Widok
pierwsza randka a kompleksy
to mnie zaintrygowało...
pryszcz na zadeczku,,,czy gdzie indziej
zbrodnia przy kawusi i ciasteczku
spalona randka
to jest to panaceum na udany zwiazek
aby o tych pryszczach nie mowic?
z drugiej strony
randka nastepna
winko,piwko ...drineczek
"wiesz mam za małego i nie zawsze sprostac chce zadaniu"
zaakceptujesz to
spalone czy nie?
--------------
uprzedzamy niechciane reakcje..uprzedzamy o wadach?
czy cszukamy akceptacji
ktorej sami sobie nie potrafimy dac?
z moze usmiac csie z tego?
pryszcz na zadeczku,,,czy gdzie indziej
zbrodnia przy kawusi i ciasteczku
spalona randka
to jest to panaceum na udany zwiazek
aby o tych pryszczach nie mowic?
z drugiej strony
randka nastepna
winko,piwko ...drineczek
"wiesz mam za małego i nie zawsze sprostac chce zadaniu"
zaakceptujesz to
spalone czy nie?
--------------
uprzedzamy niechciane reakcje..uprzedzamy o wadach?
czy cszukamy akceptacji
ktorej sami sobie nie potrafimy dac?
z moze usmiac csie z tego?
Wspomnienie chaotycznej sytuacji sprzed lat.
Randki, początkowo miało to być tylko spotkanie, żeby dowiedzieć się, o co chodzi, bo wydawało mi się, że narasta jakaś tajemnica, i rzeczywiście potem rozrosła się do niebywałych rozmiarów.
Byłem bardzo ostrożny, nie mając pewności, co się wokół dzieje.
Etap 1
Jest kilka niezłych dziewcząt, znamy się mało.
Etap 2
Jedna jest naprawdę the best, idealna i wygadana. Myślę sobie, że podoba się pewnie wszystkim młodym mężczyznom, więc pozostaję na uboczu. Może wręcz jest podejrzanie zbyt idealna, jakby podstawiona.
Etap 3
Ona jest jednak taka idealna i czasem, bardzo rzadko, trochę rozmawiamy, trochę zwracamy na siebie uwagę. Dlatego, że niewiele się dzieje i to jest może forma rozrywki.
Jednak mam wrażenie, że ona mnie ostrzega: unikaj kontaktów ze mną.
Ciągle mam dziwny przebłysk, że mając może z 8 lat byłem przejazdem w jej mieście i tam w jakimś pociągu widziałem taką właśnie idealną wielkomiejską dziewczynkę.
W ogóle byłem zniechęcany do przyjazdu do jej miasta (potem), ale gdy już przyjechałem, znaleźliśmy się tak blisko siebie, akurat my.
Etap 4
Sytuacja się gmatwa. Ona jest taką organizatorką imprez, mam wrażenie, że wchodzi w podejrzane towarzystwo, ma problemy na uczelni, i wydaje mi się niejasno chora. Widzę, że jej radość życia słabnie i że zapada się w coś nieodwracalnie.
Etap 5
I dopiero wtedy się spotykamy, kiedy wszystko jest jakby skończone.
Rodzice przestrzegali mnie przed dziewczętami, które wyszumią się, a potem desperacko szukają stabilnego męża.
Gdy opowiadałem o niej w domu, z samego opisu byli zdecydowanie na nie, bo trzpiotka, ekscentryczka.
Spotykamy się, wiem teraz, bo chce mi zrobić krzywdę, być może namówiona przez ludzi, którzy mnie zauważyli.
Mogła zrobić mi dużą krzywdę, gdybym do dziś nie zszedł z pewnej drogi.
Traktuje mnie dość brutalnie, jako mało dopasowanego do kapitalizmu. Sam też uważałem się za mało zaradnego, co nie całkiem okazało się prawdą później. Właściwie to wyprasza mnie ze swojego miasta.
Moja motywacja do spotkania: ta jakaś niejasna tajemnica, która za mną chodziła. Ale też pewien żal, że takie pozytywne zjawisko gdzieś się zapadnie, zginie, po prostu chęć wsparcia czegoś, co dobrze się rozkręcało.
Była to już taka Britney Spears w tym momencie, wiem, że nie mogłem jej pomóc, wtedy zresztą miałem takie wrażenie. Trochę może wsparłem ją psychicznie.
Ja jestem raczej spokojnym, książkowym typem.
Dziwne spotkanie, trochę mnie pchnęło w stronę showbiznesu, po prostu zaprzyjaźniłem się z tym nurtem i takimi dziewczętami.
Myśli może, że chciałem ją wykorzystać, ale tak naprawdę chciałem wyjaśnić sytuację, te wszystkie zagadki.
Randki, początkowo miało to być tylko spotkanie, żeby dowiedzieć się, o co chodzi, bo wydawało mi się, że narasta jakaś tajemnica, i rzeczywiście potem rozrosła się do niebywałych rozmiarów.
Byłem bardzo ostrożny, nie mając pewności, co się wokół dzieje.
Etap 1
Jest kilka niezłych dziewcząt, znamy się mało.
Etap 2
Jedna jest naprawdę the best, idealna i wygadana. Myślę sobie, że podoba się pewnie wszystkim młodym mężczyznom, więc pozostaję na uboczu. Może wręcz jest podejrzanie zbyt idealna, jakby podstawiona.
Etap 3
Ona jest jednak taka idealna i czasem, bardzo rzadko, trochę rozmawiamy, trochę zwracamy na siebie uwagę. Dlatego, że niewiele się dzieje i to jest może forma rozrywki.
Jednak mam wrażenie, że ona mnie ostrzega: unikaj kontaktów ze mną.
Ciągle mam dziwny przebłysk, że mając może z 8 lat byłem przejazdem w jej mieście i tam w jakimś pociągu widziałem taką właśnie idealną wielkomiejską dziewczynkę.
W ogóle byłem zniechęcany do przyjazdu do jej miasta (potem), ale gdy już przyjechałem, znaleźliśmy się tak blisko siebie, akurat my.
Etap 4
Sytuacja się gmatwa. Ona jest taką organizatorką imprez, mam wrażenie, że wchodzi w podejrzane towarzystwo, ma problemy na uczelni, i wydaje mi się niejasno chora. Widzę, że jej radość życia słabnie i że zapada się w coś nieodwracalnie.
Etap 5
I dopiero wtedy się spotykamy, kiedy wszystko jest jakby skończone.
Rodzice przestrzegali mnie przed dziewczętami, które wyszumią się, a potem desperacko szukają stabilnego męża.
Gdy opowiadałem o niej w domu, z samego opisu byli zdecydowanie na nie, bo trzpiotka, ekscentryczka.
Spotykamy się, wiem teraz, bo chce mi zrobić krzywdę, być może namówiona przez ludzi, którzy mnie zauważyli.
Mogła zrobić mi dużą krzywdę, gdybym do dziś nie zszedł z pewnej drogi.
Traktuje mnie dość brutalnie, jako mało dopasowanego do kapitalizmu. Sam też uważałem się za mało zaradnego, co nie całkiem okazało się prawdą później. Właściwie to wyprasza mnie ze swojego miasta.
Moja motywacja do spotkania: ta jakaś niejasna tajemnica, która za mną chodziła. Ale też pewien żal, że takie pozytywne zjawisko gdzieś się zapadnie, zginie, po prostu chęć wsparcia czegoś, co dobrze się rozkręcało.
Była to już taka Britney Spears w tym momencie, wiem, że nie mogłem jej pomóc, wtedy zresztą miałem takie wrażenie. Trochę może wsparłem ją psychicznie.
Ja jestem raczej spokojnym, książkowym typem.
Dziwne spotkanie, trochę mnie pchnęło w stronę showbiznesu, po prostu zaprzyjaźniłem się z tym nurtem i takimi dziewczętami.
Myśli może, że chciałem ją wykorzystać, ale tak naprawdę chciałem wyjaśnić sytuację, te wszystkie zagadki.
Dodam, że widziałem u siebie oznaki jakichś zaburzeń psychicznych, jakąś tendencję do izolacji i w ogóle nie uważałem siebie za interesującego mężczyznę. Tyle że byłem wysoki i ona też. Interesowałem się też swoją branżą, byłem dość aktywny i przebojowy.
Wtedy jeszcze nie wiedziałem o swoim nadchodzącym lekkim kalectwie, które przykuło mnie do komputera.
Wtedy jeszcze nie wiedziałem o swoim nadchodzącym lekkim kalectwie, które przykuło mnie do komputera.
spoks Ziom..nie bierz do pały
zagieła sie kobieta na markentylizmie
cała ta ekstrapolacja jest pod kontrola bulionizmu
przy takim wsparciu nie ma szans na eksterminacje
joł joł
Gosciu
--------------------
a wnikajac głebiej w temat rysy na szkle i teorii wyzszosci penisa nad mozgiem
albo tez małosci penisa i ukropu mozgu oraz
tej przysłowiowej kropki nad" I"
tu badz --drzazgi w oku pana i bezwstydu z powodu nikłosci przyrodzenia
teoria głosi
facet ma duze auto --małego
małe auto-duzego
auto traci---mamy problem..Houston!
zagieła sie kobieta na markentylizmie
cała ta ekstrapolacja jest pod kontrola bulionizmu
przy takim wsparciu nie ma szans na eksterminacje
joł joł
Gosciu
--------------------
a wnikajac głebiej w temat rysy na szkle i teorii wyzszosci penisa nad mozgiem
albo tez małosci penisa i ukropu mozgu oraz
tej przysłowiowej kropki nad" I"
tu badz --drzazgi w oku pana i bezwstydu z powodu nikłosci przyrodzenia
teoria głosi
facet ma duze auto --małego
małe auto-duzego
auto traci---mamy problem..Houston!
kluczem jest dawkowanie złych informacji :P
ja w ogóle nie lubię określenia "randka". od razu się człowiek jakoś spina w środku nieświadomie, chce wypaść jak najlepiej no i czuć tu pewne zobowiązanie w tym słowie. kiedy idziemy na spotkanie nie mamy żadnych oczekiwań, kiedy pada hasło "randka" od razu wiemy, że ta druga osoba jest zainteresowana czymś innym niż tylko koleżeństwem i oczekiwania wzrastają.
spotykając się z facetem zawsze jestem wyluzowana, naturalna i nie próbuję zaimponować czy przypodobać się. kiedy rozmowa schodzi na ciężkie tematy także nie ukrywam swojego zwykle kontrowersyjnego stanowiska w sprawie. a co do wad czy niedoskonałości- każdy je ma i dla mnie to właśnie one są kwintesencją człowieka :)
ja w ogóle nie lubię określenia "randka". od razu się człowiek jakoś spina w środku nieświadomie, chce wypaść jak najlepiej no i czuć tu pewne zobowiązanie w tym słowie. kiedy idziemy na spotkanie nie mamy żadnych oczekiwań, kiedy pada hasło "randka" od razu wiemy, że ta druga osoba jest zainteresowana czymś innym niż tylko koleżeństwem i oczekiwania wzrastają.
spotykając się z facetem zawsze jestem wyluzowana, naturalna i nie próbuję zaimponować czy przypodobać się. kiedy rozmowa schodzi na ciężkie tematy także nie ukrywam swojego zwykle kontrowersyjnego stanowiska w sprawie. a co do wad czy niedoskonałości- każdy je ma i dla mnie to właśnie one są kwintesencją człowieka :)
Ustalmy zeznania, czy kiedykolwiek byliśmy na randce, czy nie :D
Ale masz oczywiście rację. Spotkanie przy kawie/piwie/drinku jest dużo bardziej adekwatnym określeniem, bo niczego nie narzuca.
Tylko to, że dwie osoby mają okazję sie ciut bliżej poznać. A co z tego wylezie tego nikt przecież nie wie. I nie powinien zakładać, żeby się nie rozczarować.
Ale masz oczywiście rację. Spotkanie przy kawie/piwie/drinku jest dużo bardziej adekwatnym określeniem, bo niczego nie narzuca.
Tylko to, że dwie osoby mają okazję sie ciut bliżej poznać. A co z tego wylezie tego nikt przecież nie wie. I nie powinien zakładać, żeby się nie rozczarować.
ale sa takie gatunki,ktore musztarda sprofanuje:
for example:
https://www.youtube.com/watch?v=Hnic6JddWXk
for example:
https://www.youtube.com/watch?v=Hnic6JddWXk
Ładnych parę lat temu jedna z Forumek założyła wątek, dlaczego Jej randki ograniczają się tylko do piewrszej.
Umówiłem się z Nią na randkę.
Z całym sztafażem.. tzn wbiłem sie w garnitur z komunii i kupiłem jakiś wiecheć.
Wszystko miało wyglądać jak randka. I tak wyglądało.
Mam nadzieję, że mi wybaczy, że o tym opowiadam... ale było na Forum ;)
Było sympatycznie, ale drugiej randki już nie było.
Pomijając różnicę wieku, zupełnie inna wizja świata.
Wiem, z kim mogłaby stworzyć spójną. Ale agencji matrymonialnej nie prowadzę :)
Umówiłem się z Nią na randkę.
Z całym sztafażem.. tzn wbiłem sie w garnitur z komunii i kupiłem jakiś wiecheć.
Wszystko miało wyglądać jak randka. I tak wyglądało.
Mam nadzieję, że mi wybaczy, że o tym opowiadam... ale było na Forum ;)
Było sympatycznie, ale drugiej randki już nie było.
Pomijając różnicę wieku, zupełnie inna wizja świata.
Wiem, z kim mogłaby stworzyć spójną. Ale agencji matrymonialnej nie prowadzę :)