Odpowiadasz na:

Re: mężczyzna to rozwydrzony dzieciak

A ja nie zamierzam wrzucać kamyczków do ogródka mężczyzn. Wcale nie czuję sie dyskryminowana ani gorsza od nich. I nie walczę z nimi. Lubię ich takich, jakimi są. To naturalne, że zwyczajowo pewne... rozwiń

A ja nie zamierzam wrzucać kamyczków do ogródka mężczyzn. Wcale nie czuję sie dyskryminowana ani gorsza od nich. I nie walczę z nimi. Lubię ich takich, jakimi są. To naturalne, że zwyczajowo pewne rzeczy uchodzą mężczynom, ale są też i takie które uchodzą kobiecie, a mężczyźnie mniej. Pierwszy z brzegu przykład, to brak pracy. Gorzej się czuje i gorzej jest postrzegany mężczyzna, który nie zapewni rodzinie bytu, mieszkania i utrzymania.
Wracając do różnic płci, każda ma swoje zadania, każda swoje wady i zalety, żadna nie jest gorsza, tylko powinny się uzupełniać i realizować w tym w czym są lepsze. Że mniej jest noblistek... Niech będzie mniej. Za to na przykład więcej pielęgniarek (pierwszy z brzegu przykład) i spełniają zaszczytną rolę opiekowania, służenia i dawania ciepła potrzebującym. Wiem, że różnie bywa z tą opieką, ale facetów sobie w tej funkcji generalnie ciężko wyobrazić. (Co nie znaczy, że nie chciałabym, aby pogłaskał, albo zapewnił mi opiekę jakiś mężczyzna hihi..)
Nie zazdroszczę mężczynom, że mogą się upijać, czy zaliczać bezkarnie więcej partnerek. Nie zależało by mi na tym, nie noblituje to ani kobiet ani mężczyzn. Ja sama nie chcę mieć społecznego przyzwolenia na ektremalne, czy szkodliwe zachowania. Fakt, że może granica tolerancji jest trochę inaczej postawiona dla panów i pań, ale mnie to nie kusi.
Cieszę się, że jestem kobietą i nic mężczyznom nie zazdroszczę.

zobacz wątek
22 lata temu
po czterdziestce

Odpowiedź

Autor

Polityka prywatności
do góry