Widok
Generalnie, mam wrażenie, że słuchanie muzy na rowerze przez słuchawki jest nielegalne. Co nie zmienia faktu, ze kiedy jadę sama, słucha jakiejś nawalanki podbijającej tempo. No, nie za głośno, bo mam instynkt samozachowawczy.
Na szosie tylko prawym uchem, bo lepiej słyszeć mijające nas z lewej auta.
No i miałam raz już straty - jechałam do pracy przez TPK i kurka wodna, zamocowane do ściągaczy na kask dżinsy mi wypadły i nawet nie usłyszałam. Potem wróciłam tą samą trasą, licząc, że ludzie będą mieli obrzydzenie do używanych przez niewiadomo kogo gaci. No ale najwidoczniej dla kogoś GAP to była marka;).
Na szosie tylko prawym uchem, bo lepiej słyszeć mijające nas z lewej auta.
No i miałam raz już straty - jechałam do pracy przez TPK i kurka wodna, zamocowane do ściągaczy na kask dżinsy mi wypadły i nawet nie usłyszałam. Potem wróciłam tą samą trasą, licząc, że ludzie będą mieli obrzydzenie do używanych przez niewiadomo kogo gaci. No ale najwidoczniej dla kogoś GAP to była marka;).
Jesteście tak przerażeni rzeczywistością że zdrowy rozsądek wam zanikł.
Poprawni politycznie i pytający czy to aby bezpieczne?!?!!?
Bo to nie jest trendy brać życie logicznie tylko jak mamisynki (mopsiki) je roztrząsać.
Weźcie się w garść jeden z drugim. Jak komuś pasuje to słucha, nie to nie. A nie wymuszajcie idiotycznymi argumentami poprawności politycznej na rowerze.
Nie przymierzając jak typ z ZOO, współczuję dziecku chwili traumy ale miałem większą jak mi sąsiadka w ucho dałą za rzucanie kamieniami. A matka poprawiła za głupie pomysły. Pastucha to się samemu w rękę brało dla pokazania kto jest twardszy.
So, żeby nie zaczynać zdania od więc, każdą mp3 a najlepiej telefon w kieszeń na plecy i Du hast na podjazd z Doliny Radości na słowaka na maksa.
Poprawni politycznie i pytający czy to aby bezpieczne?!?!!?
Bo to nie jest trendy brać życie logicznie tylko jak mamisynki (mopsiki) je roztrząsać.
Weźcie się w garść jeden z drugim. Jak komuś pasuje to słucha, nie to nie. A nie wymuszajcie idiotycznymi argumentami poprawności politycznej na rowerze.
Nie przymierzając jak typ z ZOO, współczuję dziecku chwili traumy ale miałem większą jak mi sąsiadka w ucho dałą za rzucanie kamieniami. A matka poprawiła za głupie pomysły. Pastucha to się samemu w rękę brało dla pokazania kto jest twardszy.
So, żeby nie zaczynać zdania od więc, każdą mp3 a najlepiej telefon w kieszeń na plecy i Du hast na podjazd z Doliny Radości na słowaka na maksa.
mam metalowego philipsa i słuchawki douszne tdk. Kabelek puszczony pod bluzą a odtwarzacz siedzi spokojnie w tylnej kieszeni.
Nigdy nie miałem z powodu muzyki żadnego wypadku, moim zdaniem wystarczy przestrzegać podstawowych przepisów drogowych, a na ruchliwych deptaczkach zachować szczególną uwagę i mieć ograniczone zaufanie do wszystkich ludzi. A na kobiety trzeba zawsze brać poprawkę jak i na rolkarzy i dzieci i kierowców, choć Ci ostatni i tak jak chcą to postawią na swoim i wypadek murowany.
Nigdy nie miałem z powodu muzyki żadnego wypadku, moim zdaniem wystarczy przestrzegać podstawowych przepisów drogowych, a na ruchliwych deptaczkach zachować szczególną uwagę i mieć ograniczone zaufanie do wszystkich ludzi. A na kobiety trzeba zawsze brać poprawkę jak i na rolkarzy i dzieci i kierowców, choć Ci ostatni i tak jak chcą to postawią na swoim i wypadek murowany.
Kiedyś jeździłem z jedną słuchawką w uchu (zestaw słuchawkowy do telefonu) i słuchałem sobie muzyki z taką głośnością żeby wszystko inne też słyszeć. Od pewnego czasu jakoś mi się odwidziało słuchania muzyki podczas jazdy rowerem i wkładam słuchawkę tylko jak ktoś zadzwoni. Dźwięki lasu są o wiele przyjemniejsze a w mieście wolę większą uwagę poświęcić na otaczające mnie zewsząd niebezpieczeństwa :)
Pozdrawiam wszystkich aktywnych
Pozdrawiam wszystkich aktywnych
Generalnie wszystko było by z muzyką na rowerze ok, gdyby nie to, że jednak większość * słucha jej tak głośno w słuchawkach, że jadąc 5m dalej też ją słyszę i nikt mi nie powie, że taka osoba zareaguje na jakikolwiek dźwięk, nie mówiąc o dzwonku, samochodu jadącego z boku też nie usłyszy.
Jak mi jakiś łoś z słuchawkami na uszach wpadnie pod koła to jeszcze go dobiję, żeby więcej zagrożenia nie stwarzał :)
Jak mi jakiś łoś z słuchawkami na uszach wpadnie pod koła to jeszcze go dobiję, żeby więcej zagrożenia nie stwarzał :)
Jeżdżę ze słuchawkami na uszach i zdaję sobie sprawę z zagrożenia, dlatego słucham nie muzyki lecz audiobooka, więc dociera do mnie sporo odgłosów z zewnątrz. Polecam klips na kabelku od słuchawek służący do przyczepienia do fragmentu ubrania. Niektórzy producenci słuchawek dołączają taki do zestawu. Mp3 mam w kieszeni koszuli na piersi, kabelek przyczepiony klipsem do kołnierza z tyłu.