Widok
nilojalny mąż - ciśnienie mi się podniosło
Zadzwonił z pracy, że przyjdzie później - o 20.00. Będą żegnać kolegę przechodzącego na emeryturę. Nie zgodziłam się, żeby poszedł (jakieś pół roku temu zabalował z kolegami i od tej pory ma "szlaban" na wyjścia). Zarzeka się, że w takim razie będzie o 18.00 w domu a ja nie zgadzam się, żeby w ogóle poszedł. No i co mam zrobić?
Ufałam do czasu kiedy wtedy z kumplami nie przegiął. Do tego czasu oboje wychodziliśmy on z kumplami a ja z koleżankami. Teraz już nie będę siedzieć w domu zastanawiąc się, czy faktycznie przyjdzie o godzinie, o której obiecał i w jakim będzie stanie dlatego nie zgadzam się na żadne wyjścia po pracy. No norrrrmalnie gotuję się.
hmmm... a my mamy taki układ pierw się pytamy , dogadujemy i tego trzymamy
wiadomo wpadka że przyjdzie 2h pózniej niz miało być może sie i najlepszym zdażyć:)
ale napewno bym nie zbaroniła a żeby nikt nie powiedział , że jest jakimś pantoflem:)
mysle , że powinniście ustalic jakieś "wasze" reguły, i strać się żeby zwiążek był patrnerski
powodzenia
wiadomo wpadka że przyjdzie 2h pózniej niz miało być może sie i najlepszym zdażyć:)
ale napewno bym nie zbaroniła a żeby nikt nie powiedział , że jest jakimś pantoflem:)
mysle , że powinniście ustalic jakieś "wasze" reguły, i strać się żeby zwiążek był patrnerski
powodzenia
"ale napewno bym nie zbaroniła a żeby nikt nie powiedział , że jest jakimś pantoflem:)"
Mam w nosie, co ktoś sobie pomyśli. Mam pomysł, że pojadę do niego do pracy z synkiem (ma roczek) i zostawię mu pod opieką - w końcu dziecko ma też ojca a ja zajmowałam się małym przez cały weekend sama od rana do wieczora, bo mężulo pisał jakieś raporty do pracy.
Mam w nosie, co ktoś sobie pomyśli. Mam pomysł, że pojadę do niego do pracy z synkiem (ma roczek) i zostawię mu pod opieką - w końcu dziecko ma też ojca a ja zajmowałam się małym przez cały weekend sama od rana do wieczora, bo mężulo pisał jakieś raporty do pracy.
Poległam, dorosły facet dostał szlaban od żony na wyjścia - to chyba jakiś żart! :)
OK, a teraz poważnie - każdy człowiek, nawet ten super idealny może popełnić błąd, bo błędy to rzecz ludzka... Przede wszystkim, jak już wyżej wspomniano, trzeba ze sobą rozmawiać i ustalać kompromisy - komunikować się, mówić co nam przeszkadza, co boli, czego chcemy, a czego nie!
Zabranianie czegokolwiek drugiej osobie, to tak jakby zamknąć w złotej klatce i podciąć skrzydła... Warto też wiedzieć, że osoba ograniczana to osoba nieszczęśliwa i prędzej czy później znajdzie drogę wyjścia/ucieczki z takiej z "złotej klatki"...
Chciałabyś, aby mąż ustalał Twoje wyjścia z domu?Dobierał koleżanki i znajomych?Dawał kary za nieposłuszeństwo??
OK, a teraz poważnie - każdy człowiek, nawet ten super idealny może popełnić błąd, bo błędy to rzecz ludzka... Przede wszystkim, jak już wyżej wspomniano, trzeba ze sobą rozmawiać i ustalać kompromisy - komunikować się, mówić co nam przeszkadza, co boli, czego chcemy, a czego nie!
Zabranianie czegokolwiek drugiej osobie, to tak jakby zamknąć w złotej klatce i podciąć skrzydła... Warto też wiedzieć, że osoba ograniczana to osoba nieszczęśliwa i prędzej czy później znajdzie drogę wyjścia/ucieczki z takiej z "złotej klatki"...
Chciałabyś, aby mąż ustalał Twoje wyjścia z domu?Dobierał koleżanki i znajomych?Dawał kary za nieposłuszeństwo??
"Rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz romawiać ze sobą."
On mie przez telefon POINFORMOWAŁ, że będzie później a nie rozmawiał na ten temat ze mną. Na rozmowę miał czas przez cały weekend. MadziaH zapodaj proszę jakiś inny pomysł, bo teraz rozmowa, to już musztarda po obiedzie. Bardzo dobry patent z rozmową wykorzystam przy następnej okazji.
On mie przez telefon POINFORMOWAŁ, że będzie później a nie rozmawiał na ten temat ze mną. Na rozmowę miał czas przez cały weekend. MadziaH zapodaj proszę jakiś inny pomysł, bo teraz rozmowa, to już musztarda po obiedzie. Bardzo dobry patent z rozmową wykorzystam przy następnej okazji.
zgadzam się z bigbeat.tak się składa,że mój mąż też zalicza się do takich lekkoduchów i naprawdę nawet poważna rozmowa w moim przypadku nie pomogła.ale myślę,że Twój mąż i tak nie jest zły,dziwię się,że tyle wytrzymał:)))pół roku nigdzie nie wyjść,nie mogę sobie tego wyobrazić:)niech idzie,ale Ty zrób to samo,żeby nie siedzieć w domu i tylko na niego czekać...
Kania, karanie dorosłego faceta to jest absurd.
Pchasz go tylko w przeciwną stronę. To działa mniej więcej tak, że skoro nie moge oficjalnie wymyślę jakąś bajkę i i tak zrobię co zamierzam i tak.
Wolałabyś, by Cię oszukiwał!
Mąż Cię poinformował gdzie idzie, z kim i na co.
Wrócił wstawiony (najprawdopodobniej temu służyło spotkanie), wrócił później-powinnaś mu zwrócić uwagę, że przez jego spóźnienia martwiłaś się, ale KARAĆ!!??
Poza tym minęło pół roku, więc odpuść trochę.
Swoją drogą jak mój mąż wrócił zalany na maksa i wypadł z taksówki miałam z niego ubaw przez tydzień.
Zrobiłam mu paskudne zdjęcia, których potem się wstydził. Sam odchorował to przez dwa dni i to była jego kara.
Pozdrawiam i powodzenia- dogadaj się z chłopem!!!!!!
Faceci tak mają, że czasem lubią się zalać.
Pchasz go tylko w przeciwną stronę. To działa mniej więcej tak, że skoro nie moge oficjalnie wymyślę jakąś bajkę i i tak zrobię co zamierzam i tak.
Wolałabyś, by Cię oszukiwał!
Mąż Cię poinformował gdzie idzie, z kim i na co.
Wrócił wstawiony (najprawdopodobniej temu służyło spotkanie), wrócił później-powinnaś mu zwrócić uwagę, że przez jego spóźnienia martwiłaś się, ale KARAĆ!!??
Poza tym minęło pół roku, więc odpuść trochę.
Swoją drogą jak mój mąż wrócił zalany na maksa i wypadł z taksówki miałam z niego ubaw przez tydzień.
Zrobiłam mu paskudne zdjęcia, których potem się wstydził. Sam odchorował to przez dwa dni i to była jego kara.
Pozdrawiam i powodzenia- dogadaj się z chłopem!!!!!!
Faceci tak mają, że czasem lubią się zalać.
Moj maz tez nie jest jakims idealem, zdarza mu sie nie dotrzymac slowa i wrocic troche pozniej ale zeby mial pozniej szlaban to chyba lekka przesada,ja przewaznie budze sie jak on wraca wiec wtedy rozmawiamy dlaczego ten jego powrot tak dlugo trwal(zdarzalo mu sie zasnac w tramwaju czy autobusie):) i raczej probujemy sie dogadac zeby nastepnym razem tak nie bylo, raz mu to wychodzi raz nie ale to jest dorosly facet, na szczescie w popoludnia(wieczory) kiedy jest w domu jest cudownie, wiec jesli juz sie na niego zloscilam to szybko mi przechodzilo:)
Chyba trochę histeryzujesz. Nie wiem co narozrabiał twój mąż ale jak będziesz mu czegoś zabraniać to będzie się wymykał. Jak masz problem z tym że mąż przychodzi do domu po alkoholu to niech po wypadzie z kumplami idzie spać do jednego z nich, ty nie bedziesz musiała czekać w nocy i się wkurzać. A w następny weekend wyjdziesz ty, albo wyjdziecie razem... Zastanów się co tak naprawdę wkurza cie w tym że on chce wyjśc, czy to że może zaszaleć czy to że sie ciebie nie słucha? Nie rób mu scen pod pracą bo używanie dziecka do takich celów jest po prostu żenujące. Każdy człowiek czasem lubi zaszaleć, poczuć się znów jak gówniarz, poszaleć ze znajomymi... Myslę że jesteś przemęczona sytuacją związaną z opieką nad dzieckiem i dlatego nie wyobrażasz sobie że twój mąż może iść gdzieś i się po prostu bawić. Jeśli nie rozumiecie siebie nawzajem to po co w w ogóle jesteście razem? Dziecko będzie patrzyło całe życie jak przeciągacie line każde na swoją stronę.
nie obrazaj mojego meza!!!!!!!!!!znam go wystarczajaco dlugo zeby wiedziec ze mu sie to zdarza,i nie wyglada jak menel,my nie mamy 40lat zeby po imprezie wracac o 20 do domu, nie raz wracalismy razem i razem spalismy w autubusie, zeby dojechac z sopotu na orunie gorna to troche czasu zajmuje gdybys nie wiedziala i kazdemu moze zachciec sie spac!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!no ale pewnie jak ma sie taka zone jak Ty to strach gdziekolwiek wyjsc!!!!!!!!!!!!!!!!!
oj piekne to byly czasy..nam nie raz sie zdarzało zaimprezowac tak ze z jednego piwa zrobiła sie impreza do bialego rana,a ile bylo jaj w tym czasie..powrót bez butow ulicami o 5 rano w podartych skarpetkach,rzyganie na calego i wiele wiele innych....hehehe teraz to juz inne czasy,ale napewno jeszcze bedziemy balowac dopoki starczy nam sił.
wkurzają mnie takie gatki typu, a żona Cię puści? a żona Ci pozwoli?, nie wiem czy zauważyłyście, ale nawet w reklamach coś takiego wystęuje, robi się z kobiety taką heterę, a Ci mężczyźni to tacy biedni i stłamszeni przez te żony....
osobiście nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, w głowie mi się to nie mieści, że daję mężowi szlaban, albo on mi, torchę to śmieszne i trochę straszne..
Ci niektórzy mężowie, to jak dzieci się zachowują, ale chyba ich żonom to po prostu odpowiada..
osobiście nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, w głowie mi się to nie mieści, że daję mężowi szlaban, albo on mi, torchę to śmieszne i trochę straszne..
Ci niektórzy mężowie, to jak dzieci się zachowują, ale chyba ich żonom to po prostu odpowiada..
właśnie macie 2 dzieci pewnie jesteście już kilka lat razem i nieumiecie się dogadać czy jeszcze się niedarliście( czy jakoś tak:) niemożecie być dla siebie wrogami tylko przyjacielami... no nie?
ty się wybierasz dziecmi musisz z nimi siedziec a dla twojego męża to jest kłopot jakoiegoś dnia zostac z dziecmi a ty bujdziesz do fryzjera,ploty czy na impreze itp? i będzie po równo
a z innej strony czemu puścic go neichcesz tak czy tak będziesz siedziec w domku jeden wypad na pół roku możesz mu podarować przeciesz idzie z kumplami a nie do burdelu hehe
a łączy was coś innego niż dzieci ( miłość,przyjazn, itp)
jak jest tak jak piszesz to wspułczuje Ci szczerze takiego zwiążku
ty się wybierasz dziecmi musisz z nimi siedziec a dla twojego męża to jest kłopot jakoiegoś dnia zostac z dziecmi a ty bujdziesz do fryzjera,ploty czy na impreze itp? i będzie po równo
a z innej strony czemu puścic go neichcesz tak czy tak będziesz siedziec w domku jeden wypad na pół roku możesz mu podarować przeciesz idzie z kumplami a nie do burdelu hehe
a łączy was coś innego niż dzieci ( miłość,przyjazn, itp)
jak jest tak jak piszesz to wspułczuje Ci szczerze takiego zwiążku
Kobyłko nie mam problemu z tym, że mąż przychodzi po alkoholu (pół roku temu to było ten jeden raz a małżeństwem jesteśmy od dziesięciu lat). Wiem, tak myślę, ze to się już nie powtórzy ale czuję się BEZNADZIEJNIE w roli żony, która cieszy się, że uffff, no przyszedł na czas i jest super! To powinno być oczywiste, bo mój mąż również nie musi się zastanawiać czy ja nie nawalę. Wtedy nawalił i już mu tak nie ufam - na to a właściwie ZA to jwtem na niego zła.
kania kobieto, raz się facetowi zdarzyło na 10 lat - odpuść trochę,
przyjmij do wiadomości że mąż bawi się z kumplami i załóż że nie wiadomo kiedy wróci, a skoro tak bardzo Ci żal że On się trochę zabawi i rozerwie, to Ty umów się z koleżankami za tydzień na balety,
po co robić wielką sprawę z niczego ??
rozumiem jakby przychodził nawalony przynajmniej raz w tygodniu, ale raz na 10 lat ?
przyjmij do wiadomości że mąż bawi się z kumplami i załóż że nie wiadomo kiedy wróci, a skoro tak bardzo Ci żal że On się trochę zabawi i rozerwie, to Ty umów się z koleżankami za tydzień na balety,
po co robić wielką sprawę z niczego ??
rozumiem jakby przychodził nawalony przynajmniej raz w tygodniu, ale raz na 10 lat ?
Emilia 14.11.2009
Szymon 05.01.2011
DZIĘKI SZATAŃSKIEJ PYSZE JEDNYCH NIE SŁUCHAM, DRUGICH NIE SŁYSZĘ
Szymon 05.01.2011
DZIĘKI SZATAŃSKIEJ PYSZE JEDNYCH NIE SŁUCHAM, DRUGICH NIE SŁYSZĘ
kania - mojemu tez raz sie zdarzylo wrocic do domu w takim stanie ze nigdy bym go nie podejrzewala, no ale to bylo raz i nigdy wiecej sie nie powtórzylo, a po tym incydencie nie zabroniłam mu nigzdie wychodzic, tylko na drugi dzien samemu mu było wstyd, nie zrobiłam mu zadnej afery itp.
ewentualnie na twoim miejscu zrobiłabym 9tzn ja bym nie zrobiła tak, ale jak chcesz to akurat mi taki pomysł do głowy wpadł) tak ze teraz ty go nie informuja wczesniej o swoich wyjsciach np na kawke tylko jak wroci z pracy to po prostu wyjdz i powiedz mu ze bedziesz za 2 godz a wroc np za 3?
u nas nie ma zadnego zabraniania, kazdy wie na co moze sobie pozwolic, mam czasem kilka msciowych pomysłów, ale na szczescie szybko mi przechodza i nigdy ich nie wykorzystuje, wychodze z załozenia ze jak zacznie sie robic sobie po zlosci to zwiazek za długo nie przetrwa, albo bedzie "sztuczny"
ewentualnie na twoim miejscu zrobiłabym 9tzn ja bym nie zrobiła tak, ale jak chcesz to akurat mi taki pomysł do głowy wpadł) tak ze teraz ty go nie informuja wczesniej o swoich wyjsciach np na kawke tylko jak wroci z pracy to po prostu wyjdz i powiedz mu ze bedziesz za 2 godz a wroc np za 3?
u nas nie ma zadnego zabraniania, kazdy wie na co moze sobie pozwolic, mam czasem kilka msciowych pomysłów, ale na szczescie szybko mi przechodza i nigdy ich nie wykorzystuje, wychodze z załozenia ze jak zacznie sie robic sobie po zlosci to zwiazek za długo nie przetrwa, albo bedzie "sztuczny"
Ja też sie wkurzam jak przygotowuję obiad na daną godzinę bo mąż mówił że o tej będzie a potem przychodzi po 2 godzinach bo nie zauważył jak mu czas minął w pracy. Ale wiem że naprawde był w pracy i naprawdę pracował. Może daj mu szanse żeby naprawił swój błąd i zaufaj mu. On jest dorosły. Nie znam mężczyzny który tak od czasu do czasu nie chciałby pójść zwyczajnie " nawalić się" :> z kolegami. Mój po takiej nocy następnego dnia śmieje się z przez telefon z kumplami z tego co robili dnia poprzedniego. Potem wraca kulturka i winko do kolacji ... Po prostu raz na jakiś czas lubi zaszaleć. Nie robi przy tym nic złego. Nie flirtuje, nie tańczy z innymi dziewczynami. Najczęściej popląsa sobie trochę i no i przede wszykim pośmieje się z chłopakami przy barze popijając wściekłego psa piwem. A ja ? Ja w tym czasie z racji ciązy najczęściej budze się parę razy w nocy chcąc tak bardzo żeby juz wrucił, i tęsknię i pusto mi w łóżku bez niego. Wszytko musi być w umiarze...
Daj mu trochę żyć... A jeśli potrzebujesz jego wsparcia to mu o tym powiedz a nie zmuszaj go do tego by się domyślał...
Daj mu trochę żyć... A jeśli potrzebujesz jego wsparcia to mu o tym powiedz a nie zmuszaj go do tego by się domyślał...
ależ kochana nie bądź taka zaborcza, zresztą ja się z Zabulcia nie kłócę, chyba coś źle zrozumiałaś
Odnośnie Twojej sytuacji, przede wszystkim nie należy się kłócić tylko rozmawiać, powiedzieć mężowi co się czuje i czego od niego oczekuje, ale absolunie nie zabraniać mu zabawy, tylko ustalić częstotliwość wyjść, tak abyś ty też mogła od czasu do czasu gdzieś zabawić a niech on wtedy przejmie obowiązki domowe. Jeśli zaś nie masz ochoty na zabawę, to nie zabraniaj mu tego. Również postaraj sie postawić w jego sytuacji.
Odnośnie Twojej sytuacji, przede wszystkim nie należy się kłócić tylko rozmawiać, powiedzieć mężowi co się czuje i czego od niego oczekuje, ale absolunie nie zabraniać mu zabawy, tylko ustalić częstotliwość wyjść, tak abyś ty też mogła od czasu do czasu gdzieś zabawić a niech on wtedy przejmie obowiązki domowe. Jeśli zaś nie masz ochoty na zabawę, to nie zabraniaj mu tego. Również postaraj sie postawić w jego sytuacji.
słuchaj kania, zakładając ze to nie prowokacja, każdy facet ma swoją męską dumę, nawet jeśli w domu jest potulny jak baranek to przed kolegami musi być twardy i niezależny. Nie znaczy to, że nie dzwoni przy nich do Ciebie itd. ale musi przynajmniej sprawiać wrażenie, że to ON RZĄDZI SWOIM ŻYCIEM, a nie jego żona. Jak koledzy wznoszą kolejny toast, nie może powiedzieć, że on już nie, bo żona..on nie przyjdzie na pożegnanie, bo żona nie pozwala..to go upokarza przed nimi, rozumiesz? Daj chłopakowi raz na pół roku wolną rękę! Jak wychodzi w nocy a Ty kładziesz się spać to jaka dla Ciebie różnica czy to 2 czy 3 w nocy? Budzisz się i sprawdzasz co chwilę czy już przyszedł? Toż to dorosły facet!! Takie martwienie się zostaw sobie na za kilkanaście lat jak dzieci będą wracać na bani nocą do domu.
Mój mąż wychodzi z kolegami bardzo rzadko, ale kiedy już się umówi widzę jaką ma z tego frajdę. Nigdy nie umawiamy się na jego powrót na konkretną godzinę, jak impreza się kończy to wróci; jak wróci pijany to jego będzie boleć następnego dnia głowa, nie mnie. I powiem Ci, że jak wraca to potem jest taki szczęśliwy, zakochany i stęskniony i opowiada m.in. o takich właśnie kolegach, których żony wydzwaniają i każą wracać jak oni kręcą i muszą kłamać, wymyślać, zeby jeszcze się pobawić.
mówię Ci - raz na pół roku po prostu sobie odpuść, a zobaczysz jakiego będziesz mieć zadowolonego męża!
Mój mąż wychodzi z kolegami bardzo rzadko, ale kiedy już się umówi widzę jaką ma z tego frajdę. Nigdy nie umawiamy się na jego powrót na konkretną godzinę, jak impreza się kończy to wróci; jak wróci pijany to jego będzie boleć następnego dnia głowa, nie mnie. I powiem Ci, że jak wraca to potem jest taki szczęśliwy, zakochany i stęskniony i opowiada m.in. o takich właśnie kolegach, których żony wydzwaniają i każą wracać jak oni kręcą i muszą kłamać, wymyślać, zeby jeszcze się pobawić.
mówię Ci - raz na pół roku po prostu sobie odpuść, a zobaczysz jakiego będziesz mieć zadowolonego męża!
masakra, niedobry mąż bo dzwoni grzecznie do żony mówi ze jest pożegnanie i będzie grzecznie o 20
niejedna Ci zazdrości, bo pewnie nie wszyscy raczą nawet poinformowac że się gdzieś wybierają
my nie lubiy wychodzic osobno, ale przeciez każdy jest wolnym człowiekiem i nam tez zdarzało sie wracać chwiejnym krokiem do domu
nie jestem wtedy zła, smieję się z mojego "pijaczka" i robię mu herbatke i śniadanko na kaca i podaje tabletki :)
znam go i wiem że jest porzadnym facetem a takie wybryki sa potrzebne każdemu
trochę wyrozumiałości
niejedna Ci zazdrości, bo pewnie nie wszyscy raczą nawet poinformowac że się gdzieś wybierają
my nie lubiy wychodzic osobno, ale przeciez każdy jest wolnym człowiekiem i nam tez zdarzało sie wracać chwiejnym krokiem do domu
nie jestem wtedy zła, smieję się z mojego "pijaczka" i robię mu herbatke i śniadanko na kaca i podaje tabletki :)
znam go i wiem że jest porzadnym facetem a takie wybryki sa potrzebne każdemu
trochę wyrozumiałości
Ja-dwisia - no jak już się zebrałaś w sobie, to daj coś od siebie ;)
OK - pomysł z maluchem pod pracą - żenaaaada - fakt.
Wywaliłam już wszystkie jeto ciuchy z pralki - będzie prał sam.
Obiad -nie przewiduję porcji dla faceta (z resztą będzie dziś wcinał takie rarytasy, ze mu moja kuchnia nie jest potrzebna). Gaci nie sprzątm, nie prasuję, herbatek nie robię, po główce nie głaskam - DOŻYWOTNIO!!!
OK - pomysł z maluchem pod pracą - żenaaaada - fakt.
Wywaliłam już wszystkie jeto ciuchy z pralki - będzie prał sam.
Obiad -nie przewiduję porcji dla faceta (z resztą będzie dziś wcinał takie rarytasy, ze mu moja kuchnia nie jest potrzebna). Gaci nie sprzątm, nie prasuję, herbatek nie robię, po główce nie głaskam - DOŻYWOTNIO!!!
No właśnie - BYŁY - i się zmyły. Teraz nasz wolny czas nie jest już tylko do naszej dyspozycji, bo wybrało się życie rodzinne. Trza było rodziny nie zakładać, jak się chce dalej w samowoli latać (to do mojego męża).
Kochane - duuuża buźka dla Was wszystkich, bo może dzięki temu nie ubiję dziś gadziny, jak tak z Wami sobie poklikałam.
Kochane - duuuża buźka dla Was wszystkich, bo może dzięki temu nie ubiję dziś gadziny, jak tak z Wami sobie poklikałam.
Polcia - wyrzutów nie uniknie drań. Jak sobie pomyśli, że lepiej uciekać, to niech ucieka daleko, daleko. Do domu nie wpuszczę ;)
Polcia powiedz mi tylko CO ja mam mu nagadać???? Jejku, Ty to taka tolerancyjna jesteś a ja zasadnicza (chyba widać, co?). Twój mąż ma chyba z Tobą dobrze - jak dla mnie, to za dobrze ;)))) Możesz mu dac do przeczytania moje tutaj klikanie, to Cię wyściska :))))
Polcia powiedz mi tylko CO ja mam mu nagadać???? Jejku, Ty to taka tolerancyjna jesteś a ja zasadnicza (chyba widać, co?). Twój mąż ma chyba z Tobą dobrze - jak dla mnie, to za dobrze ;)))) Możesz mu dac do przeczytania moje tutaj klikanie, to Cię wyściska :))))
no mogę dać coś od siebie, ale to będzie mniej więcej to samo, co napisały Dziewczyny :)
sorry, ale nie wyobrażam sobie szlabanów i tym podobnych rzeczy w związku, dla mnie to dziwne, niedojrzałe, no po prostu nie do przyjęcia...
uważam, że każdy musi mieć sferę swojego życia, swojej osobistej wolności, gdyby mi mój Mąż postawił jakiś szlaban, matko, nie wyobrażam sobie nawet, co bym zrobiła ze złości ;)
i tak samo nie wyobrażam sobie postawić szlabanu jemu.
nigdy się nie umawiamy na powrót na konkretną godzinę, choć jak ja sama wychodzę, to on się często pyta jakimś smsem, o której planuję wracać, bo się martwi. ale nigdy nie było problemu, czy wrócę o 1, 2 czy 4ej ;)
i tak samo odwrotnie - choć tu ja się raczej nie pytam, a i tak zwykle dostaję sms - wracam kolejką o tej i o tej. ale też nie zawsze, bez przesady!!!
jak wraca późno i na drugi dzień choruje na kaca, to też mu robię herbatkę i trochę sobie z niego żartuję, ale ze złośliwością pomieszaną z czułością, a nie ze złością...
fakt, na pewno też bym się zdenerwowała, gdyby nie wrócił na noc do domu. ale na litość boską, różne rzeczy się w życiu zdarzają, żeby z tego powodu dawać szlaban na pół roku!?!?! i robić potem problem z powrotu o 20ej??
myślę, że problem może leżeć w tym, że nie dzielicie obowiązków w domu, Ty czujesz się wykorzystana i potraktowana nie fair z powodu opieki nad dziećmi - i zapewne masz rację. powinnaś wyegzkwować od Męża pomoc i czas dla siebie.
ale chyba lepiej o tym po prostu pogadać i postarać się to naprawić jakoś i poukładać, bo takie kolejne stawianie zakazów i wywieranie wpływu złością, nierobieniem obiadów itp. na dłuższą metę sprawi, że Wasze życie stanie się koszmarem.
życzę owocnych rozmów!
sorry, ale nie wyobrażam sobie szlabanów i tym podobnych rzeczy w związku, dla mnie to dziwne, niedojrzałe, no po prostu nie do przyjęcia...
uważam, że każdy musi mieć sferę swojego życia, swojej osobistej wolności, gdyby mi mój Mąż postawił jakiś szlaban, matko, nie wyobrażam sobie nawet, co bym zrobiła ze złości ;)
i tak samo nie wyobrażam sobie postawić szlabanu jemu.
nigdy się nie umawiamy na powrót na konkretną godzinę, choć jak ja sama wychodzę, to on się często pyta jakimś smsem, o której planuję wracać, bo się martwi. ale nigdy nie było problemu, czy wrócę o 1, 2 czy 4ej ;)
i tak samo odwrotnie - choć tu ja się raczej nie pytam, a i tak zwykle dostaję sms - wracam kolejką o tej i o tej. ale też nie zawsze, bez przesady!!!
jak wraca późno i na drugi dzień choruje na kaca, to też mu robię herbatkę i trochę sobie z niego żartuję, ale ze złośliwością pomieszaną z czułością, a nie ze złością...
fakt, na pewno też bym się zdenerwowała, gdyby nie wrócił na noc do domu. ale na litość boską, różne rzeczy się w życiu zdarzają, żeby z tego powodu dawać szlaban na pół roku!?!?! i robić potem problem z powrotu o 20ej??
myślę, że problem może leżeć w tym, że nie dzielicie obowiązków w domu, Ty czujesz się wykorzystana i potraktowana nie fair z powodu opieki nad dziećmi - i zapewne masz rację. powinnaś wyegzkwować od Męża pomoc i czas dla siebie.
ale chyba lepiej o tym po prostu pogadać i postarać się to naprawić jakoś i poukładać, bo takie kolejne stawianie zakazów i wywieranie wpływu złością, nierobieniem obiadów itp. na dłuższą metę sprawi, że Wasze życie stanie się koszmarem.
życzę owocnych rozmów!
Ja mogę Ci powiedzieć jak jest u nas, od kiedy jesteśmy małżeństwem umówiliśmy się wspólnie że na imprezy chodzimy razem albo wcale ale może to dlatego tak jest że mamy wspólnych znajomych:) Jakoś nie żałuję że nie wychodzę sama bo jakoś nie mam takich pociągów i mąż też póki co nie narzeka, jedyny wyjątek był kiedy ja urodziłam to mąż poszedł z kolegami się cieszyć:)))
Żyjemy i jesteśmy szczęśliwi:) A niedomówienia zdarzają się w każdym związku, na domiar złego jak mu zabronisz to on będzie wymyślał różne rzeczy żeby się z domu wyrwać co nie wróży niczego dobrego dla związku, ale próbuję Ciebie też zrozumieć, porozmawiajcie spokojnie np przy kolacji ze świecami i powiedź mu delikatnie co cię denerwuje i spróbujcie ustalić jakiś kompromis:)
Powodzenia:)
Żyjemy i jesteśmy szczęśliwi:) A niedomówienia zdarzają się w każdym związku, na domiar złego jak mu zabronisz to on będzie wymyślał różne rzeczy żeby się z domu wyrwać co nie wróży niczego dobrego dla związku, ale próbuję Ciebie też zrozumieć, porozmawiajcie spokojnie np przy kolacji ze świecami i powiedź mu delikatnie co cię denerwuje i spróbujcie ustalić jakiś kompromis:)
Powodzenia:)
Ja po prostu sama bym się bała że ktoś by mi czegoś będzie zabraniał, (tylko albo może aż), dlatego że zostałam żoną i zakładam rodzinę. Chciałabym się dobrze czuć w tej nowej roli i też żeby mój mąż się dobrze czuł. Miał kolegów przede mną i wiem że faceci to muszą raz na jakiś czas się spotkać, pogadać, napić, zagrać w coś. Gdybym mu tego zabroniła, byłby nieszczęśliwy i tym samym zaczęlibyśmy się od siebie oddalać. Gdyby z jakiegoś powodu zachwiał moje zaufanie, zrobiłby coś co sprawiało by mi przykrość, zawiódł by mnie. Powiedziałabym mu co czuję i jak to widzę, ale zapytałabym co proponuje, jakie widzi rozwiązanie. Zresztą ja z mężem nie raz siadałam przy stole i rozmawialiśmy, on mi tłumaczył a ja jemu, bo ciężko było na początku podzielić wszystkie obowiązki domowe.
A ja chcę nawiązać do tego co napisała andzior - że facet musi przed innymi facetami być twardy i niezależny i nie może powiedzieć w trakcie kolejnego toastu że już wraca do domu bo żona czeka. Ja się z tym wogóle nie zgadzam i dziwię się że kobiety zamiast stać za sobą murem to poperają facetów.
Dla mnie to jest kwestia priorytetów, ważniejsza jest żona, która się martwi że jeszcze mąż nie wrócił czy to co pomyślą kumple? . Mi zaimponowałby facet który wprost oznajmiałby kumplom, sory chłopaki, było super, ale żona czeka - to nie świadczy o pantoflarstwie tylko o szacunku dla żony i odwadze cywilnej żeby się przyznać że jest dla niego ważniejsza niż opinia kolegów. Facet który tak by postąpił byłby dla mnie twardzielem, który nie boi się opini kumpli, a taki który ściemnia bo co sobie kumple pomyślą - tpo zwykły mięczak.
Dla mnie to jest kwestia priorytetów, ważniejsza jest żona, która się martwi że jeszcze mąż nie wrócił czy to co pomyślą kumple? . Mi zaimponowałby facet który wprost oznajmiałby kumplom, sory chłopaki, było super, ale żona czeka - to nie świadczy o pantoflarstwie tylko o szacunku dla żony i odwadze cywilnej żeby się przyznać że jest dla niego ważniejsza niż opinia kolegów. Facet który tak by postąpił byłby dla mnie twardzielem, który nie boi się opini kumpli, a taki który ściemnia bo co sobie kumple pomyślą - tpo zwykły mięczak.
Piernik jest dużo racji w tym co piszesz, ale we wszystkim musi być umiar - oczywiście, że koledzy nie mogą być ważniejsi niż rodzina, ale z drugiej strony rodzina - moim zdaniem - nie powinna całkiem zabierać drugiej osobie możliwości spotkania z własnymi znajomymi, spędzenia z nimi wieczoru - raz na jakiś czas.
a chyba stawianie szlabanu przez pół roku i robienie problemu z powrotu o 20:00 to trochę przegięcie w drugą stronę...
a chyba stawianie szlabanu przez pół roku i robienie problemu z powrotu o 20:00 to trochę przegięcie w drugą stronę...
aha Kania, jednego się nauczyłam, FACECI naprawdę nie czytają nam w myślach, trzeba wprost ich informować, czego oczekujemy, co nam się podoba, a co nie, bo on naprawdę się nie domyśli, tak jak pisała Ja-dwisia, możliwe, że musicie ustalić/podzielić obowiązki domowe. Uwzględniając w tym różne przyjemności :) a wiadomo kochana że jemu coś innego może przynosić w radość i przyjemność niż Tobie, nie obwiniaj go za to :) Oby dla niego małżeństwo i rodzicielstwo nie było karą :) Są mężczyźni którzy od razu odnajdują się w tej roli, ale są tacy którym trzeba troszkę w tym pomóc, bo są tacy nieporadni i troszku bez wyobraźni, my to instynktownie wiemy co robić i dlatego może nas to wkurzać czasami, że oni tacy są :)
Myśle, ze kwestia ważną jest to co maz nawywijal ostatnim razem, bo jesli sie spoznil i sie nawalil to mysle, ze przeginasz z zakazem...
Jak moj maz lub ja wychodzimy sami na impreze co zdarza sie mniej wiecej każdemu raz do roku :) to po prostu wychodze i mowie, ze jak wroce to bede :) tak samo mąz, bez przesady zeby ustalac jakies godziny powrotu.... Nie mamy po 17 lat....
A jesli nie wrocil na noc o i nie wiadomo co sie z nim dzialo, z kim byl, co robil.... Oj to tez podjelabym kroki drastyczne :)
Jak moj maz lub ja wychodzimy sami na impreze co zdarza sie mniej wiecej każdemu raz do roku :) to po prostu wychodze i mowie, ze jak wroce to bede :) tak samo mąz, bez przesady zeby ustalac jakies godziny powrotu.... Nie mamy po 17 lat....
A jesli nie wrocil na noc o i nie wiadomo co sie z nim dzialo, z kim byl, co robil.... Oj to tez podjelabym kroki drastyczne :)
Na wszelki wypadek dodam tylko, ze jestem przeciwna wzajemnemu ograniczaniu się, jednak znam osobiście przypadki facetów, którzy tylko biorą (również mam tu na myśli że korzystają ze swobody jaką im daje tolerancyjna żonka) a niewiele dają od siebie ( w sensie zaangażowania w sprawy rodzinne) i taki jak nie poczuje nad sobą bata to do końca życia pozostanie lekkoduchem - i w takich przypadkach szlaban i mały szantażyk działają cuda, choć generalnie metod tych nie popieram
Zatkało mnie!! Myslisz, że jak facet ożenił się z Tobą to musi spedzac z Tobą każda wolną chwile? no prosze cie w głowie mi sie to nie mieści:) Nie ma prawa wyjśc z domu? Może ma Cie listem poleconym tydzień wczesniej informowac o wyjściu? PARODIA. Dam męzowi do poczytania te wypociny....na pewno doceni żonke :) Dorosły facet i szlaban:D śmiechu warte i szczerze mu współczuje
wszystko jest kwestią dogadania się i zrozumienia innego człowieka, ustalenia obowiązków, tak aby nikt nie czuł się pokrzywdzony, bo wcześniej czy później jedna ze stron pęka i robi awanturę, bo zwyczajnie czuje się wykorzystana, a tak naprawdę sama jest sobie winna. Mi facet nie musi udowadniać męskości bo powie przy kolegach że do mnie wraca. To mnie wybrał i żyje ze mną na co dzień, a z kolegami których zna może nawet dłużej niż mnie, spędza czas sporadycznie i naprawdę to jest ich męski czas, męskie spotkanie, na którym nie rozmawia się o żonach, jakie to wspaniałe są i jak się je kocha. A stwierdzenie: sorry chłopaki wracam do żony??? nie świadczy moim zdaniem o męskości. Jakby powiedział, sorry chłopaki spać mi się chce wracam do domu, bo już przynudzacie - byłoby dla mnie bardziej męskie, (ale nie koniecznie kulturalne) ;) On ma iść na takie spotkanie i myśleć o dobrej zabawie, o męskich pogaduchach, a nie o żonie, właśnie wyjątkowo nie o żonie!
Polcia, jasne, niech nie myśli o żonie i bawi się na całego, jestem za, ale tylko do godziny którą z nią ustalił, o tej właśnie godzinie powinien wrócić na ziemię i przede wszystskim do domu skoro obiecał.
A jeśli tak nie potrafi, to następną razą powinien powiedzieć - kochanie nie wiem o której wrócę i wtedy żonka nie musi się martwić.
Dla mnie ustalona godzina nocnego powrotu to rzecz święta (lub telefoniczna informacja o spóżnieniu) bo różne rzeczy się dzieją na ulicach i ja przy 2 godzinnej obsuwie umierałabym ze strachu
A jeśli tak nie potrafi, to następną razą powinien powiedzieć - kochanie nie wiem o której wrócę i wtedy żonka nie musi się martwić.
Dla mnie ustalona godzina nocnego powrotu to rzecz święta (lub telefoniczna informacja o spóżnieniu) bo różne rzeczy się dzieją na ulicach i ja przy 2 godzinnej obsuwie umierałabym ze strachu
Pierniczko ale naprawdę wy ustalacie godzinę powrotu?
bo ja ci powiem szczerze, że jak się spotkam z dziewczynami to nie wiem jak długo zabawię, a czas leci jak opętany i nie w głowie mi wtedy mężulek :) a jak się niepokoi to on do mnie dzwoni :) ale raczej to się nie zdarza.
Jak mąż wychodzi to już wiem, że wcześniej niż o 3 go nie będzie, no a jak się spotka jeszcze z takim innym kolegą który lubi posiedzieć oooo to świtać zaczyna jak do domu wraca :) takie te chłopy nasze, ale on zawsze tak nimi balował.
bo ja ci powiem szczerze, że jak się spotkam z dziewczynami to nie wiem jak długo zabawię, a czas leci jak opętany i nie w głowie mi wtedy mężulek :) a jak się niepokoi to on do mnie dzwoni :) ale raczej to się nie zdarza.
Jak mąż wychodzi to już wiem, że wcześniej niż o 3 go nie będzie, no a jak się spotka jeszcze z takim innym kolegą który lubi posiedzieć oooo to świtać zaczyna jak do domu wraca :) takie te chłopy nasze, ale on zawsze tak nimi balował.
Poważnie :) Tzn jak mąż wychodzi to przeważnie podaje mi którym autobusem nocnym wróci, jak nie zdąży tym ustalonym to daje mi znać że następnym - ale to nie z powodu pantoflarstwa, tylko mojego wrodzonego martwienia się. Jak ja wychodzę to on się raczej nie martwi, bo jest urodzonym optymistą i człowiekiem nie widzącym w niczym problemu.
Piernoczko, no rozumiem Twoje troszczenie się, wiadomo że to jest męczące dla Ciebie.
Ja się też martwię o męża, ale wiem, że jak idzie z kolegami to oni wszyscy nawzajem na siebie uważają, bo fajne to chłopy są, no i też staram sobie tak tłumaczyć że w biały dzień i pod blokiem może się coś stać każdemu z nas, to mi trochę daje takiego luzu. Pomyśl sobie kochana co to dopiero będzie z dziećmi, ja właśnie jestem bardzo wdzieczna mojej mamusi że mnie tak krótko nie trzymała. Obym też taka była.
Nusia85, chcesz powiedzieć że na babskie spotkania rówież zabierasz męża???
Ja się też martwię o męża, ale wiem, że jak idzie z kolegami to oni wszyscy nawzajem na siebie uważają, bo fajne to chłopy są, no i też staram sobie tak tłumaczyć że w biały dzień i pod blokiem może się coś stać każdemu z nas, to mi trochę daje takiego luzu. Pomyśl sobie kochana co to dopiero będzie z dziećmi, ja właśnie jestem bardzo wdzieczna mojej mamusi że mnie tak krótko nie trzymała. Obym też taka była.
Nusia85, chcesz powiedzieć że na babskie spotkania rówież zabierasz męża???
ale się uśmiałam... :) To ja powinnam mieć kajdanki na ręku i przypięte do kaloryfera.
Mi ciężko też nie raz wrócić do domu o obiecanej godzinie ;)
Choć ja nigdy nie mówię, że będę np. o 1 tylko, że do rana.
Imprezy z koleżankami czasami się przedłużają ;) Teraz co prawda mam szlaban ;P bo z brzuchem ciężko imprezować ;)
Mi ciężko też nie raz wrócić do domu o obiecanej godzinie ;)
Choć ja nigdy nie mówię, że będę np. o 1 tylko, że do rana.
Imprezy z koleżankami czasami się przedłużają ;) Teraz co prawda mam szlaban ;P bo z brzuchem ciężko imprezować ;)
u nas to raczej ja się "spóźniam"... ostatnio wyszłam przed 20 do przyjaciółki na plotki. mialo nie nie być ok 2 godziny. jeszcze powiedziałam, czekaj na mnie z zasypianiem. Wróciłam ok 3 w nocy, mój mąż przewracając się na bok powiedział "czekaj na mnie taaak".
u nas to ja jestem ta gorsza.
nie lubię jak mąż wraca za późno - bo zwyczajnie się martwię.
ale szlaban - to chyba w podstawówce na telewizję od rodziców.
u nas to ja jestem ta gorsza.
nie lubię jak mąż wraca za późno - bo zwyczajnie się martwię.
ale szlaban - to chyba w podstawówce na telewizję od rodziców.
hehe. jak chcesz rozwiazanie to wprowadzili ze mozna zarejestrowac komorke na google i wysyla sygnal gdzie wlasciciel komorki jest - bedziesz mogla sledzic gdzie maz przebywa. rowniez moze dogadasz sie z policja sa takie branzoletki na noge dla przestepcow jak wyjda poza dom to zaczynaja piszczec. chmm to chyba na tyle z pomyslow ale jak mi cos inego przyjdzie do glowy to zaraz napisze.
moja wypowiedz jest na tyle sensowna na ile jest twoja na poczatku tego watku.
moj maz wychodzi z kolegami. jezeli wychodzi ze swoim przyjacielem to i ja i jego zona wiemy ze jezeli mowia ze bedzie wczesnie, nigdy nie sa i zawsze dosc pijani - i co z tego, jezeli maja tak ochote spedzac wolny czas i pieniadze. jedyne o co prosze to sms o ktorej bedzie zebym sie nie denerwowala.
mam nadzieje ze juz wrocil i ze sie zupelnie z nim nie pogryzlas bo nie ma o co.
moj maz wychodzi z kolegami. jezeli wychodzi ze swoim przyjacielem to i ja i jego zona wiemy ze jezeli mowia ze bedzie wczesnie, nigdy nie sa i zawsze dosc pijani - i co z tego, jezeli maja tak ochote spedzac wolny czas i pieniadze. jedyne o co prosze to sms o ktorej bedzie zebym sie nie denerwowala.
mam nadzieje ze juz wrocil i ze sie zupelnie z nim nie pogryzlas bo nie ma o co.
eee, dziewczyny, wiem doskonale jak odebrałyście moją odpowiedź. dla mnie facet też nie udowadnia swojej męskości wychylając kolejnego kielicha, tylko że nie o to chodzi, CZYM DLA NAS nie udowadnia swojej niezależności, chodzi o to jak go widzą inni faceci - wierzcie mi, dla każdego kolesia to jest istotne. Facet, który mówi: nie mogę przyjść na pożegnanie kolegi bo żona nie pozwala to facet, z którego inni będą mieli bekę i on o tym wie, a swoją złość skieruje później na żonę. Czy nie "opłaca" się raz na pół roku machnąć ręką na takie wyjście i upajać się myślą, że siedzi ten nasz mąż, patrzy jak inni skręcają się w kłamstwach przez telefon, ponurzy wracają do domu (bo wiedzą co ich tam czeka) i myśli: " a ja mam z*******ą żonkę"??
"i myśli: " a ja mam z*******ą żonkę"??"
Tak właśnie mógł myśleć, dopóki nie przegiął. Sam śmiał się z kolegów, którzy żony się bali i wykręcali się ze spotkań - on miał tych wyjść ile chciał i kiedy chciał - serio. Aż pewnego razu zamiast "mam żonkę z*******ą" pomyślał "mam żonkę w d..." no i od tej pory na wyjścia z kolegami się nie zgadzam. Wie, że jak pójdzie, to będzie w domu dym. Wybiera więc święty spokój - trudno
Tak właśnie mógł myśleć, dopóki nie przegiął. Sam śmiał się z kolegów, którzy żony się bali i wykręcali się ze spotkań - on miał tych wyjść ile chciał i kiedy chciał - serio. Aż pewnego razu zamiast "mam żonkę z*******ą" pomyślał "mam żonkę w d..." no i od tej pory na wyjścia z kolegami się nie zgadzam. Wie, że jak pójdzie, to będzie w domu dym. Wybiera więc święty spokój - trudno
kania, sorki, nie znam Twojej sytuacji, więc łatwo mi się mądrzyć. Mój mąż nigdy nie zawiódł mojego zaufania, jesteśmy 8 lat razem, nigdy w życiu nie było u nas żadnych szlabanów, każdy bawił się do woli i nikt nie miał pretensji,stąd po prostu przedstawiłam mój punkt widzenia, co niekoniecznie musi pasować do Twojej sytuacji:)
Kania, a nie pomyślałaś, zę takie zakazy mogą się jeszcze bardziej odbić na Waszym związku ??
Mnie by szlag jasny trafił gdyby facet nie pozwalał mi wyjść z domu, bo przegięłam i wróciłam później niż obiecałam.
Sama wiesz jak jest. Dobrze się chłopak bawił, do tego alkohol i czas minął szybko, nawet się nie obejrzał a wybiła godzina "0" (czas powrotu )
Uważam, że jesli będziesz wprowadzać takie zakazy dorosłemu facetowi, w końcu, albo tupnie nogą i powie mam to gdzieś, albo atmosfera w Waszym domu będzie mocno nieciekawa.
Nie lepiej porozmawiać ??
Powiedzieć, że jak nie wraca o danej godzinie, to zwyczajnie denerwujesz się.
Zaufanie to podstawa...
Jeśli będzie chciał wyjść to i tak wyjdzie
Będzie chciał zdradzić to i tak zdradzi
Będzie chciał oszukać, to i tak oszuka
Tylko wtedy zadasz sobie pytanie dlaczego ??
Nikt nie chce być uwiązany, nawet nastolatek się buntuje, a co dopiero dorosły facet z zakazami od żony
Takie są moje spostrzeżenia.
Mnie by szlag jasny trafił gdyby facet nie pozwalał mi wyjść z domu, bo przegięłam i wróciłam później niż obiecałam.
Sama wiesz jak jest. Dobrze się chłopak bawił, do tego alkohol i czas minął szybko, nawet się nie obejrzał a wybiła godzina "0" (czas powrotu )
Uważam, że jesli będziesz wprowadzać takie zakazy dorosłemu facetowi, w końcu, albo tupnie nogą i powie mam to gdzieś, albo atmosfera w Waszym domu będzie mocno nieciekawa.
Nie lepiej porozmawiać ??
Powiedzieć, że jak nie wraca o danej godzinie, to zwyczajnie denerwujesz się.
Zaufanie to podstawa...
Jeśli będzie chciał wyjść to i tak wyjdzie
Będzie chciał zdradzić to i tak zdradzi
Będzie chciał oszukać, to i tak oszuka
Tylko wtedy zadasz sobie pytanie dlaczego ??
Nikt nie chce być uwiązany, nawet nastolatek się buntuje, a co dopiero dorosły facet z zakazami od żony
Takie są moje spostrzeżenia.
spróbuj go śledzić, tylko koniecznie zastosuj jakiś kamuflaż, jak wyczaisz, gdzie i z kim jest, wejdź, pozwól się zdemaskować i powiedz głośno co myślisz o nim i każ natychmiast wracać. Powinno pomóc, raz na zawsze zniszczysz jego życie towarzyskie i będziesz miała spokój. Jesli to nie zadziała....pozostaje wszczepienie chipa, dorwanie na gorącym uczynku i wyporwadzanie z lokalu/domu kolegi za uszko, za każym razem aż się nawuczy....
A tak poważnie to...czytam...i nie mogę uwierzyć :) Tak traktujesz biedaka przez całe 10 klat małżenstwa???? Czy tak poza "tym" to wszystko z Tobą ok?
A tak poważnie to...czytam...i nie mogę uwierzyć :) Tak traktujesz biedaka przez całe 10 klat małżenstwa???? Czy tak poza "tym" to wszystko z Tobą ok?
Rybka16 nie skorzystam z Twoich rad, bo jeżeli chodzi o zniszczenie życia towarzyskiego męża, to poradziłam sobie sama.
"Tak traktujesz biedaka przez całe 10 klat małżenstwa????" - Nie, jeżeli chodzi o wyjścia z domu. Tak , jeżeli chodzi o dotrzymywanie słowa i nierobienie ze mnie balona.
"Czy tak poza "tym" to wszystko z Tobą ok?" - Każdy myśli, że jest OK. Ty zapewne też masz o sobie dobre mniemanie. Myślisz, że słusznie?
"Tak traktujesz biedaka przez całe 10 klat małżenstwa????" - Nie, jeżeli chodzi o wyjścia z domu. Tak , jeżeli chodzi o dotrzymywanie słowa i nierobienie ze mnie balona.
"Czy tak poza "tym" to wszystko z Tobą ok?" - Każdy myśli, że jest OK. Ty zapewne też masz o sobie dobre mniemanie. Myślisz, że słusznie?
Kania ja kiedys miam ten sam problem moj maż kiedys tez mi wywinął numer i to taki ze mało rozwodu nie było , :) innym razem tez wywinął mi numer i pózniej kolejny kurcze zawsze sobie mówiłam ze jest dorosły i nie mopge mu zabraniac ale jak przecholował to powiedziłąm ze sie odwdzecze ale nigdy tak naprawde nic nie zrobiłam i on robił dalej numery a ja tylko mówiłam ze tym razem to ja sobie wyjde i niech sie martwi i przyszła okazja moje urodziny umówiłam sie z kolezakna na disco:) widziałam po jego minie ze mi nie wierzy ze wyjde o tu niespodzianka ,ubrałam sie jak na disco:) i heja ,ja myslałąm ze on wyjdzie z siebie ale to nic w połowie imprezy wpada mój maz i widzi mnie tanczącą nie na parkiecie tylko nooo.... troche wyzej i spojrzenie meza bezcenne :) odtamtej pory mój mezulek chodi na piwko z kolegami ale wraca jak sie nalezy :)
ech żałuję bardzo...uważam, że pomysł z chipem był całkiem niezły :D
Jesli chodzi o relacje z mężem...jak najbardziej! nie mam sobie nic do zarzucenia. Przez wiele lat wypracowaliśmy wspólnie partnerski układ, mimo wzlotów i upadków nigdy w życiu nie wpadłam na pomysł, żeby jemu czegoś zakazywać, a on mi. Czy Ty jestes szczęśliwa w takim związku? Ja na Twoim miejscu miałabym moralniaka cały czas...
Wydaje mi się, że to jakaś podpucha i Kania dobrze się bawi czytając powyższe posty. Nie wierzę, że dzieją się takie rzeczy, jak ze starych kiepskich dowcipów ....
Jesli chodzi o relacje z mężem...jak najbardziej! nie mam sobie nic do zarzucenia. Przez wiele lat wypracowaliśmy wspólnie partnerski układ, mimo wzlotów i upadków nigdy w życiu nie wpadłam na pomysł, żeby jemu czegoś zakazywać, a on mi. Czy Ty jestes szczęśliwa w takim związku? Ja na Twoim miejscu miałabym moralniaka cały czas...
Wydaje mi się, że to jakaś podpucha i Kania dobrze się bawi czytając powyższe posty. Nie wierzę, że dzieją się takie rzeczy, jak ze starych kiepskich dowcipów ....
"Jesli chodzi o relacje z mężem...jak najbardziej! nie mam sobie nic do zarzucenia." - :))))))))))) To chodzi o to, czy ta druga strona MA.
W małżeństwa bezkonfliktowe, to ja nie wierzę! Ale mniejsza z tym.
Rybko16 Ty mi teraz lepiej powiedz, co byś zrobiła, gdyby jednak Twój szanowny przegiął a potem Ty jeszcze bardziej. Bo ja teraz chyba ten problem mam.
W małżeństwa bezkonfliktowe, to ja nie wierzę! Ale mniejsza z tym.
Rybko16 Ty mi teraz lepiej powiedz, co byś zrobiła, gdyby jednak Twój szanowny przegiął a potem Ty jeszcze bardziej. Bo ja teraz chyba ten problem mam.
druga strona też nie MA, bo jakby miała to bym wiedziała pierwsza.
Ja nigdzie nie napisałam, ze moje małżeństwo jest bezkonfliktowe, poprostu inaczej interpretujemy to pojęcie.
No to teraz się narobiło....mówię Ci spróbuj z chipem a sobie może jakiś knebelek zakup hmmm? + nerwosol! Sorry ale nie potrafię poważnie podejść do Twojego problemu
Ja nigdzie nie napisałam, ze moje małżeństwo jest bezkonfliktowe, poprostu inaczej interpretujemy to pojęcie.
No to teraz się narobiło....mówię Ci spróbuj z chipem a sobie może jakiś knebelek zakup hmmm? + nerwosol! Sorry ale nie potrafię poważnie podejść do Twojego problemu
Kania, słyszałaś kiedyś takie powiedzenie na złość mamie odmrożę sobie uszy??? W Twoim przypadku może się skończyć na złość żonie....
Po za tym. Wg mnie. Albo wybaczamy, wyjaśniamy sobie przegięcia i nie wracamy do nich. Albo nie wybaczamy i wtedy nie ma nas...Po prostu. Nie możesz Go tak traktować, na własne życzenie zniszczysz związek, zrobisz się sfrustrowana, zrzędliwa i co tam jeszcze.
Twój mąż wtedy na pewno nie powie że ma fajną żonę, ale za to kolejny powód by wyjść z kolegami.
Po za tym. Wg mnie. Albo wybaczamy, wyjaśniamy sobie przegięcia i nie wracamy do nich. Albo nie wybaczamy i wtedy nie ma nas...Po prostu. Nie możesz Go tak traktować, na własne życzenie zniszczysz związek, zrobisz się sfrustrowana, zrzędliwa i co tam jeszcze.
Twój mąż wtedy na pewno nie powie że ma fajną żonę, ale za to kolejny powód by wyjść z kolegami.
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
Ale co teraz w takim razie, będziesz mu to rozpamiętywać do końca życia? Przy każdej możliwej okazji wypominać mu to?
Bo już nie rozumiem....
Skoro wrócił tym razem o umówionej porze to chyba jest sygnał że można mu dać conajmniej jakiś kredyt zaufania
Bo już nie rozumiem....
Skoro wrócił tym razem o umówionej porze to chyba jest sygnał że można mu dać conajmniej jakiś kredyt zaufania
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
Ok Justi30 - ja wcale nie myślę, że trzeba mieć męża, żeby coś radzić w sprawie męża. Poza tym nie interesują mnie Twoje prywatne sprawy - to JA się tutaj wywnętrzniam. Może nawet mogłabyś lepiej poradzić niż zakochane mężatki, bo masz większe doświadczenie. Tylko przestań już tak agresywnie mi tego chipa wciskać!
kania jest małzenstwem z długoletnim stazem ,ma problem, i napisała tutaj aby sie poradzic a ty i rybka 16 wyjezdzacie z czipem a ciebie to jeszcze bawi wiec zapytrałą czemu nie pomyslałas i nie załozyłac czipa swojemu facetowi ?nie trzeba miac ''papierka'' ale uwazam ze ty nie powinnas sie udzielac i doradzac kani , z tym wiezieniem to przesadziłas ,pomysl czy twojemu byłemu nie było by lepiej w wiezieniu niz z Tobą
Kania
Jakoś żadna forumka Cię nie poparła, to może czas zastanowić się nad sobą...?
Szczerze współczuję Twojemu mężowi, nawet raz na 10 lat nie może wrócić spóźniony i wstawiony. Fundujesz mu jakiś obóz pracy. Według Ciebie mąż powinien przynosić kasę do domu i tam w nim siedzieć, a na dodatek spowiiadać się z każdej minuty.
Szkoda, że nie znam go osobiście poradziłabym mu kilka pomysłów, żeby sobie Ciebie wychował.
Pamiętaj życie to pełnia kompromisów i jemu w końcu znudzi się ta uległość i podporządkowanie
Jakoś żadna forumka Cię nie poparła, to może czas zastanowić się nad sobą...?
Szczerze współczuję Twojemu mężowi, nawet raz na 10 lat nie może wrócić spóźniony i wstawiony. Fundujesz mu jakiś obóz pracy. Według Ciebie mąż powinien przynosić kasę do domu i tam w nim siedzieć, a na dodatek spowiiadać się z każdej minuty.
Szkoda, że nie znam go osobiście poradziłabym mu kilka pomysłów, żeby sobie Ciebie wychował.
Pamiętaj życie to pełnia kompromisów i jemu w końcu znudzi się ta uległość i podporządkowanie
Tinker Bell - ciągle myslę o tym, co mi napisałaś i wygląda na to, że tak...że w sumie, to wyszło na to, że postanowiłam wypominać mu to przy każdej okazji a okazją jest wyjście z domu. Okazja była wczoraj więc wypomniałam, awanturę zrobiłam, męża w domu miałam...zadowolona NIE JESTEM.
W sumie, to teraz już po zawodach. Wszystko było wczoraj a dzisiaj tylko kac.
W sumie, to teraz już po zawodach. Wszystko było wczoraj a dzisiaj tylko kac.
heheh a która tu wyjedzie ze cos nie tak w domu:) wszystko wszedzie jest ok /a nawet jak nie jest to i tak jest/ Kania ja tez jestem pamietliwa i jak by mi teraz mój mąz cos wywinał to bym mu wszystko wypomniała ja pamietam te dobre ale jeszcze bardziej te złe ,i ahha i mój mąz tez miał kiedy szlaban na mecze bo wrócił raz w takim stanie ze sie przezegnałam
OMG!!!!!!! co to za gadka????? Jak to czytam to mi zona mojego znajomego staje przed oczyma :///// Biedny facet,stłamszony,zastraszony,zniewolony....Jego LOJALNA żona wybrała dla niego LEPSZE zycie i odkad sa malzeństwem to Ona decyduje z kim i kiedy może się spotykac i rozmawiac przez telefon....A ten NIELOJALNY maż miał czelność iść do przyjaciela na ślub choć Ona tyle razy mu zabraniała sie z Nim spotykac!!!! No dobra,przesadzam,poszli na ten slub razem ale nie do kościola (bo jej sukienka się zmoczy i fryzura rozpadnie) i TYLKO na obiad,po obiedzie do domu bo Ona jest zmeczona. A co ją to obchodzi,że to przyjaciel od 30 lat. Jej mąz ma byc przeciez LOJALNY WOBEC NIEJ I TYLKO NIEJ!!!! prawda, jakie to oczywiste?????
kania. a jak sytuacja dziś ? jakies zmiany?
tak sobie mysle, to niestety my kobiety mamy tendencję do wyolbrzymiania niektórych sytuacji. dla nas to koniec swiata afera itp a on przeciez tylko wyszedł na piwo z kolegami i sie zagaał, nic takiego. No i w sumie racja, tylko dla NAS to jest koniec swiata i było nie było, musimy jakoś przez to przejść. troche zrozumienia z jednej i drugiej strony to podstawa.
no i kobitki pamietajcie - na faceta działa to: nie chodzi aby mieć króliczka, chodzi o to zeby go gonić, więc tak jak wcześniej było napisane - zadbajmy o siebie tzn o naszą zabawę, nie po to by robić jemu na złośc, tylko zeby samej potrafić tez sie bawić, wyjsc z koleżankami i sprawić sobie trochę frajdy. a potem spojrzenie męża będzie..bezcenne :)
tak sobie mysle, to niestety my kobiety mamy tendencję do wyolbrzymiania niektórych sytuacji. dla nas to koniec swiata afera itp a on przeciez tylko wyszedł na piwo z kolegami i sie zagaał, nic takiego. No i w sumie racja, tylko dla NAS to jest koniec swiata i było nie było, musimy jakoś przez to przejść. troche zrozumienia z jednej i drugiej strony to podstawa.
no i kobitki pamietajcie - na faceta działa to: nie chodzi aby mieć króliczka, chodzi o to zeby go gonić, więc tak jak wcześniej było napisane - zadbajmy o siebie tzn o naszą zabawę, nie po to by robić jemu na złośc, tylko zeby samej potrafić tez sie bawić, wyjsc z koleżankami i sprawić sobie trochę frajdy. a potem spojrzenie męża będzie..bezcenne :)
A ja raczej wiem o co Kani chodzi. Mój maz tez był taki. Tylko ze sytuacja była troszke inna bo ja pracowałam cały tydzien łacznie z weekendami a on tylko w tygodniu. Gdy ja miałam w weekend nocke ten uderzał na impreze ( i tez wiem cos o zasypianiu w autobusie) to był naprawde as:))) kłótnie były o to non stop bo w domu nic robił tylko czekał na swój "zaczarowany " weekend zeby isc na miasto. Rozmowy czasami nic nie daja jesli ktos ma inne priorytety. On mnie nazywał pracoholiczka ja jego lekkoduchem i leniem. Raz pamietam sytuacje gdzie ja poszłam w koncu w tany na miasto a on miał siedziec w domu i okazało sie ze wyladował w tym samym klubie z tłumaczeniem " bo ja teskniłem" niestety akurat w tym przypadku nic nie było dobrym rozwiazaniem. Nie wiem co Ci doradzac ale "szlaban" nic nie da. Faceci juz tak maja. I wiem po swoich znajomych ze mimo ze maja dzieci i zony to marzy im sie pojsc na impreze i wyswobodzic choc na chwile z krzyczacych dzieci i "ujadania" zony. a oni mysla ze kobiety kochaja siedziec w domu i jak maja dziecko to nie marza o niczym.
Kania, wiem coś o tych sytuacjach, gdy za wszelką cenę chcę postawić na swoim i mój mąż mi ulega. Też miewam potem ambiwalentne uczucia - z jednej strony wyrzuty sumienia, z drugiej strony złość na niego, że doprowadza do takich sytuacji w których ja musze się okazać zołzą. Ja wiem z czego to u nas wynika, nie wiem jak jest u Was. W każdym razie gdybym miała wyrzuty sumienia to bym chyba przeprosiła i poczuła się lepiej.
Pierniczku - święte słowa :)
Ale nie przeprosiłam, bo przecież moja podejrzliwość nie wzięła się znikąd, bo moje wczorajsze nerwy poniekąd jemu właśnie zawdzięczam, bo mógł ze mną porozmawiać o tym wyjściu w sobotę i niedzielę a nie tylko zadzwonić rano z pracy. Większość żon nie widzi problemu w wyjściu męża na imprezę - ok ale może ja nie widzę problemu w wielu sprawach, o które one się czepiają? U nas, to właśnie jego wyjścia od jakiegoś czasu są problemem i on o tym wiedział. Dlaczego nie pogadał ze mną wcześniej?
Dziś pogadaliśmy, wypiliśmy kawę, popłakałam się, pośmialiśmy się z siebie... Na następną imprezę się wybiera ale jak mi znowu coś zmaluje, to zabiję!!! ;)
Ale nie przeprosiłam, bo przecież moja podejrzliwość nie wzięła się znikąd, bo moje wczorajsze nerwy poniekąd jemu właśnie zawdzięczam, bo mógł ze mną porozmawiać o tym wyjściu w sobotę i niedzielę a nie tylko zadzwonić rano z pracy. Większość żon nie widzi problemu w wyjściu męża na imprezę - ok ale może ja nie widzę problemu w wielu sprawach, o które one się czepiają? U nas, to właśnie jego wyjścia od jakiegoś czasu są problemem i on o tym wiedział. Dlaczego nie pogadał ze mną wcześniej?
Dziś pogadaliśmy, wypiliśmy kawę, popłakałam się, pośmialiśmy się z siebie... Na następną imprezę się wybiera ale jak mi znowu coś zmaluje, to zabiję!!! ;)
Kania super, że się dziś dogadaliście, oby tak dalej!
i ja rozumiem, że jednych wkurzają i przeszkadzają im pewne rzeczy, a drugim inne. tylko chyba wszystkie usiłowałyśmy Cię przekonać, że Twój sposób postępowania, szlabany, złości itp. na dłuższą metę przyniesie raczej tylko kolejne konflikty...
powodzenia! :)
i ja rozumiem, że jednych wkurzają i przeszkadzają im pewne rzeczy, a drugim inne. tylko chyba wszystkie usiłowałyśmy Cię przekonać, że Twój sposób postępowania, szlabany, złości itp. na dłuższą metę przyniesie raczej tylko kolejne konflikty...
powodzenia! :)
Dziewczyno opanuj się !!! Chcesz niewolnika w domu czy męża ? Daj na luz, on czasem też potrzebuje wyjść i nawet najnormalniej w świecie wypić z kolegami.
Jak mu założysz kajdanki i łańcuch to się któregoś dnia zerwie i nie wróci.
Zastanów się, czy Ty chciałabyś żeby Cię karał za takie głupstwa ???
Napisałaś , że zdarzyło mu się to raz na 10 lat - o ranyyyyyy - i Ty narzekasz ???????????????????????????????????????????????????
Z resztą wolę, żeby mój wychodził z kolegami, wracał po paru piwach i był szczęśliwy (a ja spokojna bo wiem gdzie jest) , niż siedział ze mną w domu, patrzył w ścianę i szczerze mnie nienawidził za to jaką jestem heterą.
Jak mu założysz kajdanki i łańcuch to się któregoś dnia zerwie i nie wróci.
Zastanów się, czy Ty chciałabyś żeby Cię karał za takie głupstwa ???
Napisałaś , że zdarzyło mu się to raz na 10 lat - o ranyyyyyy - i Ty narzekasz ???????????????????????????????????????????????????
Z resztą wolę, żeby mój wychodził z kolegami, wracał po paru piwach i był szczęśliwy (a ja spokojna bo wiem gdzie jest) , niż siedział ze mną w domu, patrzył w ścianę i szczerze mnie nienawidził za to jaką jestem heterą.
A JA Ci radzę mąż musi mieć zajęcie nie tylko praca i przyjemności z kolegami ,bo różne rzeczy mogą im do głowy przychodzić , niech pomaga w domu i radzę chodźcie na imprezy razem bo taki luz kończy sę zawsze zdradą i nie słuchaj młodych głosów bo one jeszcze nie wiedzą co ich czeka.Po 45 latach małzeństwa i widzę i słyszę co się teraz dzieje z młodymi i czym to się kończy nie mniej złudzeń im więcej mu przebaczysz tym pewniej będzie broił.