Widok
psy kontra bikerzy
Byłem dziś pokręcić w TPK, ale niestety byla masakra. Dużo ludzi pobrało urlopy po świetach i ze swoimi ukochanymi pieskami wyruszyło bez smyczy i kagańców na teren Trojmiejskiego Parku Krajobrazowego. Na odcinku 200 m w okolicach Matemblewa spotkałem bez smyczy i kagańców 10 psów - w tym m.in dwa pitbule, sznaucera, itp. W jednym momencie otroczyły mnie cztery duże psy wtym jednemu z mordy kapało już na buty, a właścicielka woła: "Biszkopcik, zostaw pana! On nic dla ciebie nie ma" No comments.
To jest temat bumerang. Zastanawiam się co my jako bikerzy możemy zrobić? Szukałem jakiegoś regulaminu TPK mówiacego o zakazie wprowadzania luzem psów na teren. Nie znalazłem. Ale nawet jeśli jest taki zapis to jest on martwy. Po TPK jeżdżę 20 lat, ale nie pamiętam bym widział tam policjanta czy strażnika parku. Takie psy stawnowią dla nas bikerów spore zagrożenie (jak i dla zwierząt w Parku). Czy ktoś ma jakiś pomysl co możemy z tym wspólnie zrobić? Ja spróbuję zainteresowac tym tematem media i zadzwonię też do TPK. A na razie kupię gaz pierpzowy. Co polecacie? Żelowe czy chmmurowe?
To jest temat bumerang. Zastanawiam się co my jako bikerzy możemy zrobić? Szukałem jakiegoś regulaminu TPK mówiacego o zakazie wprowadzania luzem psów na teren. Nie znalazłem. Ale nawet jeśli jest taki zapis to jest on martwy. Po TPK jeżdżę 20 lat, ale nie pamiętam bym widział tam policjanta czy strażnika parku. Takie psy stawnowią dla nas bikerów spore zagrożenie (jak i dla zwierząt w Parku). Czy ktoś ma jakiś pomysl co możemy z tym wspólnie zrobić? Ja spróbuję zainteresowac tym tematem media i zadzwonię też do TPK. A na razie kupię gaz pierpzowy. Co polecacie? Żelowe czy chmmurowe?
Mozesz sobie dzwonic gdzie chcesz, ale ja jestem zwolenikiem brania spraw we wlasne rece. Gaz w chmurze załatwia 99% tego typu problemów i co najważniejsze skutecznie. Mysle ze jak dany piesek dostanie gazem od 10 rowerzystów to byc może jego włascicielowi wróci rozum, zrozumie ze nie jest na własnej prywatnej posiadłosci i wezmie pieska na smycz. Nie licz ze gdzies zadzwonisz, wypłaczesz sie komuś przez telefon, on sie tym przejmie i machnięciem czarodziejskiej różdżki zlikwiduje wszystkie psy biegające po TPK bez smyczy i kagańca.
do nieważne
Nie zamierzam nikomu płakać, tylko spróbować coś z tym zrobić tak jak wcześniej napisałem - sprawdzić jak o teren TPK i bezpieczeństwo ludzi dba sam TPK, a potem spróbować zainteresować tym tematem media. Oprócz psów są też inne zaniedbania - quady i motory crossowe jeżdżące po TPK czy samochody robiące skrót ze Słowackiego i pędzace w dół do doliny Radości.
Nie zamierzam nikomu płakać, tylko spróbować coś z tym zrobić tak jak wcześniej napisałem - sprawdzić jak o teren TPK i bezpieczeństwo ludzi dba sam TPK, a potem spróbować zainteresować tym tematem media. Oprócz psów są też inne zaniedbania - quady i motory crossowe jeżdżące po TPK czy samochody robiące skrót ze Słowackiego i pędzace w dół do doliny Radości.
Oczywiscie działaj, życze szczescia - widze ze jestes typem społecznika. Ja juz sie przekonałem jednak ze w naszym pieknym kraju takie działania to strata czasu. Umiesz liczyc? Licz na siebie. Pies bedzie ci wyszarpywał łydke a ty w tym czasie bedziesz dzwonił do jakiegos dziennikarzyny, który bedzie miał ciebie i twoj problem w głębokim poważaniu.
Gaz w żelu nie sprawdza sie bo nim nie wcelujesz jadac po lesie 20 km/h, pies jest szybki i sprytny. Masz max 1 sekunde zeby zareagowac - wyciagnac zel, wymierzyc i psiknac, pamietaj ze w tym czasie jedziesz na rowerze kierujac 1 reka.
Gaz w żelu nie sprawdza sie bo nim nie wcelujesz jadac po lesie 20 km/h, pies jest szybki i sprytny. Masz max 1 sekunde zeby zareagowac - wyciagnac zel, wymierzyc i psiknac, pamietaj ze w tym czasie jedziesz na rowerze kierujac 1 reka.
tylko zanim zrobisz awanturę, pamiętaj, że wielu pieszym też przeszkadzają rowerzyści na ścieżkach TPK - jak komuś parę razy jakiś ćwierćmózg na 2 kółkach przejedzie 30kmh na centymetry obok małego dziecka (a takich baranów nie brakuje), to też może zrobić awanturę, aby TPK zamknąć dla rowerzystów poza kilkoma asfaltami i "Trójmiejską ścieżką rowerową" - jakiś paragraf na to też by się znalazł. I sami rowerzyści (oczywiście ci stanowiący margines) się o to proszą - np. ryjąc skarpy rezerwatów czy kopiąc doły i sypiąc hopki na ruchliwych szlakach pieszych.
Debile zdarzają się wszędzie - czy to wśród właścicieli psów, czy to rowerzystów, jak już z nimi walczyć, to nie w ten sposób, żeby "normalni ludzie" najbardziej dostawali po tyłku, jak to zazwyczaj bywa...
pozdr
Debile zdarzają się wszędzie - czy to wśród właścicieli psów, czy to rowerzystów, jak już z nimi walczyć, to nie w ten sposób, żeby "normalni ludzie" najbardziej dostawali po tyłku, jak to zazwyczaj bywa...
pozdr
Polecam zelowy - coprawda nie mialem okazji go uzyc, ale podobno dziala bardzo skutecznie - koszt okolo 30-40zł (nazywa sie Police Magnum)...kupilem bo w zeszlym roku mialem przeboj z takim,jednym pieskiem (AMSTAFF)-coz poruszalem tutaj ten temat w celu wyszukania wlasciciela, ktory ulotnil sie z miejsca wypadku-co prawda udalo sie to osiagnac, ale i tak musialem brac zastrzyki p. wsciekliznie - taka kuracja, to przerabana sprawa-trwa to miesiac i w tym czasie nie mozna uprawiac sportu i nawet pic alkoholu..i co wtedy robic???kiedys lubilem psy, ale teraz to jak widze takiego w stylu amstaff, to mam ochote zastrzelic kundla...w lasach w okolicach Karwin/Dabrowy tez jest przerabane-dzis jechalem do centrum okolo 16, to spotkalem 4-5psow bez smyczy i kaganca...coz wlascicieli i tak nie da sie wychowac, wiec maja rada jest taka-jak widzisz z daleka takiego pieska, ktory moze sprawic zagrozenie , nalezy maxymalnie zwolnic, lub nawet zejsc z roweru i spokojnie sobie isc, wtedy takiemu kundlowi nie wlaczy sie instynktowna chec pogoni z zdobycza i luzik...ale gaz i tak lepiej miec w pogotowiu!
polecam żelowy, jakikolwiek. Od kilkunastu zł w sklepie militarnym na ul M. Konopnickiej (przedłużeniu Jaśkowej Doliny w stronę torów).
Oba typy maja swoje wady i zalety. Aerozol robi chmurę (kulę), która ma rozrzut ok 40 cm, a żelowym musisz trafić. Żelowy natomiast nie jest podatny na wiatr.
Uzywam żelowego biegając po lesie - sprawdziłem na agresywnych psach - jest skuteczny.
Oba typy maja swoje wady i zalety. Aerozol robi chmurę (kulę), która ma rozrzut ok 40 cm, a żelowym musisz trafić. Żelowy natomiast nie jest podatny na wiatr.
Uzywam żelowego biegając po lesie - sprawdziłem na agresywnych psach - jest skuteczny.
Panowie, zaden zelowy!
Lepiej na rowerze sprawdza sie w aerozolu. Pies nie musi dostac bezposrednio w nos, jesli zbierze kawałek chmury to ucieka.Żelowym natomiast musisz sie nameczyc aby przy wyzszej predkosci trafic w psa, jesli struga zelu poleci obok, pies tego nawet nie zauwazy i dalej bedzie cie gonił.
Pozdrowienia
Lepiej na rowerze sprawdza sie w aerozolu. Pies nie musi dostac bezposrednio w nos, jesli zbierze kawałek chmury to ucieka.Żelowym natomiast musisz sie nameczyc aby przy wyzszej predkosci trafic w psa, jesli struga zelu poleci obok, pies tego nawet nie zauwazy i dalej bedzie cie gonił.
Pozdrowienia
na mnie kiedyś skoczył pies jak zjeżdżałem dość szybko, uderzył w tylne koło, zarzuciło mnie bardzo mocno, ledwo się utrzymałem. Nie wiem co z psem bo to był szybki zjazd a pies powiedzmy średnich wymiarów i nie miałem zamiaru tam wracać, ale miałem 3 szprychy do naciągnięcia w domu ;p a potencjalnego właściciela psa o dziwo nie widziałem nigdzie po drodze.
czesc! ja niestety tez problem psów zauważam i to nie tylko w lesie ale i poza miastem gdzie wokół swoich zagród kręci sie pełno kundli... obawawiam się, ze problem który poruszyłeś jest tak samo nierozwiązywalny jak s****ące psy, są zawsze i wszędzie, a sprzatać po nich jakoś sie nikt nie kwapi. Z tego co mi wiadomo to przepis jest jeden i obowiazujący wszystkich pies musi byc na smyczy i w kagańcu, ale ludzie którzy za swoje psy odpowiadać powinni sa nieodpowiedzialni i niewyuczalni dopóki za swoją głupotę nie dostaną po ryju, a właściwie tak sie powinno dziać ze to właściciel a nie pies ponosi karę, bo pies istota rozumna ale w ograniczonym zakresie, a człowiek przynajmniej z nazwy homo sapiens powienien stać na wyższym poziomie, szkoda ze się naturze nie udało :/
jeśli masz czas i determinację to działaj, nie nazwałbym Cie społeczniakiem tylko człowiekiem z jajami który dba o swój interes w pozytywnym tego słowa znaczeniu, trzymam kciuki za Twoje powodzenie!
jeśli masz czas i determinację to działaj, nie nazwałbym Cie społeczniakiem tylko człowiekiem z jajami który dba o swój interes w pozytywnym tego słowa znaczeniu, trzymam kciuki za Twoje powodzenie!
Kilka sposobów na pieska:
-pozwól sie pieskow gonic ale napierd.... mocno w pedały tak szybko żeby cie nie ścignął, a jak juz piesek zostaje z tyłu to tez sie zatrzymaj i zachęc pieska do dalszej pogoni. i tak pieska wyprowadz z 5-10km od własciciela. Kilku godzinne poszukiwania pieska napewno zachęca do uzywania smyczy.
-raz jak piesek rzucił sie na mnie przy mojej małej prędkosci to krzyknołem do własciciela żeby trzymał pieska bo wyciągam pistolet gazowy (chociaz go nie miałem) piesek natychmiast był przy włascicielu.
- raz piesek gonił mie na krętej drodze z górki. Prędkosci 40km/h i zakrętów nie wytrzymał i wypadł z trasy lądując w krzakach
To są sytuacje krytyczne które zdażająsie mi ze 3 razy do roku prz 3000km rocznie po TPK, a tak to stram sie nie prowokowac piesków. omijam je jak tylko widze.
-pozwól sie pieskow gonic ale napierd.... mocno w pedały tak szybko żeby cie nie ścignął, a jak juz piesek zostaje z tyłu to tez sie zatrzymaj i zachęc pieska do dalszej pogoni. i tak pieska wyprowadz z 5-10km od własciciela. Kilku godzinne poszukiwania pieska napewno zachęca do uzywania smyczy.
-raz jak piesek rzucił sie na mnie przy mojej małej prędkosci to krzyknołem do własciciela żeby trzymał pieska bo wyciągam pistolet gazowy (chociaz go nie miałem) piesek natychmiast był przy włascicielu.
- raz piesek gonił mie na krętej drodze z górki. Prędkosci 40km/h i zakrętów nie wytrzymał i wypadł z trasy lądując w krzakach
To są sytuacje krytyczne które zdażająsie mi ze 3 razy do roku prz 3000km rocznie po TPK, a tak to stram sie nie prowokowac piesków. omijam je jak tylko widze.
częściej spotykam wściekłych kierowców niż szczekające na mnie psy. Na psy zazwyczaj działa kilka konkretnych słów i zdecydowany wzrok.
A na kierowców też można stosować paralizatory?;-)
Szczególnie na tych, co wyskakują z samochodu i łapią bezbronną rowerzystkę i chcą jej makijaż pod oczami wykonać?
A na kierowców też można stosować paralizatory?;-)
Szczególnie na tych, co wyskakują z samochodu i łapią bezbronną rowerzystkę i chcą jej makijaż pod oczami wykonać?
@su
Nie gadaj, myślałem że tylko mi się takie zdarzają, bo jestem facet, zero taryfy ulgowej u drechów, ale babki też bywają bite?
Ech, trzeb by wozić broń palną z ostrą amunicją, wyrywać te chwasty bez wyrzutów sumienia, bo to się niewątpliwie nasila. Mialem już trzy takie zdarzenia, od znajomych też wciąż słyszę o przemocy ze strony kierowców... a policja to ma w d*pie. Trzeba sobie będzie radzić samemu.
Potem wrócić z saperką, zakopać padlinę, co się mają lisy wścieklizną zarazić...
Nie gadaj, myślałem że tylko mi się takie zdarzają, bo jestem facet, zero taryfy ulgowej u drechów, ale babki też bywają bite?
Ech, trzeb by wozić broń palną z ostrą amunicją, wyrywać te chwasty bez wyrzutów sumienia, bo to się niewątpliwie nasila. Mialem już trzy takie zdarzenia, od znajomych też wciąż słyszę o przemocy ze strony kierowców... a policja to ma w d*pie. Trzeba sobie będzie radzić samemu.
Potem wrócić z saperką, zakopać padlinę, co się mają lisy wścieklizną zarazić...
nie znasz przepisów kolego. nie ma obowiązku wyprowadzania psa na smyczy i w kagańcu, chyba że jest to pies rasy uznanej za agresywną (tutaj akutar możemy zaliczyć amstaffy) można, ale nie trzeba. można wyprowadzać psa tylko na smyczy, lub tylko w kagańcu w miejscach rzadko uczęszczanych. myślę, że jest to wystarczający środek zapobiegawczy, oczywiście pod warunkiem, że właściciel nie jest idiotą, ale to już zupełnie inna historia. jestem zarówno rowerzystką jak i właścicielką czworonoga, dlatego oburza mnie jednocześnie fakt wyprowadzania agresywnego psa bez smyczy jak i nadmierne w mojej ocenie tępienie właścicieli psów. niestety fakty są takie, że nie ma wydzielonych przez miasto miejsc, gdzie można by psa wyprowadzić. są tylko przepisy ograniczające swobodę. pies to żywe stworzenie i należy mu się ruch, jednak jego aktywnością nie może być pogoń za rowerzystą. uważam, że duża winę ponosi miasto za nieliczenie się z potrzebami właścicieli zwierząt. w bardziej cywilizowanych krajach są specjalne miejsca gdzie można wyprowadzać zwierzęta. aha, dziwi mnie jeszcze fakt, że ludzie spuszczają swoje psy, wiedząc przecież, jak się one zachowują. jeżeli mój pies rzucałby się na rowerzystów, nie odważyłabym się go spuścić ze smyczy. myślę, że rozsądek rozwiązał by sprawę, ale wiem, że niestety to zbyt duże wymaganie w stosunku do niektórych. pozdrawiam :)
Są przepisy nakazujące wyprowadzanie psa na smyczy i w kagańcu.
Są przepisy które nakazują sprzątać po swoim pupilu.
Są w Gdańsku miejsca wydzielone do wyprowadzania psów.
Są też właściciele psów którzy je kupują nie zastanawiając się czy mają odpowiednie warunki żeby trzymać psa i czy będą mieli gdzie go wyprowadzać.
Są przepisy które nakazują sprzątać po swoim pupilu.
Są w Gdańsku miejsca wydzielone do wyprowadzania psów.
Są też właściciele psów którzy je kupują nie zastanawiając się czy mają odpowiednie warunki żeby trzymać psa i czy będą mieli gdzie go wyprowadzać.
nie ma przepisów nakazujących wyprowadzanie psa na smyczy I w kagańcu, chyba że jest to pies rasy agresywnej.
owszem, są miejsca wydzielone, trudno jednak dojeżdżać tramwajem cztery razy dziennie żeby psa w takim miejscu wyprowadzić. powinny być one na każdym osiedlu, a nie kilka w całym mieście. Gdańsk jest raczej spory.
co do przepisów na temat sprzątania, chyba nikt nie oponował że takie przepisy nie istnieją?
są również właściciele psów, którzy wzięli je ze schroniska, z ulicy bądź odebrali katującemu je właścicielowi ( mój przypadek)
tak samo jak wśród właścicieli psów są ludzie niezrównoważeni, tak samo wśród osób poruszający się na rowerach. sama kiedyś zostałam potrącona przez rowerzystę, na chodniku. widziałam również inne takie przypadki. nie oznacza to jednak, że na spacer udaję się z gazem łzawiącym. można by również zapytać, dlaczego rowerzyści nie poruszają się jedynie po ścieżkach rowerowych, przecież są one do tego przeznaczone. ale nikt normalny nie zada takiego pytania. trochę wyrozumiałości, życzliwości i rozsądku wystarczy żebyśmy wszyscy nie stawali sobie na drodze. pozdrawiam wszystkich bikerów i właścicieli psów.
owszem, są miejsca wydzielone, trudno jednak dojeżdżać tramwajem cztery razy dziennie żeby psa w takim miejscu wyprowadzić. powinny być one na każdym osiedlu, a nie kilka w całym mieście. Gdańsk jest raczej spory.
co do przepisów na temat sprzątania, chyba nikt nie oponował że takie przepisy nie istnieją?
są również właściciele psów, którzy wzięli je ze schroniska, z ulicy bądź odebrali katującemu je właścicielowi ( mój przypadek)
tak samo jak wśród właścicieli psów są ludzie niezrównoważeni, tak samo wśród osób poruszający się na rowerach. sama kiedyś zostałam potrącona przez rowerzystę, na chodniku. widziałam również inne takie przypadki. nie oznacza to jednak, że na spacer udaję się z gazem łzawiącym. można by również zapytać, dlaczego rowerzyści nie poruszają się jedynie po ścieżkach rowerowych, przecież są one do tego przeznaczone. ale nikt normalny nie zada takiego pytania. trochę wyrozumiałości, życzliwości i rozsądku wystarczy żebyśmy wszyscy nie stawali sobie na drodze. pozdrawiam wszystkich bikerów i właścicieli psów.
Jak już napisałem są przepisy UCHWAŁA nr XX/476/08 RADY MIASTA GDAŃSKA z dnia 28 lutego 2008 roku.
Nie twierdziłem, że każdego psa zawsze trzeba wyprowadzać w kagańcu i na smyczy, tylko że są przepisy które to regulują.
Ciekawe ilu z 30 000 właścicieli psów w Gdańsku czytało jakie ma obowiązki.
Wśród rowerzystów nie brakuje kretynów, gdyż na rower może wsiąść "każdy" ale to jest inny temat.
Użycie gazu przeciw psu nie wyrządi mu krzywdy, użycie gazu przeciw rozpędzonemu rowerzyście może spowodować upadek z roweru.
Rowerzyści nie poruszają się jedynie po ścieżkach rowerowych gdyż w wielu miejscach ich nie ma.
Jak można mieć wyrozumiałość gdy rzuca się na Ciebie z zębami pies. Co grozi upadkiem, raną a następnie serią zastrzyków.
Nie twierdziłem, że każdego psa zawsze trzeba wyprowadzać w kagańcu i na smyczy, tylko że są przepisy które to regulują.
Ciekawe ilu z 30 000 właścicieli psów w Gdańsku czytało jakie ma obowiązki.
Wśród rowerzystów nie brakuje kretynów, gdyż na rower może wsiąść "każdy" ale to jest inny temat.
Użycie gazu przeciw psu nie wyrządi mu krzywdy, użycie gazu przeciw rozpędzonemu rowerzyście może spowodować upadek z roweru.
Rowerzyści nie poruszają się jedynie po ścieżkach rowerowych gdyż w wielu miejscach ich nie ma.
Jak można mieć wyrozumiałość gdy rzuca się na Ciebie z zębami pies. Co grozi upadkiem, raną a następnie serią zastrzyków.
hm, dziwi mnie konwencja Twojej odpowiedzi, ponieważ to Ty jako pierwszy odpowiedziałeś na mój post, który dotyczył słów jednego z użytkowników, twierdzącego, że przepisy mówią o wyprowadzaniu każdego psa na smyczy I w kagańcu. z tego co napisałeś, wnoszę, że w tej kwestii mamy takie samo zdanie więc ten temat już pominę. druga sprawa: czy znasz jakieś prawa właścicieli psów poza prawem do zapoznania się ze swoimi obowiązkami? jeśli chodzi o gaz to szczerze mówiąc nie uważam żeby w obronie własnej przed psem było to najgorsze rozwiązanie, to fakt. co do użycia gazu przeciw rowerzyście, rzeczywiście, prawdopodobnie spowoduje upadek. ale czy na pewno ten, kto zostanie potrącony na pierwszym miejscu stawia dobro potrącającego? tak samo jak używający gazu rowerzysta, zastanawia się, czy do goniącego go psa za chwilę nie podejdzie dziecko lub nie nachyli się człowiek? jeśli chodzi o świadomość zarówno właścicieli zwierząt jak i rowerzystów, tutaj znowu się zgadzamy. sprawa ścieżek. napisałam, że pytanie dlaczego rowerzyści nie poruszają się jedynie po ścieżkach jest niedorzeczne. znam, niestety doskonale problem znikających ścieżek. i ostatnia sprawa wyrozumiałość. oczywistym jest, że nie miałam na myśli wyrozumiałości w obliczu faktu pogryzienia, natomiast uważam, że agresja, jaką prezentują niektóre osoby w stosunku do posiadaczy czworonogów jest również nie na miejscu. tak jak tras rowerowych jest za mało, tak miejsc do wychodzenia z psami. myślę, że trzeba się jakoś podzielić miejscami obleganymi i przez jednych i przez drugich. teoria idealistyczno - optymistyczna. pozdrawiam Cię i życzę udanych jazd bez uczepionego u nogawki psa :)
Tak naprawdę nie ważne jest czy pies jest na smyczy czy luzem w kagańcu bo obie te sprawy załatwiają problem.
W praktyce nie da się po potrąceniu wyjąć gazu i wycelować w rowerzystę. No chyba że ktoś przewidzi że zaraz zostanie potrącony i przyjmie pozycję bojową z gazem ale ja w takim przypadku proponowałbym się poprostu odsunąć.
Agresja w stosunku do rowerzystów jak i właścicieli psów ma jakieś podstawy i nie wzięła się z nikąd. Problem psów stanowi jednak większe zagrożenie zwłaszcza dla dzieci. Moim zdaniem psów zwłaszcza tych dużych jest w mieście za dużo a życie w bloku nie jest dla nich przyjemne.
W praktyce nie da się po potrąceniu wyjąć gazu i wycelować w rowerzystę. No chyba że ktoś przewidzi że zaraz zostanie potrącony i przyjmie pozycję bojową z gazem ale ja w takim przypadku proponowałbym się poprostu odsunąć.
Agresja w stosunku do rowerzystów jak i właścicieli psów ma jakieś podstawy i nie wzięła się z nikąd. Problem psów stanowi jednak większe zagrożenie zwłaszcza dla dzieci. Moim zdaniem psów zwłaszcza tych dużych jest w mieście za dużo a życie w bloku nie jest dla nich przyjemne.
psów jest za dużo a życie w bloku nie jest dla nich przyjemne. co proponujesz w takim razie? pousypiać? przecież to człowiek udomowił psa, nie pies człowieka. i nie ma się co bulwersować, że ludzie spuszczają psy ze smyczy. aha, z doświadczenia wiem, że pies prawidłowo socjalizowany nie rzuca się ani na dzieci ani na rowerzystów. głównie robią to psy, które po spuszczeniu ze smyczy czują się jakby się urwały z łańcucha. pozdrawiam.
Wystarczyło by żeby ludzie myśleli nie tylko o swoich zachciankach ale o potrzebach psa oraz obowiązkach które będą mieli ale to jest utopia.
W realnym świecie przydałaby się akcja pouczająca a natępnie mandatowa.
Wiele osób znajac obowiązki posiadacza psa nie zdecyduje się na pasiadanie pieska.
Pies jest zwierzęciem i nie ma gwarancji jego zachowania. Wychowaniem większości piesków zajmują się właściciele, którzy nie zadają sobie nawet trudu żeby poczytać na ten temat.
A teraz autentyczna sytuacja z życia.
Nie tak dwano zszedłem do piwnicy z 5-cio letnim synem żeby wystawić mu rower. Słyszę że sąsiad idzie klatką ze swoim pieskiem (sznaucer średni). Za moment ni z tego ni z owego piesesk wpada do piwnicy i z zębami szarżuje w stronę mojego syna. Niestety miał pecha i po mojej interwencji z piskiem musiał szybko uciekać.
W realnym świecie przydałaby się akcja pouczająca a natępnie mandatowa.
Wiele osób znajac obowiązki posiadacza psa nie zdecyduje się na pasiadanie pieska.
Pies jest zwierzęciem i nie ma gwarancji jego zachowania. Wychowaniem większości piesków zajmują się właściciele, którzy nie zadają sobie nawet trudu żeby poczytać na ten temat.
A teraz autentyczna sytuacja z życia.
Nie tak dwano zszedłem do piwnicy z 5-cio letnim synem żeby wystawić mu rower. Słyszę że sąsiad idzie klatką ze swoim pieskiem (sznaucer średni). Za moment ni z tego ni z owego piesesk wpada do piwnicy i z zębami szarżuje w stronę mojego syna. Niestety miał pecha i po mojej interwencji z piskiem musiał szybko uciekać.
Tu się zgadzam. akcja uświadamiająca byłaby swego rodzaju rozwiązaniem, ale musiało by się w nią zaangażować miasto. jest ona jednak niemożliwa, gdyż wtedy miasto musiałoby uświadomić sobie, że nie robi nic, żeby właścicielom psów, jak i tym, którzy z psami nie chcą mieć kontaktu, żyło się łatwiej. są za to akcje organizowane z udziałem miasta, nawołujące do przygarniania bezdomnych zwierząt przebywających w schroniskach. absurd? moim zdaniem tak. i jeszcze jedna rzecz, która jest absolutnie nieprawdopodobna i która wzmaga poczucie, i tak zachwiane, sprawiedliwości. chodzi o wystawianie mandatów właścicielom psów, których zwierzęta znajdują się pod ich opieką, aczkolwiek bez smyczy, a kompletną ignorancję w stosunku do zwierząt pozostawionych samopas, których właściciela nie da się w 5 sekund ustalić. coś nieprawdopodobnego. co się tyczy natomiast opisanej wyżej sytuacji, to pies oczywiście powinien znajdować się na smyczy. mówiąc o spuszczaniu psów, nie mam na myśli klatek schodowych a raczej miejsca w miarę rzadko uczęszczane, na zewnątrz. moim celem nie jest propagowanie bezmyślności. pozdrawiam
Ale się ubawiłem, ....żeby z gazem jeździć na rowerze to już paranoja, ha, ha, ha. Ktoś już wcześniej napisał, że jak ktoś jest: pies najlepiej wyczuje, czy ktoś jest pokojowo usposobiony i raczej takiemu nic nie zrobi. Z drugiej strony jak ktoś ma psa, który musi się wybiegać to niby gdzie ma to zrobić? TPK nie jest już tak bardzo uczeszczanym miejscem coby psa nie można było ze smyczy spuścić. Właciciele czworonogów również czasem powinni baczniej się interesować swoimi pupilami. A nóż jakiś "zwariowany" rowerzysta będzie go chciał poturbować.
Ostatnio pojawiły się trójmiasto.pl artykuły piesi vs. rowerzyści vs. samochody.....ubaw po pachy. Brakuje jeszcze rowerzyście vs. psy czy bardziej ich właściciele.
Nie wiem czy w TPK jest zakaz wyprowadzania piesków bez smyczy czy tam bez kagańca, ale ten park nie jest tylko dla rowerzystów.
I rada na przyszłość jak widzisz psa "przechadzającego się luzem" to raczej wypadałby zwolnić a nie zasuwać jak meserszmit..to nie jest takie trudne...a potem zdziwienie, że psina Cię goni. Akurat nie mam psa, ale jakby ktoś użył na nim jakiegoś gazu, pewnie wracałby do domu z rowerkiem na piechotę.
Trochę wyrozumiałości i będzie żyło się nam lepiej.......jak do tej pory wszędzie gdzie pojawiają się rowerzyści to im źle, wszystko jest przeciwko nim........czy to nie jest zastanawiające?....może oni są tego przyczyną, a nie otoczenie?
Ostatnio pojawiły się trójmiasto.pl artykuły piesi vs. rowerzyści vs. samochody.....ubaw po pachy. Brakuje jeszcze rowerzyście vs. psy czy bardziej ich właściciele.
Nie wiem czy w TPK jest zakaz wyprowadzania piesków bez smyczy czy tam bez kagańca, ale ten park nie jest tylko dla rowerzystów.
I rada na przyszłość jak widzisz psa "przechadzającego się luzem" to raczej wypadałby zwolnić a nie zasuwać jak meserszmit..to nie jest takie trudne...a potem zdziwienie, że psina Cię goni. Akurat nie mam psa, ale jakby ktoś użył na nim jakiegoś gazu, pewnie wracałby do domu z rowerkiem na piechotę.
Trochę wyrozumiałości i będzie żyło się nam lepiej.......jak do tej pory wszędzie gdzie pojawiają się rowerzyści to im źle, wszystko jest przeciwko nim........czy to nie jest zastanawiające?....może oni są tego przyczyną, a nie otoczenie?
Witam wszystkich. Co do braku reakcji policji na telefon, to proponuję napisać pismo w sprawie problemu z psem do komendy wojewódzkiej lub nawet głównej z kopią do telewizji i prasy. Wtedy smerfy będą musiały na to jakoś zareagować. Jeżeli chodzi o gaz w żelu, to kiedyś wypróbowałem go na sobie, po czym wywaliłem, bo jest do kitu. Potem wypróbowałem gaz "w postaci gazu" i jestem b. zadowolony z rezultatów.
Hmmm, no faktycznie masz rację....jest przepis, ale jeżeli jest możliwość puszczania psa luzem na terenie odosobnionym (pewnie teraz trudno o taki) to co to za teren może być?.....łąka?....No ale na łące również może się przypałętać jakiś biker...i co wtedy?
A propos tej ustawy....jest tam również napisane, że jest zakaz niszczenia ściółki leśniej czy płoszenia zwierząt, ale to tylko tak na marginesie.
A propos tej ustawy....jest tam również napisane, że jest zakaz niszczenia ściółki leśniej czy płoszenia zwierząt, ale to tylko tak na marginesie.
> ...ale rozjeżdżających (niejednokrotnie unikalną) sciółkę leśną
zupełny margines. 99% rowerzystów jeździ albo drogami (często zrytymi sprzętem leśnym) albo ścieżkami (ubitymi już aż nadto przez pieszych).
Za tych ryjących rynny i kopiących hopki po rezerwatach niech się bierze SL i Policja, podobnie jak za kiepsko ułożone psy biegające luzem po lesie.
> lub płoszący zwierzęta
rowerzysta płoszy zwierzęta nie bardziej niż piechur. A w odróżnieniu od psów - nie goni ich i nie zagryza
zupełny margines. 99% rowerzystów jeździ albo drogami (często zrytymi sprzętem leśnym) albo ścieżkami (ubitymi już aż nadto przez pieszych).
Za tych ryjących rynny i kopiących hopki po rezerwatach niech się bierze SL i Policja, podobnie jak za kiepsko ułożone psy biegające luzem po lesie.
> lub płoszący zwierzęta
rowerzysta płoszy zwierzęta nie bardziej niż piechur. A w odróżnieniu od psów - nie goni ich i nie zagryza
Tyle tylko, że biegające luzem psy to akurat zdecydowana większość w trójmiejskich lasach. Prawdziwym rarytasem jest natrafienie w TPK na psa na smyczy, natomiast niemal zawsze jadąc rowerem natrafia się na psa rzucającego się na rowerzystę, ignorującego zupełnie właściciela - nie wnikając, czy chce sobie tylko pobiegać i obszczekać, dla zabawy capnąć łydkę, czy też naprawdę zaatakować.
pozdr
pozdr
Co za różnica, co jest marginesem, a co nie? Ważne jest to, żeby w lesie zachowywać się zgodnie z prawem i dobrymi obyczajami - czyli nie puszczać luzem psa, nie niszczyć ściółki itd.
Przypomnę jeszcze jeden przepis - art. 166 Kodeksu wykroczeń: Kto w lesie puszcza luzem psa, poza czynnościami związanymi z polowaniem,
podlega karze grzywny albo karze nagany.
Przypomnę jeszcze jeden przepis - art. 166 Kodeksu wykroczeń: Kto w lesie puszcza luzem psa, poza czynnościami związanymi z polowaniem,
podlega karze grzywny albo karze nagany.
" pies najlepiej wyczuje, czy ktoś jest pokojowo usposobiony i raczej takiemu nic nie zrobi "
" TPK nie jest już tak bardzo uczeszczanym miejscem coby psa nie można było ze smyczy spuścić "
Albo prowokacja albo wpis osoby o ujemnym współczynniku inteligencji.
Pies wyczuje - switene - powiedz to osobom które uprawiają bieganie.
TPK - aktualnie wszystkie tereny są uczęszczane, może nie ma tam jeszcze tłoku ale bardzo dużo ludzi tam spaceruje. Druga sprawa - niech piesek sobie pobiega i pozagryza jakieś zwierzaki albo zje jakąś padlinę ze wścieklizną.
" TPK nie jest już tak bardzo uczeszczanym miejscem coby psa nie można było ze smyczy spuścić "
Albo prowokacja albo wpis osoby o ujemnym współczynniku inteligencji.
Pies wyczuje - switene - powiedz to osobom które uprawiają bieganie.
TPK - aktualnie wszystkie tereny są uczęszczane, może nie ma tam jeszcze tłoku ale bardzo dużo ludzi tam spaceruje. Druga sprawa - niech piesek sobie pobiega i pozagryza jakieś zwierzaki albo zje jakąś padlinę ze wścieklizną.
Niedawno napotkałem w lesie (boczna dolinka od Samborowa) panią z 4 pieskami rasy przerośnięty bulldog czy coś podobnego - kanapowe yorki to na pewno nie były.
Gdy tylko wypadłem na to milusie stadko dałem ostro po hamulcach, bo 3 psy momentalnie zainteresowały się moją osobą. Czwarty był na smyczy. Tym razem obyło się bez pogoni za mną, ale dużych psów nie lubię (zostałem kiedyś ugryziony przez sporego psa bez żadnego powodu) i one na pewno to czują. A pani tylko z wyraźnym wyrzutem zapytała czy dużo nas jeszcze tu będzie jechało?
Gazu nie mam, więc wesoło pewnie by nie było gdyby jednak za mną ruszyły. Zdarzało mi się przykopać durnemu psu biegnącemu za rowerem, a co miałbym zrobić przy trzech? Zwolnić i dać się dogonić? Czy zsiąść z roweru i dać się zagryźć?
Gdy tylko wypadłem na to milusie stadko dałem ostro po hamulcach, bo 3 psy momentalnie zainteresowały się moją osobą. Czwarty był na smyczy. Tym razem obyło się bez pogoni za mną, ale dużych psów nie lubię (zostałem kiedyś ugryziony przez sporego psa bez żadnego powodu) i one na pewno to czują. A pani tylko z wyraźnym wyrzutem zapytała czy dużo nas jeszcze tu będzie jechało?
Gazu nie mam, więc wesoło pewnie by nie było gdyby jednak za mną ruszyły. Zdarzało mi się przykopać durnemu psu biegnącemu za rowerem, a co miałbym zrobić przy trzech? Zwolnić i dać się dogonić? Czy zsiąść z roweru i dać się zagryźć?
Psy są różne tak jak ludzie , najgorsze są wałęsające się i nudzące sfory i to też tak jak ludzie
najczęściej oczekują przywitania się z nimi i pogadania chwilę po psiemu
ale
kiedyś pewien znudzony samotny parszywy kundel biegł chwilę za mną , tak jakby chciał być "mój" - potem zmienił zdanie i leniwie , powoli próbował złapać za stopę , więc zdążyłem wygłosić dobre słowo i psina zmieniła zamiar
najczęściej oczekują przywitania się z nimi i pogadania chwilę po psiemu
ale
kiedyś pewien znudzony samotny parszywy kundel biegł chwilę za mną , tak jakby chciał być "mój" - potem zmienił zdanie i leniwie , powoli próbował złapać za stopę , więc zdążyłem wygłosić dobre słowo i psina zmieniła zamiar
A na forum "psy" pewnie jest wątek "rowerzyści w TPK" o bikerach, którzy na pełnej prędkości jadą na spacerujące pieski. Ludzie, opanujcie się. Rozumiem, że może denerwować ludzka nieumiejętność ułożenia psa, ale zwierzę musi biegać, oczywiście niekoniecznie za obcym rowerzystą w celu oderwania mu nogawki. I gdzieś te pieski muszą być spuszczane. Nas gonią z miasta bo przeszkadzamy. Psiarze przeszkadzają rowerzystom. Starsi kierowcy przeszkadzają młodym dynamicznym. Staruszki przeszkadzają w tramwaju, a młodzież nie ustępuje miejsc...
Czy naprawdę TPK jest już za mały na psiarzy, bikerów, biegaczy i spacerowiczów? Czy mało uczęszczane ścieżki rowerowe nie mogą być współużytkowane przez rolkarzy, bo tak mówi przepis, a przepis który ogranicza inną grupę jest OK, a ten, który ogranicza mnie, jest głupi?
Tak, miałem psa przez wiele lat i biegałem, jeździłem na rowerze z nim po TPK, pies poza jednym incydentem pogonienia sarny, nigdy nie oddalał się, nie interesował innymi rowerzystami i przechodniami. Teraz nie mam, bo przepisy nakazują dręczyć zwierzę, bo świadomość, że wszyscy patrzą na ciebie spod oka i starają się uprzykrzyć życie nie jest mi miła. Zmienia się mentalność ludzi po prostu nie lubią innych.
Zresztą wystarczy poczytać trójmiasto.pl. Ilość pretensji do rowerzystów dorównuje pretensjom do psiarzy. Hobby należy trzymać w domu, choć niedługo sąsiadom modelarzy będzie przeszkadzał zapach kleju, gdy ułożą się na wycieraczce takiego typa, co nic, tylko by składał statki 1:2000.
Czy naprawdę TPK jest już za mały na psiarzy, bikerów, biegaczy i spacerowiczów? Czy mało uczęszczane ścieżki rowerowe nie mogą być współużytkowane przez rolkarzy, bo tak mówi przepis, a przepis który ogranicza inną grupę jest OK, a ten, który ogranicza mnie, jest głupi?
Tak, miałem psa przez wiele lat i biegałem, jeździłem na rowerze z nim po TPK, pies poza jednym incydentem pogonienia sarny, nigdy nie oddalał się, nie interesował innymi rowerzystami i przechodniami. Teraz nie mam, bo przepisy nakazują dręczyć zwierzę, bo świadomość, że wszyscy patrzą na ciebie spod oka i starają się uprzykrzyć życie nie jest mi miła. Zmienia się mentalność ludzi po prostu nie lubią innych.
Zresztą wystarczy poczytać trójmiasto.pl. Ilość pretensji do rowerzystów dorównuje pretensjom do psiarzy. Hobby należy trzymać w domu, choć niedługo sąsiadom modelarzy będzie przeszkadzał zapach kleju, gdy ułożą się na wycieraczce takiego typa, co nic, tylko by składał statki 1:2000.
Rysiek odgrzebałeś temat z 2009 r żeby się pogrążyć ?
" jeździłem na rowerze z nim po TPK pies poza jednym incydentem pogonienia sarny "
1. Jazda na rowerze z psem na smyczy lub bez to głupota.
W pierwszym przypadku przeszkadza się innym oraz zwiększa się ryzyko upadku w drugim nie ma się kontroli nad zwierzęciem a oprócz tego dla psa dystans i prędkość może być zbyt duża.
2. Słyszałeś o tym że psy zagryzają sarny ? Jeśli nie to odszukaj na trójmiasto artykuły i poczytaj, możesz też obejrzeć zdjęcia zagryzionej zwierzyny.
Jeśli widzimy nie sprzątniętą kupę to można powiedzieć że winny jest właściciel.
Jednak gdy zaatakuje nas pies winny jest tak samo właściciel jak i zwierzak. Gdy mu się "dostanie" w ten czy inny sposób następnym razem może tego nie zrobi.
" przepisy nakazują dręczyć zwierzę "
Dobre przepisy powinny zniechęcać do posiadania psa w mieście. Ilość psów w blokowiskach jest zbyt duża.
Aktualnie psy "produkowane" są masowo dla kasy i z tego powodu mamy populację owczarków niemieckich z defektami DNA, są też inne patologie ale to temat na inne forum.
" jeździłem na rowerze z nim po TPK pies poza jednym incydentem pogonienia sarny "
1. Jazda na rowerze z psem na smyczy lub bez to głupota.
W pierwszym przypadku przeszkadza się innym oraz zwiększa się ryzyko upadku w drugim nie ma się kontroli nad zwierzęciem a oprócz tego dla psa dystans i prędkość może być zbyt duża.
2. Słyszałeś o tym że psy zagryzają sarny ? Jeśli nie to odszukaj na trójmiasto artykuły i poczytaj, możesz też obejrzeć zdjęcia zagryzionej zwierzyny.
Jeśli widzimy nie sprzątniętą kupę to można powiedzieć że winny jest właściciel.
Jednak gdy zaatakuje nas pies winny jest tak samo właściciel jak i zwierzak. Gdy mu się "dostanie" w ten czy inny sposób następnym razem może tego nie zrobi.
" przepisy nakazują dręczyć zwierzę "
Dobre przepisy powinny zniechęcać do posiadania psa w mieście. Ilość psów w blokowiskach jest zbyt duża.
Aktualnie psy "produkowane" są masowo dla kasy i z tego powodu mamy populację owczarków niemieckich z defektami DNA, są też inne patologie ale to temat na inne forum.
1. Pies biegał zawsze luzem, przy rowerze ja ulicą, pies obok po chodniku. Wyjątkiem było, gdy ja jechałem po ulicy, pies po chodniku, a przy krawężniku parkowały samochody. Wtedy biegł za samochodami, po chodniku i widzieliśmy się tylko między autami.
Jeśli chodzi o prędkość, dystans i podłoże:
Mieszkałem wtedy blisko zajezdni i po chodniku tylko do lasu, ew na łąki przy Abrahama. Prędkość roweru taka, żeby pies nigdy nie przechodził w galop, wyłącznie kłus. Takim krokiem pies może pokonywać duże dystanse (10km), szczególnie wytrenowany. Oczywiście pod górki, takie ostre, leśne, to ja się męczyłem bardziej. Rower wziął się stąd, że swoim biegiem nie byłem w stanie wybiegać młodego psa.
W czasie upałów tylko o świcie i zmierzchu. Poza tym wyjścia na 5 minut.
2. tak, wiem o tym i nie miałbym nic do gadania, gdyby mój pies wtedy był zastrzelony. Miałem pod opieką drugiego psa i oba się nakręciły (2 to już sfora, nie wiedziałem o tym), była ucieczka i skruszony powrót. No, moja wina, ale trudno wytresować nie mając sarny do dyspozycji (joke). Więcej się nie powtórzyło, absolutnie było niewłaściwie, źle i wszystko możesz na mnie nagadać.
"Dobre przepisy powinny zniechęcać..."
No i dobre przepisy mnie zniechęciły. Jako odpowiedzialny właściciel nie mogę jednocześnie przestrzegać przepisów i zapewnić psu komfort życia (pies nie czyta książek, nie snuje się po forum internetowym, nie jeździ na rowerze). Pies musi mieć michę, wybiegać swoje i poleżeć obok właściciela. Drugi punkt jest niemożliwy bez konfliktu z prawem. Od wielu lat nie mam psa, bo pies to nie zabawka. Mimo, że mieszkam w Osowej. Kiedy się sprowadzałem, na pole miałem 50 metrów, a pies już miał 4 lata. Kiedy jechałem ją uśpić, miała 12 i większość terenu była zabudowana, ale dało się pójść na spacer ze starym psem. Dziś wziąć młodego psiaka nie sposób, bo wszyscy maja pretensje, że pies biega. No nie umiem psa nauczyć czytać, choć dużo umiem nauczyć.
Jeśli chodzi o prędkość, dystans i podłoże:
Mieszkałem wtedy blisko zajezdni i po chodniku tylko do lasu, ew na łąki przy Abrahama. Prędkość roweru taka, żeby pies nigdy nie przechodził w galop, wyłącznie kłus. Takim krokiem pies może pokonywać duże dystanse (10km), szczególnie wytrenowany. Oczywiście pod górki, takie ostre, leśne, to ja się męczyłem bardziej. Rower wziął się stąd, że swoim biegiem nie byłem w stanie wybiegać młodego psa.
W czasie upałów tylko o świcie i zmierzchu. Poza tym wyjścia na 5 minut.
2. tak, wiem o tym i nie miałbym nic do gadania, gdyby mój pies wtedy był zastrzelony. Miałem pod opieką drugiego psa i oba się nakręciły (2 to już sfora, nie wiedziałem o tym), była ucieczka i skruszony powrót. No, moja wina, ale trudno wytresować nie mając sarny do dyspozycji (joke). Więcej się nie powtórzyło, absolutnie było niewłaściwie, źle i wszystko możesz na mnie nagadać.
"Dobre przepisy powinny zniechęcać..."
No i dobre przepisy mnie zniechęciły. Jako odpowiedzialny właściciel nie mogę jednocześnie przestrzegać przepisów i zapewnić psu komfort życia (pies nie czyta książek, nie snuje się po forum internetowym, nie jeździ na rowerze). Pies musi mieć michę, wybiegać swoje i poleżeć obok właściciela. Drugi punkt jest niemożliwy bez konfliktu z prawem. Od wielu lat nie mam psa, bo pies to nie zabawka. Mimo, że mieszkam w Osowej. Kiedy się sprowadzałem, na pole miałem 50 metrów, a pies już miał 4 lata. Kiedy jechałem ją uśpić, miała 12 i większość terenu była zabudowana, ale dało się pójść na spacer ze starym psem. Dziś wziąć młodego psiaka nie sposób, bo wszyscy maja pretensje, że pies biega. No nie umiem psa nauczyć czytać, choć dużo umiem nauczyć.
I dlatego też mamy Polskę co wzdłuż i wszerz g*wnem płynie, czy też raczej leży. Mnie to zawsze zastanawia czy ci ludzie co sr*ją psami po drogach, w domu na dywanie też trzymają psie odchody.
Co do poprzedniego pytanie i Twojej odpowiedzi to pewna scena z filmu mi się przypomina: "Panie jaki hiv, kto tu hiva widział, przeca to choroba artystów".
Co do poprzedniego pytanie i Twojej odpowiedzi to pewna scena z filmu mi się przypomina: "Panie jaki hiv, kto tu hiva widział, przeca to choroba artystów".
Z drugiej strony rowery się ślizgają, jak kto marnie jeździ po kupach.
Fakt, las to nie miasto, kupa jest tam bardziej na miejscu.
Ale przypominam, że psia kupa to nie tylko problem estetyczny,
a także zdrowotny, choć bardziej dla psów właśnie niż dla ludzi,
z tym że ślepota od toksokary, bąblowica jednojamista i parę innych odpsich zagrożeń nie biorą się znikąd i lepiej o tym wiedzieć, niż nie.
(Zwłaszcza jak kto jeździ bez błotników, okularów i knebla)
Czy koniecznie musieliście odkopać ten kopalny watek, tak jak by nie było podobnego, nowszego?
Fakt, las to nie miasto, kupa jest tam bardziej na miejscu.
Ale przypominam, że psia kupa to nie tylko problem estetyczny,
a także zdrowotny, choć bardziej dla psów właśnie niż dla ludzi,
z tym że ślepota od toksokary, bąblowica jednojamista i parę innych odpsich zagrożeń nie biorą się znikąd i lepiej o tym wiedzieć, niż nie.
(Zwłaszcza jak kto jeździ bez błotników, okularów i knebla)
Czy koniecznie musieliście odkopać ten kopalny watek, tak jak by nie było podobnego, nowszego?
Polaków kultury nie nauczysz, stracona sprawa.
Gaz.. tak ja z nim biegam i jeżdżę. Problem na rowerze jest taki że możesz nie zdążyć sięgnąć. Kup w internecie jakiś markowy.
Gazu idealnego nie ma
Chmura - problem jest taki że może Ci się też dostać (jak nazwa wskazuje pole rażenia jest większe i podatne na podmuchy wiatru) albo nawet tobie a nie napastnikowi.
Żel - "strzela" punktowo więc może być ciężko wcelować w sytuacji stresowej.
Sumarycznie lepiej żeby 2 osoby oberwały niż żadna, chyba że umiesz się nieźle bić, ale jak siedzisz na rowerze to raczej nie pomoże. Niestety nie wiem czy gaz psa jeszcze bardziej nie rozwścieczy, nie wiem jak działa na psy.
Ja robię tak że jak większy pies biega luzem to od razu ręka na gazie i spokojnie mijam patrząc co się dzieje.
Gaz.. tak ja z nim biegam i jeżdżę. Problem na rowerze jest taki że możesz nie zdążyć sięgnąć. Kup w internecie jakiś markowy.
Gazu idealnego nie ma
Chmura - problem jest taki że może Ci się też dostać (jak nazwa wskazuje pole rażenia jest większe i podatne na podmuchy wiatru) albo nawet tobie a nie napastnikowi.
Żel - "strzela" punktowo więc może być ciężko wcelować w sytuacji stresowej.
Sumarycznie lepiej żeby 2 osoby oberwały niż żadna, chyba że umiesz się nieźle bić, ale jak siedzisz na rowerze to raczej nie pomoże. Niestety nie wiem czy gaz psa jeszcze bardziej nie rozwścieczy, nie wiem jak działa na psy.
Ja robię tak że jak większy pies biega luzem to od razu ręka na gazie i spokojnie mijam patrząc co się dzieje.