Widok
u nas nic złego sie nie działo. Mała się ode mnie nie zaraziła a ja dostałam antybiotyk taki przy którym mogłam karmić. I teraz obie jesteśmy całe i zdrowe ;-)Także nie martw sie na zapas . A jak od razu poinformujesz że masz to napewno lekarze jakoś temu zaradzą żeby maleństwo sie nie zaraziło i będzie dobrze.
no i ja na zaspie rodziłam i po porodzie okazało się że mam paciorkowca. Co z resztą nie dziwne bo praktycznie cały oddział go miał a do tego ja badania przed porodem na paciorkowca robiłam i nic mi nie wyszło. Oczywiście dostaliśmy antybiotyki ja i mała ( co sie okazało potem że mała nie miała paciorkowca) no i 7 dni w szpitalu wyciete z zyciorysu. Nawet nie chce sobie przypominac bo to trauma dla mnie. I mogę sie założyc nie wiem o co że to zaspa gratisowo zaaplikowała mi to gowno a małą niepotrzebnie antybiotykiem potraktowano.
ja mialam podobną sytuację, choć na moment porodu paciorkowca udało się już "wykurzyć" ale i tak miałam podany podczas porodu antyiotyk ktory miał chronić dziecko. Przed porodem robią z tobą bardzo dokładny wywiad jak przebiegała ciąża i jakie leki brałaś, jesli miałaś lub masz paciorkowca podawany jest dożylnie antybiotyk, ponadto (na zaspie) każdej rodzącej robi się wymaz w tym kierunku i potem maluszki też się bada dokladnie