Widok

okrutna deratyzacja

Zwierzaki Śródmieście Temat dostępny też na forum:
W ostatnich dniach dwukrotnie spotkałam małe szczurki tam, gdzie ich nie powinno być - czyli na otwartej przestrzenie, na chodniku, bezbronne i ledwo się ruszające. Domyślam się, że to efekt deratyzacji - czyli nakarmienia ich trucizną, która powoduje powolną śmierć w męczarniach przez parę dni. Nie chciałabym, żeby tak to przebiegało, że ludzie narażają niewinne istoty na takie cierpienie. Tym bardziej że ostatnio czytałam wyniki badań mówiących o tym, że szczury wcale nie są tak niebezpieczne, aby wywoływały duże ryzyko epidemii. To czułe i wrażliwe ssaki. Pisano tam też że są lepsze metody deratyzacji jeśli to koneczne niż pwolna śmierć w męczarniach.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 6

Tak dla porządku: szczur to gryzoń, nie ssak.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0