Widok
ja po prostu nie potrzebuję luksusów do tego, żeby podróżować ;) bardzo oszczędzam na noclegach- wystarczy mi bieżąca woda i łóżko bo tak czy siak spędzam tam tylko noc ;) całymi dniami zwiedzam. samolot służy mi tylko do przemieszczenia się więc tu też po prostu wynajduję obrzydliwie tanie połączenia ;) tylko dla mnie priorytetem wyjazdu nie jest super relaks przy hotelowym basenie- nie lubię tego typu podróży. jeżdżę w konkretne miejsca żeby zwyczajnie zwiedzać, eksplorować nowe tereny ;)
ale chyba w ogóle jestem mało wymagająca i całkiem ekonomiczna bo na "waciki" miesięcznie przeznaczam może 60-70zł ;)
...za to pół wypłaty zostawiam w dobrych restauracjach... taki balans xD
ale chyba w ogóle jestem mało wymagająca i całkiem ekonomiczna bo na "waciki" miesięcznie przeznaczam może 60-70zł ;)
...za to pół wypłaty zostawiam w dobrych restauracjach... taki balans xD
> na "waciki" miesięcznie przeznaczam może 60-70zł ;)
Na ile kumam, to paczka wacików kosztuje coś rzędu 4-5 zł.
Mi styka na rok :) ale rozumiem.. demakijaż.. te rzeczy. Ale żeby wtrząchnąć paczkę wacików w dwa dni????
Nie jesteś jakąś starą lampucerą, która wali na twarz tyle szpachla, że poręczniej do demakijażu, niz wacików, byłoby użyć szpadla (bo szpachelka mogłaby nie dać rady) :D
Na ile kumam, to paczka wacików kosztuje coś rzędu 4-5 zł.
Mi styka na rok :) ale rozumiem.. demakijaż.. te rzeczy. Ale żeby wtrząchnąć paczkę wacików w dwa dni????
Nie jesteś jakąś starą lampucerą, która wali na twarz tyle szpachla, że poręczniej do demakijażu, niz wacików, byłoby użyć szpadla (bo szpachelka mogłaby nie dać rady) :D
"waciki" to ogolnie rozumiane kosmetyki,zarowno te do pielegnacji,jak i do makijazu :-) a tez nie lubie otaczac sie duza iloscia rzeczy wiec mam wszystko "po jednym" i dokupuje dopiero jak sie konczy :-P
Sadyl,coz ostatnio jak widziales nie za bardzo mialam co poddawac demakijazowi bo robil sie sam,naturalnie xD
Budzet "jedzeniowy" jest inny za granica.jak bylam we wloszech,jadlam glownie pizze i paste,mniej wiecej dwa posilki dziennie co dawalo lacznie jakies 10-15 euro :-P w grecji obkupowalam sie w swieze owoce,ktore byly za grosze...zwykle wybieram male knajpki regionalne zeby sprobowac takiej najblizszej swojskiemu klimatowi kuchni a takie z zalozenia sa tansze niz typowo turystyczne restauracje ze zlotymi widelcami :-P
W Polsce z racji tego,ze czuje potrzebe rozwoju oraz probowania tradycji w nowych odslonach czesto chodze sprawdzac menu degustacyjne w fajnych restauracjach (metamorfoza,sztuczka,bialy krolik) no i wiadomo z jakimi kosztami sie to wiaze niestety :-P
Sadyl,coz ostatnio jak widziales nie za bardzo mialam co poddawac demakijazowi bo robil sie sam,naturalnie xD
Budzet "jedzeniowy" jest inny za granica.jak bylam we wloszech,jadlam glownie pizze i paste,mniej wiecej dwa posilki dziennie co dawalo lacznie jakies 10-15 euro :-P w grecji obkupowalam sie w swieze owoce,ktore byly za grosze...zwykle wybieram male knajpki regionalne zeby sprobowac takiej najblizszej swojskiemu klimatowi kuchni a takie z zalozenia sa tansze niz typowo turystyczne restauracje ze zlotymi widelcami :-P
W Polsce z racji tego,ze czuje potrzebe rozwoju oraz probowania tradycji w nowych odslonach czesto chodze sprawdzac menu degustacyjne w fajnych restauracjach (metamorfoza,sztuczka,bialy krolik) no i wiadomo z jakimi kosztami sie to wiaze niestety :-P
Panowie, jak to jest że zagladacie obcej kobiecie do kieszeni?
To nieeleganckie
Kobiety zarabiają średnio 20-30 % mniej niż ich męski odpowiednik
A muszą za to kupić ciut więcej akcesorii niż facet
Bo inaczej panowie kręcą nosem że pani jest zaniedbana
Chodzi raczej o to że na udaną randkę nie trzeba wydawać fortuny
A nawet jest to niewskazane i nie na miejscu bo osoba zaproszona np, do bardzo drogiej restauracji
może poczuć się bardzo niekomfortowo, zwłaszcza jak wyjście wiąże się z innymi wydatkami
np. odpowiedni ubiór czy płatne dodatkowe atrakcje podczas gdy z kasą krucho
Tu nie chodzi o koszta ale o chęci i pomysł i wykonanie
To nieeleganckie
Kobiety zarabiają średnio 20-30 % mniej niż ich męski odpowiednik
A muszą za to kupić ciut więcej akcesorii niż facet
Bo inaczej panowie kręcą nosem że pani jest zaniedbana
Chodzi raczej o to że na udaną randkę nie trzeba wydawać fortuny
A nawet jest to niewskazane i nie na miejscu bo osoba zaproszona np, do bardzo drogiej restauracji
może poczuć się bardzo niekomfortowo, zwłaszcza jak wyjście wiąże się z innymi wydatkami
np. odpowiedni ubiór czy płatne dodatkowe atrakcje podczas gdy z kasą krucho
Tu nie chodzi o koszta ale o chęci i pomysł i wykonanie
>Tu nie chodzi o koszta ale o chęci i pomysł i wykonanie
To co promujesz i to co negujesz we mnie wzbudza mieszane uczucia.
Zastanawiam się bowiem, co w oczekiwaniach kobiety ma wartość, ja czy otoczka?
Czy mówiąc inaczej, czego ona szuka w tej randce; atrakcji czy człowieka?
Zatem czego będzie oczekiwać po kolejnych?
Czy to atrakcje są dodatkiem do mnie czy to ja jestem dodatkiem do atrakcji?
Czytając ten wątek jeszcze bardziej upewniłem się w poglądzie, że wartościową kobietę można poznać po tym, czy po randce bez atrakcji chce kolejnej randki.
Zaś te mało wartościowe zawsze będą szukać większej atrakcji, łatwiej się nudząc przy kolejnym wykazującym się facecie, więc z jednej strony same na siebie ściągają klęskę, z drugiej zaś, nie zajmują czasu facetowi, który chce być dla niej czymś więcej niż wodzirejem.
To co promujesz i to co negujesz we mnie wzbudza mieszane uczucia.
Zastanawiam się bowiem, co w oczekiwaniach kobiety ma wartość, ja czy otoczka?
Czy mówiąc inaczej, czego ona szuka w tej randce; atrakcji czy człowieka?
Zatem czego będzie oczekiwać po kolejnych?
Czy to atrakcje są dodatkiem do mnie czy to ja jestem dodatkiem do atrakcji?
Czytając ten wątek jeszcze bardziej upewniłem się w poglądzie, że wartościową kobietę można poznać po tym, czy po randce bez atrakcji chce kolejnej randki.
Zaś te mało wartościowe zawsze będą szukać większej atrakcji, łatwiej się nudząc przy kolejnym wykazującym się facecie, więc z jednej strony same na siebie ściągają klęskę, z drugiej zaś, nie zajmują czasu facetowi, który chce być dla niej czymś więcej niż wodzirejem.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
A tu cie zaskocze,mam dwie sukienki z kieszeniami xD
Kartofli z dzemem jeszcze nie jadlam :-)
Rozumiem,ze ktos moze nie kumac jak mozna sie podniecac "siedmioma mini daniami,ktorymi sie nie da nawet najesc za dwie stowy" no ale...kazdy ma swoje priorytety wydatkow. Ja nie mam rodziny,dzieci, za to jesli udaje mi sie odwzorowac smak najlepszej kaczki,jaka w zyciu jadlam podczas takiej kolacji to zdecydowanie jest dla mnie tego warty kazdy grosz :-)
Kartofli z dzemem jeszcze nie jadlam :-)
Rozumiem,ze ktos moze nie kumac jak mozna sie podniecac "siedmioma mini daniami,ktorymi sie nie da nawet najesc za dwie stowy" no ale...kazdy ma swoje priorytety wydatkow. Ja nie mam rodziny,dzieci, za to jesli udaje mi sie odwzorowac smak najlepszej kaczki,jaka w zyciu jadlam podczas takiej kolacji to zdecydowanie jest dla mnie tego warty kazdy grosz :-)
Widzisz, @anty, bo tej jak to nazywasz "otoczki" brakuje w codziennym życiu
ja wiem że są ludzie nastawieni wyłącznie na minimum, tak jak @wdr
którzy ani nie umieją w życiu ani brać ani dać
boisz się że otoczka cię przyćmi? boisz się że się zbłaźnisz? to po prostu tego nie rób bo wyjdzie sztucznie
tu nie chodzi o gierki czy podchody czy metody
tu chodzi o różnorodność i umiejętność nadania odpowiednich kolorów szaremu światu
ta odrobiną magii to jest część mojego świata
I jak na kimś mi zależy to pozwoli chcę wprowadzić go do mojej krainy
jeśli się mu nie spodoba to znaczy że jest z innej bajki
I tragedii z tego też nie będzie
Ja nie widzę nic złego w romantycznych gestach
I uważam że w tych czasach nam ich po prostu brakuje
ale są też serca ciemne i zamknięte na piękno blasku gwiazd
I w betonowych ścianach mogą nie zauważać że po prostu.... oślepli
ja wiem że są ludzie nastawieni wyłącznie na minimum, tak jak @wdr
którzy ani nie umieją w życiu ani brać ani dać
boisz się że otoczka cię przyćmi? boisz się że się zbłaźnisz? to po prostu tego nie rób bo wyjdzie sztucznie
tu nie chodzi o gierki czy podchody czy metody
tu chodzi o różnorodność i umiejętność nadania odpowiednich kolorów szaremu światu
ta odrobiną magii to jest część mojego świata
I jak na kimś mi zależy to pozwoli chcę wprowadzić go do mojej krainy
jeśli się mu nie spodoba to znaczy że jest z innej bajki
I tragedii z tego też nie będzie
Ja nie widzę nic złego w romantycznych gestach
I uważam że w tych czasach nam ich po prostu brakuje
ale są też serca ciemne i zamknięte na piękno blasku gwiazd
I w betonowych ścianach mogą nie zauważać że po prostu.... oślepli
haha :D same kieszenie bez spódniczki mówisz... wchodzę w to, stworzę nową modę na lato 2018 ;)
mam trochę takie wrażenie jak Kocio, choć to bardziej odnosi się do bezbarwności ludzi oraz ich ignorancji. ja np nie chciałabym żeby ktoś specjalnie dla mnie się zmieniał czy wbrew sobie zdobywał się na jakieś gesty czy cokolwiek. ale naprawdę ciężko trafić na osobę, z którą popłynie tak zwany flow w relacji, gdzie nie będzie nudno i monotonnie nie dlatego, że żadne z dwojga nie przygotowało atrakcji tylko dlatego, że rozmowa będzie przebiegała tak żywo i niesztampowo.
ostatnio byłam na spotkaniu, na które się spóźniłam. poinformowałam o tym, usłyszałam, że będę za to pokutować klęcząc na grochu.roześmiałam się, przekomarzając. jakież było moje zdziwienie kiedy owa osoba wyjęła w środku spotkania paczkę grochu z kurtki ;) i to już jest ujmujące i zaskakujące...przez co punktujące w moim odbiorze ;) więc jakby...tu nie trzeba fajerwerków, tu trzeba charyzmy :D
mam trochę takie wrażenie jak Kocio, choć to bardziej odnosi się do bezbarwności ludzi oraz ich ignorancji. ja np nie chciałabym żeby ktoś specjalnie dla mnie się zmieniał czy wbrew sobie zdobywał się na jakieś gesty czy cokolwiek. ale naprawdę ciężko trafić na osobę, z którą popłynie tak zwany flow w relacji, gdzie nie będzie nudno i monotonnie nie dlatego, że żadne z dwojga nie przygotowało atrakcji tylko dlatego, że rozmowa będzie przebiegała tak żywo i niesztampowo.
ostatnio byłam na spotkaniu, na które się spóźniłam. poinformowałam o tym, usłyszałam, że będę za to pokutować klęcząc na grochu.roześmiałam się, przekomarzając. jakież było moje zdziwienie kiedy owa osoba wyjęła w środku spotkania paczkę grochu z kurtki ;) i to już jest ujmujące i zaskakujące...przez co punktujące w moim odbiorze ;) więc jakby...tu nie trzeba fajerwerków, tu trzeba charyzmy :D
>choć to bardziej odnosi się do bezbarwności ludzi oraz ich ignorancji.
Czytając Was obie mam zaś wrażenie, że jesteście typowymi przedstawicielkami konsumpcyjnego społeczeństwa; więcej, więcej, więcej! Więcej kolorów, więcej wydarzeń, więcej jedzenia, więcej znajomości. No i oczywiście podróże i rozwój osobisty!
Klątwą takich osób jest właśnie to, ze codzienność jest dla nich bezbarwna, że nie potrafią się cieszyć zwykłymi rzeczami, potrzebują intensywnych doznań, zaskoczenia, niesamowitości. I nie potrafią ich odnaleźć w sobie i przez to widzieć wszędzie, chcą tego doświadczać od innych. Zatracili dziecięcą zdolność do cieszenia się wszystkim. To zwykle odbija się też na głębszych relacjach międzyludzkich... Kwintesencja naszego nowoczesnego społeczeństwa:)
Nawet przepływ, o którym pisze ciacho, musi pochodzić od drugiej osoby, choć to czysto osobiste doświadczenie i druga strona może odebrać to jako miłą rozmowę, i nic więcej.
Czytając Was obie mam zaś wrażenie, że jesteście typowymi przedstawicielkami konsumpcyjnego społeczeństwa; więcej, więcej, więcej! Więcej kolorów, więcej wydarzeń, więcej jedzenia, więcej znajomości. No i oczywiście podróże i rozwój osobisty!
Klątwą takich osób jest właśnie to, ze codzienność jest dla nich bezbarwna, że nie potrafią się cieszyć zwykłymi rzeczami, potrzebują intensywnych doznań, zaskoczenia, niesamowitości. I nie potrafią ich odnaleźć w sobie i przez to widzieć wszędzie, chcą tego doświadczać od innych. Zatracili dziecięcą zdolność do cieszenia się wszystkim. To zwykle odbija się też na głębszych relacjach międzyludzkich... Kwintesencja naszego nowoczesnego społeczeństwa:)
Nawet przepływ, o którym pisze ciacho, musi pochodzić od drugiej osoby, choć to czysto osobiste doświadczenie i druga strona może odebrać to jako miłą rozmowę, i nic więcej.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
To zupelnie nie tak. Codziennosc jest super,brak fajerwerkow codziennie jest ok. Ale myslac tylko kategoria "musze sie cieszyc codziennoscia bo to jest to,co powinno mi wystarczyc" rownie dobrze moglabym spedzic zycie lezac na kanapie,wmawiajac sobie,ze taka moja codziennosc.
Widz tkwi w tym,zeby wiedziec,kiedy chciec wiecej. Nie na sile,zwyczajnie czuc potrzebe doswiadczania wlasnie owego "wiecej" wlasnie po to,zeby nie osiasc na laurach bezproduktywnosci.
Mi sie wydaje,ze zwiazki raczej rozpadaja sie nie ze wzgledu na odskocznie od codziennosci a wlasnie z tego powodu,ze codziennosc czesto zabija potrzebe starania sie o druga osobe.a kiedy tego nie ma,zwiazek umiera.
Widz tkwi w tym,zeby wiedziec,kiedy chciec wiecej. Nie na sile,zwyczajnie czuc potrzebe doswiadczania wlasnie owego "wiecej" wlasnie po to,zeby nie osiasc na laurach bezproduktywnosci.
Mi sie wydaje,ze zwiazki raczej rozpadaja sie nie ze wzgledu na odskocznie od codziennosci a wlasnie z tego powodu,ze codziennosc czesto zabija potrzebe starania sie o druga osobe.a kiedy tego nie ma,zwiazek umiera.
>Codziennosc jest super,brak fajerwerkow codziennie jest ok.
Nic nie zrozumiałaś:P
Codzienność jest pełna fajerwerków, jeśli tylko chcesz je dostrzec.
Jeśli jesteś na nie ślepa, to masz uszkodzoną zdolność ich dostrzegania, wtedy odczuwasz potrzebę, aby znaleźć zamiennik.
Odnajdujesz, ale z powodu wspomnianego uszkodzenia one szybko ci powszednieją, więc wyciągasz rękę po "więcej i mocniej" - i tak w kółko.
> codziennosc czesto zabija potrzebe starania sie o druga osobe
Nie ma takiej potrzeby, jest co najwyżej potrzeba, by się o nas starano - wynika to z wewnętrznej pustki, którą ktoś musi ciągle zapełniać. Syzyf musi codziennie toczyć ten swój kamień i udowadniać, że się stara, zabiega, walczy, więc kocha. Wykańczające!
Ale musi, i nie ma wyjścia, bo inaczej "związek umiera".
W zdrowych relacjach codzienność, w każdej swej niezwykle zwyczajnej chwili udowadnia nam, że chcemy być z tą osobą.
Każdy dzień bez odskoczni wzmacnia związek ludzi zadowolonych z życia.
Dla tych nieszczęśliwych odskocznie są punktem 0 wobec agonii szarej codzienności.
Nic nie zrozumiałaś:P
Codzienność jest pełna fajerwerków, jeśli tylko chcesz je dostrzec.
Jeśli jesteś na nie ślepa, to masz uszkodzoną zdolność ich dostrzegania, wtedy odczuwasz potrzebę, aby znaleźć zamiennik.
Odnajdujesz, ale z powodu wspomnianego uszkodzenia one szybko ci powszednieją, więc wyciągasz rękę po "więcej i mocniej" - i tak w kółko.
> codziennosc czesto zabija potrzebe starania sie o druga osobe
Nie ma takiej potrzeby, jest co najwyżej potrzeba, by się o nas starano - wynika to z wewnętrznej pustki, którą ktoś musi ciągle zapełniać. Syzyf musi codziennie toczyć ten swój kamień i udowadniać, że się stara, zabiega, walczy, więc kocha. Wykańczające!
Ale musi, i nie ma wyjścia, bo inaczej "związek umiera".
W zdrowych relacjach codzienność, w każdej swej niezwykle zwyczajnej chwili udowadnia nam, że chcemy być z tą osobą.
Każdy dzień bez odskoczni wzmacnia związek ludzi zadowolonych z życia.
Dla tych nieszczęśliwych odskocznie są punktem 0 wobec agonii szarej codzienności.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"