia żyjąc w niepoświęconym związku: bo nie możesz księdzu powiedzieć, że wyrzekasz się tego grzechu i już nie będziesz... Będąc osobą wierzącą nie można wybierać sobie tylko tych elementów religii, które nam pasują (=chcę trzymać dziecko do chrztu), a odrzucać te, które są nam niewygodne (= teraz jeszcze nie chcę stawać do ołtarza z moim facetem i nie uważam tego za grzech).
> nma to wyglada, że jjedni wchodzą by pobiadolić
> inni by powymachiwać beretem......
Beatko, tu nikt nie wymachiwał beretem.... Dostałaś odpowiedź, że żyjąc "w grzechu" nie powinnaś zostawać chrzestną. Przecież to nie to samo, co: ty bezbożnico, ukamienujemy cię.
Napisałaś, że nie rozumiesz, dlaczego nie dostaniesz rozgrzeszenia żyjąc w niepoświęconym związku: bo nie możesz księdzu powiedzieć, że wyrzekasz się tego grzechu i już nie będziesz... Będąc osobą wierzącą nie można wybierać sobie tylko tych elementów religii, które nam pasują (=chcę trzymać dziecko do chrztu), a odrzucać te, które są nam niewygodne (= teraz jeszcze nie chcę stawać do ołtarza z moim facetem i nie uważam tego za grzech).
jurekdz napisał(a):
> i to bez biadolenia beatko
no cóz, nie moge si enie odnieść, skoro już mi wytłumaczyłeś znaczenie pojęcie biadolenia
wiec powiem tak, forum jest to taki mały smietniczek, i pojawiają się tam ludzie by poplotkowac, zapytać o ważne bądź mniej wazne dla nich rzeczy, ponabijac sie z innych, lub powymądrzać
wiec cóż?
nma to wyglada, że jjedni wchodzą by pobiadolić
inni by powymachiwać beretem......
tak to już jest....
> i to bez biadolenia beatko
no cóz, nie moge si enie odnieść, skoro już mi wytłumaczyłeś znaczenie pojęcie biadolenia
wiec powiem tak, forum jest to taki mały smietniczek, i pojawiają się tam ludzie by poplotkowac, zapytać o ważne bądź mniej wazne dla nich rzeczy, ponabijac sie z innych, lub powymądrzać
wiec cóż?
nma to wyglada, że jjedni wchodzą by pobiadolić
inni by powymachiwać beretem......
tak to już jest....
beatka81 napisał(a):
>
> proszę o teorię biadolenia, bo nie rozumiem
potocznie - ‘użalać się, marudzić, utyskiwać’ - w razie czego polecam slownik jezyka polskiego
przyklad:
"smutne to jest, bo zaleaży mi na trzymaniu do chrztu własnei tego chłopczyka, ale trudno, nie przeskoczę prawa.....
jeszcze w naszym przypadku, to jest zrozumiałe wzieliśmy ślub cywilny z własnej i nieprzymuszonej woli, (koscielny może będzie później)
jednak drażni mnie w "nszej" religii że ponoc nie otrzymam rozgrzeszenia przy spowiedzi !!! bo niby zyję w grzechu..."
> dlaczego seks z mężem jest grzechem?
seks z mezem nie jest grzechem
jesli nie ma slubu koscielnego - malzenstwo nie istnieje :)
> są sytuacje, że kobieta wychodzi za rozwodnika,
> czy musi "płacić" za jego błędy? nawet jeśli jest wierząca?
tak, musi placic, wiecej, nie powinna za niego wychodzic
> moje małzeństwo, moja sprawa, nie będę chrzestną, bo takie jest
> prawo kościelne, na to pytanie chciałam uzyskac odp i
> uzyskałam, nie widze sęsu ciągnąć dalej tego watku....
nie musisz niczego ciagnac
co nie znaczy, ze ktos inny nie moze dodac czegos od siebie
co do prawa kanonicznego, jest zle, mysle, ze przyczyni sie do szybszego upadku instytucji kosciola rzymsko katolickiego jak i inne zle koncepcje
nie mozna jednak tego brac pod uwage w kwesti bycia katolikiem
katolik bezwzglenie podporzadkuje sie temu prawu
i kropka
pozdrawiam
jurek
>
> proszę o teorię biadolenia, bo nie rozumiem
potocznie - ‘użalać się, marudzić, utyskiwać’ - w razie czego polecam slownik jezyka polskiego
przyklad:
"smutne to jest, bo zaleaży mi na trzymaniu do chrztu własnei tego chłopczyka, ale trudno, nie przeskoczę prawa.....
jeszcze w naszym przypadku, to jest zrozumiałe wzieliśmy ślub cywilny z własnej i nieprzymuszonej woli, (koscielny może będzie później)
jednak drażni mnie w "nszej" religii że ponoc nie otrzymam rozgrzeszenia przy spowiedzi !!! bo niby zyję w grzechu..."
> dlaczego seks z mężem jest grzechem?
seks z mezem nie jest grzechem
jesli nie ma slubu koscielnego - malzenstwo nie istnieje :)
> są sytuacje, że kobieta wychodzi za rozwodnika,
> czy musi "płacić" za jego błędy? nawet jeśli jest wierząca?
tak, musi placic, wiecej, nie powinna za niego wychodzic
> moje małzeństwo, moja sprawa, nie będę chrzestną, bo takie jest
> prawo kościelne, na to pytanie chciałam uzyskac odp i
> uzyskałam, nie widze sęsu ciągnąć dalej tego watku....
nie musisz niczego ciagnac
co nie znaczy, ze ktos inny nie moze dodac czegos od siebie
co do prawa kanonicznego, jest zle, mysle, ze przyczyni sie do szybszego upadku instytucji kosciola rzymsko katolickiego jak i inne zle koncepcje
nie mozna jednak tego brac pod uwage w kwesti bycia katolikiem
katolik bezwzglenie podporzadkuje sie temu prawu
i kropka
pozdrawiam
jurek
proszę o teorię biadolenia, bo nie rozumiem
dlaczego seks z mężem jest grzechem?
są sytuacje, że kobieta wychodzi za rozwodnika,
czy musi "płacić" za jego błędy? nawet jeśli jest wierząca?
moje małzeństwo, moja sprawa, nie będę chrzestną, bo takie jest prawo kościelne, na to pytanie chciałam uzyskac odp i uzyskałam, nie widze sęsu ciągnąć dalej tego watku....
beann napisał(a):
> beatka81 napisał(a):
>
> > jednak drażni mnie w "nszej" religii że ponoc nie otrzymam
> > rozgrzeszenia przy spowiedzi !!! bo niby zyję w grzechu...
>
> Dobrze, że napisałaś "naszej" a nie: naszej... Bo "niby"
> wierzysz, a niby nie chcesz przyjąć dogmatów wiary. Jeśli się
> "wierzy", to można uznać złodziejstwo za spryt życiowy, a
> kłamstwo - za inna wersję prawdy.
> Jeśli jesteś katoliczką, a nie "katoliczką", to powinnaś
> rozróżniać życie z mężczyzną w związku pobłogosławionym przez
> Boga od takiego życia przypieczętowanego tylko urzędowo.
> W moim przypadku też ślub cywilny miał miejsce ponad rok
> wcześniej od kościelnego, ale przez ten czas mieszkaliśmy każde
> u swoich rodziców (były to czasy, gdy jednego mieszkania nie
> mogło kupić dwoje "obcych" sobie ludzi, a czekało się na nie
> nawet kilka lat). I nie miałam wtedy oporów, żeby uznać przed
> księdzem "schadzki" z mężem za grzech.
beann ma calkowita racje
niestety
poniewaz to co dzis jest w prawie kanonicznym czesto jest tylko glupie, a czesciej wrecz zle
sama definicja grzechu chyba rowniez sie zmienila
kiedys byl to czyn, (mysl, uczynek, zaniedbanie), ktore ranilo boga badz czlowieka
zycie z kims (w tym uprawianie seksu) nie wpisywalo sie w ta definicje
jesli jednak ktos chce byc katolikiem, to niech nim bedzie
jesli jest, niech ponosi konsekwencje
i to bez biadolenia beatko
pozdrawiam
jurek
> beatka81 napisał(a):
>
> > jednak drażni mnie w "nszej" religii że ponoc nie otrzymam
> > rozgrzeszenia przy spowiedzi !!! bo niby zyję w grzechu...
>
> Dobrze, że napisałaś "naszej" a nie: naszej... Bo "niby"
> wierzysz, a niby nie chcesz przyjąć dogmatów wiary. Jeśli się
> "wierzy", to można uznać złodziejstwo za spryt życiowy, a
> kłamstwo - za inna wersję prawdy.
> Jeśli jesteś katoliczką, a nie "katoliczką", to powinnaś
> rozróżniać życie z mężczyzną w związku pobłogosławionym przez
> Boga od takiego życia przypieczętowanego tylko urzędowo.
> W moim przypadku też ślub cywilny miał miejsce ponad rok
> wcześniej od kościelnego, ale przez ten czas mieszkaliśmy każde
> u swoich rodziców (były to czasy, gdy jednego mieszkania nie
> mogło kupić dwoje "obcych" sobie ludzi, a czekało się na nie
> nawet kilka lat). I nie miałam wtedy oporów, żeby uznać przed
> księdzem "schadzki" z mężem za grzech.
beann ma calkowita racje
niestety
poniewaz to co dzis jest w prawie kanonicznym czesto jest tylko glupie, a czesciej wrecz zle
sama definicja grzechu chyba rowniez sie zmienila
kiedys byl to czyn, (mysl, uczynek, zaniedbanie), ktore ranilo boga badz czlowieka
zycie z kims (w tym uprawianie seksu) nie wpisywalo sie w ta definicje
jesli jednak ktos chce byc katolikiem, to niech nim bedzie
jesli jest, niech ponosi konsekwencje
i to bez biadolenia beatko
pozdrawiam
jurek
eh,te prezenty i przedswiąteczne zakupy mnie powstrzymały
szlak mnie trafił, i nie miałam czym dojechać... czyli wszystko na raz
jeszcze w wigilie kupowałam prezenty
cholera, rodzina mi sie powiększyła przez ten ślub, hehe,
sama chciałam, i teraz mam dodatkowe 3 siostry, szwgra, 2 siostrzeńców i tesciową....
pewni było fajnie na spotkaniu, co?
dużo was było?
i kiedy kolejne, jak czesto sie spotykacie mniej wiecej?
szlak mnie trafił, i nie miałam czym dojechać... czyli wszystko na raz
jeszcze w wigilie kupowałam prezenty
cholera, rodzina mi sie powiększyła przez ten ślub, hehe,
sama chciałam, i teraz mam dodatkowe 3 siostry, szwgra, 2 siostrzeńców i tesciową....
pewni było fajnie na spotkaniu, co?
dużo was było?
i kiedy kolejne, jak czesto sie spotykacie mniej wiecej?
beatka81 napisał(a):
> jednak drażni mnie w "nszej" religii że ponoc nie otrzymam
> rozgrzeszenia przy spowiedzi !!! bo niby zyję w grzechu...
Dobrze, że napisałaś "naszej" a nie: naszej... Bo "niby" wierzysz, a niby nie chcesz przyjąć dogmatów wiary. Jeśli się "wierzy", to można uznać złodziejstwo za spryt życiowy, a kłamstwo - za inna wersję prawdy.
Jeśli jesteś katoliczką, a nie "katoliczką", to powinnaś rozróżniać życie z mężczyzną w związku pobłogosławionym przez Boga od takiego życia przypieczętowanego tylko urzędowo.
W moim przypadku też ślub cywilny miał miejsce ponad rok wcześniej od kościelnego, ale przez ten czas mieszkaliśmy każde u swoich rodziców (były to czasy, gdy jednego mieszkania nie mogło kupić dwoje "obcych" sobie ludzi, a czekało się na nie nawet kilka lat). I nie miałam wtedy oporów, żeby uznać przed księdzem "schadzki" z mężem za grzech.
> jednak drażni mnie w "nszej" religii że ponoc nie otrzymam
> rozgrzeszenia przy spowiedzi !!! bo niby zyję w grzechu...
Dobrze, że napisałaś "naszej" a nie: naszej... Bo "niby" wierzysz, a niby nie chcesz przyjąć dogmatów wiary. Jeśli się "wierzy", to można uznać złodziejstwo za spryt życiowy, a kłamstwo - za inna wersję prawdy.
Jeśli jesteś katoliczką, a nie "katoliczką", to powinnaś rozróżniać życie z mężczyzną w związku pobłogosławionym przez Boga od takiego życia przypieczętowanego tylko urzędowo.
W moim przypadku też ślub cywilny miał miejsce ponad rok wcześniej od kościelnego, ale przez ten czas mieszkaliśmy każde u swoich rodziców (były to czasy, gdy jednego mieszkania nie mogło kupić dwoje "obcych" sobie ludzi, a czekało się na nie nawet kilka lat). I nie miałam wtedy oporów, żeby uznać przed księdzem "schadzki" z mężem za grzech.
smutne to jest, bo zaleaży mi na trzymaniu do chrztu własnei tego chłopczyka, ale trudno, nie przeskoczę prawa.....
jeszcze w naszym przypadku, to jest zrozumiałe wzieliśmy ślub cywilny z własnej i nieprzymuszonej woli, (koscielny może będzie później)
jednak drażni mnie w "nszej" religii że ponoc nie otrzymam rozgrzeszenia przy spowiedzi !!! bo niby zyję w grzechu...
jeszcze w naszym przypadku, to jest zrozumiałe wzieliśmy ślub cywilny z własnej i nieprzymuszonej woli, (koscielny może będzie później)
jednak drażni mnie w "nszej" religii że ponoc nie otrzymam rozgrzeszenia przy spowiedzi !!! bo niby zyję w grzechu...
Wracając do tematu- dzisiejsze zasady prawa kanonicznego są bardziej liberalne wobec udzielania sakramentów dzieciom ze związków nie sakramentalnych, właśnie dlatego rodzice chrzestni są gwarantem wychowania katolickiego i muszą spełniać warunki prawa kanonicznego. To nie ma nic wspólnego z kasą. Opowieści o "praktykach" dotyczą grupy , ktorej chciwość przysłania obowiązki i powołanie- podobne przykłady znajdziemy w życiu świeckim, wśród np.lekarzy, prawników, nauczycieli itp- nie generalizujmy więc. Nie pojmuję tylko jednego- jaki sens ma "życiowa mądrość", aby kupować sakramenty tylko po to , by się na nie "wypiąć"?