Widok
Bedac w ciąży zgodnie z kodeksem pracy kobieta jest chroniona przed zwolnieniem od dnia przedstawienia zaświadczenia lekarskiego, bez względu który tydzień ciąży to będzie. 12 tc jest limitem jedynie dot. przedłużenia umowy, a mianowicie jeżeli umowa o prace zawarta na okres dluzszy niż 1 m-c mialaby sie zakończyć po skończeniu 12 tc zostaje automatycznie przedłużona do dnia porodu.
są i tysiące pracowników służb mundurowych którzy idą po 15 latach na emeryturę, tysiące bezrobotnych którym się nie chce pracować, kolejne tysiące symulantów - posiadających lewe zwolnienia lekarskie itd itp.
A tam oczywiscie żadnej kobiety nie ma..
To co piszesz jest zwykłym usprawiedliwiem.
Co teraz, mamy wszyscy płacić za Matkę Naturę?
Zrozum jedno - chcesz być traktowana uczciwie przez innych. Racja? Ale dlaczego ma to być tak wiesz, jednokierunkowo?
Racja?
A tam oczywiscie żadnej kobiety nie ma..
To co piszesz jest zwykłym usprawiedliwiem.
Co teraz, mamy wszyscy płacić za Matkę Naturę?
Zrozum jedno - chcesz być traktowana uczciwie przez innych. Racja? Ale dlaczego ma to być tak wiesz, jednokierunkowo?
Racja?
są i tysiące pracowników służb mundurowych którzy idą po 15 latach na emeryturę, tysiące bezrobotnych którym się nie chce pracować, kolejne tysiące symulantów - posiadających lewe zwolnienia lekarskie itd itp.
A co to ma wspólnego z uczciwością? Gdzie widziałeś jakikolwiek nakaz informowania pracodawcy o ciąży? Jakbym chciała to mogłabym powiedzieć na dzień przed porodem albo i po nim.
Kobiety, niestety pod względem pracy, miały i mają gorzej. Niższe zarobki już na starcie, niezależnie od wykształcenia - tu z kolei można by mówić o nieuczciwości ale to inny temat, zawsze są podejrzewane że w końcu zajdą w ciążę (słusznie, wiadomo facet nie zajdzie :P), no i to one częściej czy chcą czy nie chcą chodzą na zwolnienia/opiekę nad dzieckiem (wiadomo mniej zarabiają więc to też się bardziej opłaca)
A co to ma wspólnego z uczciwością? Gdzie widziałeś jakikolwiek nakaz informowania pracodawcy o ciąży? Jakbym chciała to mogłabym powiedzieć na dzień przed porodem albo i po nim.
Kobiety, niestety pod względem pracy, miały i mają gorzej. Niższe zarobki już na starcie, niezależnie od wykształcenia - tu z kolei można by mówić o nieuczciwości ale to inny temat, zawsze są podejrzewane że w końcu zajdą w ciążę (słusznie, wiadomo facet nie zajdzie :P), no i to one częściej czy chcą czy nie chcą chodzą na zwolnienia/opiekę nad dzieckiem (wiadomo mniej zarabiają więc to też się bardziej opłaca)
z moich podatków opłacane jest już tyle oszustów i darmozjadów, że akurat nie przeszkadza mi że będzie dodatkowo opłacana kobieta w ciąży i na macierzyńskim ... akurat w tym przypadku uważam, że kobiecie należą się jakieś pieniądze.
A koszty przyuczenia do danego stanowiska pracy rzadko kiedy są jakoś wyjątkowo wysokie , i pracodawca najczęściej liczy się także z tym że pracownikowi 1)nie przedłuży umowy 2)pracownik sam zrezygnuje. Dlatego tym bym się nie martwiła.
A koszty przyuczenia do danego stanowiska pracy rzadko kiedy są jakoś wyjątkowo wysokie , i pracodawca najczęściej liczy się także z tym że pracownikowi 1)nie przedłuży umowy 2)pracownik sam zrezygnuje. Dlatego tym bym się nie martwiła.
dziekuje jeszcze raz wszystkim za wskazówki, porady..
Dodam że mimo ciąży ja CHCE pracować. Nie myślę o tym jak tu by jak najszybciej iść na L4. Zależy mi na tym aby pracodawca był ze mnie zadowolony,
Funky, ja chcę powiedzieć o mojej ciąży ale chyba wstrzymam się z tym do końca 13 tyg. A dlaczego?
dlatego że nawet moim bliskim, znajomym itp nie powiem o dziecku gdy nie minie ten okres..
Dodam że mimo ciąży ja CHCE pracować. Nie myślę o tym jak tu by jak najszybciej iść na L4. Zależy mi na tym aby pracodawca był ze mnie zadowolony,
Funky, ja chcę powiedzieć o mojej ciąży ale chyba wstrzymam się z tym do końca 13 tyg. A dlaczego?
dlatego że nawet moim bliskim, znajomym itp nie powiem o dziecku gdy nie minie ten okres..
Pracowitej gratuluję stanu błogosławionego z całego serca.
..jednak z przerażeniem czytam te wszystkie porady mające na celu oszukać. Tak, dla mnie to oszustwo.
I co z tego, że pracodawca straci tylko za miesiąc..o kosztach szkolenia nowego pracownika nikt nie wspomina. Nikt nie wspomina, że ZUS będzie płacił z naszych podatków. Nikt nie wspomina, że Pracowita za rok dwa może na forum napisać pytanie, dlaczego nikt jej w pracy nie lubi.
Ja rozumiem, że w takich sytuacjach (brak dochodów) jest cholernie ciężko..ale trzeba sobie zadać pytanie - czy jesteśmy uczciwi ze światem czy mamy to gdzieś.
Ja uważam, że każde dobro wraca do człowieka po dwakroć. Tak samo z tymi złymi decyzjami.
..jednak z przerażeniem czytam te wszystkie porady mające na celu oszukać. Tak, dla mnie to oszustwo.
I co z tego, że pracodawca straci tylko za miesiąc..o kosztach szkolenia nowego pracownika nikt nie wspomina. Nikt nie wspomina, że ZUS będzie płacił z naszych podatków. Nikt nie wspomina, że Pracowita za rok dwa może na forum napisać pytanie, dlaczego nikt jej w pracy nie lubi.
Ja rozumiem, że w takich sytuacjach (brak dochodów) jest cholernie ciężko..ale trzeba sobie zadać pytanie - czy jesteśmy uczciwi ze światem czy mamy to gdzieś.
Ja uważam, że każde dobro wraca do człowieka po dwakroć. Tak samo z tymi złymi decyzjami.
Zawsze się czeka do 3go miesiąca. Prawo prawem, ale jak będzie wyglądało jak wyskoczysz teraz z info że się spodziewasz, a nie daj boże za trzy tygodnie będziesz musiała odbyć drugą rozmowę z informacją że już jednak nie jesteś. Trzeba czekać. Dla pracodawcy to nie będzie informacja której się spodziewa, daj im czas na przetrawienie faktu i poinformuj czy masz zamiar czy nie i do kiey pracować, tak aby mogli znaleźć zastępstwo.
nie w naszym kraju.
Poczekaj do 3 miesiąca - przedstaw zaświadczenie.
Zawszę możesz pracować do końca ciąży w zależności od samopoczucia bo z tym róźnie bywa.
Ciąża nie choroba... Pracodawca też inaczej na Ciebie spojrzy zobaczy, że masz chęci - wtedy będzie większe prawdopodobieństwo że po macierzyńskim nawet rocznym - wrócisz do pracy.
Moja rada nie ryzykuj nie każdy pracodawca jest w stanie to zrozumieć - co za tym idzie - zwolnienie przed ochroną...
Jest też taki przepis że po urodzeniu możesz wrócić do pracy na 3/4 etatu i tu jest gwarancja że pracodawca przez conajmniej rok nie ma prawa Cię zwolnić - więc nie martw się!!!!!!!!!
Poczekaj do 3 miesiąca - przedstaw zaświadczenie.
Zawszę możesz pracować do końca ciąży w zależności od samopoczucia bo z tym róźnie bywa.
Ciąża nie choroba... Pracodawca też inaczej na Ciebie spojrzy zobaczy, że masz chęci - wtedy będzie większe prawdopodobieństwo że po macierzyńskim nawet rocznym - wrócisz do pracy.
Moja rada nie ryzykuj nie każdy pracodawca jest w stanie to zrozumieć - co za tym idzie - zwolnienie przed ochroną...
Jest też taki przepis że po urodzeniu możesz wrócić do pracy na 3/4 etatu i tu jest gwarancja że pracodawca przez conajmniej rok nie ma prawa Cię zwolnić - więc nie martw się!!!!!!!!!
ja o ciąży mówiłam po 3 miesiącu, za każdym razem, po prostu dopiero gdy byłam pewna że wszystko jest ok, mimo umowy na czas nieokreślony
Więc też można by powiedzieć że nie byłam szczera, bo nie powiedziałam od razu, ale dla mnie ciąża jest pewna dopiero po 3 miesiącu.
Szczerość szczerością ale nie trzeba każdemu o wszystkim mówić.
Więc też można by powiedzieć że nie byłam szczera, bo nie powiedziałam od razu, ale dla mnie ciąża jest pewna dopiero po 3 miesiącu.
Szczerość szczerością ale nie trzeba każdemu o wszystkim mówić.
U nas w pracy była taka sytuacja i muze wam powidzeić, że wszyscy trochę się wkurzyli, że dziewczyna nie powiedziała od razu, że jest w ciąży. Uważam, że w takiej sytuacji trzeba mówić od razu.
Jak będzie się źle czuła, będzie miała mdłości, albo inne dolegliwości, to i tak ktoś się może domyśleć i wtedy dopiero będzie głupia sytuacja.
Jak będzie się źle czuła, będzie miała mdłości, albo inne dolegliwości, to i tak ktoś się może domyśleć i wtedy dopiero będzie głupia sytuacja.
przecież to nie szef płaci tylko ZUS ....(szef tylko przez 30 dni)
A szef może w każdej chwili zwolnić ( w czasie próbnego okres wypowiedzenia trwa tylko tydzień lub dwa) i dziewczyna zostanie zupełnie na lodzie, bez szans aby coś innego znaleźć.
Wiadomo, nie chciałabym być na miejscu pracodawcy, ale jeszcze gorzej być w ciąży i później na macierzyńskim bez jakiejkolwiek kasy.
Porównując straty - pracodawca będzie musiał prawdopodobnie płacić za miesiąc zwolnienia, a dziewczyna byłaby do końca ciąży plus te minimum 3 miesiące po porodzie - zupełnie bez kasy, to jednak "mniejszym złem" jest przeczekanie z informacją o ciąży.
A szef może w każdej chwili zwolnić ( w czasie próbnego okres wypowiedzenia trwa tylko tydzień lub dwa) i dziewczyna zostanie zupełnie na lodzie, bez szans aby coś innego znaleźć.
Wiadomo, nie chciałabym być na miejscu pracodawcy, ale jeszcze gorzej być w ciąży i później na macierzyńskim bez jakiejkolwiek kasy.
Porównując straty - pracodawca będzie musiał prawdopodobnie płacić za miesiąc zwolnienia, a dziewczyna byłaby do końca ciąży plus te minimum 3 miesiące po porodzie - zupełnie bez kasy, to jednak "mniejszym złem" jest przeczekanie z informacją o ciąży.
Ja bym powiedziała pracodawcy od razu po wizycie u lekarza. Jeżeli zależy Ci na pracy - szczera rozmowa, nie musisz przecież już iść na zwolnienie, powiedz jaka jest sytuacja i do kiedy chcesz pracować a wtedy jest szansa, że będziesz miała gdzie wrócić i że jeśli coś pójdzie źle to nie wylecisz. A jak postawisz szefa z sytuacji nie planowałam ale już musisz mi płacić bo prawo mnie chroni...to wiadomo, że nie ma po co wracać po macierzyńskim....
poza tym z natury jestem szczera, z takimi ludźmi pracuję i nie lubię cwaniaczków. Źle bym się czuła ukrywając taką informację.
poza tym z natury jestem szczera, z takimi ludźmi pracuję i nie lubię cwaniaczków. Źle bym się czuła ukrywając taką informację.
moim zdaniem dziewczyna pyta o radę, nie planowała tej ciąży - no cóż, zaszła, stało się, rzecz ludzka. A po co wyciągać sprawy osób które po prostu chciały oszukać pracodawcę to nie wiem. Albo, że przez to pracodawcy nie chcą zatrudniać kobiet. No bez przesady.
Słoneczko dobrze pisze, ja miałam umowę o pracę a i tak powiedziałam w pracy dopiero jak już byłam pewna, że wszystko jest ok, serduszko bije itd. Wcześniej wykorzystałam cały urlop żeby nie musieć chodzić do pracy w tym czasie bo miałam szkodliwe warunki pracy więc nie chciałam narażać maleństwa.
Z resztą aktualnie są takie czasy, że kobietę która zajdzie w ciążę i jeszcze nie daj Boże pójdzie na zwolnienie i nie haruje jak wół do 9 miesiąca jak przestępce się traktuje.
Słoneczko dobrze pisze, ja miałam umowę o pracę a i tak powiedziałam w pracy dopiero jak już byłam pewna, że wszystko jest ok, serduszko bije itd. Wcześniej wykorzystałam cały urlop żeby nie musieć chodzić do pracy w tym czasie bo miałam szkodliwe warunki pracy więc nie chciałam narażać maleństwa.
Z resztą aktualnie są takie czasy, że kobietę która zajdzie w ciążę i jeszcze nie daj Boże pójdzie na zwolnienie i nie haruje jak wół do 9 miesiąca jak przestępce się traktuje.