Widok
upadki z roweru
Jak często zdarza wam się spaść z roweru? Jak dziś miałam wyjątkowo pechowy dzień i zaliczyłam 2 uziemienia. 1- z własnej winy a drugie...z winy jadącego z przeciwika, który się zagapił i we mnie wjechał:( Niestety uciec nie było dokąd...Efekt...rozwalona komórka, dziury w spodniach, siniaki i wykrzywiona kierownica...Smarując się maścią z arniki zastanawiam się czy to tylko ja mam takiego pecha...
jadący z przeciwka sie zagapił buum...niestety uciec nie było dokąd(kolega nie miał dokąd uciec), dostał komórką po głowie, z kolanka w brzuch tak ze sie spodnie rozdarły a cios z łokcia mimo że wybił mu jedynke z przodu pozostawił dużego siniaka na moim przedramieniu. Masz pecha, taka piekna okazja na totalną masakrę a efekt marny.
Hm ochraniacze na kolana, łokcie itd, pewnie można ale to ani wygodne ani ładne:) Zresztą na ścieżce do Brzeźna kto w tym jeździ....a fakt faktem, ze tam coraz większy tłok i coraz niebezpieczniej. Wyprzedzanie na 3 , 4 - tego. Zakręty pokonywane na duuużym łuku - bach w jadącego z przeciwka. Jakiś czas temu nawet przyjechała karetka- 2 zderzonych na brzeźneińskiej ścieżce. ielu krakks można by unikąć pamiętając, że w Polsce obowiązuje ruch prawostronny.
Chyba się przerzucę na ścieżkę na molo w Orłowie:)
Chyba się przerzucę na ścieżkę na molo w Orłowie:)
W sezonie letnim wogóle nie pojawiam się z rowerem na ścieżkach w okolicy Brzeźna, Jelitkowa i Sopotu. No bo co to za przyjemność, przeciskać się między ludźmi. Oczy trzeba mieć dookoła głowy, uważając na szaleńców rowerowych, otumanionych spacerowiczów, itd. Za to jak w lesie pędzę po korzeniach, między drzewami, itp., to czuję się 100 razy bardziej bezpieczny niż np. na ścieżce w Jelitkowie. Czasami wywalę się na korzeniach, ale obowiązkowo jeżdżę w kasku.
www.krzysztof-kledzik.pl