Widok

praca,sex/molosc,samochod/mieszkanie,jedzenie

Czy to jest najwazniesze w zyciu, a moze istnieja wieksze wartosci? Np nie materialne i nie fizjologiczne, a raczej duchowe.

Czy heavy metal i rap niszczy muzyke? Science fiction niszczy proze i poezje? Wulgaryzm niszczy estetyke? Co powoduje takie zapotrzebowania, ktore prowadza do evolucje (dewaluacji) tych wartosci?

Co niszczy religie?

Czy postepujacy materializm powoduje, ze coraz wiecej mlodych ludzi popada w depresje?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pimp napisał(a):

> Czy to jest najwazniesze w zyciu, a moze istnieja wieksze
> wartosci? Np nie materialne i nie fizjologiczne, a raczej
> duchowe.

generalnie, odpowiadajac na Twoje pytanie - i wracajac do tego watku:
milosc to wartosc czysto duchowa; seks to piekna sprawa, jesli jest z milosci to rowniez sprawa duchowa (choc takze cielesna). Praca jest zarowno 'materialistyczna' jak i duchowa (jezeli rozwija, jezeli jest spelnieniem swoich zdolnosci, zwlaszcza praca umyslowa, np. praca naukowa, programowanie, pisanie ksiazek czy poezji, dzialalnosc artystyczna, podrozowanie i opisywanie swiata, itd)

Pewnie ze wartosci duchowe sa najwazniejsze, ale ja jestem zwolennikiem podejscia 'holistycznego': wszystko jest istotne. Dawno juz Maslow opracowal piramide potrzeb ludzkich, i ciezko nie zgodzic sie z tym, ze aby myslec o wyzszych sprawach trzeba chociaz miec co jesc. Natomiast posrod wyzszych spraw mozna wybierac: ktos moze np. nie zalozyc rodziny i zostac ksiedzem, albo zakonnikiem, albo mnichem w jakiejs innej religii (np. buddyzm, taoizm), i uwazac to za spelnienie swego zycia. Dla innego najwazniejsza jest rozwijajaca praca, dla innego rozdina, i kazda z tych osob rozwija sie duchowo, doswiadcza wyzszych przezyc i uczuc.

Wulgaryzm niszczy estetyke?

Oj tak ... :( Byla kiedys w Polsce germanizacja; byla tez rusyfikacja; teraz mamy GOBLINIZACJĘ społeczeństwa - coraz więcej ludzi zachowuje się jak tolkienowscy orkowie; kto orientuje się w tematyce tolkienowskiej to rozumie o co chodzi; z tym, że tolkienowskie gobliny/orkowie nie wyrażały się AŻ TAK brzydko jak niektórzy 'rodacy' na ulicy; to dlatego że Tolkien sam nie mógł sobie takich słów nawet wyobrazić, bo był bardzo kulturalnym człowiekiem; coraz więcej chamstwa, agresji, prymitywizmu ... Goblinizacja postępuje. Ash nazg durbatuluk ;) Niedlugo trzeba sie bedzie zaczac uczyc Czarnej Mowy, aby cos zrozumiec ... To jest okropne, i temu sie trzeba przeciwstawiac.

> Co powoduje takie
> zapotrzebowania, ktore prowadza do evolucje (dewaluacji) tych
> wartosci?

Wiesz, prawde mowiac nie wiem. Moze - mowie zupelnie serio - cos jest w powietrzu? Albo w jedzeniu? Albo w wodzie? W XIII wieku wiekszosc ludzi zachowywala sie jak banda psychopatow, jest na to wiele dowodow; w XX wieku rowniez; co do XIII wieku, to stwierdzono, ze przez wiekszosc czasu ludzie jedli zywnosc zakazona grzybem plesniowym zwanym 'sporysz' (substancje zblizone do wytwarzanych przez ta plesn znajduja sie w narkotyku o nazwie LSD), nie wiedzac nic o tym. Moze w tym wieku dziala cos podobnego ?? Bo nie chce mi sie wierzyc, aby ci sami ludzie, ktorzy w XIX wieku budowali potege Europy, w XX tak z wlasnej woli rzucili sie do wzajemnego wyrzynania w wojnach (a II wojna swiatowa jest w ogole nieporownywalna z czym kolwiek; nazisci to byl rezim poprostu kanibalski, gdzie mordowanie ludzi bylo naczelnym celem; w prawie kazdej wojnie wczesniej chodzilo tylko o podboj, nie o planowe mordowanie cywili, choc bezprawia bylo duzo oczywiscie)

> Co niszczy religie?

Mysle, ze same instytucje religijne. Dlaczego np. Kosciol Katolicki oraz niektore koscioly protestanckie upodobaly sobie w swoim czasie zwalczanie swobodnego podejscia do seksu? Zrobil ze stosunku do tych spraw wyznacznik moralnosci? To spowodowac moglo, ze ludzie odwrocili sie od wiary, bo natury nie ma sensu zwalczac, i tak sie z nia nie wygra. A mozna bylo skierowac ludzka uwage na problemy _prawdziwej_ moralnosci: uczciwosci, prawosci, porzadnosci wobec innych, dotrzymywania umow, splacania dlugow (rowniez wdziecznosci), i innych zasad wyrazajacych sie w Zlotej Zasadzie: "traktuj innych tak, jak chcialbys aby traktowali ciebie", czyli :nie rob krzywdy, badz porzadnym czlowiekiem. Mozna byc porzadnym czlowiekiem i jednoczesnie np. uznawac seks przedmalzenski, zyc z kims bez slubu.

Poza tym, oczywiscie, dekadencja jako taka ...

> Czy postepujacy materializm powoduje, ze coraz wiecej mlodych
> ludzi popada w depresje?

Niewatpliwie. Ale przede wszystkim jednak, brak szans i nadziei. W Polsce ciezko cos wielkiego zdzialac, zwlaszcza gdy sie jest na wskros uczciwym, niechetnym do jakichkolwiek nieczystych ukladow, niedajacym i niebioracym lapowek, itd. A wiec ludzie widza, ze albo moga przejsc na 'ciemna strone mocy' albo zyc szaro; czesc wyjezdza. Depresje sa nieuniknione. Glownym ich sprawca, jak mysle, jest dzialalnosc, polityka rzadu i innych instytucji panstwowych, ktore utrudniaja ludziom zycie jak moga; gdyby podatki byly niskie, a zus zostalby zastapiony prywatnymi ubezpieczeniami jak w Chile, zaraz gospodarka ruszylaby do przodu, i ludzie mieliby lepsze nastroje (tak jak byly one znacznie lepsze na poczatku lat 90x).

Pozdrawiam!!
Krzysiek
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hmmmm....
dobra, brnę dalej,
nie chodzi o to, żeby licytować geniusz Dostojewskiego z precyzyjnością Millera, i jeden i drugi należą już do klasyki, więc pozostaje się tylko kłócić, czy na to zasługują, czy nie, podejrzewam, że literatura na za i przeciw jest dość obfita i każdy w niej znajdzie przekonywujące go argumenty...
Ale,
można sie kłócić, czy umieszczenie nazwiska Masłowskiej na liście nominowanych do Nike obok nazwiska Miłosza nie jest bulwersujące i wręcz komiczne...
oczywiście znajdą się i tacy, którzy poczują się oburzeni, i tacy, którzy powiedzą 'nareszcie', kwestia smaku, upodobań, poczucia estetyki, ale przede wszystkim jest to kwestia wartości, tego, że coś zadecydowało o tym, że Masłowską zaczęto traktować poważnie...
Tych czynników jest bardzo dużo,
od krytyków zaczynając, po media, nagłośnienie, zapotrzebowanie społeczeństwa, przypadek, i wreszcie na skandalu kończąc, żaden z nich nie ma decydującej roli, ale za to wszystkie stanowią kryteria wartościowania...
i tak prawdopodobnie Masłowska znajdzie się w kanonie...

heh muszę jechać, spóźnię sie na pociąg
dokończę wieczorkiem....
pozdrawiam :))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dzieki za madre wypowiedzi. Zauwaz jednak, ze przytaczsz opinie o Giulianim pochodzace z propagandy. Z tej panicznej glupoty kazano ludziom pozostac na miejscu, aby strazacy spieszyli sie w gore. Cale oddzialy strazakow poslane zostaly na pewna smierc, zaden nie wrocil. Jesli chodzi o to ile zginelo, to wez pod uwage, ze oficjalne zrodla podaja, ze normalnie we wtorek o 9 rano w obu wiezach jest od 9 do 10 tys. ludzi. Zginelo 3 tys, a wg Ciebie, gdyby nie akcja Giulioniego to mogloby zginac 4 tys. Jakos rachunki sie nie zgadzaja. Moglbys powiedziec, ze G. uratowal 6 do 7 tys. ludzi, ale to tez by sie nie zgadzalo, bo strazacy pedzili w gore, podczas gdy G. zabronil ludziom uciekac w dol zeby nie blokowali strazakow. Wniosek jest prosty, nie polegaj na klamstwach propagandy.

Najwazniejsza rola kazdego rzadu jest zapewnienie bezpieczenstwa obywatelom. Rzad zbiera niewyobrazalna forse z podatnikow (Nota bene, wszelkie historyczne podboje i ekspansje mialy najwaznieszy cel: gromadzenie podatnikow). Forsa nie wraca do ludzi w zaden sposob, a tylko wsiaka. Potem brakuje centow na mocniesze drzwi w samolotach, pomimo ze stanowi to mniej niz jeden promil kosztu produkcji samolotu, a Izrael np. stosuje to od 20 lat wg powszechnie znanej filozofii. Rozkradzione tryliony nie pozostawiaja nic na pilnowanie granic. Wielcy wladcy sa tak zaslepieni ta forsa i nie wydaja gdzie trzeba, tak ze bron zakupiona przez terrorystow za $100 pokonala taka potege.

Do czego zmierzam? Otoz za taka forse mogli by zatrudnic sobie chociaz jednego madrzejszego, ktory by poswiecil pare centow i dokonal prostej analizy bezpieczenstwa, ograniczyl bilionowe wydatki na zbrojenia, a przeznaczyl pare dol. na pilnowanie granic i bezpieczenstwo w samolotach. Rowniez wielu inzynierow i architektow moglo latwo przewidziec domino efekt zawalenia sie wiez, ale nie starczylo centow dla madrzejszych, wiec Giuliani wyslal strazakow na smierc zamiast ratowac ludzi. Wielu inzynierow oserwujac atak na wieze na zywo w TV spodziewalo sie zawalenia wiez po wypaleniu paru pieter. Jednak setki strazakow i reporterow pedzilo do wiez, a nikt w przeciwnym kierunku, az sie zawalily, tylko wtedy ci co byli w bezpiecznym promieniu, wlacznie z Giulianim, uciekali wreszcie od wiez.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Widze, ze kolega stara sie dopasowac do poziomu intelektualnego swojego rozmowcy, i jak trzeba, to moze nawet o kotlecie schabowym ze mna pogadac:) Dzieki, szalenie milo z Twojej strony.

Skoro juz zapytales co lubie, to wypada odpowiedziec. Tylko widzisz w moim przypadku jest to pytanie bardzo trudne, bo ja wlasciwie z definicji wiecej rzeczy lubie, jak nie lubie. A juz w szczegolnosci malo jest rzeczy, ktorych zdecydowanie nie lubie.
I tak jest niestety na wielu plaszczyznach mojego zycia, co prowadzi do nieustajacych problemow i rozwazan, co lepsze, lub co wole. Wezmy na ten przyklad jedzenie w stolowce. Czasami i tu wybor nie jest latwy, ale powiedzmy latwiej ustalic na co ma sie ochote w danej chwili i po zjedzeniu o wyborze mozna zapomniec (no chyba ze posilek nie daje o sobie zapomniec odbijajac sie gdzies gleboko w wnetrznosciach). Ale co zrobic jesli chodzi op powazne, dlugofalowe wybory zyciowe, hmm tu jakos impuls, czy chwilowe odczucia wydaja sie malo rozsadnym kryterium.
Ale do rzeczy, czyli do kotletow: Lubie to czego dawno nie jadlam, albo to co jest swego rodzaju rarytasem, jak na przyklad wszystkie potrawy wigilijne, ktore pojawiaja sie w tej wlasnie kombinacji raz w roku. Lubie zupke grzybowa i barszczyk i rosol (o, taki jak robi moja mama, mniam, mniam, chociaz to akurat danie wcale nie wigilijne, ale co tam, nie chodzi o logike wypowiedzi, nieprawdaz?), albo paszteciki z grzybkami, ach...
poza tym moja siostra robi pyszna pizze i rownie swietne tiramisu, ach... no ale to tylko zaostrza apetyt.
Moze wiec o tym czego nie lubie?
Nie lubie chinszczyzny, w ogolnosci. Chociaz za kazdym razem kiedy ktos proponuje cos chinskiego zaczynam myslec z nadzieja, ze moze teraz bedzie cos lepszego i moze akurat mialam pecha kosztujac tych specjalow w niezbyt dobrym wydaniu.

No dobra, tyle o zarciu. Trzeba zadbac o ducha i wziac sie do roboty.
Pozdrawiam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Towarzyskie

Perfumy co możecie polecić? (6 odpowiedzi)

Szukam jednocześnie czegoś trwałego jak i podobajacego się dziewczynom. Co sądzicie o testerach?...

do góry