Widok
Kaja, w tych czasach to nawet jak zajrzysz w majtki to nie sposób być pewnym czy to samiec czy samica:P
Co do Twojego poprzedniego pytania, to myślę że wiele zależy od człowieka i czasu do pierwszego spotkania. Na kogoś kto piszę ogłoszenie matrymonialne w 3 słowach, i jednym z nich jest "popisze" to bym się nie skusił.
Ktoś kto nie potrafi więcej napisać powinien raczej pisać o szybkim spotkaniu - może dobrze wygląda, ładnie się uśmiecha, i stwarza dobre samopoczucie osobom w towarzystwie. Niektórzy lubią osoby milczące i "tajemnicze".
Chociaż uważam że osoby tajemnicze to takie które albo mają coś do ukrycia, czego nie byłbym w stanie zaakceptować, albo co gorsza, za tajemniczością nie mają absolutnie nic:)
Po takim ogłoszeniu to nie daje mu wielkich szans. Chyba większość czytających osób dojdzie do wniosku że skoro napisał coś takiego, to chyba sam nie jest do końca przekonany czy kogoś szuka.
Co do Twojego poprzedniego pytania, to myślę że wiele zależy od człowieka i czasu do pierwszego spotkania. Na kogoś kto piszę ogłoszenie matrymonialne w 3 słowach, i jednym z nich jest "popisze" to bym się nie skusił.
Ktoś kto nie potrafi więcej napisać powinien raczej pisać o szybkim spotkaniu - może dobrze wygląda, ładnie się uśmiecha, i stwarza dobre samopoczucie osobom w towarzystwie. Niektórzy lubią osoby milczące i "tajemnicze".
Chociaż uważam że osoby tajemnicze to takie które albo mają coś do ukrycia, czego nie byłbym w stanie zaakceptować, albo co gorsza, za tajemniczością nie mają absolutnie nic:)
Po takim ogłoszeniu to nie daje mu wielkich szans. Chyba większość czytających osób dojdzie do wniosku że skoro napisał coś takiego, to chyba sam nie jest do końca przekonany czy kogoś szuka.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Nie mogę się z Tobą zgodzić, Antyspołeczny.
Raz - czy takie ogłoszenie od razu musi mieć wydźwięk matrymonialny?
Dwa - nawet jeśli ma taki wydźwięk, to jaki jest sens rozpisywania się nie wiadomo ile o sobie i o tym kogo szukamy? No chyba, że ktoś ma do zaoferowania jedynie ładna buzię i tego również szuka. Przecież i tak "w praniu" wychodzi jacy jesteśmy i kto nam odpowiada.
Trzy - takie "popisanie" to swego rodzaju weryfikacja. Jeśli ktoś umiejętnie "popisze" to można się zorientować czy warto tracić czas :)
Raz - czy takie ogłoszenie od razu musi mieć wydźwięk matrymonialny?
Dwa - nawet jeśli ma taki wydźwięk, to jaki jest sens rozpisywania się nie wiadomo ile o sobie i o tym kogo szukamy? No chyba, że ktoś ma do zaoferowania jedynie ładna buzię i tego również szuka. Przecież i tak "w praniu" wychodzi jacy jesteśmy i kto nam odpowiada.
Trzy - takie "popisanie" to swego rodzaju weryfikacja. Jeśli ktoś umiejętnie "popisze" to można się zorientować czy warto tracić czas :)
A ja się z Tobą zgodzę:P
Ad.1
Ogłoszenie matrymonialne nie dotyczy wyłącznie ogłoszeń w stylu "szukam żony jak szalony", ale też szukam koleżanki, przyjaciółki, seksu czy kogoś do pogadania.
Może i jemu nie chodziło o ogłoszenie matrymonialne, ale z tak małej ilości informacji jakie podał, zapewne każdy będzie chciał wycisnąć maksymalną ilość informacji i skoro napisał "on 32" to sugeruje że nie szuka kolegi do flaszki - wtedy płeć i wiek nie miałaby znaczenia;)
Ad.2
Masz rację że w praniu wychodzi, ale po co prać wszystkie posiadane przez siebie ciuchy, gdy potrzebuje się pary czystych skarpetek?:P
Mówiąc prościej. Pisząc o sobie sprawiasz że ktoś chce Cię poznać - lub nie:p
Odsiewasz tych którzy w praniu i tak by sobie Ciebie odpuścili. Jednocześnie mogąc uniknąć przykrości bycia olaną, gdy na przykład ktoś się dowie że jesteś po 30 lub masz dzieci;)
Dodatkowo zachęcasz tych którzy widzą takich ogłoszeń 200 rocznie i nawet nie myślą o poznaniu kogoś w taki sposób, a czytają Twój post i myślą "łał!", "Niesamowita osoba", "Myśli jak ja" - i jednak decydują się napisać.
Możesz też określić czego sama oczekujesz, a czego nie jesteś w stanie zaakceptować - w ten sposób sama oszczędzasz czas na kontakt z osobami które i tak odpadną w praniu.
Gdy ktoś ma do zaoferowania jedynie ładną buzię i tego szuka, to ja bym mu odradził pisania długich postów bo może źle wypaść - lepiej dać zdjęcie i napisać że odpowiada się tylko na wiadomości ze zdjęciem.
I jak najbardziej słusznym jest, aby osoba z ładną buzią i niczym więcej szukała sobie kogoś takiego samego - to największa szansa na bycie szczęśliwym:)
Tylko takie forum, nie jest wtedy idealnym miejscem - są lepsze sposoby.
Ad.3
Tak, i dokładnie tym samym jest post otwierający temat.
Ad.1
Ogłoszenie matrymonialne nie dotyczy wyłącznie ogłoszeń w stylu "szukam żony jak szalony", ale też szukam koleżanki, przyjaciółki, seksu czy kogoś do pogadania.
Może i jemu nie chodziło o ogłoszenie matrymonialne, ale z tak małej ilości informacji jakie podał, zapewne każdy będzie chciał wycisnąć maksymalną ilość informacji i skoro napisał "on 32" to sugeruje że nie szuka kolegi do flaszki - wtedy płeć i wiek nie miałaby znaczenia;)
Ad.2
Masz rację że w praniu wychodzi, ale po co prać wszystkie posiadane przez siebie ciuchy, gdy potrzebuje się pary czystych skarpetek?:P
Mówiąc prościej. Pisząc o sobie sprawiasz że ktoś chce Cię poznać - lub nie:p
Odsiewasz tych którzy w praniu i tak by sobie Ciebie odpuścili. Jednocześnie mogąc uniknąć przykrości bycia olaną, gdy na przykład ktoś się dowie że jesteś po 30 lub masz dzieci;)
Dodatkowo zachęcasz tych którzy widzą takich ogłoszeń 200 rocznie i nawet nie myślą o poznaniu kogoś w taki sposób, a czytają Twój post i myślą "łał!", "Niesamowita osoba", "Myśli jak ja" - i jednak decydują się napisać.
Możesz też określić czego sama oczekujesz, a czego nie jesteś w stanie zaakceptować - w ten sposób sama oszczędzasz czas na kontakt z osobami które i tak odpadną w praniu.
Gdy ktoś ma do zaoferowania jedynie ładną buzię i tego szuka, to ja bym mu odradził pisania długich postów bo może źle wypaść - lepiej dać zdjęcie i napisać że odpowiada się tylko na wiadomości ze zdjęciem.
I jak najbardziej słusznym jest, aby osoba z ładną buzią i niczym więcej szukała sobie kogoś takiego samego - to największa szansa na bycie szczęśliwym:)
Tylko takie forum, nie jest wtedy idealnym miejscem - są lepsze sposoby.
Ad.3
Tak, i dokładnie tym samym jest post otwierający temat.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Przyznaję, wypowiedź Twoja może być przekonująca ale jedynie dla laika, który nie miał styczności z jakimikolwiek ogłoszeniami matrymonialnymi.
Jeśli napiszę, że nie zniosę kłamstwa, czy to odstraszy notorycznego kłamcę? Wątpię. Ktoś, kto ma na celu tylko "zaliczenie" kolejnej panienki (lub kolejnego faceta :)) będzie pisał wszystko to, co druga strona chce usłyszeć. Spotkałam już takich, którzy "myślą tak jak ja" ale tylko w internecie. Internet pozwala im być kulturalnymi, oczytanymi, elokwentnymi itd, czego nie omieszkali zawrzeć w ogłoszeniu, jednak w 97% rzeczywistość diametralnie różniła się od ogłoszenia. Oczywiście pozostaje te 3% populacji szukającej, która pisze prawdę :)
Jeśli napiszę, że nie zniosę kłamstwa, czy to odstraszy notorycznego kłamcę? Wątpię. Ktoś, kto ma na celu tylko "zaliczenie" kolejnej panienki (lub kolejnego faceta :)) będzie pisał wszystko to, co druga strona chce usłyszeć. Spotkałam już takich, którzy "myślą tak jak ja" ale tylko w internecie. Internet pozwala im być kulturalnymi, oczytanymi, elokwentnymi itd, czego nie omieszkali zawrzeć w ogłoszeniu, jednak w 97% rzeczywistość diametralnie różniła się od ogłoszenia. Oczywiście pozostaje te 3% populacji szukającej, która pisze prawdę :)
~Antyspołeczny rozumiem że nie jesteś w stanie zaakceptować ukrywania czegoś jak już się jest np.w związku? bo ja z kolei nie chciałabym, żeby na początku znajomości, na pierwszym spotkaniu ktoś "wywalał" mi całe swoje życie ze szczegółami.
A tak zbaczając z tematu wątku - zaciekawił mnie twój cytat. Ostatnio czuję się podobnie heh, ale że ona to powiedziała to niesamowite. Masz większą wiedzę na ten temat? jak wrzuciłam w google to wyskoczył mi niestety tylko jeden artykuł...
A tak zbaczając z tematu wątku - zaciekawił mnie twój cytat. Ostatnio czuję się podobnie heh, ale że ona to powiedziała to niesamowite. Masz większą wiedzę na ten temat? jak wrzuciłam w google to wyskoczył mi niestety tylko jeden artykuł...
W związku w którym są tajemnice nie ma miłości, bo tajemnice są wynikiem braku zaufania i budzą nieufność. Taki związek może istnieć, ale to bardziej układ na przeczekanie.
Na cały życie ze szczegółami jest czas, ale warto od początku wiedzieć co i jak. Wolę nie dowiedzieć się po pół roku, że ona ma męża i dwójkę dzieci, a nie mówiła, bo nie pytałem:p
***
Cytat z sygnaturki?
Na cały życie ze szczegółami jest czas, ale warto od początku wiedzieć co i jak. Wolę nie dowiedzieć się po pół roku, że ona ma męża i dwójkę dzieci, a nie mówiła, bo nie pytałem:p
***
Cytat z sygnaturki?
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Nie pisałem o ogłoszeniach matrymonialnych mało rozgarniętych nastolatków:p Czymś w stylu:
"nie znoszę kłamstwa, obłudy... jestem szczera do bólu... moje hobby to film i muzyka"
Nie mówię o ogólnikach, ale konkretach. I oczywiście ktoś może pisać tylko to co chcesz usłyszeć, ale to często nawet w rozmowie da się zweryfikować. Jak nie w rozmowie to na spotkaniu. A jeśli jasno określisz czego nie zaakceptujesz, to ta druga strona powinna wiedzieć, że zaczynając mimo to, traci tylko czas. Jeśli np napiszesz że nie spotykasz się z palaczami - to wszystko jasne. Tak samo jak napiszesz że masz dziecko/dzieci i facet musi zaakceptować że one, jako krew z krwi, zawsze będą dla Ciebie ważniejsze niż on. To postawienie sprawy jasno.
Problem może też leżeć w innym miejscu. Wiele osób ma zbyt wysokie wymagania względem tego co ma do zaoferowania - to chyba największy problem nowoczesnego mieszczucha. Dawniej zwany po prostu - pycha.
Może też być jak w tej reklamie "czy eskimos który posiada cztery psy jest bogaty czy biedny?":P
Czasami mamy się za osoby elokwentne, oczytane i kulturalne a trafiamy w inne towarzystwo i wychodzi na to że jesteśmy intelektualnymi miernotami;)
"nie znoszę kłamstwa, obłudy... jestem szczera do bólu... moje hobby to film i muzyka"
Nie mówię o ogólnikach, ale konkretach. I oczywiście ktoś może pisać tylko to co chcesz usłyszeć, ale to często nawet w rozmowie da się zweryfikować. Jak nie w rozmowie to na spotkaniu. A jeśli jasno określisz czego nie zaakceptujesz, to ta druga strona powinna wiedzieć, że zaczynając mimo to, traci tylko czas. Jeśli np napiszesz że nie spotykasz się z palaczami - to wszystko jasne. Tak samo jak napiszesz że masz dziecko/dzieci i facet musi zaakceptować że one, jako krew z krwi, zawsze będą dla Ciebie ważniejsze niż on. To postawienie sprawy jasno.
Problem może też leżeć w innym miejscu. Wiele osób ma zbyt wysokie wymagania względem tego co ma do zaoferowania - to chyba największy problem nowoczesnego mieszczucha. Dawniej zwany po prostu - pycha.
Może też być jak w tej reklamie "czy eskimos który posiada cztery psy jest bogaty czy biedny?":P
Czasami mamy się za osoby elokwentne, oczytane i kulturalne a trafiamy w inne towarzystwo i wychodzi na to że jesteśmy intelektualnymi miernotami;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Nawiązując do posiadania dziecka - dla mężczyzny samo dziecko nigdy nie jest problemem. Dla nich problem to spotykanie się z mamą, która nie zawsze ma możliwość posiadania wolnego wieczoru, bo musi zajmować się dzieckiem. Padają wtedy pytania "to kiedy będziesz mogła?" albo "kiedy będziesz miała czas?", jakby dziecko było czymś, co można na dwa wieczory w tygodniu odwiesić do szafy :)
"Tak samo jak napiszesz że masz dziecko/dzieci i facet musi zaakceptować że one, jako krew z krwi, zawsze będą dla Ciebie ważniejsze niż on."
Odpisałbyś na ogłoszenie w którym z góry by Cię informowano, że będziesz mniej ważny? Że zawsze będziesz na drugim miejscu, po kimś?
"Tak samo jak napiszesz że masz dziecko/dzieci i facet musi zaakceptować że one, jako krew z krwi, zawsze będą dla Ciebie ważniejsze niż on."
Odpisałbyś na ogłoszenie w którym z góry by Cię informowano, że będziesz mniej ważny? Że zawsze będziesz na drugim miejscu, po kimś?
Te cytowane zdania nie są "pretensjami" wręcz przeciwnie, to ukłon w stronę takiej matki z dzieckiem, bo facet nie mówi "spotkajmy się jutro?" tylko świadom skomplikowania sytuacji po prostu się pyta, kiedy czas może mieć.
Jeśli nigdy, to nawet nie powinna szukać faceta.
Nie ująłbym tego tak brutalnie, ale uwierz mi że wiele samotnych matek potrafi odwiesić dziecko do szafy na dwa wieczory w tygodniu;)
Są niańki, koleżanki, dziadkowie, ojciec. Jak się chce to można.
Ja nie spotykałbym się z kobietą z dziećmi bez względu jak zbudowane byłoby ogłoszenie.
Chociaż byłem w związku z dzieciatą, miałem świadomość że nie jestem na pierwszym miejscu, w pełni akceptowałem ten stan, i akurat kwestia dzieci nie była powodem jego końca.
Jeśli nigdy, to nawet nie powinna szukać faceta.
Nie ująłbym tego tak brutalnie, ale uwierz mi że wiele samotnych matek potrafi odwiesić dziecko do szafy na dwa wieczory w tygodniu;)
Są niańki, koleżanki, dziadkowie, ojciec. Jak się chce to można.
Ja nie spotykałbym się z kobietą z dziećmi bez względu jak zbudowane byłoby ogłoszenie.
Chociaż byłem w związku z dzieciatą, miałem świadomość że nie jestem na pierwszym miejscu, w pełni akceptowałem ten stan, i akurat kwestia dzieci nie była powodem jego końca.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Co do cytatów, to takie które ja sobie w necie wyszukałem i zapisałem jakiś czas temu:
"Wygłaszam modlitwy (...), ale już się nie modlę"
"Jezus Cię kocha. Jeśli chodzi o mnie, odczuwam pustkę - tak głęboką, że gdy patrzę, nie widzę nic, a gdy słucham, nic nie mogę usłyszeć"
"Mówię tak, jak gdybym bardzo kochała Boga - miłością osobistą i czułą. Gdybyś był w moim sercu, mógłbyś powiedzieć: Cóż za hipokryzja"
"Jeśli kiedykolwiek będę świętą
- na pewno będę świętą od «ciemności».
Będę ciągle nieobecna w Niebie
- aby zapalać światło tym,
którzy są w ciemności na ziemi".
"Niebo nic nie znaczy, dla mnie wygląda jakby było puste. Chciałabym być nikim, nawet dla Boga".
...a mimo to trwa we mnie głębokie uczucie oddzielenia od Niego - ta straszna pustka, to poczucie nieobecności Boga.
W mojej duszy tak wiele jest sprzeczności. - Tak dominująca tęsknota za Bogiem - tak dojmująca, że bolesna - nieustanne cierpienie - a mimo to jestem przez Boga niechciana - odrzucona - pusta - bez wiary - bez miłości bez zapału. - Dusze mnie nie pociągają. - Niebo nic nie znaczy - dla mnie wygląda jak puste miejsce - myśl o nim nic dla mnie nie znaczy, a mimo to ta dręcząca tęsknota za Bogiem.
tęsknota za Bogiem jest strasznie bolesna, a mimo to ciemność staje się coraz większa. Cóż za sprzeczność mam w duszy. - Ból, jaki mam w sobie, jest tak wielki - że naprawdę cały ten rozgłos i ludzkie gadanie nie wywołują we mnie żadnych odczuć.
U mnie w duszy - nie potrafię Ojcu powiedzieć - jak tam ciemno, jak pełno bólu, jak strasznie. - Moje uczucia są takie zdradliwe. - Czuję, jakbym «odmawiała Bogu», a jednak największa i najtrudniejsza do zniesienia - jest ta straszliwa tęsknota za Bogiem. - Proszę o modlitwę, żebym nie okazała się Judaszem dla Jezusa w tej pełnej bólu ciemności.
Jeżeli piekło istnieje - to musi to być to. Jak strasznie jest być bez Boga - nie ma modlitwy - nie ma wiary - nie ma miłości.
I dużo tego w necie, tylko trzeba dobrze Giglać:P
Ogólnie te cytaty pochodzą z listów Matki Teresy do jej "duchowych przewodników". Czyli w praktyce do religijnych psychoterapeutów, jakim swojego czasu był De Mello. Kościół ma ich sporo, bo zwłaszcza wśród zakonników jest duży problem z depresją spowodowany brakiem kontaktu z Bogiem
Te listy zgodnie z wolą piszącej miały być zniszczone po jej śmierci, ale Watykan się nie zgodził:p Opublikowano nawet książkę na ich podstawie.
Nie sądzę by te listy mówiły o niej źle, raczej pokazują rzeczywistość, dość popularną w kościele. Zresztą taką pesymistyczną wiarę miało wielu, np Teresa z Avila, Teresa z Lisieux (ta druga jest chyba patronką Francji), Jan od Krzyża, czy Biblijny Kohelet.
Gdyby kościół był mądrzejszy mógłby to wykorzystać uświadamiając ludziom że wiara łączy się z wątpliwościami, czy poczuciem odrzucenia przez Boga. Nawet Jezus na krzyżu wątpił. Kościół woli iść w zaparte, czcząc heroizm męczenników, który jest nieosiągalny, bo w rzeczywistości był rezygnacją, formą samobójstwa. No ale to już inna historia...
Osoba Matki Teresy z Kalkuty ma dobry PR, ale jak się człowiek jej przyjrzy to nie jest już taka święta.
Jak trochę się o niej poczyta, to można uznać że była dość obłudna. Z jednej strony uznawała teologię KrK (czyli miłość, łaskę, miłosierdzie, etc), z drugiej była wielką fanką cierpienia jako drogi do Boga. W efekcie, wielu twierdzi, że jej ośrodki opieki były umieralniami, bo jej wcale nie zależało na leczeniu czy uśmierzaniu bólu, lecz na tym by ludzie trwali w cierpieniu (do tego myliła cierpienie ze zwykłym fizycznym bólem).
Nawet odradzała swoim podwładnym kształcenie się w medycynie (jedna z nich napisała o tym książkę).
Zbierała pieniądze, ale nie po to by zwiększać standard opieki, ale by otwierać kolejne kiepsko działające ośrodki i by promować swoją filozofię cierpienia. Dlatego kościół ją tak lubił, bo widział w niej wielką ewangelizatorkę - nie dlatego że pomagała ludziom.
Tyle że nawet jej filozofia życia nie była szczera, bo kiedy sama chorowała wolała renomowane amerykańskie kliniki niż swoje domy opieki;)
"Wygłaszam modlitwy (...), ale już się nie modlę"
"Jezus Cię kocha. Jeśli chodzi o mnie, odczuwam pustkę - tak głęboką, że gdy patrzę, nie widzę nic, a gdy słucham, nic nie mogę usłyszeć"
"Mówię tak, jak gdybym bardzo kochała Boga - miłością osobistą i czułą. Gdybyś był w moim sercu, mógłbyś powiedzieć: Cóż za hipokryzja"
"Jeśli kiedykolwiek będę świętą
- na pewno będę świętą od «ciemności».
Będę ciągle nieobecna w Niebie
- aby zapalać światło tym,
którzy są w ciemności na ziemi".
"Niebo nic nie znaczy, dla mnie wygląda jakby było puste. Chciałabym być nikim, nawet dla Boga".
...a mimo to trwa we mnie głębokie uczucie oddzielenia od Niego - ta straszna pustka, to poczucie nieobecności Boga.
W mojej duszy tak wiele jest sprzeczności. - Tak dominująca tęsknota za Bogiem - tak dojmująca, że bolesna - nieustanne cierpienie - a mimo to jestem przez Boga niechciana - odrzucona - pusta - bez wiary - bez miłości bez zapału. - Dusze mnie nie pociągają. - Niebo nic nie znaczy - dla mnie wygląda jak puste miejsce - myśl o nim nic dla mnie nie znaczy, a mimo to ta dręcząca tęsknota za Bogiem.
tęsknota za Bogiem jest strasznie bolesna, a mimo to ciemność staje się coraz większa. Cóż za sprzeczność mam w duszy. - Ból, jaki mam w sobie, jest tak wielki - że naprawdę cały ten rozgłos i ludzkie gadanie nie wywołują we mnie żadnych odczuć.
U mnie w duszy - nie potrafię Ojcu powiedzieć - jak tam ciemno, jak pełno bólu, jak strasznie. - Moje uczucia są takie zdradliwe. - Czuję, jakbym «odmawiała Bogu», a jednak największa i najtrudniejsza do zniesienia - jest ta straszliwa tęsknota za Bogiem. - Proszę o modlitwę, żebym nie okazała się Judaszem dla Jezusa w tej pełnej bólu ciemności.
Jeżeli piekło istnieje - to musi to być to. Jak strasznie jest być bez Boga - nie ma modlitwy - nie ma wiary - nie ma miłości.
I dużo tego w necie, tylko trzeba dobrze Giglać:P
Ogólnie te cytaty pochodzą z listów Matki Teresy do jej "duchowych przewodników". Czyli w praktyce do religijnych psychoterapeutów, jakim swojego czasu był De Mello. Kościół ma ich sporo, bo zwłaszcza wśród zakonników jest duży problem z depresją spowodowany brakiem kontaktu z Bogiem
Te listy zgodnie z wolą piszącej miały być zniszczone po jej śmierci, ale Watykan się nie zgodził:p Opublikowano nawet książkę na ich podstawie.
Nie sądzę by te listy mówiły o niej źle, raczej pokazują rzeczywistość, dość popularną w kościele. Zresztą taką pesymistyczną wiarę miało wielu, np Teresa z Avila, Teresa z Lisieux (ta druga jest chyba patronką Francji), Jan od Krzyża, czy Biblijny Kohelet.
Gdyby kościół był mądrzejszy mógłby to wykorzystać uświadamiając ludziom że wiara łączy się z wątpliwościami, czy poczuciem odrzucenia przez Boga. Nawet Jezus na krzyżu wątpił. Kościół woli iść w zaparte, czcząc heroizm męczenników, który jest nieosiągalny, bo w rzeczywistości był rezygnacją, formą samobójstwa. No ale to już inna historia...
Osoba Matki Teresy z Kalkuty ma dobry PR, ale jak się człowiek jej przyjrzy to nie jest już taka święta.
Jak trochę się o niej poczyta, to można uznać że była dość obłudna. Z jednej strony uznawała teologię KrK (czyli miłość, łaskę, miłosierdzie, etc), z drugiej była wielką fanką cierpienia jako drogi do Boga. W efekcie, wielu twierdzi, że jej ośrodki opieki były umieralniami, bo jej wcale nie zależało na leczeniu czy uśmierzaniu bólu, lecz na tym by ludzie trwali w cierpieniu (do tego myliła cierpienie ze zwykłym fizycznym bólem).
Nawet odradzała swoim podwładnym kształcenie się w medycynie (jedna z nich napisała o tym książkę).
Zbierała pieniądze, ale nie po to by zwiększać standard opieki, ale by otwierać kolejne kiepsko działające ośrodki i by promować swoją filozofię cierpienia. Dlatego kościół ją tak lubił, bo widział w niej wielką ewangelizatorkę - nie dlatego że pomagała ludziom.
Tyle że nawet jej filozofia życia nie była szczera, bo kiedy sama chorowała wolała renomowane amerykańskie kliniki niż swoje domy opieki;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Jak to dobrze poznać skomplikowany męski punkt widzenia:)
"Ja nie spotykałbym się z kobietą z dziećmi bez względu jak zbudowane byłoby ogłoszenie.
Chociaż byłem w związku z dzieciatą..."
Więc dlaczego nie spotykałbyś się z dzieciatą? Skoro byłeś w takim związku ale już nie chcesz być, wychodzi, że powodem są dzieci.
"Ja nie spotykałbym się z kobietą z dziećmi bez względu jak zbudowane byłoby ogłoszenie.
Chociaż byłem w związku z dzieciatą..."
Więc dlaczego nie spotykałbyś się z dzieciatą? Skoro byłeś w takim związku ale już nie chcesz być, wychodzi, że powodem są dzieci.