Widok
praca,sex/molosc,samochod/mieszkanie,jedzenie
Czy to jest najwazniesze w zyciu, a moze istnieja wieksze wartosci? Np nie materialne i nie fizjologiczne, a raczej duchowe.
Czy heavy metal i rap niszczy muzyke? Science fiction niszczy proze i poezje? Wulgaryzm niszczy estetyke? Co powoduje takie zapotrzebowania, ktore prowadza do evolucje (dewaluacji) tych wartosci?
Co niszczy religie?
Czy postepujacy materializm powoduje, ze coraz wiecej mlodych ludzi popada w depresje?
Czy heavy metal i rap niszczy muzyke? Science fiction niszczy proze i poezje? Wulgaryzm niszczy estetyke? Co powoduje takie zapotrzebowania, ktore prowadza do evolucje (dewaluacji) tych wartosci?
Co niszczy religie?
Czy postepujacy materializm powoduje, ze coraz wiecej mlodych ludzi popada w depresje?
jedna uwaga: absolutnie i pod _żadnym_ pozorem nie zgodzę się z twierdzeniem że science fiction niszczy prozę i poezję. Wręcz przeciwnie: tacy twórcy jak Lem, bracia Strugaccy, Bradbury czy Ballard (oczywiscie jest to absolutna klasyka!) tworzą literaturę mającą bardzo wysoką wartość; Lem jest generalnie uniwersalny, jego dzieła mają wartość przygodową, filozoficzną, futurologiczną (teraz spełniają się jego fantazje, np. na temat fantomatyki czyli rzeczywistości wirtualnej!), i niewątpliwie literacką. O Strugackich, Bradburym i Ballardzie można powiedzieć to samo; opowiadania Ballarda (powieści nie czytałem), zwlaszcza z tomu pt "Ogród czasu", są niesamowitym przykładem impresji literackiej - to bardziej obrazy niż opowiadania, ale niesamowite. Zachęcam.
Pozdrawiam!!
Krzysiek
Pozdrawiam!!
Krzysiek
Jezeli chodzi o pierwsze to uwazam ze w zyciu najwazniejsze jest zdrowie...jesli tego nie mamy to reszta tez sie nie liczy. Jesli chodzi o nastepna kwestie to nie zgodze sie ze np. heavy metal niszczy muzyke..to jest kwestia gustu a o gustach sie nie dyskutuje. Sama slucham metalu ( nie heavy) i nie uwazam zeby ten rodz. niszczyl muzyke...wrecz przeciwnie..muzyka metalowa jest bogata nie tylko brzmieniowo ale i instrumentalnie...rapu nie znam wiec nie wypowiadam sie...mozna miec tez zastrzezenia do muzyki powaznej...ale to jest jak juz wyzej napisalam kwestia gustu i nie powinno sie pormuowac takich twierdzen czy pytan zadanych w ten sposob.
Jesli chodzi o literature... jak napisal Ingarden w swym dziele ze sa dzieła "czystej krwi" i te ktora sie na niej wzoruja. Oczywsicie zwolennikom literatury fantastyczniej nie udowodnie tu na forum wartosci slow Ingardena. Literatura to tez jest kwestia gustu. Uwazam ze fantastykla jest pieknym dzialem literatury, ale nie mozna powiedziec zeby byla na m-cu pierwszym.
Pozdrawiam!!!
Jesli chodzi o literature... jak napisal Ingarden w swym dziele ze sa dzieła "czystej krwi" i te ktora sie na niej wzoruja. Oczywsicie zwolennikom literatury fantastyczniej nie udowodnie tu na forum wartosci slow Ingardena. Literatura to tez jest kwestia gustu. Uwazam ze fantastykla jest pieknym dzialem literatury, ale nie mozna powiedziec zeby byla na m-cu pierwszym.
Pozdrawiam!!!
Mialo byc sex/milosc, a nie "molosc".
Wiedzialem ze sie wojna rozpeta, o to chodzilo. Zbyt wielu znam zwolennikow "heavy metal" a szczegolnie "science fiction". O dziwo wiekszosc z nich potrafi wymienic conajmniej dziesiec tytulow i autorow. Wielu jednak uwaza, ze to jest kicz. Czesto ci co sa rozmilowani w jazzie, blousie i muzyce klasycznej, a niekiedy rowniez rocku, nie uwazaja country music, rapu czy heavy metal za zadna muzyke a tyko za zaklocajace spokoj glosne dzwieki.
Wiedzialem ze sie wojna rozpeta, o to chodzilo. Zbyt wielu znam zwolennikow "heavy metal" a szczegolnie "science fiction". O dziwo wiekszosc z nich potrafi wymienic conajmniej dziesiec tytulow i autorow. Wielu jednak uwaza, ze to jest kicz. Czesto ci co sa rozmilowani w jazzie, blousie i muzyce klasycznej, a niekiedy rowniez rocku, nie uwazaja country music, rapu czy heavy metal za zadna muzyke a tyko za zaklocajace spokoj glosne dzwieki.
jeszcze taka uwaga co do muzyki: country to rzeczywiście, moim zdaniem (bo tu tylko zdania się liczą, obiektywnych opinii być NIE może! pamiętajmy o tym.... ) to przeważnie kicz; takie śpiewanie do kotleta _niby_ o Dzikim Zachodzie (a w rzeczywistości najbardziej 'dzikozachodni' jest strój w którym 'gwiazda' występuje w teledysku, hehe:)). _Prawdziwą_ muzyką z dzikiego zachodu jest folk amerykański, w szczególności zaś bluegrass (sporo fajnych nagrań BG znajdziesz tutaj: http://www.iuma.com, jako 'genre' (gatunek) wybierz 'bluegrass' - duzo piosenek i za darmo do sciagniecia; ale uwaga, nie wszystko jest w tym stylu; BG to muzyka amerykanskich gorali z Appalachow, tak na marginesie :) w brzmieniu mocno przypomina ... dobra, sam sprawdz. :)
a co do jazzu ... fajna muzyka, ale generalnie jak dla mnie za spokojna. No chyba ze swing. Czasem lubie posluchac, generalnie jednak potrzebuje muzyki ktora mnie _pobudza_; klasyka - jak najbardziej, jest mnostwo pobudzajacych utworow ... wystarczy ktorakolwiek symfonia Beethovena. Albo cos z Grigga (np. genialne "W grocie u Krola Gor", ktore 'przesladuje' mnie od kiedy w dziecinstwie gralem w Manica Minera na ZX Spectrum+,hehe:) (nadal grywam, mam wersje na PC), albo np. Wagnera (nic mnie nie obchodzi ze nazisci wykorzystywali jego muzyke; on ja tworzyl znacznie wczesniej niz powstala ta chora ideologia). Albo niektore utwory Chopina (mazurki chociazby). blues pobudza, szczegolnie taki 'rytmiczny', podszyty rock and rollem ... uwielbiam taka muzyke, zwana tez 'muzyka drogi' albo 'rebel country'.
Jesli chodzi o rocka, to moim zdaniem trzeba miec specyficzny rodzaj wrazliwosci, a tez sie znajdzie dla siebie duzo dobrego. Rapu milosnikiem nie jestem. Jak widzisz, wszystkie opinie sa subiektywne, i takie maja byc (bo inaczej nie da sie dyskutowac o gustach:))
Pozdrawiam!!
Krzysiek
a co do jazzu ... fajna muzyka, ale generalnie jak dla mnie za spokojna. No chyba ze swing. Czasem lubie posluchac, generalnie jednak potrzebuje muzyki ktora mnie _pobudza_; klasyka - jak najbardziej, jest mnostwo pobudzajacych utworow ... wystarczy ktorakolwiek symfonia Beethovena. Albo cos z Grigga (np. genialne "W grocie u Krola Gor", ktore 'przesladuje' mnie od kiedy w dziecinstwie gralem w Manica Minera na ZX Spectrum+,hehe:) (nadal grywam, mam wersje na PC), albo np. Wagnera (nic mnie nie obchodzi ze nazisci wykorzystywali jego muzyke; on ja tworzyl znacznie wczesniej niz powstala ta chora ideologia). Albo niektore utwory Chopina (mazurki chociazby). blues pobudza, szczegolnie taki 'rytmiczny', podszyty rock and rollem ... uwielbiam taka muzyke, zwana tez 'muzyka drogi' albo 'rebel country'.
Jesli chodzi o rocka, to moim zdaniem trzeba miec specyficzny rodzaj wrazliwosci, a tez sie znajdzie dla siebie duzo dobrego. Rapu milosnikiem nie jestem. Jak widzisz, wszystkie opinie sa subiektywne, i takie maja byc (bo inaczej nie da sie dyskutowac o gustach:))
Pozdrawiam!!
Krzysiek
jeszcze dodam (i zaraz ide spac; naprawde:)):
zapomniales o kulturze filmowej. Moim zdaniem (znow subiektywna opinia oczywiscie): obecny film jest niszczony przez: filmy-tasiemce 'policyjne' (99% jest beznadziejna) i sitcomy (czyli 'telenowele'), czyli generalnie: przez to, co podaje telewizja. Nigdy moze za wysoko nie latala, ale wez nawet seriale z wczesniejszych lat - i posmiac sie bylo z czego (np. "Ed, kon ktory mowi", "Allo allo", "Tak panie ministrze"), i poogladac co nieco (tu seriale sci-fi: Star Trek, Babylon V, Firefly, Czerwony Karzel, itd). A teraz? teraz to ja TV w ogole nie ogladam ...
Pozdrawiam!!
Krzysiek
zapomniales o kulturze filmowej. Moim zdaniem (znow subiektywna opinia oczywiscie): obecny film jest niszczony przez: filmy-tasiemce 'policyjne' (99% jest beznadziejna) i sitcomy (czyli 'telenowele'), czyli generalnie: przez to, co podaje telewizja. Nigdy moze za wysoko nie latala, ale wez nawet seriale z wczesniejszych lat - i posmiac sie bylo z czego (np. "Ed, kon ktory mowi", "Allo allo", "Tak panie ministrze"), i poogladac co nieco (tu seriale sci-fi: Star Trek, Babylon V, Firefly, Czerwony Karzel, itd). A teraz? teraz to ja TV w ogole nie ogladam ...
Pozdrawiam!!
Krzysiek
U mnie jeszcze dosc wczesnie i czekam na moja lady.
Tez lubie Pink Floyd, takze Eagles, Almond Bro's, Boston i wiele innej dobrej muzyki, ktora m.in. wymieniles.
Jakos nie wyobrazam sobie zebym mogl sie zaprzyjaznic ze zwolennikiem country music. Sa to zwykle ludzie tak prymitywni jak ta ich muzyka. Szczegolnie spiewaja o placzu nad truckiem co sie im popsul i stanal na drodze, a aktualnie o patriotyzmie busza, ktory wie jak nalezy zabijac arabow podczas gdy flaga patriotycznie faluje im na wietrze. Nienawidze tych co popieraja wojne, za szkodliwy prymityw i za dbanie tylko o wlasna d-e, a country music to nie lubilem jeszcze wczesniej.
Rap nic tylko belkocze o zabiciu bialego czlowieka i f-ing all night.
Tutaj te same redneki co sie rozkoszuja w country music to rowniez pasjonuja sie sc-fi typu Star Trek. Moje uprzedzenie jest m.in. podyktowane zwykla strata czasu. Tak samo jak irytowalo mnie, ze wielu moich znajomych w europie gra w karty, czesto po nocach i nie jest to nawet bridge.
Przy tej gali, ktora wymieniles, jakos sci-fi mi do Ciebie nie pasuje. No ale nie ma idealow, rowniez wg mojego stereotypu "donosicielstwo" nie pasuje do inteligentnego czlowieka jakim Ty niewatpliwie jestes.
Istotnie, coraz mniej interesujacych filmow produkuje sie dzisiaj. Taki Forrest Gump, Cutch me if you can, Titanic, The Pianist, to trafia sie raz na pare lat.
Tez lubie Pink Floyd, takze Eagles, Almond Bro's, Boston i wiele innej dobrej muzyki, ktora m.in. wymieniles.
Jakos nie wyobrazam sobie zebym mogl sie zaprzyjaznic ze zwolennikiem country music. Sa to zwykle ludzie tak prymitywni jak ta ich muzyka. Szczegolnie spiewaja o placzu nad truckiem co sie im popsul i stanal na drodze, a aktualnie o patriotyzmie busza, ktory wie jak nalezy zabijac arabow podczas gdy flaga patriotycznie faluje im na wietrze. Nienawidze tych co popieraja wojne, za szkodliwy prymityw i za dbanie tylko o wlasna d-e, a country music to nie lubilem jeszcze wczesniej.
Rap nic tylko belkocze o zabiciu bialego czlowieka i f-ing all night.
Tutaj te same redneki co sie rozkoszuja w country music to rowniez pasjonuja sie sc-fi typu Star Trek. Moje uprzedzenie jest m.in. podyktowane zwykla strata czasu. Tak samo jak irytowalo mnie, ze wielu moich znajomych w europie gra w karty, czesto po nocach i nie jest to nawet bridge.
Przy tej gali, ktora wymieniles, jakos sci-fi mi do Ciebie nie pasuje. No ale nie ma idealow, rowniez wg mojego stereotypu "donosicielstwo" nie pasuje do inteligentnego czlowieka jakim Ty niewatpliwie jestes.
Istotnie, coraz mniej interesujacych filmow produkuje sie dzisiaj. Taki Forrest Gump, Cutch me if you can, Titanic, The Pianist, to trafia sie raz na pare lat.
Dla mnie w życiu najwazniejszy jest cel. Coś co widać na końcu dłuuugiego korytarza jakim jest życie. I jest zupełnie obojętne co konkretny człowiek obierze sobie za spełnienie. Może to być miłość, szczęście, rodzina, sztuka, podróże, praca. Generalnie ta rzecz i właśnie ta która usprawiedliwi nas z błędów w godzinie unicestwienia.
Co do muzyki i country...
Ja rozumiem, że "rednecki". Ja rozumiem, że wieśniaki z Ohio, ale nie deprecjonowałbym muzyki country tylko dlatego że nie podobają Ci się skórzane buty chłopaków w knajpach na amerykańskiej prowincji.
Bob Dylan, Johnny Cash (ma w dorobku współpracę z U2 chociażby), Willie Nelson, Elvis Presley (przedostatnio nawet Metallica ;-)) to Artyści którzy zacnie reprezentowali ten gatunek muzyczny, albo wręcz go tworzyli.
Ale cóż to jest stereotyp. Nie lubię country, więc człowiek, zwolenniczak tego rodzaju muzy musi być wieśniakiem. NIe, nie to żebym zaczał krytykować Ciebie. Stereotyp to po prostu jawne ułatwienie sobie życia, wyłączenie rozumu. I każdy tak ma. TO naturalny mechanizm psychologiczny, mający na celu wyeliminowanie setek bodźców. Gdybyśmy mieli zastanawiać się i interpretować każdego napotkanego człowieka. Próbować go poznać, żeby wyrobić sobie o nim pogłębioną opinię to zwariowalibyśmy.
A co do wartościowania literatury czy muzyki czy dzieł filmowych. Nie ważne jest w jaki sposób człowiek (muzyk, rezyser, aktor, pisarz) wypowiada się. Ważne żeby to było jego. Z całym szacunkiem ale wydaje mi się szalone pisanie że twórcy science fiction czy muzycy metalowi są gorsi od innych, powszechnie szanowanych i klasycznych wręcz autorów. Bo kto mi powie czy bardziej wartościowe są dzieła Woody Allena czy Davida Lyncha? Leonarda Cohena czy Milesa Davisa? Philpa Dicka czy Marqueza? Jimi Hendrixa czy Paula Simona? Czy można to położyć na szali i odmierzyć? I kto do cholery miałby to robić? Każdy z nich, mimo że wiele rzeczy (w tym sam stosunek do życia i tworzenia) ich różni to jednak wyraża sibie w sposób pełny i oryginalny. A że w inny sposób?? Śmiem twierdzić że to tylko lepiej. Dla nas. Dla odbiorców.
A filmów produkuje się całe mnóstwo. W tym sporo dobrych. Tylko dostępność jest utrudniona. Polecam kino irańskie na ten przykład. No ale u nas nie uswiadczysz kinematografii rodem z Teheranu....
pozdrawiam
Pimp napisał(a):
> U mnie jeszcze dosc wczesnie i czekam na moja lady.
>
> Tez lubie Pink Floyd, takze Eagles, Almond Bro's, Boston i
> wiele innej dobrej muzyki, ktora m.in. wymieniles.
Fajnie.
> Jakos nie wyobrazam sobie zebym mogl sie zaprzyjaznic ze
> zwolennikiem country music.
Hmm. Czyzby stereotypy byly az tak wazne dla Ciebie? Tak wazne, aby odrzucac kogos zanim go/ja poznasz? To nie swiadczy za dobrze o kimkolwiek, Pimp. Z calym szacunkiem. To zwykly brak tolerancji.
> Sa to zwykle ludzie tak prymitywni
> jak ta ich muzyka.
A ja znam w ogole niewiele osob lubiacych country, ale sa to ludzie naprawde na poziomie. Metali tez paru znam, tez bardzo na poziomie. Nie ocenialbym nigdy nikogo na podstawie muzyki, ktorej slucha, Pimp. Chocby bylo to techno (ktorego nie cierpie najbardziej ze wszystkich gatunkow) czy disco-polo (drugie po techno w 'niecierpieniu' jesli o mnie chodzi).
> Szczegolnie spiewaja o placzu nad truckiem
> co sie im popsul i stanal na drodze,
No coz :) Kazdy ma jakies problemy, jednego rzuci dziewczyna, drugiemu popsuje sie samochod :) i jak dotrze do domu (aby sie upic z zalu ze rzucila go dziewczyna:)), albo do nowej ukochanej, ktora ukoi jego zal? :) Normalna sprawa ... I obecna nie tylko w muzyce country, prawda?
> a aktualnie o patriotyzmie
> busza, ktory wie jak nalezy zabijac arabow podczas gdy flaga
> patriotycznie faluje im na wietrze. Nienawidze tych co
> popieraja wojne, za szkodliwy prymityw i za dbanie tylko o
> wlasna d-e, a country music to nie lubilem jeszcze wczesniej.
A jesli chodzi o poparcie dla wojny to w ogole inna sprawa; niemniej sa tez muzycy country przeciwni wojnie ... I zwolennicy wojny nielubiacy country. Wiec nie uogolniaj.
> Rap nic tylko belkocze o zabiciu bialego czlowieka i f-ing all
> night.
Generalnie tak jest, ale tez nie zawsze. Bywaja wyjatki, np. Gangsta Paradise - utwor, ktory ukazuje wlasnie bezsens gangsterskiego sposobu zycia.
> Tutaj te same redneki co sie rozkoszuja w country music to
> rowniez pasjonuja sie sc-fi typu Star Trek. Moje uprzedzenie
> jest m.in. podyktowane zwykla strata czasu. Tak samo jak
> irytowalo mnie, ze wielu moich znajomych w europie gra w karty,
> czesto po nocach i nie jest to nawet bridge.
Widzisz. Kazdy ma jakies swoje dziwactwa, "zboczenia" itd :) Ale zeby oceniac na tej podstawie czlowieka? Nabierac do niego uprzedzen? Sorry Pimp, ale tak zachowuja sie ludzie o ograniczonych horyzontach myslowych. Mam nadzieje, ze Ty do nich nie nalezysz. Zastanow sie wiec, nim cos takiego powiesz.
> Przy tej gali, ktora wymieniles, jakos sci-fi mi do Ciebie nie
> pasuje.
A dlaczego? To sci-fi, ktore czytam lub ogladam, to wlasnie literatura najwyzszych lotow; to literatura zmuszajaca do zastanowienia sie, dajaca dobra rozrywke i dobre wzorce, pobudzajaca wyobraznie co do przyszlosci (jest to generalnie literatura futurystyczna przeciez); i wiesz co jeszcze? Sci-fi coraz czesciej jest 'zapowiedzia' tego, co w nauce i technice wydarzy sie za pare lat. Tak bylo np. z robotami, rzeczywistoscia wirtualna, lotami kosmicznymi, komputerami; tak jest jesli chodzi o pewne najnowsze teorie fizyczne (ale mniejsza z tym, to sprawy zbyt skomplikowane, sam malo znam sie na fizyce). Sci-fi zdecydowanie pasuje do inteligentnych ludzi, ktorzy nie boja sie myslenia, wyobrazania, wyzwan, nowych horyzontow.
> No ale nie ma idealow, rowniez wg mojego stereotypu
> "donosicielstwo" nie pasuje do inteligentnego czlowieka jakim
> Ty niewatpliwie jestes.
Piszesz znow o stereotypach. A co do "donoscielstwa", to moim zdaniem znowu do inteligentnego czlowieka (ktorym niewatpliwie Ty jestes) nie pasuje stwierdzenie, ze prezydent miasta sam powinien sobie poradzic z przestepczoscia, i ze to sie 'samo wyklaruje, i nie trzeba tego przyspieszac donosicielstwem'. Drogi Pimp'ie, donoszenie na groznego przestepce (pisze: groznego, a nie np. kogos kto hoduje psa bez rejestracji i popelnia wykroczenie; na tych, ktorzy lamia jakies przepisy ale krzywdy nikomu nie robia rzeczywiscie nie nalezy donosic) to czesto ratowanie niewinnych obywateli, ktorzy padli ich ofiara; to pomaganie innym _ludziom_ w dochodzeniu do sprawiedliwosci. Pomysl, ze tez moglbys pasc ofiara przestepstwa, i wtedy dziekowalbys Opatrznosci (czy czemus/komus innemu w co wierzysz) za "donosiciela" ktory "zakablowalby" policji (np. z telefonu komorkowego), ze banda wyrostkow wlasnie na Ciebie napadla, i policja mogla zareagowac. Albo pomoglby w ustaleniu sprawcy wypadku, ktory potracilby Ciebie gdy przechodzisz na zielonym swietle na przejsciu dla pieszych. Pimp, NIGDZIE na swiecie nie udalo sie zwalczyc przestepczosci BEZ wspolpracy obywateli! Giuliani w Nowym Jorku swoj sukces zawdziecza tym, ze ludzie - osmieleni lepsza dzialalnoscia policji - SAMI zaczeli ja informowac o bandytach, zlodziejach, mordercach, gwalcicielach, sprawcach wypadkow samochodowych, mafiosach (wiekszosci lokali i handlowcow udalo sie wyzwolic spod jarzma mafii, dzieki Giulianiemu) natarczywych zebrakach, graficiarzach niszczacych cudza wlasnosc (publiczna lub prywatna), agresywnych narkomanach i pijakach, itd. Jesli 'zwykli' obywatele beda obojetni, to nawet stu prezydentow miast zebranych razem nic nie zrobi. Tu chodzi o porzadna, obywatelska postawe, ktora w niektorych innych krajach sie chwali i promuje, i tak powinno byc tez u nas.
> Istotnie, coraz mniej interesujacych filmow produkuje sie
> dzisiaj. Taki Forrest Gump, Cutch me if you can, Titanic, The
> Pianist, to trafia sie raz na pare lat.
Titanic? Kompletna szmira (to oczywiscie moje zdanie). Inne filmy, ktore wymieniles, byly swietne. Ja bym dodal jeszcze: Jurassic Park I (od niego zaczela sie 'rewolucja' efektow specjalnych, ale mial tez glebszy przekaz), Matrix I, Solaris, Lista Schindlera, Wladca Pierscieni (I i II, czekam na III!!), Gladiator, Tanczacy z Wilkami, Masz wiadomosc.
Pozdrawiam!!
Krzysiek
> U mnie jeszcze dosc wczesnie i czekam na moja lady.
>
> Tez lubie Pink Floyd, takze Eagles, Almond Bro's, Boston i
> wiele innej dobrej muzyki, ktora m.in. wymieniles.
Fajnie.
> Jakos nie wyobrazam sobie zebym mogl sie zaprzyjaznic ze
> zwolennikiem country music.
Hmm. Czyzby stereotypy byly az tak wazne dla Ciebie? Tak wazne, aby odrzucac kogos zanim go/ja poznasz? To nie swiadczy za dobrze o kimkolwiek, Pimp. Z calym szacunkiem. To zwykly brak tolerancji.
> Sa to zwykle ludzie tak prymitywni
> jak ta ich muzyka.
A ja znam w ogole niewiele osob lubiacych country, ale sa to ludzie naprawde na poziomie. Metali tez paru znam, tez bardzo na poziomie. Nie ocenialbym nigdy nikogo na podstawie muzyki, ktorej slucha, Pimp. Chocby bylo to techno (ktorego nie cierpie najbardziej ze wszystkich gatunkow) czy disco-polo (drugie po techno w 'niecierpieniu' jesli o mnie chodzi).
> Szczegolnie spiewaja o placzu nad truckiem
> co sie im popsul i stanal na drodze,
No coz :) Kazdy ma jakies problemy, jednego rzuci dziewczyna, drugiemu popsuje sie samochod :) i jak dotrze do domu (aby sie upic z zalu ze rzucila go dziewczyna:)), albo do nowej ukochanej, ktora ukoi jego zal? :) Normalna sprawa ... I obecna nie tylko w muzyce country, prawda?
> a aktualnie o patriotyzmie
> busza, ktory wie jak nalezy zabijac arabow podczas gdy flaga
> patriotycznie faluje im na wietrze. Nienawidze tych co
> popieraja wojne, za szkodliwy prymityw i za dbanie tylko o
> wlasna d-e, a country music to nie lubilem jeszcze wczesniej.
A jesli chodzi o poparcie dla wojny to w ogole inna sprawa; niemniej sa tez muzycy country przeciwni wojnie ... I zwolennicy wojny nielubiacy country. Wiec nie uogolniaj.
> Rap nic tylko belkocze o zabiciu bialego czlowieka i f-ing all
> night.
Generalnie tak jest, ale tez nie zawsze. Bywaja wyjatki, np. Gangsta Paradise - utwor, ktory ukazuje wlasnie bezsens gangsterskiego sposobu zycia.
> Tutaj te same redneki co sie rozkoszuja w country music to
> rowniez pasjonuja sie sc-fi typu Star Trek. Moje uprzedzenie
> jest m.in. podyktowane zwykla strata czasu. Tak samo jak
> irytowalo mnie, ze wielu moich znajomych w europie gra w karty,
> czesto po nocach i nie jest to nawet bridge.
Widzisz. Kazdy ma jakies swoje dziwactwa, "zboczenia" itd :) Ale zeby oceniac na tej podstawie czlowieka? Nabierac do niego uprzedzen? Sorry Pimp, ale tak zachowuja sie ludzie o ograniczonych horyzontach myslowych. Mam nadzieje, ze Ty do nich nie nalezysz. Zastanow sie wiec, nim cos takiego powiesz.
> Przy tej gali, ktora wymieniles, jakos sci-fi mi do Ciebie nie
> pasuje.
A dlaczego? To sci-fi, ktore czytam lub ogladam, to wlasnie literatura najwyzszych lotow; to literatura zmuszajaca do zastanowienia sie, dajaca dobra rozrywke i dobre wzorce, pobudzajaca wyobraznie co do przyszlosci (jest to generalnie literatura futurystyczna przeciez); i wiesz co jeszcze? Sci-fi coraz czesciej jest 'zapowiedzia' tego, co w nauce i technice wydarzy sie za pare lat. Tak bylo np. z robotami, rzeczywistoscia wirtualna, lotami kosmicznymi, komputerami; tak jest jesli chodzi o pewne najnowsze teorie fizyczne (ale mniejsza z tym, to sprawy zbyt skomplikowane, sam malo znam sie na fizyce). Sci-fi zdecydowanie pasuje do inteligentnych ludzi, ktorzy nie boja sie myslenia, wyobrazania, wyzwan, nowych horyzontow.
> No ale nie ma idealow, rowniez wg mojego stereotypu
> "donosicielstwo" nie pasuje do inteligentnego czlowieka jakim
> Ty niewatpliwie jestes.
Piszesz znow o stereotypach. A co do "donoscielstwa", to moim zdaniem znowu do inteligentnego czlowieka (ktorym niewatpliwie Ty jestes) nie pasuje stwierdzenie, ze prezydent miasta sam powinien sobie poradzic z przestepczoscia, i ze to sie 'samo wyklaruje, i nie trzeba tego przyspieszac donosicielstwem'. Drogi Pimp'ie, donoszenie na groznego przestepce (pisze: groznego, a nie np. kogos kto hoduje psa bez rejestracji i popelnia wykroczenie; na tych, ktorzy lamia jakies przepisy ale krzywdy nikomu nie robia rzeczywiscie nie nalezy donosic) to czesto ratowanie niewinnych obywateli, ktorzy padli ich ofiara; to pomaganie innym _ludziom_ w dochodzeniu do sprawiedliwosci. Pomysl, ze tez moglbys pasc ofiara przestepstwa, i wtedy dziekowalbys Opatrznosci (czy czemus/komus innemu w co wierzysz) za "donosiciela" ktory "zakablowalby" policji (np. z telefonu komorkowego), ze banda wyrostkow wlasnie na Ciebie napadla, i policja mogla zareagowac. Albo pomoglby w ustaleniu sprawcy wypadku, ktory potracilby Ciebie gdy przechodzisz na zielonym swietle na przejsciu dla pieszych. Pimp, NIGDZIE na swiecie nie udalo sie zwalczyc przestepczosci BEZ wspolpracy obywateli! Giuliani w Nowym Jorku swoj sukces zawdziecza tym, ze ludzie - osmieleni lepsza dzialalnoscia policji - SAMI zaczeli ja informowac o bandytach, zlodziejach, mordercach, gwalcicielach, sprawcach wypadkow samochodowych, mafiosach (wiekszosci lokali i handlowcow udalo sie wyzwolic spod jarzma mafii, dzieki Giulianiemu) natarczywych zebrakach, graficiarzach niszczacych cudza wlasnosc (publiczna lub prywatna), agresywnych narkomanach i pijakach, itd. Jesli 'zwykli' obywatele beda obojetni, to nawet stu prezydentow miast zebranych razem nic nie zrobi. Tu chodzi o porzadna, obywatelska postawe, ktora w niektorych innych krajach sie chwali i promuje, i tak powinno byc tez u nas.
> Istotnie, coraz mniej interesujacych filmow produkuje sie
> dzisiaj. Taki Forrest Gump, Cutch me if you can, Titanic, The
> Pianist, to trafia sie raz na pare lat.
Titanic? Kompletna szmira (to oczywiscie moje zdanie). Inne filmy, ktore wymieniles, byly swietne. Ja bym dodal jeszcze: Jurassic Park I (od niego zaczela sie 'rewolucja' efektow specjalnych, ale mial tez glebszy przekaz), Matrix I, Solaris, Lista Schindlera, Wladca Pierscieni (I i II, czekam na III!!), Gladiator, Tanczacy z Wilkami, Masz wiadomosc.
Pozdrawiam!!
Krzysiek
Wiele prawdy tutaj sie pisze. Paw szczegolnie pokazal dobra analize.
Niektorzy mowia, ze "wyjatki potwierdzaja regole".
Elvis Presley (chociaz bardziej zaslynal jako King of Rock&Roll) i Jimy Hendrix (tez nie country) to sa niewatpliwie wielcy i prawdziwi artysci. Paula Simon (etniczna muzyka) jest malo znany ale niezly.
Tak, czesto sie uogolnia bo nalezy miec opinie aby dokonywac wiele decyzji. Nie starcza jednak czasu na analize wszystkich wyjatkow, a zycie musi sie toczyc dalej.
Wielu dokonalo by wyboru obrazu nieznanego malarza cukierkowatych jelonkow na rykowisku ponad najlepszymi dzielami Picaso. Kicz istnieje rowniez w innych dziedzinach sztuki. Poezja wychwalajaca Mao Tzetunga moze byc przykladem tego. Oczywiscie, nie kazdy obraz jelenia jest kiczem z definicji, tak jak z reszta Willie Nelson, Roy Orbinson (znalazlo by sie jeszcze paru przedstawicieli country) sa tez uznanymi artystami (wg mnie). Ciekawe pytanie wiec sie nasuwa: czy kicz dla jednego moze byc arcydzielem sztuki dla drugiego i na odwrot. Czy istnieja jakies obiektywne kryteria. Otoz mnie sie wydaje, ze kicz jest kiczem i arcydzielo jest arcydzielem, a jak ktos ma odwrotna opinie to trudno, ja mu drogi zachodzic nie bede ale tez nie bede podazal za nim. Zdecydowana wiekszosc istniejacej muzyki country spowodowala, ze nie bede tracil czasu na analizy wyjatkow w podjeciu decyzji czy warto pojsc na taki koncert. Juz mnie tam nikt nie zobaczy, chyba ze Elvis narodzi sie jeszcze raz. Rowniez moj czas jest zbyt cenny zeby analizowac rap. Kicz jest kiczem i takim zostanie. Bez uogolniania zawsze mozna miec racje, ale rowniez przy tym nie podejmuje sie zadnych decyzji przez zagmatwanie w wyjatkach. Tak jak ci co nie pracuja to nie popelniaja zadnych bledow za wyjatkiem tylko jednego (nie pracowania). Latwo jest gadac i zawsze miec racje. Podejmowanie decyzji jest konieczne i wiaze sie z uogolnianiem i tym, ze zawsze moga Ci udowodnic jakis blad. Na tej zasadzie nie bede tracil czasu z fanatykami country i rapu. Niestety, tutaj jest tak, ze jak ktos slucha country to naogol jest tam zaklasyfikowany i innej muzyki juz nie uznaje, uogolniajac, tacy szczegolnie sa malo tolerancyjni. Bardzo podobnie jest z rapem, ktory jest domena czarnych.
Apropos Tytanica, tak jak Pearl Harbor, to trzeba ogladac w kinie na najwiekszym ekranie i ze "surrounding sound" zeby podziwiac acydzielo specjalnych efektow polegajacych na realizmie (w przeciwienstwie do wojen gwiezdnych, czy Jurassic Park) inaczej, samo romansidlo ma istotnie malo do zaoferowania.
Niestety, opanowane propaganda media nie sa zainteresowane pokazywaniem dobrej sztuki, a sczegolnie roznych innych kultur.
Niektorzy mowia, ze "wyjatki potwierdzaja regole".
Elvis Presley (chociaz bardziej zaslynal jako King of Rock&Roll) i Jimy Hendrix (tez nie country) to sa niewatpliwie wielcy i prawdziwi artysci. Paula Simon (etniczna muzyka) jest malo znany ale niezly.
Tak, czesto sie uogolnia bo nalezy miec opinie aby dokonywac wiele decyzji. Nie starcza jednak czasu na analize wszystkich wyjatkow, a zycie musi sie toczyc dalej.
Wielu dokonalo by wyboru obrazu nieznanego malarza cukierkowatych jelonkow na rykowisku ponad najlepszymi dzielami Picaso. Kicz istnieje rowniez w innych dziedzinach sztuki. Poezja wychwalajaca Mao Tzetunga moze byc przykladem tego. Oczywiscie, nie kazdy obraz jelenia jest kiczem z definicji, tak jak z reszta Willie Nelson, Roy Orbinson (znalazlo by sie jeszcze paru przedstawicieli country) sa tez uznanymi artystami (wg mnie). Ciekawe pytanie wiec sie nasuwa: czy kicz dla jednego moze byc arcydzielem sztuki dla drugiego i na odwrot. Czy istnieja jakies obiektywne kryteria. Otoz mnie sie wydaje, ze kicz jest kiczem i arcydzielo jest arcydzielem, a jak ktos ma odwrotna opinie to trudno, ja mu drogi zachodzic nie bede ale tez nie bede podazal za nim. Zdecydowana wiekszosc istniejacej muzyki country spowodowala, ze nie bede tracil czasu na analizy wyjatkow w podjeciu decyzji czy warto pojsc na taki koncert. Juz mnie tam nikt nie zobaczy, chyba ze Elvis narodzi sie jeszcze raz. Rowniez moj czas jest zbyt cenny zeby analizowac rap. Kicz jest kiczem i takim zostanie. Bez uogolniania zawsze mozna miec racje, ale rowniez przy tym nie podejmuje sie zadnych decyzji przez zagmatwanie w wyjatkach. Tak jak ci co nie pracuja to nie popelniaja zadnych bledow za wyjatkiem tylko jednego (nie pracowania). Latwo jest gadac i zawsze miec racje. Podejmowanie decyzji jest konieczne i wiaze sie z uogolnianiem i tym, ze zawsze moga Ci udowodnic jakis blad. Na tej zasadzie nie bede tracil czasu z fanatykami country i rapu. Niestety, tutaj jest tak, ze jak ktos slucha country to naogol jest tam zaklasyfikowany i innej muzyki juz nie uznaje, uogolniajac, tacy szczegolnie sa malo tolerancyjni. Bardzo podobnie jest z rapem, ktory jest domena czarnych.
Apropos Tytanica, tak jak Pearl Harbor, to trzeba ogladac w kinie na najwiekszym ekranie i ze "surrounding sound" zeby podziwiac acydzielo specjalnych efektow polegajacych na realizmie (w przeciwienstwie do wojen gwiezdnych, czy Jurassic Park) inaczej, samo romansidlo ma istotnie malo do zaoferowania.
Niestety, opanowane propaganda media nie sa zainteresowane pokazywaniem dobrej sztuki, a sczegolnie roznych innych kultur.
Jescze Giuliani i obywatelska postawa.
Najwieksza mafia to jest ta aktualnie przy wladzy. Przy pretekscie walki z terroryzmem tak okradaja narod z bilinow, ze wczesniejsze mafie wygladaja przy nich jak amator przy profesjonaliscie. Giuliani jest profesjonalnym karierowiczem, ktory wykorzystal smierc tysiecy dla podniesienia wlasnej popularnosci. Probowal nawet tak to wykorzystac zeby zmienic prawo i znowu sie wybrac. Media - tak, ale nowojrczycy wcale nie sa zachwyceni nim. Propaganda - jak najbardziej.
Obywatelska postawa, taka na Twoj wzor, mysle, istnieje chyba najbardziej w Niemczech. Czujesz sie tam jak bez przerwy sledzony, taka to wolnosc. Bylem, widzialem, mam tam znajomych. Problem z ta postawa obywatelska jest taki, ze jak jestes sledzony to tworzony jest bank informacji o Tobie, glownie zeby uzyc przeciwko Tobie. Och ta dyscyplina niemiecka jest wrednie nieprzyjemna i obrzydza zycie.
Najwieksza mafia to jest ta aktualnie przy wladzy. Przy pretekscie walki z terroryzmem tak okradaja narod z bilinow, ze wczesniejsze mafie wygladaja przy nich jak amator przy profesjonaliscie. Giuliani jest profesjonalnym karierowiczem, ktory wykorzystal smierc tysiecy dla podniesienia wlasnej popularnosci. Probowal nawet tak to wykorzystac zeby zmienic prawo i znowu sie wybrac. Media - tak, ale nowojrczycy wcale nie sa zachwyceni nim. Propaganda - jak najbardziej.
Obywatelska postawa, taka na Twoj wzor, mysle, istnieje chyba najbardziej w Niemczech. Czujesz sie tam jak bez przerwy sledzony, taka to wolnosc. Bylem, widzialem, mam tam znajomych. Problem z ta postawa obywatelska jest taki, ze jak jestes sledzony to tworzony jest bank informacji o Tobie, glownie zeby uzyc przeciwko Tobie. Och ta dyscyplina niemiecka jest wrednie nieprzyjemna i obrzydza zycie.
paw napisał(a):
>
> A co do wartościowania literatury czy muzyki czy dzieł
> filmowych. Nie ważne jest w jaki sposób człowiek (muzyk,
> rezyser, aktor, pisarz) wypowiada się. Ważne żeby to było jego.
> Z całym szacunkiem ale wydaje mi się szalone pisanie że twórcy
> science fiction czy muzycy metalowi są gorsi od innych,
> powszechnie szanowanych i klasycznych wręcz autorów. Bo kto mi
> powie czy bardziej wartościowe są dzieła Woody Allena czy
> Davida Lyncha? Leonarda Cohena czy Milesa Davisa? Philpa Dicka
> czy Marqueza? Jimi Hendrixa czy Paula Simona? Czy można to
> położyć na szali i odmierzyć? I kto do cholery miałby to robić?
> Każdy z nich, mimo że wiele rzeczy (w tym sam stosunek do życia
> i tworzenia) ich różni to jednak wyraża sibie w sposób pełny i
> oryginalny. A że w inny sposób?? Śmiem twierdzić że to tylko
> lepiej. Dla nas. Dla odbiorców.
Nie zgodzę się do końca...
Różnorodność form sztuki zawsze była podstawą do tego, by zastanawiać się, co sztuką jest, a co nie i dalej, co jest 'dobre', a co 'złe'. Istnienie kanonów w sztuce, czy 'klasyki' świadczy o tym, że sztuka była i ciągle jest wartościowana, stąd odwieczne podziały na kulturę niską i wysoką, elitarną, masową itd.
To, że sztukę można i wręcz należy wartościować jest najlepiej uwidocznione w historii, każda artystyczna dziedzina, każdy okres, prąd, trend ma swoich wybitnych przedstawicieli, którzy w jakiś sposób zasłużyli sobie, lub też nie, na miano najlepszych, czyli ich dzieła uznano za bardziej wartościowe od innych.
Pytanie jest takie- jak to się dzieje? Wśród ludzi, którzy 'zawodowo' zajmują się ocenianiem sztuki istnieje odwieczny spór o to, czy są jakiekolwiek obiektywne kryteria wartościowania, czy może wyznaczniki sztuki 'dobrej' i 'złej' to przypadkowy szereg czynników, które jedne dzieła umieszczaja w kanonie, a drugie skazują na zapomnienie, czyli, co zadecyduje, że np. za 20 lat wszyscy będą znali grupę Myslovitz i uważali ich za wybitnych 'klasycznych' artystów, a mało kto będzie w ogóle kojarzył Raz Dwa Trzy. Być może za jakiś czas Beata Kozidrak zostanie okrzyknięta chlubą polskiej muzyki, a Marcin Świetlicki anachronicznym gryzipiórkiem i beznadziejnym wokalistą. Równie dobrze techno może sie okazać chwilowym wybrykiem natury, a hip-hop elitarną kulturą najwyższych lotów.
Fakt, że mało kto akceptuje wszystkie przejawy sztuki nie tylko świadczy o zróżnicowanych preferencjach i upodobaniach, ale też o naturalnej potrzebie wartościowania. Każdy przekaz artystyczny znajdzie swojego odbiorcę, każdy artysta będzie miał swoich wielbicieli, ale nie znaczy to, że każda forma sztuki jest na równi dobra. I o tym świadczy historia.
pozdrawiam :))
>
> A co do wartościowania literatury czy muzyki czy dzieł
> filmowych. Nie ważne jest w jaki sposób człowiek (muzyk,
> rezyser, aktor, pisarz) wypowiada się. Ważne żeby to było jego.
> Z całym szacunkiem ale wydaje mi się szalone pisanie że twórcy
> science fiction czy muzycy metalowi są gorsi od innych,
> powszechnie szanowanych i klasycznych wręcz autorów. Bo kto mi
> powie czy bardziej wartościowe są dzieła Woody Allena czy
> Davida Lyncha? Leonarda Cohena czy Milesa Davisa? Philpa Dicka
> czy Marqueza? Jimi Hendrixa czy Paula Simona? Czy można to
> położyć na szali i odmierzyć? I kto do cholery miałby to robić?
> Każdy z nich, mimo że wiele rzeczy (w tym sam stosunek do życia
> i tworzenia) ich różni to jednak wyraża sibie w sposób pełny i
> oryginalny. A że w inny sposób?? Śmiem twierdzić że to tylko
> lepiej. Dla nas. Dla odbiorców.
Nie zgodzę się do końca...
Różnorodność form sztuki zawsze była podstawą do tego, by zastanawiać się, co sztuką jest, a co nie i dalej, co jest 'dobre', a co 'złe'. Istnienie kanonów w sztuce, czy 'klasyki' świadczy o tym, że sztuka była i ciągle jest wartościowana, stąd odwieczne podziały na kulturę niską i wysoką, elitarną, masową itd.
To, że sztukę można i wręcz należy wartościować jest najlepiej uwidocznione w historii, każda artystyczna dziedzina, każdy okres, prąd, trend ma swoich wybitnych przedstawicieli, którzy w jakiś sposób zasłużyli sobie, lub też nie, na miano najlepszych, czyli ich dzieła uznano za bardziej wartościowe od innych.
Pytanie jest takie- jak to się dzieje? Wśród ludzi, którzy 'zawodowo' zajmują się ocenianiem sztuki istnieje odwieczny spór o to, czy są jakiekolwiek obiektywne kryteria wartościowania, czy może wyznaczniki sztuki 'dobrej' i 'złej' to przypadkowy szereg czynników, które jedne dzieła umieszczaja w kanonie, a drugie skazują na zapomnienie, czyli, co zadecyduje, że np. za 20 lat wszyscy będą znali grupę Myslovitz i uważali ich za wybitnych 'klasycznych' artystów, a mało kto będzie w ogóle kojarzył Raz Dwa Trzy. Być może za jakiś czas Beata Kozidrak zostanie okrzyknięta chlubą polskiej muzyki, a Marcin Świetlicki anachronicznym gryzipiórkiem i beznadziejnym wokalistą. Równie dobrze techno może sie okazać chwilowym wybrykiem natury, a hip-hop elitarną kulturą najwyższych lotów.
Fakt, że mało kto akceptuje wszystkie przejawy sztuki nie tylko świadczy o zróżnicowanych preferencjach i upodobaniach, ale też o naturalnej potrzebie wartościowania. Każdy przekaz artystyczny znajdzie swojego odbiorcę, każdy artysta będzie miał swoich wielbicieli, ale nie znaczy to, że każda forma sztuki jest na równi dobra. I o tym świadczy historia.
pozdrawiam :))
A kto tworzy historię? Sztuki też? A obecnie? Czy to nie jest kwestia reklamy? Hałasu, często sztucznie tworzonego, wokół artysty?
Zgodzę się że pewne obrazy, dźwięki, sceny, wiersze, książki są bardziej ciekawe od innych. Przemawiają do mnie dużo mocniej i trafiają celniej. I bardzo często powodowany narcyzmem deprecjonuję pewne dzieła sztuki wychwalając inne. Tylko że, na spokojnie to piszę, nie mam prawa wartościować. Równocześnie odmawiam tego prawa krytykom i innym hochsztaplerom. Powiadam ja nie jestem w stanie ocenić czy Dostojewski Fiodor napisał doskonalszę powieść, głębiej oddał stan ducha człowieka, czy bardziej precyzyjny był Henry Miller. Czy Ty byłabyś w stanie takie rzeczy stwierdzić?
Sztuka jest wartościowana. Zgoda. Mnie się jednak wydaje że oceniając wartość dzieła, kierujemy się najczęściej rozumem. Szukając za i przeciw.
Szukając konkretu, tam gdzie konkretu być nie może. Bo sztuka to idee, wymykające się racjonalizmowi.
Cholercia czasu nie mam ale spróbuję wrócić do tematu
pozdrawiam Kaczorku
Pimp napisał(a):
> Jescze Giuliani i obywatelska postawa.
>
> Najwieksza mafia to jest ta aktualnie przy wladzy. Przy
> pretekscie walki z terroryzmem tak okradaja narod z bilinow, ze
> wczesniejsze mafie wygladaja przy nich jak amator przy
> profesjonaliscie. Giuliani jest profesjonalnym karierowiczem,
> ktory wykorzystal smierc tysiecy dla podniesienia wlasnej
> popularnosci. Probowal nawet tak to wykorzystac zeby zmienic
> prawo i znowu sie wybrac. Media - tak, ale nowojrczycy wcale
> nie sa zachwyceni nim. Propaganda - jak najbardziej.
Hep, widze ze niezbyt duzo wiesz o Giulianim :( Nawet, rzeklbym - bardzo nieduzo; tylko to, co mowi propaganda mu przeciwna :)
A prawda jest taka, ze :
1. Giuliani zmniejszyl drastycznie grozna przestepczosc wszelkiego rodzaju w NYC
2. Giuliani obudzil w Nowojorczykach poczucie solidarnosci, wspolnoty i przyjazni; poprzez 'odsmiecenie' NYC (wyrzucenie z niego mafijnych i bandyckich smieci) przywrocil mu sluszne miano Stolicy Swiata; stolicy, w ktorej ludzie zyja bezpiecznie
3. Giuliani uratowal ok. 37000 osob z wiez WTC; gdyby nie jego genialna organizacja policji i strazy pozarnej, to zamiast ok. 3000 zgineloby ok. 40000 ludzi (wszyscy, ktorzy tam byli). IMHO powinien dostac za to Pokojowa Nagrode Nobla (ktora przyznaje sie osobom ratujacym pokoj i zycie ludzi)
4. Nowojorczycy _UWIELBIAJA_ Giulianiego; kochaja go poprostu; wystarczy spojrzec na zdjecia czy transmisje z jakichkolwiek jego spotkan z obywatelami NYC; po 11/09/2001 jego popularnosc wzrosla, gdyz naprawde wykazal sie swietna postawa
5. to Nowojorczycy _sami_ chcieli Giulianiego na 3cia kadencje, ale on osobiscie zrezygnowal (z powodow zdrowotnych i osobistych, glownie); to Nowojorczycy wniesli projekt lokalnej ustawy (mozna tak w USA; miasta maja duza autonomie, powiaty (counties) tez, az do stanow), ktora umozliwilaby mu to. Wybrali Bloomberga tylko dlatego, ze Giuliani go w pewnym sensie 'namascil' jako swego nastepce, mimo ze Bloomberg to demokrata a Giuliani - republikanin.
> Obywatelska postawa, taka na Twoj wzor, mysle, istnieje chyba
> najbardziej w Niemczech. Czujesz sie tam jak bez przerwy
> sledzony, taka to wolnosc. Bylem, widzialem, mam tam znajomych.
> Problem z ta postawa obywatelska jest taki, ze jak jestes
> sledzony to tworzony jest bank informacji o Tobie, glownie zeby
> uzyc przeciwko Tobie. Och ta dyscyplina niemiecka jest wrednie
> nieprzyjemna i obrzydza zycie.
Mi tam sie podoba 'niemiecki porzadek' (tez tam bylem i mam tam znajomych), poczynajac wlasnie na duzym poczuciu bezpieczenstwa, poprzez grzecznych kierowcow, ktorzy zatrzymuja sie zanim jeszcze zdaze wejsc na jezdnie, konczac na czystych, wysprzatanych ulicach, na ktorych kazda plytka chodnikowa jest _rowna_ wobec innych, na ktorych wszystkie domy sa porzadnie odmalowane i umyte (samochody tak samo). Porzadek wolnosci nic nie przeszkadza - Niemcy sa tez bardzo tolerancyjni, wobec roznych stylow zycia, przekonan, zachowan (widzialem np. dorosle osoby jezdzace na hulajnogach; u nas nikt by sie raczej nie odwazyl), wygladu (zielone czy rozowe wlosy, dready, kolczyki itd sa tam bardzo popularne). Wolnosci jest tam znacznie wiecej niz w Polsce, bo wiekszosc nie patrzy na innego czlowieka bykiem tylko dlatego,z e 'dziwnie' wyglada, wyznaje jakas 'dziwna' religie czy nawet dziwnie sie zachowuje.
Pozdrawiam!!
Krzysiek
> Jescze Giuliani i obywatelska postawa.
>
> Najwieksza mafia to jest ta aktualnie przy wladzy. Przy
> pretekscie walki z terroryzmem tak okradaja narod z bilinow, ze
> wczesniejsze mafie wygladaja przy nich jak amator przy
> profesjonaliscie. Giuliani jest profesjonalnym karierowiczem,
> ktory wykorzystal smierc tysiecy dla podniesienia wlasnej
> popularnosci. Probowal nawet tak to wykorzystac zeby zmienic
> prawo i znowu sie wybrac. Media - tak, ale nowojrczycy wcale
> nie sa zachwyceni nim. Propaganda - jak najbardziej.
Hep, widze ze niezbyt duzo wiesz o Giulianim :( Nawet, rzeklbym - bardzo nieduzo; tylko to, co mowi propaganda mu przeciwna :)
A prawda jest taka, ze :
1. Giuliani zmniejszyl drastycznie grozna przestepczosc wszelkiego rodzaju w NYC
2. Giuliani obudzil w Nowojorczykach poczucie solidarnosci, wspolnoty i przyjazni; poprzez 'odsmiecenie' NYC (wyrzucenie z niego mafijnych i bandyckich smieci) przywrocil mu sluszne miano Stolicy Swiata; stolicy, w ktorej ludzie zyja bezpiecznie
3. Giuliani uratowal ok. 37000 osob z wiez WTC; gdyby nie jego genialna organizacja policji i strazy pozarnej, to zamiast ok. 3000 zgineloby ok. 40000 ludzi (wszyscy, ktorzy tam byli). IMHO powinien dostac za to Pokojowa Nagrode Nobla (ktora przyznaje sie osobom ratujacym pokoj i zycie ludzi)
4. Nowojorczycy _UWIELBIAJA_ Giulianiego; kochaja go poprostu; wystarczy spojrzec na zdjecia czy transmisje z jakichkolwiek jego spotkan z obywatelami NYC; po 11/09/2001 jego popularnosc wzrosla, gdyz naprawde wykazal sie swietna postawa
5. to Nowojorczycy _sami_ chcieli Giulianiego na 3cia kadencje, ale on osobiscie zrezygnowal (z powodow zdrowotnych i osobistych, glownie); to Nowojorczycy wniesli projekt lokalnej ustawy (mozna tak w USA; miasta maja duza autonomie, powiaty (counties) tez, az do stanow), ktora umozliwilaby mu to. Wybrali Bloomberga tylko dlatego, ze Giuliani go w pewnym sensie 'namascil' jako swego nastepce, mimo ze Bloomberg to demokrata a Giuliani - republikanin.
> Obywatelska postawa, taka na Twoj wzor, mysle, istnieje chyba
> najbardziej w Niemczech. Czujesz sie tam jak bez przerwy
> sledzony, taka to wolnosc. Bylem, widzialem, mam tam znajomych.
> Problem z ta postawa obywatelska jest taki, ze jak jestes
> sledzony to tworzony jest bank informacji o Tobie, glownie zeby
> uzyc przeciwko Tobie. Och ta dyscyplina niemiecka jest wrednie
> nieprzyjemna i obrzydza zycie.
Mi tam sie podoba 'niemiecki porzadek' (tez tam bylem i mam tam znajomych), poczynajac wlasnie na duzym poczuciu bezpieczenstwa, poprzez grzecznych kierowcow, ktorzy zatrzymuja sie zanim jeszcze zdaze wejsc na jezdnie, konczac na czystych, wysprzatanych ulicach, na ktorych kazda plytka chodnikowa jest _rowna_ wobec innych, na ktorych wszystkie domy sa porzadnie odmalowane i umyte (samochody tak samo). Porzadek wolnosci nic nie przeszkadza - Niemcy sa tez bardzo tolerancyjni, wobec roznych stylow zycia, przekonan, zachowan (widzialem np. dorosle osoby jezdzace na hulajnogach; u nas nikt by sie raczej nie odwazyl), wygladu (zielone czy rozowe wlosy, dready, kolczyki itd sa tam bardzo popularne). Wolnosci jest tam znacznie wiecej niz w Polsce, bo wiekszosc nie patrzy na innego czlowieka bykiem tylko dlatego,z e 'dziwnie' wyglada, wyznaje jakas 'dziwna' religie czy nawet dziwnie sie zachowuje.
Pozdrawiam!!
Krzysiek
No, no, ciekawe.
Ja wole jednak schabowego od golonki, no chyba ze to "chude" z golonki. A w ogole to sie zastanawiam jaka podjac decyzje... wazna decyzje... ba...
A to wszystko i tak pewnie tak malo wazne, ze nie ma czym sobie glowy truc. Ech, tak sobie marudze, bo pewnie na tym forum i tak tylko niedobitki, wiec co mi szkodzi, moge sie podzielic bolem mojej egzystencji.
Tak to jest, ze czasami sie zastanawia czlowiek, co jest w zyciu wazne, a co mniej wazne. Hmmmm tak mi sie wydaje, ze najwazniejsze w zyciu, to umiec odrozniac jedno od drugiego.
Sorry, ze nie na temat, ale na muzyce country znam sie jak swinia na gwiazdach.
Ja wole jednak schabowego od golonki, no chyba ze to "chude" z golonki. A w ogole to sie zastanawiam jaka podjac decyzje... wazna decyzje... ba...
A to wszystko i tak pewnie tak malo wazne, ze nie ma czym sobie glowy truc. Ech, tak sobie marudze, bo pewnie na tym forum i tak tylko niedobitki, wiec co mi szkodzi, moge sie podzielic bolem mojej egzystencji.
Tak to jest, ze czasami sie zastanawia czlowiek, co jest w zyciu wazne, a co mniej wazne. Hmmmm tak mi sie wydaje, ze najwazniejsze w zyciu, to umiec odrozniac jedno od drugiego.
Sorry, ze nie na temat, ale na muzyce country znam sie jak swinia na gwiazdach.
jesli chodzi o moje ulubione polskie potrawy, to (kolejnosc sie nie liczy):
- schabowy
- bigos (najlepiej taki prawdziwy, z miesem)
- kolduny (heh, wiem ze sa one 'litewskie' ale Litwa tez byla polska, prawda? nawet Mickiewicz pisal "Litwo, ojczyzno moja" :), w ogole moja rodzina jest z Kresow, wiec tradycje mamy tamtejsze)
- zupa grzybowa z grzybow lesnych (podgrzybki, opienki, prawdziwki, co tylko jadalnego sie trafi, generalnie nie blaszkowego z wyjatkiem opieniek)
- kiszka ziemniaczana (kolejna potrawa kresowa), pycha; podobnie babka ziemniaczana pieczona (za plackami raczej nie przepadam, za tluste). w Gdansku jest do kupienia w kilku sklepach miesnych: kiedys byla w sklepach firmy Mal (nie wiem czy nadal jest), teraz bywa w sklepie miesnym w centrum Gdanska, kolo salonu Ery (tam 'po schodkach', na lewo od salonu i parkingu podziemnego, jesli ktos wie o czym mowie; niedaleko City Forum)
- pare potraw wigilijnych, wsrod ktorych KROLOUJA pierozki: nie jakies tam uszka, ale duze pierogi, rozmiaru zwyczajnych rogalikow z piekarni, zrobione z ciasta drozdzowego, nadziewane farszem z kapusty i grzybow (bez miesa bo to Wigilia). ale jem je tylko na Wigilie.
moj ulubiony polski trunek: miód pitny. Najlepsze tradycje i PYSZNA sprawa, SWIETNY napoj, trzeba go rozreklamowac na swiecie, aby nie myslano ze Polacy tylko wódkę chleją, no i aby zarobić na tym miodku.
moj ulubiony polski napoj bezalkoholowy (a raczej - niskoalkoholowy): kwas chlebowy.
A Ty co lubisz najbardziej ??
Pozdrawiam!!
Krzysiek
- schabowy
- bigos (najlepiej taki prawdziwy, z miesem)
- kolduny (heh, wiem ze sa one 'litewskie' ale Litwa tez byla polska, prawda? nawet Mickiewicz pisal "Litwo, ojczyzno moja" :), w ogole moja rodzina jest z Kresow, wiec tradycje mamy tamtejsze)
- zupa grzybowa z grzybow lesnych (podgrzybki, opienki, prawdziwki, co tylko jadalnego sie trafi, generalnie nie blaszkowego z wyjatkiem opieniek)
- kiszka ziemniaczana (kolejna potrawa kresowa), pycha; podobnie babka ziemniaczana pieczona (za plackami raczej nie przepadam, za tluste). w Gdansku jest do kupienia w kilku sklepach miesnych: kiedys byla w sklepach firmy Mal (nie wiem czy nadal jest), teraz bywa w sklepie miesnym w centrum Gdanska, kolo salonu Ery (tam 'po schodkach', na lewo od salonu i parkingu podziemnego, jesli ktos wie o czym mowie; niedaleko City Forum)
- pare potraw wigilijnych, wsrod ktorych KROLOUJA pierozki: nie jakies tam uszka, ale duze pierogi, rozmiaru zwyczajnych rogalikow z piekarni, zrobione z ciasta drozdzowego, nadziewane farszem z kapusty i grzybow (bez miesa bo to Wigilia). ale jem je tylko na Wigilie.
moj ulubiony polski trunek: miód pitny. Najlepsze tradycje i PYSZNA sprawa, SWIETNY napoj, trzeba go rozreklamowac na swiecie, aby nie myslano ze Polacy tylko wódkę chleją, no i aby zarobić na tym miodku.
moj ulubiony polski napoj bezalkoholowy (a raczej - niskoalkoholowy): kwas chlebowy.
A Ty co lubisz najbardziej ??
Pozdrawiam!!
Krzysiek