Widok
praca a miejsce zamieszkania
hej.
było coś o mamach które mają problem ze znalezieniem pracy i pogodzeniem tego z maluchami to może teraz coś o osobach które nie mieszkają w trójmieście a chciałyby.
Wkurza mnie to, że na rozmowach jak pada pytanie o zamieszkanie i mówię że mieszkam w Lęborku to już właściwie rozmowa się kończy. Tłumaczę że dla mnie to nie problem dojeżdżać a poza tym chciałabym się przenieść do Trójmiasta ale jak to zrobić jak się nie ma pracy :(
Chciałabym być szczera z moim przyszłym pracodawcą i zawsze szczerze mówię jak moja sytuacja wygląda.. ale może powinnam zacząć kłamać że mieszkam niedaleko.. Sama już nie wiem..
może ktoś coś poradzi..
było coś o mamach które mają problem ze znalezieniem pracy i pogodzeniem tego z maluchami to może teraz coś o osobach które nie mieszkają w trójmieście a chciałyby.
Wkurza mnie to, że na rozmowach jak pada pytanie o zamieszkanie i mówię że mieszkam w Lęborku to już właściwie rozmowa się kończy. Tłumaczę że dla mnie to nie problem dojeżdżać a poza tym chciałabym się przenieść do Trójmiasta ale jak to zrobić jak się nie ma pracy :(
Chciałabym być szczera z moim przyszłym pracodawcą i zawsze szczerze mówię jak moja sytuacja wygląda.. ale może powinnam zacząć kłamać że mieszkam niedaleko.. Sama już nie wiem..
może ktoś coś poradzi..
Nie rozumiem, co ma do rzeczy, skąd ktoś musi dojeżdżać. Skoro zdaje sobie sprawę, ile czasu mu to zajmie, ile kasy musi na taki dojazd wydać, o której musi wstawać, żeby dojechać i nie będzie się spóźniać, to co kogo obchodzi gdzie mieszka? Ważne żeby wypełniał swoje obowiązki i był o czasie? Chyba, że się mylę...
Są wg. mnie 2 rodzaje wyjścia z tego impasu: - ciągle, stale oszczędzać by uzbierać wspomnianą kwotę 2 tys. choć może i 3 (zawsze lepiej więcej); - szukać jakiegoś studenta/ki, który/a posiada wolne miejsce w akademiku (nawet dla osób nie będących studentami opłaty za akademik nie są powalające, przynajmniej te z UG - patrz akademiki we Wrzeszczu lub Brzeźnie).
jesteś taką mądralińska to po co tu jesteś napisz że mieszkasz w trójmieście. A dojeżdżaj . Myślę że tu nie chodzi o to gdzie mieszkasz - możliwe że innych kryteri nie spełniasz i tu jest powód . Tyle że jakoś nie możesz w to uwierzyć i szukasz dziury w mieszkaniu poza trójmiastem. Znam wielu ludzi z poza trójmiasta którzy dostali pracę ..
też jestem, a raczej byłem z Lęborku i nikt na cv nie odpowiedział jak zobaczył adres zamieszkana. najśmieszniejsze jest to , że jak pracowałem w Chyloni to szybciej dojeżdżałem niż osoby ,które mieszkały na miejscu- musiały korzystać z kilku komunikacji . Jak nie jesteś niezbędnym specjalistą to pracodawca ma ciebie w d*pie, bo w ciagu dnia wpłynie spokojnie kilkadziesiąt wakatów. Musisz coś wynająć i dopiero szukać , wtedy dopiero pomyśleć o dojazdach jak będzie pasowało.
Pozdrawiam
Pozdrawiam
W pełni się zgadzam , kiedyś był o wiele lepszy dojazd. Jak dzwoniłem z pytaniem o prace, szef w ogóle nie robił przeszkód-dobra,ok ciach,ciach i do roboty. Jednak to był również okres tuż przed kryzysem , nie było większych problemów z pracą. Tak samo w te wakacje składałem cv w kilku poznańskich firmach ( Poznań ma bodajże najmniejsze bezrobocie w kraju) i żadnej nie obchodziło gdzie ja mieszkam, śmiało zapraszali na rozmowy kwalifikacyjne, a trójmieście to jako pierwsze było pytanie o miejsce zamieszkania i po usłyszeniu szybko dziękowali, rozłączali się. Nie obchodziła ich przeprowadzka...........
Nie muszę kłamać, bo pracę już mam od bardzo dawna, ale kilka razy pojawiał się taki argument na rozmowach kwalifikacyjnych, że za daleko mieszkam i czy nie mogłabym się przeprowadzić bliżej. Dziwne, że jednym pracodawcom przeszkadzało gdzie mieszkam a innym wcale.
Tak łatwo jest obrażać nieznajomą osobę w internecie w ogóle jej nie znając i zachowując anonimowość, prawda?
Tak łatwo jest obrażać nieznajomą osobę w internecie w ogóle jej nie znając i zachowując anonimowość, prawda?
co do odpowiedzi "~,.,." to nie sądzę żeby co innego im nie pasowało, bo zapraszali na rozmowę i pierwsze pytanie to było o zamieszkanie i jak mówiłam że z Lęborka jestem to już kończyli rozmowę. (niektóre rozmowy moje trwały koło 7 minut bo nie dało się im wytłumaczyć że poradzę sobie z dojazdami i że to tylko na miesiąc) A mi chodzi tylko o jeden głupi miesiąc żeby dojeżdżać a potem się przenieść do trójmiasta.
Ja uważam, że Trójmiasto ma fatalną komunikację, jak ktoś nie mieszka przy stacji SKM albo przy pętli to ma pecha.
Wspomniany tu Poznań ma bardzo dobrą komunikację, podobnie jest na Śląsku w Krakowie, Wawa to inny przypadek bo to już ogromne miasto. Jednak na 2 mln aglomerację to trochę lipa jest. Ciężko komunikacją dostać się z Gdańska do Gdyni, bo wcześniej autobus czy tarm. potem pociąg koszt kolosalny. Taniej samochodem za chwilę wyjdzie. No i oczywiście czas.
Jednak prawda jest taka, że do Wawy dojeżdżają ludzie z Lublina do pracy i jakoś nikogo to nie interesuje że on/ona mieszka tyle km dalej. Chce wstawać o 4 rano jego sprawa
Wspomniany tu Poznań ma bardzo dobrą komunikację, podobnie jest na Śląsku w Krakowie, Wawa to inny przypadek bo to już ogromne miasto. Jednak na 2 mln aglomerację to trochę lipa jest. Ciężko komunikacją dostać się z Gdańska do Gdyni, bo wcześniej autobus czy tarm. potem pociąg koszt kolosalny. Taniej samochodem za chwilę wyjdzie. No i oczywiście czas.
Jednak prawda jest taka, że do Wawy dojeżdżają ludzie z Lublina do pracy i jakoś nikogo to nie interesuje że on/ona mieszka tyle km dalej. Chce wstawać o 4 rano jego sprawa
Trójmiasto tak już ma przez swoje rozczłonkowanie (rozciągnięcie). Inna sprawa czy warto ZAWSZE płacić za bilet na parę przystanków, zwłaszcza gdy kontrole są rzadko lub są wyrywkowe (chodzi o małe odległości). Kanarom się też nie chce czasami wsiadać do przepełnionych tramwajów/kolejek SKM/busów ponieważ wiedzą, że i tak nie sprawdzą wszystkich. Dokonując już jednak kontroli podnoszą też ciśnienie większości pasażerów a stąd już tylko krok do jakiś pyskówek czy rękoczynów (najbardziej krewcy są młodzi uczniowie; dresiarze itp.).