Widok
zenek napisał(a):
> psich
> atakow na mnie nie zlicze bo bylo i ich wiele /szczegolnie lasy
> niedzwiednik i wrzeszcz/
Witam,
moze podamy miejsca w ktorych rowerzysci sa szczegolnie narazeni na ryzyko psiego ataku?
Moje typy dla mtb (podam ogólnie znane miejsca): szlak niebieski i zielony w lasach sopockich; żółty szlak w okolicach Owczarni/Osowy; drogi/ścieżki leśne w okolicach Rumii i Redy; czerwony szlak w okolicach: Wejherowo, Gdynia Karwiny; Chwarzno.
Jak sie tak zastanowic, to kazdy szlak lub drozka w lesie w okolicach aglomeracji miejskich stanowi potencjalne zagrożenie utraty łydki ;)
Zjawisko nasila się w soboty i niedziele.
Na szosie: wioski, zabudowania przy drogach - czasem zdarza się że wyleci jakiś burek ze szczekiem, ale szybko rezygnuje. Łatwiej takiego zgubić. Wyjątek: długie podjazdy. Tu wskazana uwaga na okoliczne podwórka, czasem w burku odzywa się wrodzony łowca i łydka gotowa ;)
Pzdr.
T.
> psich
> atakow na mnie nie zlicze bo bylo i ich wiele /szczegolnie lasy
> niedzwiednik i wrzeszcz/
Witam,
moze podamy miejsca w ktorych rowerzysci sa szczegolnie narazeni na ryzyko psiego ataku?
Moje typy dla mtb (podam ogólnie znane miejsca): szlak niebieski i zielony w lasach sopockich; żółty szlak w okolicach Owczarni/Osowy; drogi/ścieżki leśne w okolicach Rumii i Redy; czerwony szlak w okolicach: Wejherowo, Gdynia Karwiny; Chwarzno.
Jak sie tak zastanowic, to kazdy szlak lub drozka w lesie w okolicach aglomeracji miejskich stanowi potencjalne zagrożenie utraty łydki ;)
Zjawisko nasila się w soboty i niedziele.
Na szosie: wioski, zabudowania przy drogach - czasem zdarza się że wyleci jakiś burek ze szczekiem, ale szybko rezygnuje. Łatwiej takiego zgubić. Wyjątek: długie podjazdy. Tu wskazana uwaga na okoliczne podwórka, czasem w burku odzywa się wrodzony łowca i łydka gotowa ;)
Pzdr.
T.
Przeważnie najlepiej przyśpieszyć i po prostu odjechać, bo po co przerywać jazdę i tracić siły na użeranie się ze zwierzem. Ale piszę tak, bo w sumie żaden Pitbull czy Amsfaff mnei nei gonił, ale na dobermana czy wilczury działa ta metoda bez zarzutu, no i jest też mniejsze ryzyko bycia pokaleczonym przez psa :-)
pozdrawiam
Żywy
Żywy
do Zenka
no dobra wszystko OK, ale na drugi raz nie pisz takich nie sprawdzonych komentarzy. Trafiłeś na mnie i źle trafiłeś, bo pewno oglądałeś moją stronę GER'u i drugą stronę moich wojarzy zagranicznych. Rocznie przemierzam
10 000km. A z psami to rzeczywiście jakieś mam szczęście, mam na nie swoją metodę, poprostu jak pies dobiega do mnie to ja próbuję z nim pogadać i on wówczas pasuje:)
Należy się nie bać w przeciwnym bowiem wypadku pies wyczuwa, że sie jego boisz, czyli jesteś od niego słabszy i wówczs atakuje. Miałem owczarka niemieckiego przez 14 lat i znam jego psychikę, dlatego zwłaszcza owczarków się nie obawiam. A właściwie to żadnego się nie boję.
Kopanie i używanie gazu to doprowadza do pogryzienia, bo jak trafi na dobermana, owczarka niemieckiego lub innego. to niechciałbym być w skórze tego rowerzysty. Najlepsza metoda to być obojętnym a pies bez powodu nie atakuje.
no dobra wszystko OK, ale na drugi raz nie pisz takich nie sprawdzonych komentarzy. Trafiłeś na mnie i źle trafiłeś, bo pewno oglądałeś moją stronę GER'u i drugą stronę moich wojarzy zagranicznych. Rocznie przemierzam
10 000km. A z psami to rzeczywiście jakieś mam szczęście, mam na nie swoją metodę, poprostu jak pies dobiega do mnie to ja próbuję z nim pogadać i on wówczas pasuje:)
Należy się nie bać w przeciwnym bowiem wypadku pies wyczuwa, że sie jego boisz, czyli jesteś od niego słabszy i wówczs atakuje. Miałem owczarka niemieckiego przez 14 lat i znam jego psychikę, dlatego zwłaszcza owczarków się nie obawiam. A właściwie to żadnego się nie boję.
Kopanie i używanie gazu to doprowadza do pogryzienia, bo jak trafi na dobermana, owczarka niemieckiego lub innego. to niechciałbym być w skórze tego rowerzysty. Najlepsza metoda to być obojętnym a pies bez powodu nie atakuje.
do sota
po przeczytaniu twojej wypowiedzi doszedlem do wniosku ze nie dojdziemy do porozumienia piszesz ze jak pies atakuje to trzeba do niego mowic i pokazac ze sie go nie boje ??? chcialbym zobaczyc jak majac puls 200 dyszac jak lokomotywa i bedac zmaczony trwajacym juz 3 godz. treningiem do atakujacego psa zaczynasz spokojnie mowic ,patrzec prosto w oczy i pokazujesz ze sie go nie boisz tak szczerze mowiac to twoje metody to bullshit /gowno prawda/ poprostu reprezentujesz inny styl jazdy no i napewno kochasz psy i jeszcze jedna rzecz ktora mnie troche wkurzyla napisales ze powinienem przed napisaniem komentarza sprawdzic ciebie i ze zle trafilem W JAKI SPOSOB mialem cie sprawdzic ?? bo mnie osobiscie nick SOT nic nie mowi a zdolnosci parapsychicznych nie mam zeby sie dowiedziec kto ty jestes i co robisz ...
po przeczytaniu twojej wypowiedzi doszedlem do wniosku ze nie dojdziemy do porozumienia piszesz ze jak pies atakuje to trzeba do niego mowic i pokazac ze sie go nie boje ??? chcialbym zobaczyc jak majac puls 200 dyszac jak lokomotywa i bedac zmaczony trwajacym juz 3 godz. treningiem do atakujacego psa zaczynasz spokojnie mowic ,patrzec prosto w oczy i pokazujesz ze sie go nie boisz tak szczerze mowiac to twoje metody to bullshit /gowno prawda/ poprostu reprezentujesz inny styl jazdy no i napewno kochasz psy i jeszcze jedna rzecz ktora mnie troche wkurzyla napisales ze powinienem przed napisaniem komentarza sprawdzic ciebie i ze zle trafilem W JAKI SPOSOB mialem cie sprawdzic ?? bo mnie osobiscie nick SOT nic nie mowi a zdolnosci parapsychicznych nie mam zeby sie dowiedziec kto ty jestes i co robisz ...
NIE KOPAC
to masz duzo szczescia, albo trafiales na 16-letnie pudle. Nie radze probowac tego sposobu (kopania) nikomu, bo jak sie natnie na bestie ktora nie chce tylko sie bawic to moze byc slabo - z 20-30 kilowym ciezarem na nogawce, albo bezposrednio w nodze trudno utrzymac rownowage ;-) Z prostych sposobow polecam plynem z bidonu po pysku. Sa odstraszacze ultradzwiekowe, ale sam nie testowalem - a opoinie slyszlem podzielone.
Nie wiem jak mozna kopnąć psa, który biegnie np. równo z bikerem z nosem na wysokości jego???? W bok?? Ciężka sprawa. Dla mnie jest to niewykonalne. I weź się jeszcze przedtem wypnij z pedała - tracisz wtedy prędkość, co działa na niekorzyść rowerzysty - sierściuch ma większe szanse na ugryzoienie.
Przy bliskich spotkaniach z sierściuchami preferuje wyłącznie turbodoładowanie, sierściuch po kilku metrach rezygnuje.
Sierściuchy do Chin!!!!!!!
pingwin vel coca-cola
Przy bliskich spotkaniach z sierściuchami preferuje wyłącznie turbodoładowanie, sierściuch po kilku metrach rezygnuje.
Sierściuchy do Chin!!!!!!!
pingwin vel coca-cola