Widok
@ wdr
Przestać rżnąć głupa.
Nie widzisz związku między testem lustra a samoświadomością ?
Świadomość jest po to żeby reagować na boðźce pojawiające się w środowisku.
Samoświadomość jest po to,żeby ocenić i zapamiętać właściwe sposby dzialania i błędy w bardzo złożonym i zmiennym środowisku spolecznym, w którym musisz reagować szybko i na różne sposoby. Sprzężenie zwrotne musi być błyskawiczne.
Przestać rżnąć głupa.
Nie widzisz związku między testem lustra a samoświadomością ?
Świadomość jest po to żeby reagować na boðźce pojawiające się w środowisku.
Samoświadomość jest po to,żeby ocenić i zapamiętać właściwe sposby dzialania i błędy w bardzo złożonym i zmiennym środowisku spolecznym, w którym musisz reagować szybko i na różne sposoby. Sprzężenie zwrotne musi być błyskawiczne.
@Aradash, nauka !!!
Onegdaj szwajcarski urzędnik patentowy w jeden rok opublikował cztery prace, które do dzisiaj są uznawane za przełomowe dla fizyki. Wielkim człowiekiem Einstein był.
Ale odwieczny spór Platona z Demokrytem o prymat materii nad ideą, powtórzony pięknym sporem Einsteina z Bohrem, ten pierwszy zakończył dwudziestoośmioletnią praca nad jednolita teorią pola, której nie skończył, bo umarł.
I teraz nie wiem, czy poglądy Bohra, że idea jest pierwotna przez materią są prawidłowe? Bo skoro jego największy i najznamienitszy opozycjonista przez 28 lat nie potrafił wykazać, że jest odwrotnie ...
Skłaniam się ku refleksji, że materia jest wtórna.
Einstein nie skończył pracy, bo nie miał racji. I podejrzewam, że o tym wiedział, ale jako największy celebryta tamtych czasów nie mógł się do tego przyznać (to moje osobiste domniemanie).
Jeżeli materia jest wtórna, to cała nasza wiedza naukowa opisuje prawa panujące w świecie wtórnym, ograniczonym, będącym pochodną. Nie mamy więc narzędzi, żeby odkryć prawa funkcjonujące w świecie pierwotnym, tym bardziej, że jako naukowcy jesteśmy materialistami, a nie ideowcami.
Efekt Casimira chociażby udowadnia, że cząstki pojawiają się znikąd. Znikąd w naszym świecie. Czyli skąd? Być może nie potwierdza to teorii istnienia Boga, ale daje dużą wątpliwość odnośnie pewności naszych twierdzeń. Możemy badać tylko nasze wymiary, bo nie mamy pojęcia o prawach obowiązujących w innych, nam niedostępnych.
Onegdaj szwajcarski urzędnik patentowy w jeden rok opublikował cztery prace, które do dzisiaj są uznawane za przełomowe dla fizyki. Wielkim człowiekiem Einstein był.
Ale odwieczny spór Platona z Demokrytem o prymat materii nad ideą, powtórzony pięknym sporem Einsteina z Bohrem, ten pierwszy zakończył dwudziestoośmioletnią praca nad jednolita teorią pola, której nie skończył, bo umarł.
I teraz nie wiem, czy poglądy Bohra, że idea jest pierwotna przez materią są prawidłowe? Bo skoro jego największy i najznamienitszy opozycjonista przez 28 lat nie potrafił wykazać, że jest odwrotnie ...
Skłaniam się ku refleksji, że materia jest wtórna.
Einstein nie skończył pracy, bo nie miał racji. I podejrzewam, że o tym wiedział, ale jako największy celebryta tamtych czasów nie mógł się do tego przyznać (to moje osobiste domniemanie).
Jeżeli materia jest wtórna, to cała nasza wiedza naukowa opisuje prawa panujące w świecie wtórnym, ograniczonym, będącym pochodną. Nie mamy więc narzędzi, żeby odkryć prawa funkcjonujące w świecie pierwotnym, tym bardziej, że jako naukowcy jesteśmy materialistami, a nie ideowcami.
Efekt Casimira chociażby udowadnia, że cząstki pojawiają się znikąd. Znikąd w naszym świecie. Czyli skąd? Być może nie potwierdza to teorii istnienia Boga, ale daje dużą wątpliwość odnośnie pewności naszych twierdzeń. Możemy badać tylko nasze wymiary, bo nie mamy pojęcia o prawach obowiązujących w innych, nam niedostępnych.
O, tu widać błędną metodologię.
Dla wierzącego i jego wiary wystarcza Ewangelia, zbędny jest Stary Testament. Ważne jest Nowe Prawo, które dał Chrystus o czym sam mówi na rózne sposoby.
Np. "wejść do królestwa Bożego możesz tylko przez bramę, którą jest Chrystus", albo "kto zna mnie, zna i Ojca".
Takie formuły zdecydownie rozstrzygają kwestię.
Stary Testament spełnia tylko rolę edukacyjną, wskazującą na kontekst historyczno-kulturowo-religijny.
Dla wierzącego i jego wiary wystarcza Ewangelia, zbędny jest Stary Testament. Ważne jest Nowe Prawo, które dał Chrystus o czym sam mówi na rózne sposoby.
Np. "wejść do królestwa Bożego możesz tylko przez bramę, którą jest Chrystus", albo "kto zna mnie, zna i Ojca".
Takie formuły zdecydownie rozstrzygają kwestię.
Stary Testament spełnia tylko rolę edukacyjną, wskazującą na kontekst historyczno-kulturowo-religijny.
@the raven;
Cyt. "... Ja rozumiem szacunek wobec niepełnosprawnych, ale nazywanie jakiejkolwiek grupy społecznej obrzydliwymi ludzkimi śmieciami jest trochę słabe. Ten wątek nie powinien mieć szansy na rozwinięcie"
Zgadzam się z tobą! Inteligencja uczestnicząca w forum trojmiasto.pl potrafi mieć pożywkę na tego typu wątkach. Dlatego tego typu tematy powinny być tłamszone w zarodku.
Wybór drogi jaką człowiek podąża jest indywidualną sprawą dokonującego wyboru. Negowanie wyboru przez innych na zasadzie udowodnij mi, że idziesz dobrą drogą jest co najmniej groteskowe.
Temat do usunięcia!
Cyt. "... Ja rozumiem szacunek wobec niepełnosprawnych, ale nazywanie jakiejkolwiek grupy społecznej obrzydliwymi ludzkimi śmieciami jest trochę słabe. Ten wątek nie powinien mieć szansy na rozwinięcie"
Zgadzam się z tobą! Inteligencja uczestnicząca w forum trojmiasto.pl potrafi mieć pożywkę na tego typu wątkach. Dlatego tego typu tematy powinny być tłamszone w zarodku.
Wybór drogi jaką człowiek podąża jest indywidualną sprawą dokonującego wyboru. Negowanie wyboru przez innych na zasadzie udowodnij mi, że idziesz dobrą drogą jest co najmniej groteskowe.
Temat do usunięcia!
Twoje pytania są bezsensowne, bo cała twoja metodologia jest bezsensowna, ale przecież ty nie rozumiesz co to jest metodologia.
Zilustruję to na poniższym przykladzie.
Jaki sens ma kwestia pochodzenia dogmatów ?
Co to za pomyśł, żeby o "Panu Tadeuszu" dyskutować pod kątem pochodzenia autora ?
Twoje niezrozumienie metodologii objawia się w tym że zajmujesz się drzewami, a nie widzisz lasu. Można przyglądać się każdemu drzewu tak długo, że zabraknie ci czasu na opis lasu. W lesie nie jest ważne każde drzewo, bo drzewa w zasadzie się nie różnią jedno od drugiego.
Dyskutując dogmaty, czy " Pana Tadeusza" sprawdzamy powiązania między dogmatami, czy elementami treści, by sprawdzić czy tworzą spójną całość. W następnym etapie możemy odnieść je do rzeczywistości i sprawdzić czy są funkcjonalne, prawdziwe i prognostyczne.
Zilustruję to na poniższym przykladzie.
Jaki sens ma kwestia pochodzenia dogmatów ?
Co to za pomyśł, żeby o "Panu Tadeuszu" dyskutować pod kątem pochodzenia autora ?
Twoje niezrozumienie metodologii objawia się w tym że zajmujesz się drzewami, a nie widzisz lasu. Można przyglądać się każdemu drzewu tak długo, że zabraknie ci czasu na opis lasu. W lesie nie jest ważne każde drzewo, bo drzewa w zasadzie się nie różnią jedno od drugiego.
Dyskutując dogmaty, czy " Pana Tadeusza" sprawdzamy powiązania między dogmatami, czy elementami treści, by sprawdzić czy tworzą spójną całość. W następnym etapie możemy odnieść je do rzeczywistości i sprawdzić czy są funkcjonalne, prawdziwe i prognostyczne.
@Anty:
Dyskusja z Zetjotem to strata czasu.
Ma betonowe klapki na oczach.
Jesteś na tyle inteligentny, że dawno to zauważyłeś.
Zatem.. skoro wdajesz się z nim w dyskusję, to wyłącznie po to, aby zaprezentować swoje zdanie. Ale do tego kłótnia z Zetjotem potrzebna nie jest ;)
Z Krukiem można pogadać.
Podobał mi się Jego wątek "O naturze Boga".
Ma otwarty łeb.
Dyskusja z Zetjotem to strata czasu.
Ma betonowe klapki na oczach.
Jesteś na tyle inteligentny, że dawno to zauważyłeś.
Zatem.. skoro wdajesz się z nim w dyskusję, to wyłącznie po to, aby zaprezentować swoje zdanie. Ale do tego kłótnia z Zetjotem potrzebna nie jest ;)
Z Krukiem można pogadać.
Podobał mi się Jego wątek "O naturze Boga".
Ma otwarty łeb.
Znam dogmaty oraz ich pochodzenie. Większość ma bardzo logiczne podłoże... i całkowicie niezwiązane z Bogiem czy Biblią (która w całości jest natchniona przez Boga i nie można sobie wybierać, co się uznaje, a co jest tylko bezwartościowym tłem).
Atakujesz mnie zamiast moich poglądów. Nie odpowiadasz na moje pytania, unikasz tematu, skupiając się na czymś całkiem niezwiązanym. Myślisz, że dzięki temu nie widać, że nie masz pojęcia o czym mówisz?;)
I już któryś raz z kolei dajesz do zrozumienia, że nie warto ze mną rozmawiać. Jak na kogoś, kto tak sądzi, strasznie często komentujesz moje wypowiedzi:D Zdecyduj się, zamiast ciągle zmieniać zdanie:)
> Interpretujesz wiarę w ten oto sposób
W tym temacie ani razu nie interpretowałem wiary - czytaj ze zrozumieniem;)
Atakujesz mnie zamiast moich poglądów. Nie odpowiadasz na moje pytania, unikasz tematu, skupiając się na czymś całkiem niezwiązanym. Myślisz, że dzięki temu nie widać, że nie masz pojęcia o czym mówisz?;)
I już któryś raz z kolei dajesz do zrozumienia, że nie warto ze mną rozmawiać. Jak na kogoś, kto tak sądzi, strasznie często komentujesz moje wypowiedzi:D Zdecyduj się, zamiast ciągle zmieniać zdanie:)
> Interpretujesz wiarę w ten oto sposób
W tym temacie ani razu nie interpretowałem wiary - czytaj ze zrozumieniem;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Zakład Pascala. Bez sensu.
A chlanie i chędożenie? Nope.
"A jeśli życia dać nie możesz,
to spraw bym przeżył jeszcze raz
tę miłość, która już wygasła w nas,
spraw bym ją przeżył jeszcze raz."
Kiedyś człowiek dochodzi do wniosku, że za tę jedna miłość oddałby te wszystkie chwile ułudy. Bez mrugnięcia okiem.
A chlanie i chędożenie? Nope.
"A jeśli życia dać nie możesz,
to spraw bym przeżył jeszcze raz
tę miłość, która już wygasła w nas,
spraw bym ją przeżył jeszcze raz."
Kiedyś człowiek dochodzi do wniosku, że za tę jedna miłość oddałby te wszystkie chwile ułudy. Bez mrugnięcia okiem.
"cholernie się śmierci boję"
to trzeba mniej grzeszyć a więcej na tacę dawać ;)
jak to się boisz?
powinieneś się cieszyć, że pojednasz się z bogiem!
to ja powinienem się bać odejścia w nicość...
na Twoim (każdego katolika) miejscu bałbym się również (w tych 2 procentach) nie że piekło jest, tylko że go NIE MA - bo wtedy nieba też nie ma ;)
co prawda jeśli nie ma, to się o tym nie dowiesz - bo będziesz martwy :D
ale...
zastanów się, jeśli niebo nie istnieje, to znaczy, że przez 80-90 lat życia byłeś dobry i uczynny ZA FRAJER :)))))))))))))))
zamiast balować chlać i chędożyć spędziłeś życie zgodnie z przykazaniami - i to powinno Cię przerażać :D
to jest średnia perspektywa :D
"róbcie ludziom to, co chcielibyście, by wam robili"
eee... nieeeee...... zdecydowanie nie....
"A jak po drugiej stronie spotkacie faceta, od którego będzie biła światłość i miłośc to zaufajcie Mu."
tu się zgodzę... JEŚLI by się pośmiertnie okazało, że nie miałem racji...
to trzeba mniej grzeszyć a więcej na tacę dawać ;)
jak to się boisz?
powinieneś się cieszyć, że pojednasz się z bogiem!
to ja powinienem się bać odejścia w nicość...
na Twoim (każdego katolika) miejscu bałbym się również (w tych 2 procentach) nie że piekło jest, tylko że go NIE MA - bo wtedy nieba też nie ma ;)
co prawda jeśli nie ma, to się o tym nie dowiesz - bo będziesz martwy :D
ale...
zastanów się, jeśli niebo nie istnieje, to znaczy, że przez 80-90 lat życia byłeś dobry i uczynny ZA FRAJER :)))))))))))))))
zamiast balować chlać i chędożyć spędziłeś życie zgodnie z przykazaniami - i to powinno Cię przerażać :D
to jest średnia perspektywa :D
"róbcie ludziom to, co chcielibyście, by wam robili"
eee... nieeeee...... zdecydowanie nie....
"A jak po drugiej stronie spotkacie faceta, od którego będzie biła światłość i miłośc to zaufajcie Mu."
tu się zgodzę... JEŚLI by się pośmiertnie okazało, że nie miałem racji...
Panie nowy adminie. Ja rozumiem szacunek wobec niepełnosprawnych, ale nazywanie jakiejkolwiek grupy społecznej obrzydliwymi ludzkimi śmieciami jest trochę słabe. Ten wątek nie powinien mieć szansy na rozwinięcie. Zwłaszcza, że są ślady interwencji. Wie pan, jak pan kliknie opcję stary wygląd hyde park, to tam widać, że coś było kasowane. Widocznie były to treści bardziej bulwersujące niż wyzywanie od ludzkich śmieci.
No ale skoro już wątek się rozwinął i ludzie pytajo, czy do nieba pójdo czy do piekła, to ja się znowu wypowiem.
Otóż zielonego pojęcia nie mam. Ja przykładowo, zadeklarowany rzymski katolik za dychę, cholernie się śmierci boję. A boję sie tylko dlatego, że nie wiem, czy tam coś będzie. Bo wiara to jakieś 98 % wątpliwości i jakieś 2 % nadziei. A w tych 2 procentach jakieś 98 % to strach przed piekłem. Bo ja wam nie powiedziałem, że ze wszystkich ludzi wśród których się obracam to jestem grzesznikiem największym. No, chyba tak. Pod wieloma względami tak właśnie jest. Średnia perspektywa. No to co zostaje takiemu jak ja? No tylko wiara w to, że w ostatecznym rozrachunku pójście za miłosierdziem będzie jedynym ratunkiem.
Jakbyście kiedyś na Srebrzysko trafili to tam jest taki okazały grób lechisty. Każdy lechista wie, kim był dufo. Nie każdy wie, że miał brata. Brat żyje. Ale komu by się tam chciało słuchać ponad 2 godzin? W każdym razie, róbcie ludziom to, co chcielibyście, by wam robili. A jak po drugiej stronie spotkacie faceta, od którego będzie biła światłość i miłośc to zaufajcie Mu. Tyle mogę poradzić
https://www.youtube.com/watch?v=7KloA5BQwm8
No ale skoro już wątek się rozwinął i ludzie pytajo, czy do nieba pójdo czy do piekła, to ja się znowu wypowiem.
Otóż zielonego pojęcia nie mam. Ja przykładowo, zadeklarowany rzymski katolik za dychę, cholernie się śmierci boję. A boję sie tylko dlatego, że nie wiem, czy tam coś będzie. Bo wiara to jakieś 98 % wątpliwości i jakieś 2 % nadziei. A w tych 2 procentach jakieś 98 % to strach przed piekłem. Bo ja wam nie powiedziałem, że ze wszystkich ludzi wśród których się obracam to jestem grzesznikiem największym. No, chyba tak. Pod wieloma względami tak właśnie jest. Średnia perspektywa. No to co zostaje takiemu jak ja? No tylko wiara w to, że w ostatecznym rozrachunku pójście za miłosierdziem będzie jedynym ratunkiem.
Jakbyście kiedyś na Srebrzysko trafili to tam jest taki okazały grób lechisty. Każdy lechista wie, kim był dufo. Nie każdy wie, że miał brata. Brat żyje. Ale komu by się tam chciało słuchać ponad 2 godzin? W każdym razie, róbcie ludziom to, co chcielibyście, by wam robili. A jak po drugiej stronie spotkacie faceta, od którego będzie biła światłość i miłośc to zaufajcie Mu. Tyle mogę poradzić
https://www.youtube.com/watch?v=7KloA5BQwm8
@ antyspoleczny
Człowieku ty sobie daruj te refleksje.
Interpretujesz wiarę w ten oto sposób :
masz pewne uprzedzenia i niewielką znajomość dogmatów, więć interpretujesz wiarę w świetle swoich pierwotnych uprzedzeń, zatem na wyjściu masz to samo co na wejściu. Taka to logika, szkoda mi na ciebie czasu
Normalny czlowiek odkłada uprzedzenia, stara się poznać materiał dokładnie, a następnie go interpretuje.
Profesjonalista doda do tego nauki pomocnicze, takie jak teoria ewolucji, teoria gier, semiotyka, kogniwistyka i wtedy interpretacja jest w miarę zrównoważona.
A ty z czym do gości starrtujesz ?
Człowieku ty sobie daruj te refleksje.
Interpretujesz wiarę w ten oto sposób :
masz pewne uprzedzenia i niewielką znajomość dogmatów, więć interpretujesz wiarę w świetle swoich pierwotnych uprzedzeń, zatem na wyjściu masz to samo co na wejściu. Taka to logika, szkoda mi na ciebie czasu
Normalny czlowiek odkłada uprzedzenia, stara się poznać materiał dokładnie, a następnie go interpretuje.
Profesjonalista doda do tego nauki pomocnicze, takie jak teoria ewolucji, teoria gier, semiotyka, kogniwistyka i wtedy interpretacja jest w miarę zrównoważona.
A ty z czym do gości starrtujesz ?
Mylisz się, nawet w czasie niedzielnej mszy czyta się fragmenty ST.
Dla katolika, Ewangelia jest dopełnieniem obietnicy danej prorokom Starego Testamentu. Nie ma Jezusa bez ST. Zresztą sam Jezus mówi, że nie przyszedł znieść dawnej wiary, ale ją wypełnić. To dopiero Paweł zaczął tworzyć nowy kościół dla Pogan. Jezus porównywał pogan do świń i psów.
Dla katolika, Ewangelia jest dopełnieniem obietnicy danej prorokom Starego Testamentu. Nie ma Jezusa bez ST. Zresztą sam Jezus mówi, że nie przyszedł znieść dawnej wiary, ale ją wypełnić. To dopiero Paweł zaczął tworzyć nowy kościół dla Pogan. Jezus porównywał pogan do świń i psów.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"